Lewicki: Początek najdłuższej kampanii wyborczej czasów III RP

 

Bomba w górę i najdłuższy wyścig wyborczy rozpoczęty. Najdłuższy, bo będzie trwał 26 miesięcy. W tym czasie odbędzie się pełny cykl wyborczy z wyborami: samorządowymi, do Parlamentu Europejskiego, parlamentarnymi i prezydenckimi. Pójdziemy co najmniej sześć razy do urn, bo podczas wyborów samorządowych i prezydenckich dwukrotnie. Niewykluczone też, że będzie to nawet więcej niż sześć razy, bo jeszcze pan prezydent mówi coś o jakimś referendum. Wybory będą gonić wybory i po zakończeniu jednych, po bardzo krótkiej przerwie, zaraz będzie następna kampania. Rządząca partia konwencją w dniu 14 kwietnia rozpoczęła swoją kampanię przed wyborami samorządowymi. Zaraz potem rozesłano zespoły parlamentarzystów po całym kraju.

Sam chciałem sprawdzić jest to wygląda i poszedłem na spotkanie wyborcze PiS, jakie odbyło się w poniedziałek 16 kwietnia na terenie mojego osiedla w Bydgoszczy. Na spotkanie dotarło trzech miejscowych posłów PiS z chmarą asystentów i wielu radnych. Potencjalnych wyborców, głownie w starszym wieku, przyszło około 150 osób. Krótkie prezentacje posłów i kilku radnych a następnie trzy rundy pytań i odpowiedzi. I tu duże moje zdziwienie, bo żadnych kwestii politycznych, w tych pytaniach, ludzie nie poruszali. Nie było nic o żadnym Smoleńsku, degradacji generałów, sądach, UE, roszczeniach żydowskich, ustawie o IPN, dekomunizacji, zmianie nazw ulic. Nic z takich rzeczy, a tylko i wyłącznie o sprawach lokalnych i to sprawach trudnych, z którymi nie można  dać sobie rady od wielu, wielu lat. Dowiedziałem się, na przykład, że na jednym z osiedli jest kilka bloków, które stoją na ziemi, której zwrotu domaga się były właściciel, ponieważ została ona po przejęciu wykorzystana na inny cel niż deklarowany. Miały tam być ogródki działkowe a postawiono budynki mieszkalne. W czasach PRL nie dokonano zmian prawnych i teraz dawny właściciel domaga się zwrotu ziemi. Sądy sprawą zajmują się od 15 lat i nie mogą dojść do żadnych konkluzji, bo przecież nie można zwrócić komuś ziemi z blokami mieszkalnymi. Ponoć o tej bydgoskiej  sprawie wie urząd prezydenta państwa  a nawet sam prezes Kaczyński się tym interesuje. Jak to rozwiązać, nikt nie wie. I takich spraw, gdzie  od samego słuchania o nich, już boli głowa, zgłaszano wiele. A posłowie deklarowali chęć pomocy, interwencji i tak dalej.

Tak się spotkanie wartko potoczyło, że posłowie nie zdążyli nawet przedstawić programu PiS, tej piątki Morawieckiego. Nic na ten temat nie było. Na tym przykładzie widać, że wybory lokalne to całkiem co innego niż parlamentarne, czy prezydenckie. Sprawy polityczne, nawet w dużych miastach, niespecjalnie się liczą. Liczą się sprawy lokalne, aktywność i realna praca w terenie. Beata Szydło w telewizji “Trwam” mówiła o entuzjastycznym przyjęciu propozycji Morawickiego na tych spotkaniach wyborczych. Ja tego potwierdzić nie mogę, gdyż na tym spotkaniu, w którym uczestniczyłem, nie mówiono o tym w ogóle. Ta piątka to taki amerykański chwyt, bo w Ameryce przyjęło się aby każde zagadnienie, czy jego rozwiązanie, opisać za pomocą pięciu punktów, pięciu najważniejszych elementów składowych (big five). Premier Morawiecki był szkolony w USA i pewnie stąd ta piątka. Jej niektóre elementy, jak te 300 zł na wyprawkę szkolną czy mniejsza składka ZUS dla niektórych małych przedsiębiorstw, będą miały szersze poparcie, ale pozostałe są mało czytelne i ich wpływ na zachowanie wyborców będzie niewielki. Pokazuje to sondaż publikowany w Rzeczpospolitej, według którego tylko 26,8 proc ankietowanych popiera te zmiany, a 40,7 proc. jest im przeciwna. Zatem nie pozwoli to zdobyć jakiegoś nowego elektoratu.

Dowiedziałem się także, że w Bydgoszczy około 4 tysiące rodzin oczekuje na przydział mieszkań komunalnych. To jest realny i duży problem. A przypomnieć wypada, że obecny prezydent Bydgoszczy poparł przyjmowanie uchodźców w znanej deklaracji, razem z innymi prezydentami największych dwunastu polskich miast. Jeśli chce przyjmować uchodźców to musi on im dać mieszkania,. Skąd on je chce wziąć? Jeśli zacząłby je rozdawać z pominięciem ludzi, którzy od wielu lat są na potwierdzonych listach, to zapewne owi ludzie zwyczajnie wynieśliby go z jego urzędu. Takie są polskie realia, których obecnie rządzący w metropoliach jeszcze chyba sobie nie przyswoili.
Zatem wielka polityka krajowa chyba nie za bardzo wpłynie na wybory lokalne. Tam, gdzie władza dobrze rządziła, to ona zostanie, tam gdzie źle, to będzie wymieniona. Piątka Morawickiego na to nie wpłynie. No może trochę na wybory do sejmików wojewódzkich.

Stanisław Lewicki

[Głosów:7    Średnia:3.3/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *