Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 17/2018

 

„Sieci” nr 17

„Chrześcijanie za Asadem” – Grzegorz Górny zauważa, że z chrześcijańskiego punktu widzenia sytuacja w Syrii wygląda inaczej niż przedstawiają to zachodnie i polskie media. „Podzielony bliskowschodni świat chrześcijański przemówił jednym głosem. Jego reakcję wywołały wymierzone w bazy armii syryjskiej bombardowania przeprowadzone przez USA, Wielką Brytanię i Francję. W odpowiedzi wspólne oświadczenie napisali trzej przywódcy religijni – prawosławni patriarchowie Antiochii i całego Wschodu: grecki Jan X i syryjski Ignacy Efrem II, a także melchicko-katolicki  patriarcha Antiochii, Aleksandrii i Jerozolimy – Joseph Absi. Potępili nalot , nazywając go brutalną agresją na suwerenny kraj, który nigdy nie wyrządził żadnej szkody atakującym. Powód ataku, czyli oskarżenie prezydenta Asada o użycie broni chemicznej uznali za pretekst. Ich zadaniem nie ma na to dowodów. (…) Napisali: „Oddajemy cześć odwadze, bohaterstwu i poświęceniu Syryjskiej Armii Arabskiej, która odważnie chroni Syrię i zapewnia bezpieczeństwo swojemu narodowi. (…) W podobnym duchu wypowiedział się chaldejski katolicki biskup Antoine Audo …”
I ja wierzę tym chrześcijańskim hierarchom, którzy są ze swoim ludem i go bronią! Nie wierzę za to propagandystom z Zachodu, którzy już wielokrotnie udowodnili, że dla celów politycznych, w tym by wywołać wojnę, są zdolni posunąć się do każdego kłamstwa. To oni zniszczyli Irak i Libię a teraz chcą zniszczyć Syrię. To z powodu wojen, które rozpętali, powstało i rozszerzyło się Państwo Islamskie (ISIS/ISIL).

„Wprost” nr 17

„Niedyskrecje parlamentarne Elizy Olczyk i Joanny Miziołek” – „Może to i lepiej, że Michał Dworczyk, człowiek ufny i prostolinijny, nie musi stawać do krwawej walki o prezydenturę Warszawy. W PiS można usłyszeć historię, jak to koledzy zrobili Dworczykowi kawał – odkręcili jego tabliczkę przy fotelu poselskim i wsunęli kartkę, że ma się przesiąść na miejsce za Grzegorzem Schetyną. A on, biedak, chodził do Marka Suskiego dowiadywać się, dlaczego został przeniesiony, na jak długo i kiedy ma się przesiąść.”
W tym Sejmie to jak w szkole. Różnica taka, że w szkole nie dają uczniom pieniędzy a jeszcze na komitet rodzicielski zbierają. Choć z tym komitetem to może trochę podobnie, bo posłowie zwykle także składkę na partię płacić muszą.

„Przegląd” nr 17
„Wnusio namiestnik” – to o Piotrze Walentynowiczu, wnuku Anny Walentynowicz. „Co robić bez naczelnego wnusia PiS, który na każdej miesięcznicy smoleńskiej wychylał się  zza pleców prezesa K.? (…) Nie dostał dodatkowej kasy za swoje cierpienia po śmierci babci Anny. A chciał tylko 2 mln zł. Może też czuć się upokorzony, że Macierewicz znalazł mu etat zaledwie za skromne 9,4 tys. zł. Jemu, wnusiowi? Operatorowi żurawia, budowlańcowi i taksówkarzowi taki ochłap?”
No cóż, paliwo smoleńskie się prawie wypaliło i pogrzać się przy nim jest też coraz trudniej.

„Sieci” nr 17

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „..”W związku z czasową niemożnością wykonywania obowiązku sekretarza generalnego i szefa zachodniopomorskiej Platformy przez posła Stanisława Gawłowskiego zarząd PO powierzył pełnienie obowiązków sekretarza generalnego partii posłowi Robertowi Tyszkiewiczowi”. „Czasowa niemożność” – jakże cudownie dyplomatycznie określenie! Faktycznie, „ w związku z wylądowaniem w pierdlu” – to by jakoś brzmiało”
No i patrzcie Państwo, postęp jest rzeczą oczywistą! Kiedyś były tylko problemy zdrowotne a obecnie jest i „czasowa niemożność”. A swoją drogą jakież to wspaniałe stanowiska mają w tej Platformie. Sekretarzem generalnym był ongiś także skromny działacz polityczny Józef Dżugaszwili. Niby nic takiego, zwykła obieralna funkcja w partii, a swoją moc miała.

„Newsweek” nr 18

„Polak wagi ciężkiej” – rozmowa z Izu Ugonoh, pięściarzem odnoszącym międzynarodowe sukcesy, który obecnie  mieszka także w USA i Irlandii. Izu urodził się w Polsce i Polskę uważa za ojczyznę choć jego rodzice przybyli z Nigerii. Mówi: „- Ja domem nazywam Polskę. Trzeba o ten dom dbać. To patriotyzm mało polityczny. Bo człowiek, który jest patriotą, wcale nie musi być zaangażowany politycznie (…) – Każda osoba, która próbuje coś robić, żeby społeczności żyło się lepiej, jest patriotą. Za granicą mówię zawsze, że jestem z Polski. Chcę, żeby ludzie wiedzieli, że Polacy są fajni. To dla mnie ważne”
Widać w Polsce jest jednak ciągle ta jakaś magiczna siła, że tylu ludzi wywodzących się z innej kultury, czy wręcz cywilizacji, tak szybko tu się asymiluje i dokonuje identyfikacji z polskością. Tak było w czasach gdy państwa polskiego nie było, tak jest i teraz.

 

„Do Rzeczy” nr 17

„dwaj panowie g” – „Była premier Hanka Suchocka postanowiła z kolei opisać swój wieloletni pobyt w Rzymie. „Ambasador u trzech papieży” to fascynujące dzieło o wyzwaniach, z którymi „musiała się mierzyć nie tylko jako dyplomata, lecz także na płaszczyźnie osobistej”. Płaszczyźnie osobistej bez wątpienia zawdzięczamy informację o tym, że ludzie w Rzymie parkują na ulicy samochody, gdyż dojeżdżają nimi do pracy. Książka podoba nam się jeszcze bardziej niż autobiografia Róży Thun, zwłaszcza skromne hasło reklamowe” „Hanna Suchocka i Wieczne Miasto”…”
Czekam w napięciu aż się okaże w końcu kto przetrwa dłużej: Wieczne Miasto czy Hanna Suchocka?

„Gazeta Polska” nr 17

„Polacy muszą przeczytać ten raport” – To już nie przelewki. Tomasz Sakiewicz stawia sprawę jasno – Polacy muszą przeczytać raport komisji Macierewicza. A co jak nie będą chcieli? Na razie o sankcjach nie ma mowy ale to przecież może się zmienić. Ja sam przejrzałem ten tekst, zamieszczony w tym numerze GP, i na mnie on nie zrobił żadnego wrażenia. Pełno zdjęć jakiś kawałków blachy ułożonych w różnych konfiguracjach i do tego komentarze. Nic ciekawego. Ale pan Tomasz zachęca i naciska: „Apelujemy do Państwa, by ten raport był dostępny wszędzie. W bibliotekach, czytelniach, kawiarniach, a nawet salonach kosmetycznych”.
Co zawiniły panu Tomaszowi salony kosmetyczne, to nie wiem, ale za to łaskawie  ominął salony masażu i nocne kluby. Pewnie będą mu tam za to wdzięczni.
Nie odpuszcza nawet klerowi: „Podarujmy go swojemu proboszczowi, sąsiadom i przyjaciołom”.
No już chciałem lecieć do proboszcza z tym tekstem, ale po chwili namysłu, zrezygnowałem. Jak dotąd, niczym mi jeszcze nie zawinił.

„Gazeta Polska” nr 17

„Nad Żółtymi Wodami” – Tomasz Łysiak pisze o tej bitwie w jej 370 rocznicę. I tak jakoś wyszło to mocno w poprzek nachalnie propagowanego przez GP sojuszu z Ukrainą, bo Łysiak przedstawia, zresztą zgodnie z prawdą, że klęska wojsk Rzeczpospolitej była wynikiem kozackiej zdrady: „hetman wielki koronny Mikołaj Potocki (…) nie wziął pod uwagę możliwej zdrady. Gwarancją lojalności miało być złożenie przysięgi na wierność królowi. Znając Kozaków i sposób ich myślenia, nietrudno było się domyślić, że przysięgi będą niewiele znaczyć (…) oddział w którym dowodzili pułkownicy wojsk kozackich Krzyczewski, Wadowski i Górski oraz dwaj esaułowie Iwan Barabasz i Iwan Eliasz, miał zdradzić sprawę Rzeczpospolitej. Przed zdradą oponowali nieliczni, w tym pułkownicy polscy, którzy zostali z miejsca zamordowani. (…) Zdrada była jedną z ważnych przyczyn klęski ..”.
Od tego czasu minęło 370 lat i Polacy powinni być mądrzejsi i wyciągnąć wnioski, zresztą przez następne lata na Ukrainie nic nie było lepiej, ale oni nadal naiwni jak ówże hetman Potocki i wierzą w ukraińskie deklaracje. Potockiego można tłumaczyć, bo ciężko chory, mógł się jeszcze łudzić i nie miał tylu doświadczeń, ale dzisiejszych zwolenników prymitywnego giedroycizmu nic już nie tłumaczy. Czy my musimy, w sprawie ukraińskiej, od wieków następować na te same grabie?

Stanisław Lewicki

[Głosów:5    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *