Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 23

 

„Do Rzeczy” nr 23

„Sojusz za jeden uśmiech” – Rafała Ziemkiewicza rozważania na temat podejścia Polaków do kwestii stosunków z Rosją. „Postawa „bardziej nienawidzić Rosji, niż kochać Polskę” bardzo odpowiada emocjom patriotycznym, ale mądra nie jest”.
Ot, i pierwszy problem. Jakoś nie może on zdobyć się na to żeby otwarcie napisać, że postawa, która nie jest mądra to jest, po prostu, głupia. A zatem to, co on nazywa patriotyzmem, należy zwyczajnie nazwać głupotą.
A tymczasem inni zachowują się jakby inaczej: „prezydent Francji, Emmanuel Macron, goszcząc u Władimira Putina w Petersburgu, wśród różnych duserów, którymi obsypywał gospodarza, wyraził m.in. nadzieję, że niebawem to właśnie Francja stanie się głównym europejskim partnerem Rosji, prześcigając w wymianie handlowej Niemcy”.
I tu nachodzi mnie refleksja, że obecna sytuacja coraz bardziej przypomina tę z przed 140 laty, gdy to, pomimo trwania paktu trzech cesarzy, czyli dobrych stosunków miedzy Rosją a Niemcami i Austrią, o co dbał Bismarck, jednocześnie i Francja zaczęła zabiegi o Rosję. I ostatecznie to ona ten wyścig o względy Rosji  wygrała.
A o naszej postawie Ziemkiewicz pisze tak: „Świat się zmienia, a nasze rozumowanie jest wciąż tak samo prostolinijne, Zachód – dobro, Wschód – zło. To sprawia, że sojusz  z nami doprawdy niewiele jest dla Ameryki wart. Wystarczy parę komplementów o bohaterskiej historii. Parę uśmiechów, a jeśli ktoś w Polsce zacznie się głośno zastanawiać, czy aby znowu nie jesteśmy wykorzystywani, sami rodacy rzucą mu się do gardła.”
I znowu Ziemkiewicz popełnia ten sam błąd; zwykłą głupotę nazywa, tym razem, prostolinijnością. A może to tak wypada? Według mnie, jeśli takie delikatne podejście nie daje żadnych rezultatów od dziesięcioleci, to jednak lepiej wygarnąć szczerze co się myśli i głupotę nazwać głupotą. Może do idioty coś wreszcie dotrze? I nie należy się obruszać na słowo idiota, bo już ksiądz Chmielowski wydawał Nowe Ateny „mądrym dla memoryału, idiotom dla nauki, politykom dla praktyki”.

 

„Newsweek” nr 24
„Czy 4 czerwca (tego dnia w 1989 r. odbyły pierwsze wolne wybory) powinien być w Polsce świętem narodowym?” – wyniki takiego sondażu publikuje tygodnik. Wynika z niego, że aż  53 proc. nie chce takiego święta. Za świętem jest 29 proc., a nie ma zdania 18 proc. „Najwięcej zwolenników świętowania 4 czerwca jest wśród ludzi młodych, najmniej – wśród tych po 50. roku życia. – To może wskazywać na osobiste rozczarowanie i postrzeganie transformacji jako nie w pełni satysfakcjonującej – uważa dr Wróbel”
Dodam, że tego samego dnia gdy u nas odbyły się te wybory, w Chinach armia rozgromiła  protest na placu Tiananmen w Pekinie. Chiny poszły inną drogą niż ówczesne państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Dziś Chiny są już drugą lub nawet pierwszą potęga gospodarczą świata, a państwa bloku wschodniego, które wybrały „demokratyzację” według wzorów i zaleceń Zachodu zostały zepchnięte na peryferia; dokonała się tam deindustrializacja a masy ludności opuściły ten obszar upadku przez co doszło tam do zapaści demograficznej i gospodarczej i nie widać sposobu by mogła nastąpić poprawa.

„Newsweek” nr 24
„Lotnisko jak za Gierka” – Cieśla i Węglewski piszą o budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego, sztandarowej inwestycji obecnego rządu. „Mieli przekopać Mierzeję Wiślaną, zbudować elektrownię atomową i milion elektrycznych aut. Lotnisko za kilkadziesiąt miliardów złotych będzie takim samym sukcesem (…) Narracja Prawa i Sprawiedliwości jest prosta: polska gospodarka pędzi, musi mieć port lotniczy. Zasięg – międzykontynentalny. (…) Ma też być portem przesiadkowym dla regionu – tak zwanym hubem. Mikołaj Wild mówi, że dziś samoloty latające na długie dystanse omijają tę część Europy. Mazowiecki hub będzie bramą do Europy dla pasażerów z Azji i dla podróżnych z Ameryki w drodze na daleki Wschód”.
Narracja ładna, tylko że ona nie likwiduje problemów. Pierwszy to finansowanie. „Według ekspertów nie dostaniemy na niego nawet euro z Unii. Dlaczego? Bo Polska wydała setki milionów euro na budowę i rozbudowę lokalnych lotnisk od Krakowa po Łódź. Projekt CPK skoncentruje krajowy ruch lotniczy w Baranowie, inne lotniska zostaną zmarginalizowane albo zamknięte. Komunikat z Brukseli będzie brzmiał prosto: skoro chcecie zmarnować pieniądze na rozwój lotnisk, to więcej nie dostaniecie.”
Są inne ważne kwestie natury ludzkiej. „Do wysiedlenia jest 1150 nieruchomości, 850 gospodarstw, 3500 ludzi”. To powoduje, że zebrania miejscowych z przedstawicielami rządu są nader burzliwe. „Na spotkaniu z Mikołajem Wildem, na którym pełnomocnika rządu omal nie wywieziono na taczkach, Wojciecha Kornaka wzięło na litość. Na wszelki wypadek odtworzyłem tylko awaryjne drzwi do remizy (…) bo widziałem, że urzędnicy zaraz będą uciekać jak premier Mateusz”.
Cóż, rząd działa jak na wojnie, raz atakuje, a raz ucieka. A z tego pomysłu CPK zapewne niewiele wyjdzie bo są w regionie inni, silniejsi gracze, którzy też chcą robić taki biznes. Ponadto, jeśli chodzi o ruch z Dalekim Wschodem to najbliższa i najtańsza trasa wiedzie przez terytorium Rosji a tu nasz rząd utrzymuje stan wojny hybrydowej, co oczywiście będzie skutkowało tym, że Rosja nic nam nie udostępni.  To jeśli chodzi o transkontynentalne ambicje CPK, zaś tylko do obsługi ruchu krajowego to jest on faktycznie niepotrzebny, bo mamy wystarczająco dużo lokalnych lotnisk, i to całkiem niedawno wybudowanych.

„Wprost” nr 23

„Niedyskrecje parlamentarne Elizy Olczyk i Joanny Miziołek” – „Platforma Obywatelska zaczyna mieć problem z kandydatem na prezydenta Szczecina, którym jest Sławomir Nitras. – Wewnętrzne badania pokazują, że Nitras przegrywa w drugiej turze zarówno z obecnym prezydentem miasta Piotrem Krzystkiem, jak i z kandydatem PiS Bartłomiejem Sochańskim – mówi polityk PO. Dlaczego? –Nitras wydaje się ludziom arogancki (…) Widać jednak, że Nitras stara się zmienić swój wizerunek, o czym świadczą takie akcje jak czyszczenie chodników w Szczecinie. Polityk PO wynajął pod koniec kwietnia maszynę do czyszczenia i przez tydzień sprzątał nią miejskie chodniki …”
I to jest pomysł! Powinien zostać obligatoryjnie wprowadzony w całym kraju, wtedy byłaby jakaś korzyść z wyborów, miasta zaoszczędziłyby w wydatkach na sprzątanie.

„Do Rzeczy” nr 23

„dwaj panowie g” – „Czarne chmury gromadzą się nad Janem Parysem. Pamiętacie sprawę wycieku notatki Z-99/2018 – tej, która mówiła o tym, że w związku z nowelizacją ustawy o IPN prezydent Andrzej Sebastian nie będzie przyjmowany w Białym Domu? Otóż postępowanie wszczęte w MSZ jako źródło wycieku wskazało gabinet polityczny. A na jego czele stał nie kto inny, tylko Parys”.
Ciekawe co też zrobią biednemu Parysowi? Skoro Mateusza Piskorskiego trzymają już dwa lata w areszcie pomimo, że poważnych zarzutów nie ma, to w przypadku Parysa rzecz wygląda o wiele gorzej. Jednak nie radziłbym władzy zaczynać wojny z Parysem, bo jak wiadomo, już antyczny Parys zabił Achillesa, trafiając go z łuku w piętę. Władza powinna pamiętać, że dziś  też się objawił jej słaby punkt – nomen omen  Pięta.
Jak tak dalej pójdzie, to wkrótce, jak jakiś urzędnik będzie chciał ujawnić jakieś kulisy działania władzy, to będzie musiał zrobić coś takiego jak swego czasu zrobił Józef Światło, czyli uciec pod opiekę konkurencyjnego państwa. Ciekawe, czy już jakiś się szykuje do takiego skoku?

 

„Angora” nr 23

„Dobry start”, czyli 300 zł na szkolną wyprawkę – „Premier Mateusz Morawiecki podpisał 1 czerwca rozporządzenie w sprawie wypłaty jednorazowego świadczenia w wysokości 300 zł dla każdego uczącego się dziecka. (…)  Świadczenie będzie przysługiwało niezależnie od dochodu na rozpoczynające rok szkolny dzieci do ukończenia 18, lub 20. roku życia, w razie kontynuowania rozpoczętej przed ukończeniem 18 lat nauki w danej szkole”.
Tygodnik cytuje też krytykujące decyzję uwagi: „-Pomysł dawania wyprawki po 300 zł nawet dzieciom milionerów jest pomysłem prymitywnym. Wyjaśnienia wiceministra Marczuka śmieszą, bo mówi: „ludzie najlepiej wiedzą jak wydawać pieniądze”. Jakoś przy biednych, chorych i śpiących na podłodze nieuleczalnie chorych dzieciach tak nie można było zrobić?”
No cóż, zbieżność czasu wypłacania tego świadczenia i wyborów samorządowych wydaje się nie być przypadkowa. Budzić to musi zażenowanie, że władza ucieka się do takich metod, bo wygląda to na rozdawanie kiełbasy wyborczej.

„Sieci” nr 23

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „My tu sobie gadu-gadu, a tymczasem Jacek Żalek, gowinowy poseł PiS, zapowiada, że na bank wygra wybory w Białymstoku. Spokojnie, on ma wszystko wyliczone, żaden sondaż mu niestraszny. Trzeba tylko niezdecydowanych przeciągnąć, a to – przyznają państwo – dla takiego Żalka bułka z masłem. No trochę mu ostatnio zaszkodziła sława pogromcy kalek, ale i z tym sobie poradzi. Ciekawe jak? Na początek proponujemy zmianę nazwiska i wyprowadzkę.”
W sprawie niepełnosprawnych to Żalek wyrazi żal za te swoje grzechy i on pewnie myśli, że to wystarczy, ale w Białymstoku czekają go i inne sprawy. Mieszka tam sporo prawosławnych, a tych będzie trudniej Żalkowi przekonać. Ma on także atuty: jest bardzo elastyczny, bo zaliczył już chyba siedem partii i dwa razy był posłem z PO a raz z PiS. Znaczy, potrafi szybko reagować, dostosowywać się do sytuacji, wie gdzie stoją konfitury i na czas potrafi zmienić partię.

„Sieci” nr 23

„Po cichu nadchodzą” – Wojciech Reszczyński zwraca uwagę na ogromny przyrost w Polsce przybyszów z krajów islamskich: „Liczba przybyszów ze świata islamskiego w Polsce powiększa się co trzy lata w postępie geometrycznym o ilorazie 3”
Tym co już zapomnieli co to jest ciąg geometryczny wyjaśniam, że zwyczajnie oznacza to trzykrotny wzrost co każde kolejne trzy lata. I kto to odpowiada tak duży wzrost? Ono rząd „Dobrej Zmiany” co to deklarował, że żadnych przybyszów z tych krajów nie będzie przyjmował.
„Tendencje wzrostowe najlepiej widać, gdy porównamy pełny rok 2017 z rokiem 2014, kiedy zaczęły się naciski na przyjmowanie uchodźców do Polski, którym ówczesna władza uległa. W 2014 r. decyzji, o których wyżej mowa, było 6363,  a w 2017 – 13 966, wzrost ponaddwukrotny”.
I tak to wygląda wiarygodność „Dobrej Zmiany”. Gdy przyjrzymy się dokładniej to widać, że ta zmiana, jeśli chodzi o imigrantów, była pozorna lub może nawet oszukańcza.
Kogóż to przyjmują obecnie rządzący? Między innymi na polską wizę wjechał Uzbek, który w ubiegłym roku dokonał terrorystycznego zamachu w Szwecji, w wyniku którego zginęło 5 osób a zagrożonych było 119.
I jeszcze na koniec: „Wielkim krachem okazała się próba ściągnięcia z Kazachstanu rodaków o polskich korzeniach. W 2017 r. przybyło ich 335, w tym roku tylko 28 więcej. (…) Trzeba też poważnie podejść do realizacji programu powrotu Polaków (2,5 mln), którzy  wyemigrowali z kraju w poszukiwaniu godnej pracy i płacy. Dziś są nam oni szczególnie potrzebni”.
Prawda, tylko że do tego jest nam potrzebny inny rząd, bo ten obecny to zamiast ściągać Polaków z Kazachstanu woli rozdawać polskie paszporty obywatelom Izraela.

„Sieci” nr 23

„Nie łamać tej zasady” – Piotr Skwieciński ucieka się do wielce wątpliwej argumentacji i próbuje bronić zachowania posła Pięty: „Każdy, kto ujawnia intymność z czyjegoś życia, jeśli nie przemawiają za tym szczególne okoliczności, stawia się w parszywym świetle. Naszej cywilizacji nie stworzyli Savonarole”.
Otóż właśnie, chodzi o to, że w tym przypadku takie szczególne względy zaistniały. Poseł jest (a raczej powinien być) osobą zaufania publicznego. Pięta był dopuszczony do tajemnic państwowych (działał w Komisji do Spraw Służb Specjalnych), a zatem jego podwójne życie mogło skutkować wyciekiem informacji. Ale pan Skwieciński nie bierze tego pod uwagę i dalej broni Piętę: „Pięta wyrwał się z miłosnych splotów, czyli – używając języka tych krytyków – podniósł z upadku. Postawił ostatecznie rodzinę i dobro dziecka nad erotyczną przygodę. Uderzanie w niego w tym momencie, nie jest więc piętnowaniem grzechu, tylko karaniem go za zerwanie z tym grzechem (…) Pięta w tym wirażu nie wzbudza obrzydzenia, tylko współczucie”.
Oj, wzruszyłem się bardzo. Pan Skwieciński z taką retoryką, która mnie zwyczajnie śmieszy, mógłby głosić kazania dla upadłych posłów z rządzącej partii. Nigdy nie wiadomo jakie to umiejętności człowiek w sobie posiada i ich jeszcze nie odkrył.

„Gazeta Polska” nr 23

„Komu przeszkadza kompromis” – Wojciech Mucha jeszcze o sprawie pomnika w Jersey City. Ponoć wszystko jest dobrze: „Czy więc wywalczony przez Polonię kompromis jest dobry? Raczej tak. (…) Całość kosztów, to około 250 tys. dolarów, a polski wkład szacuje się mniej więcej na 50 tys. dolarów (180 tys. zł) (…) – Bądźmy szczerzy, burmistrz Fulop gdyby się uparł, to żadnych ustępstw robić nie musiał. Mógł zamknąć pomnik do magazynu, a potem długie miesiące debatować, gdzie ma stać. Tymczasem Polonia wraz z wieloma środowiskami pokazały siłę, dołączyli się mieszkańcy niepolskiego pochodzenia, organizacje żydowskie, a nawet rabin Jersey City – mówi Maciej Rusiński”.
Jak tam ostatecznie będzie to dopiero zobaczymy. Sprawy trzeba pilnować bo ma być jeszcze głosowana w radzie miasta a i samo wykonanie może różnie wyglądać.
Na mnie, przede wszystkim, wielkie  wrażenie zrobiła  ta obrona kompromisu przez bezkompromisowego redaktora takiejże gazety. Rzadki to przypadek.

Stanisław Lewicki

[Głosów:4    Średnia:3.3/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *