Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 16/2017

„Newsweek” nr 17

„Wielka noc, zwykły dzień” – Tomasz Lis, znowu zabrał się za polski Kościół. Tym razem przestrzega, napomina i daje dobre rady, bo jego zdaniem Kościół źle postępuje i sobie szkodzi, a przecież Lis tak bardzo chciałby mu pomóc. „Oczywiście, nie cały Kościół. Ja też mógłbym tu podać przykłady księży podążających drogą papieża Franciszka, a poniekąd nawet Franciszka wyprzedzających, bo szli tą drogą, zanim kardynał Bergoglio został Franciszkiem.”

No właśnie! Oni byli jak ten sowiecki aktywista z humoreski, który to kroczył przed postępem, a postęp dopiero za nim.

 

„Newsweek” nr 17

„Będzie nieprzyjemnie” – rozmowa Piotra Najsztuba z posłanką PO Joanną Muchą. Okazuję się, że pisze ona książkę. Ma to być „apokalipsa”. Taka trochę apokalipsa według Muchy. Sukces murowany, bo nikt jeszcze nie opisywał apokalipsy z takiej perspektywy. No i powstaje ona w sposób jak najbardziej cudowny, a sama autorka tak o tym mówi: „Mam wrażenie, że ona przeze mnie wyszła na świat, że byłam tylko końcówkami palców dotykającymi klawiatury.”
Wierzę jak najbardziej w odczucia Muchy, już przecież jej popisy wokalne podczas okupacji mównicy w Sejmie to też było coś niesamowitego, choć bardziej był to już raczej Armagedon.
Na kilkakrotne pytania, co będzie, gdy książka okaże się grafomańska, Mucha odpowiada: „Niech się książka broni sama. Jak się nie obroni, to trudno, jej sprawa.”
W sumie to podejście właściwe, skoro ona, znaczy Mucha, była tylko „końcówkami palców dotykającymi klawiatury”.
W końcu Najsztub, chyba ostatecznie osłabiony wynurzeniami Muchy, rzuca tak od niechcenia: „Macie plan na wypadek zejścia do podziemia, partyzantki?”
Czyżby szykowała się platforma wyklęta? A może to już teraz na potrzeby takiej partyzantki idzie duży przemyt broni z Ukrainy, ostatnie nawet działko przeciwlotnicze?

 

„Przegląd” nr 16

„Zadłużony jak student” – w Ameryce młodzi ludzie, po skończeniu studiów, wchodzą w życie z garbem długów, które muszą zacząć spłacać: „skumulowana wartość pożyczek zaciągniętych w celu opłacenia studiów już obecnie wynosi 1,5 bln dol., a do końca przyszłego roku wzrośnie do 2 bln dol. Roczna wartość samych odsetek od takich kwot to 90 mld dol. (…)  Teraz absolwent studiów licencjackich ma przeciętnie dług wynoszący 35 tys. dol. Zjawisko to dotyczy 20% wszystkich gospodarstw domowych i 40% wszystkich Amerykanów poniżej 35. roku życia”
Tak jest w Ameryce. Tam nic nie ma za darmo. A w Polsce niezwykle częsta jest sytuacja, że państwo funduje młodym ludziom bardzo drogie studia, na przykład medyczne, i oni wyjeżdżają sobie na stałe za granicę, niczego za te studia nie zwracając. To jest sytuacja nienormalna, albowiem oznacza ona, że polskie biedne społeczeństwo, funduje zachodnim państwo kształcenie i przygotowanie wysoko kwalifikowanych kadr, zupełnie za darmo.

 

„wSieci” nr 16

„Szkodliwy serial” – żeby nie było, że się tylko wykrzywiam na „dobrą zmianę”, to dziś trochę optymizmu ze wstępniaka Michała Karnowskiego. „Jak państwo sądzą, ilu Polaków wie, że w IV kwartale ub. r. wzrost PKB Polski był najwyższy wśród 10 największych gospodarek Unii? Że deficyt za 2016 rok r. był najniższy od dziewięciu lat? Że w styczniu i w lutym 2017 r. dochody budżetu państwa były wyższe o 4,8 mld. złotych w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku? Że w marcu, pierwszym miesiącu działania Krajowej Administracji Skarbowej, skontrolowano ponad 16 tys. cystern, co zatrzymało rzekę przemycanego paliwa? Rok temu były to może dwie cysterny. Do kogo dotarło, że dzięki 500+ wreszcie przestaliśmy wymierać, że rodzi się więcej dzieci? Kto ma świadomość, jak twardo prokuratura walczy ze złodziejstwami, VAT-owskimi karuzelami, skutkami dzikiej reprywatyzacji, o czym mówi na naszych łamach minister Zbigniew Ziobro? Jak sądzę, zdecydowana mniejszość.”
I jak też tak sądzę, panie Michale. I nawet ja myślę, że po przeczytaniu tego felietonu, tej większości, będzie, po prostu, bardzo wstyd.


„wSieci” nr 16      

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – najpierw zastanawiają się gdzie tym razem, na długi majowy weekend, wyjedzie Prezes. „To czas gdy aktywizuje się najbardziej elitarne biuro podróży w Polsce. Czyli Joachim Brudziński Travel. To biuro obsługuje tylko jednego, ale za to istotnego klienta. Ciekawe zatem, gdzie w tym roku Brudziński strzeli sobie fotkę z Kaczafim. Podlasie? Pieniny? Pojezierze  Drawskie?”
Myślę, że na pewno nie będą to Pieniny, bo Prezes i tak jest wystarczająco spieniony po ostatnich tańcach wokół Macierewicza i jego pupila.
I taka uwaga na temat komisji, co badała sprawę Misiewicza: „W Komisji są Suski, Brudziński i Kamiński. Nie zazdrościmy Misiewiczowi. To tak jakby Budionny, Mołotow i Jeżów lustrowali karierę Bucharina. Znajdą to, co znaleźć trzeba.”
No wszystko dobrze, ale żeby Misiewicza z Bucharinem porównywać, to już przesada. Przecież to jak nic młody Czapajew.

 

 

„Do Rzeczy” nr 16

„dwaj panowie g” – jeszcze o sprawie Misiewicza, „Zrekonstruowano Bartłomieja „Haribo” Misiewicza. Jesteśmy w szoku. Jak wiadomo bowiem, wszyscy, którzy mówili cokolwiek nieładnego o Misiewiczu, to ruska agentura. Wychodzi więc na to, że ruską agenturą są zarówno prezydent Andrzej Sebastian, premier Bełta, jak i sam Kaczor-Dyktator. Co z tą Polską – jak pytał przed laty Tomasz Lis?”
I jeszcze jedna, bardzo ciekawa informacja: „Kumple Haribo z Łomianek mają problem. Założyli sobie taką spółeczkę o wdzięcznej nazwie El Padre (ojciec chrzestny), która doiła spółki Skarbu państwa. Szczególnie jedną. Informujemy o tym zawczasu, mając na uwadze pełną świadomość, że za jakieś dwa, góra cztery tygodnie spółkę El Padre odkryje „GazWyb”, Wirtualna Polska czy inne media Springerowskie lub parówkowe i będą obwieszczały „Ujawniliśmy” (…) Na razie ważniejsze jest to, że odkrył ją Kaczor-Dyktator”
To pięknie! Wygląda, że to jeszcze nie koniec smrodu wokół protegowanych Antoniego. Jeśli okaże się to prawdą, z tą spółką, to tym razem będzie to już zapewne koniec kariery Macierewicza.

 

„Polityka” nr 16

Nie spodziewałem się, że w tym lewicowym tygodniku znajdę dane o związkach świata arabskiego z terrorem i przemocą.

Ale po kolei. Patrycja Sasnal pisze o nowej fali niepokojów w krajach arabskich. I tak dla przykładu, w Egipcie ostatnio wybuchł protest, dla którego przyczyną było wycofanie dotacji do taniego chleba dla biednych. „Życie ponad jednej czwartej spośród 95 mln Egipcjan, tych wegetujących poniżej granicy ubóstwa, zależy od subsydiowanych placków. Są dziesięć razy tańsze niż na wolnym rynku – prawie darmowe.”

Perspektywy są mroczne: „W 2011 r. demonstranci domagali się chleba, wolności i sprawiedliwości społecznej. Teraz jest tego jeszcze mniej. (..) UNDP szacuje, że do 2020 r. potrzebne będzie 60 mln miejsc pracy dla wchodzących na rynek młodych Arabów. Już dziś jedna trzecia z nich nie znajduje zatrudnienia.”

I teraz najważniejsze: „Nie ma drugiego tak przeżartego przemocą regionu jak świat arabski. Na obszarze, na którym mieszka tylko 5 proc. ludności globu, umiera prawie 70 proc. wszystkich ludzi ginących na polu walki. W 25-leciu po 1989 r. odsetek ten był ponaddwukrotnie niższy. Większość uchodźców pochodzi z krajów arabskich i w nich przebywa- tam też w 2014 r. zorganizowano połowę wszystkich zamachów terrorystycznych. Nigdzie indziej nie ma tyle cierpienia.”

Czyli sprawa wygląda następująco: na obszarze zamieszkałym przez 5 proc. ludności świata mamy połowę zamachów terrorystycznych, i na obszarze zamieszkałym przez 95 proc. mamy drugą połowę. Z tego wynika, że zagrożenie zamachem w krajach arabskich jest 20-krotnie większe niż gdzie indziej. Ściąganie stamtąd imigrantów powoduje, że tego rodzaju zwyczaje związane z przemocą i zamachami terrorystycznymi przechodzą razem z nimi do nowego środowiska, do Europy.

 

„Gazeta Polska” nr 16

Sprawa jest poważna. Jeden z głównych ideologów GP, Jerzy Targalski, przewiduje, że zbliża się antypisowska rewolucja: „próba ostatecznego obalenia rządu nastąpi po Świętach. Wstępem była decyzja bezpieki o likwidacji Nowoczesnej i koncentracji wszystkich sił w PO oraz psychologiczne uderzenie sondażami. Jednocześnie Ubekistan, znając tchórzostwo i kunktatorstwo większości pisowskich nominatów, pogroził ustami profesora Śpiewaka: „To będzie krwawa vendetta, w której ludzi PiS-u zostaną wycięci do samej kości” (….) Ubekistan rozgryzł swojego przeciwnika; aparat nie boi się rozliczenia przez wyborców, bo ich w ogóle nie bierze pod uwagę. Zaczęło się, więc kunktatorstwo, dostosowywanie i udawanie w złudnej nadziei, że jak się będzie potulnym (…) to pozostaną na stanowisku, trzeba tylko wyrzucić za burtę groźnych dla Targowicy i Ubekistanu. Stan niemożności przeszedł stan chroniczny.”
Biedny Targalski bardzo sfrustrowany, bo wygląda na to, że po stronie pisowskiej jakby Kiereński stał na czele, a po tej drugiej Lenin. Co zresztą zobaczyliśmy gdy Tusk zajechał pociągiem na dworzec w Warszawie niczym Lenin na dworzec fiński w Petersburgu dokładnie 100 lat temu (tak samo Niemcy go tam wysłali).  Jeszcze tylko potrzeba by z Agory wystrzał padł i rewolucja pójdzie gładko.

 

Stanisław Lewicki

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *