Lewicki: Czy PiS jest skazany na podkradanie innym elektoratu?

To, że PiS stara się wykorzystać elektorat innych partii i ruchów nie związanych z PiS jest powszechnie znaną sprawą. Są na to nawet różne teorie i jedną z niech jest, uważane wprost za doktrynę tej partii, wskazanie, że PiS nie może dopuścić do powstania jakiejkolwiek silniejszej partii na prawo od siebie. W związku z tym usiłuje on przedstawiać się jako partia, która skutecznie realizuje postulaty środowisk prawicowych w szerszym pojęciu, w tym narodowców, konserwatystów, obrońców życia, ruchów katolickich, a nawet wolnościowców. Czyni to by zabierać im elektorat i przekonywać go do głosownia na PiS, jako partię, która będzie  w stanie zrealizować wszystko na czym im zależy. Natomiast organizacje, które pierwotnie zorganizowały elektorat wokół swoich celów stara się zniszczyć.

Dlaczego PiS to robi?  Głównie dlatego, że jego własny program jest mało nośny społecznie i nieakceptowany. Bo czym jest, i co składa się na program PiS? Jego główne segmenty można opisać następująco.

Po pierwsze – sprawa smoleńska, która wyraża się głownie w heroizacji postaci Lecha Kaczyńskiego i dążeniu do uczynienia z niego największego polskiego bohatera.

Po drugie – międzymorze i prymitywny giedrojcizm, stanowiący jakąś pozostałość po sanacyjnym prometeizmie i obliczony na bezwzględne popieranie Ukrainy i konfrontację z Rosją.

Po trzecie – euroatlantyzm, czyli stawianie na związki z USA kosztem relacji z UE, z zachowaniem jednak tych relacji nawet za cenę podporządkowania się dyspozycjom z Brukseli.

Po czwarte – bezwzględne popieranie Izraela, co jest w PiS uznawane jako warunek dobrych relacji z USA.

Po piąte – etatyzm w gospodarce i rozdawnictwo, które ma, w zamierzeniu partii, być główną, jeśli nie jedyną, receptą na rozwój gospodarczy i sprawiedliwość w życiu społecznym.

Po szóste, naprawa państwa poprzez głęboką reformę wymiaru sprawiedliwości, a naprawdę podporządkowanie go władzy wykonawczej, lub, co najmniej, wymuszenie współpracy.

Od razu widać, że żaden z tych punktów nie jest częścią programu prawicy, zaś większość z nich jest tylko pewną kontynuacją programu przedwojennej sanacji, łącznie nawet z popieraniem syjonizmu, co przed wojną realizowano poprzez współpracę władzy ze skrajną i radykalną organizacją żydowską „Betar”. Także forsowanie heroizacji Lecha Kaczyńskiego i przypisywanie mu szczególnej roli w historii Polski odpowiada takim samym zabiegom sanacji wobec postaci Piłsudskiego, szczególnie po jego śmierci. Pewną innowacją są tylko szczególne stosunki z USA, co jednak i tak jest tylko przeniesieniem sojuszu z Anglią z ’39 r. na obecne USA. Słusznie zatem uważa się obecne rządy PiS za grupę rekonstrukcyjną sanacji.

Nie będę tutaj szczegółowo analizował poszczególnych działań i wizji politycznych PiS. Ograniczę się tylko do stwierdzenia, że ich realizacja napotyka na coraz większy opór i niezadowolenie, jak też  okazuje się coraz mniej skuteczna i problematyczna. Wystarczy chociażby wspomnieć  kryzys z relacjach z Izraelem, spowodowany ustawą o IPN, duże obawy co do rzeczywistych intencji USA względem Polski, wynikające z przyjęcia przez amerykański Kongres i podpisaniu przez prezydenta ustawy 447, czy też kompromitacja idei międzymorza i związków z Ukrainą spowodowana postępującą banderyzacją Ukrainy i wyraźnie antypolską retoryką i takimi też działaniami tamtejszego rządu i chyba większości środowisk.

To wszystko  musi odbić  się spadkiem poparcia dla PiS, przede wszystkim, wśród prawicowych, konserwatywnych i nastawionych patriotycznie wyborców.  Bardzo dobrze widać to w zmniejszaniu się popularności mediów związanych z PiS i popierających tę partię. W roku 2011, kiedy to panowała wielka ekscytacji sprawą smoleńską, sprzedaż „Gazety Polskiej” wynosiła 70 tys. egzemplarzy[i], obecnie ta sprzedaż spadła do zaledwie 24 tys.[ii], czyli tylko około jednej trzeciej. Podobnie jest z innymi pismami popierającymi PiS; sprzedaż tygodnika „Sieci” („wSieci”) spadła ze 119 tys., do 43 tys., „Do Rzeczy” ze 86 tys. do 33 tys. W tym samym czasie sprzedaż tygodników z przeciwnej strony wykazywała stabilność. Miedzy rokiem 2011 a obecnie, sprzedaż „Newsweeka” spadła tylko ze 104 tys., na 90 tys., a „Polityki” ze 134 tys. na 96 tys.   Podobnie jest ze stacjami telewizyjnymi kojarzonymi z popieraniem PiS. Tylko w ostatnim roku oglądalność TVP Info spadała o 13,77 proc., a TV Republika aż o 26,73 proc., gdy tymczasem oglądalność TVN wzrosła o ponad 15 proc.[iii] To jednoznacznie wskazuje że narracja PiS nie znajduje już odbiorców.

W związku z powyższym, PiS-owi nie pozostaje nic innego jak podkradać elektorat innym. Stał się ona, rzec by można, taką partią kukułczą, próbującą  korzystać z wysiłku innych dla swych celów. Usiłuje podpiąć się i przejęć Marsz Niepodległości, kokietuje obrońców życia poczętego, Kresowian, konserwatystów, wolnościowców, a nawet endeków. PiS ma jednak trudne zadanie. Bo jak tu się przedstawiać jako wyraziciel narodowej polityki, gdy, jak to w przypływie szczerości napisał kiedyś o PiS Bronisław Wildstein („wSieci” nr 18/2016): „w rzeczywistości ugrupowanie to stanowi najskuteczniejsza tamę dla odrodzenia się polskiego nacjonalizmu”. I to jest coraz bardziej widoczne, już prawie dla każdego. Ostatnio zirytował się nawet znany prawicowy celebryta Wojciech Cejrowski, występujący też w TVP, i wypalił w liście otwartym do PiS: „Po co nam jesteście potrzebni? Dajemy radę sami, a najczęściej przeciw wam”[iv] .

Pole manewru dla PiS jest coraz mniejsze i coraz trudniej jest im udawać kogoś innego, niż w rzeczywistości są. To się zapewne skończy przegraną w najbliższych wyborach, czego konsekwencją będzie utrata władzy.

Stanisław Lewicki

[i] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/spadla-sprzedaz-czolowych-tygodnikow-w-2013-roku-top-66-w-raporcie-wirtualnemedia-pl

[ii] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/sprzedaz-tygodnikow-opinii-sierpien-2018-roku-gosc-niedzielny-liderem

[iii] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/ogladalnosc-kanalow-informacyjnych-pazdziernik-2018-roku-tvn24

[iv] https://dorzeczy.pl/kraj/83873/Cejrowski-do-PiS-Po-co-nam-jestescie-potrzebni-Dajemy-rade-sami-a-najczesciej-przeciw-wam.html?fbclid=IwAR0yDtvkMFJDM4V1br4LyS9v0shtV5vO-xVDkP69y8dBWchVCiMk1VQGLzU

[Głosów:17    Średnia:4.2/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *