Lewicki: Duch i praktyka Stasi znowu aktualne w Niemczech

Mogłoby się wydawać, że totalna inwigilacja obywateli i sieć donosicieli, z jaką mieli do czynienia mieszkańcy NRD, przeminęła wraz z tym państwem i formacją Stasi, która się tym zajmowała. Tymczasem wiele wskazuje, że duch Stasi nadal żyje w Niemczech i tym razem, uważający się za demokratyczny i mający służyć za przykład także dla Polski, system polityczny zjednoczonych Niemiec zaczyna powielać praktyki Stasi. Tak przynajmniej można wnioskować czytając wywiad jaki opublikowano na portalu niemieckiego koncernu medialnego ARD „https://www.tagesschau.de/…/interview-staatsanwalt-hebbecke…
Wywiadu udzielił Christoph Habbecker, prokurator z Centralnego Biura ds. Cyberprzestępczości w Nadrenii Północnej-Westfalii, zajmujący się przestępczością w Internecie. Okazuje się, że niemiecki rząd federalny chce by Facebook i inne media społecznościowe miały obowiązek zgłaszania organom ściągania autorów treści, które uważają za tzw. mowę nienawiści.

Innymi słowy chcą oni by Facebook zwyczajnie donosił na autorów nieprawomyślnych treści. W pewnym sensie byłoby to jeszcze gorzej niż za czasów Stasi, gdyż wówczas ta służba musiała sama werbować sobie konfidentów, zaś instytucje nie miały obowiązku donoszenia. Okazuje się, że obecni czempioni wolności słowa w Niemczech uważają, że wszyscy powinni donosić na tych, których oni wskażą. Na podobnych zasadach funkcjonowało Gestapo, które opierało się na systemie donosicielstwa, zaś samych funkcjonariuszy zajmujących się szpiclowaniem było tam niewielu.

Sam pan Habbecker, który już jest w Sieci nazywany „Stasi-Hebbecker” jest jak najbardziej za takimi rozwiązaniami. Jednocześnie uspokaja, że takie komentarze jak: „Nie lubię uchodźców”, czy „Merkel musi odejść”, nie byłyby jeszcze podstawą do uruchamiania prokuratury i karania autorów. Jednak już samo to, że daje on takie przykłady świadczy o tym, że Niemcy i takie komentarze uważają za niedopuszczalne zaś poziom autocenzury i zastraszenia jest tam bardzo wielki. Jak podaje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, według sondażu Allensbach-Umfrage blisko 60 proc. Niemców boi się publicznie wyrazić własne zdanie, a tylko 18 proc. uważa, że może swobodnie je głosić.

Choć z drugie strony nie tak za bardzo odbiega to od tego z czym mamy do czynienia w Polsce. Zaczęło się to za rządów Donalda Tuska. Pamiętamy poranne naloty policji na blagiera piszącego o „Komorze”, albo sankcje i kary dla kibiców prezentujących banery z hasłem: „Donald ma Tole twój rząd obalą kibole”.  Po zmianie rządów i nastaniu „dobrej zmiany” miało być lepiej, ale nie za bardzo to widać, gdyż także w Polsce kategoria „mowy nienawiści” zaczyna być używana coraz powszechniej zaś autocenzura zdaje się coraz bardziej opanowywać media. Choć z Polakami nie pójdzie tak łatwo jak z Niemcami. Polacy mają, pod tym względem, inny kod genetyczny. To co jest zakazywane, tym bardziej się szerzy, a donosiciele są w pogardzie.

Stanisław Lewicki

za: FB

[Głosów:12    Średnia:4.7/5]
Facebook

2 thoughts on “Lewicki: Duch i praktyka Stasi znowu aktualne w Niemczech”

  1. Tzw. mowę nienawiści stosuje się wybiórczo jako bat na myślących samodzielnie. Przykładowo pewnych nacji wolno nie lubić a innych nie. W Europie zachodniej można nie lubić polskich emigrantów, ale nie tych z Afryki lub muzułmanów. Wątpię, aby organa ścigania zajęły się mową nienawiści w stosunku do Rosjan. Organizacje pozarządowe też przeszukują sieć w poszukiwaniu mowy nienawiści tylko pod pewnym kątem. Zmiana ekipy rządowej może powodować zmianę zasad ścigania przestępstw mowy nienawiści, a sam termin jest tak pojemny, że na każdego kto podpadł coś się znajdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *