Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 29/2017

 

 

„Rzeczpospolita Plus-Minus” nr 28

Irena Lasota pisze o kontaktach syna Trumpa z Rosją w tle z wątkiem polskim. „Najpierw junior [Trump] zaprzeczał jakimkolwiek kontaktom z Rosją, ale w miarę jak prasa ujawniała szczegóły, przypomniał sobie, że spotykał się z rosyjską prawniczką w sprawie adopcji. (…) Spotkanie, zapowiadane jako kontakt z przedstawicielką władz Rosji, które chciałoby widzieć Trumpa jako prezydenta USA, zorganizował Brytyjczyk, impresario piosenkarza Emina Algarowa, który z kolei jest synem ArasaAlgarowa, jednego z większych mafiozów rosyjskich, zwanych wówczas oligarchami. Aras jest przyjacielem Putina i był do niedawna mężem córki IlhamaAlijewa, dyktatora Azebejdżanu. Ilhman też jest wielkim przyjacielem Polski, odwiedzał ją niedawno i ponieważ powiedział kilka dobrych słów o naszym kraju i prezydencie Lechu Kaczyńskim, ludzie, których o to nie podejrzewałam, zachwycali się nim.”

No patrzycie jaki to ten świat jest dziwny. Można być jednocześnie przyjacielem Putina, Trumpa i Kaczyńskiego. Wytłumaczcie to Sakiewiczowi i jego ludziom.

„Rzeczpospolita Plus-Minus” nr 28

Tomasz Terlikowski zachęca, jak tylko może, do masowej instalacji mniejszości ukraińskiej w Polsce. „z perspektywy dobra migrantów i ich rodzin lepiej byłoby ułatwiać ukraińskim pracownikom ściąganie całych rodzin do naszego kraju, ale także o parafie, wspólnoty religijne itd. Te ostatnie mogłaby pomagać (mam świadomość częstej różnicy obrządków) grekokatolikom. (prawosławni robią to przez własną sieć parafialną) w organizowaniu wszędzie gdzie to konieczne wschodnich liturgii, tak by Ukraińcy grekokatolicy nie tracili związków z wiara i praktyką.”

Terlikowski ma świadomość „różnicy obrządków”, ale, jak widać, nie ma świadomości problemów jaki wiązały się z mniejszością ukraińską w Polsce przedwojennej. Widać zapomniał o ludobójstwie jakiego dopuścili się Ukraińcy na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce.

 

„Wprost” nr 29

„Niedyskrecje parlamentarne Elizy Olczyk i Joanny Miziołek” – „Szczerski został ostatnio zrugany przez Jarosława Kaczyńskiego na oczach wszystkich. Otóż podczas przemówienia Donalda Trumpa na placu Krasińskich dokładnie na wprost amerykańskiego prezydenta siedzieli: Lech Wałęsa, Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru. A cała PiS-owska elita z panią premier i prezesem partii została upchnięta gdzieś na boku. Podobno tak zadecydowała pani Irenka od protokołu dyplomatycznego, Ta sama, którą fotograf prezydenta Trumpa wyrzucił z kadru, bo chciała być obecna na wszystkich zdjęciach. Prezesa Kaczyńskiego nie interesuje jednak, kto usadził go z boku trybuny dla VIP-ów. Zrugał Szczerskiego”

Może to i dobrze, że Trump wygłaszał to przemówienie bezpośrednio przed Wałęsą, Schetyną i Petru. To tak jakby do nich było szczególnie skierowane. Może się zastanowią i coś do nich dotrze.

„Wprost” nr 29

„Rosyjscy szpiedzy polują na frajerów” – były oficer wywiadu i pisarz, który pod pseudonimem Vincent Severski jest autorem  wielu powieści szpiegowskich, tak ocenił działania wobec dawniejszych służb: „jak dzisiaj patrzę na to co się dzieje, to cała moja służba, życie – psu w d… Po co to było? Pracowaliśmy prawie 30 lat, żeby Polskę przestawić na Zachód, wejść do NATO, do Unii. Ile było przeciwwskazań, ile wywiad musiał się napracować. Zostały uruchomione potężne siły ze Wschodu, żeby nie przyjmować Polski do NATO czy potem do Unii. Teraz Jacek Saryusz-Wolski może sobie opowiadać – a myśmy zrobili wtedytyle, ile tysiąc Saryuszów-Wolskich. (…) Kiedy w 1990 r. byliśmy przyjmowani do wywiadu i składaliśmy przysięgę, to państwo gwarantowało określone warunki służby. Trzeba było wtedy powiedzieć – będziecie mieć 1500 zł emerytury, przychodźcie? Ale jak zawarto z żołnierzem lub funkcjonariuszem umowę, to trzeba jej dotrzymać (…) Przecież wystarczy, że ktoś pracował jeden dzień w poprzednim systemie, żeby mu odebrać dziś emeryturę. (…) Skoro państwo jej nie dotrzymało, to co? My tez jesteśmy zwolnieni z przysięgi?”

Trudno zaprzeczyć tej argumentacji. Nie można wciąż zakładać państwa od nowa. A ci co czynią to dzisiaj ryzykują, że tak samo postąpią z nimi ci co przyjadą po nich i zlikwidują założone przez nich urzędy, ludzi powyrzucają, pozbawią świadczeń i oskarżą o najgorsze występki.

 

„wSieci” nr 29

„Przegląd Tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – tutaj, podobnie jak we Wprost, piszą o tym jakie kto miejsce zajmował podczas wysłuchiwania wiekopomnego przemówienia Trumpa. W państwach Wschodu, nawiązujących do tradycji Biznacjum, takie rzeczy są bardzo ważne.

„Przy okazji przemówienia Donalda Trumpa na placu Krasińskich odnotowano liczne potyczki o krzesła wśród polskich notabli. (…) Jarosław Kaczyński, który odsunął się już na bezpieczną odległość od Lecha Wałęsy, rozejrzał się dookoła  naczelnikowskim okiem i dojrzał, że szefowa Trybunału Konstytucyjnego zasiada w drugim rządzie. (…) Wezwał do siebie czym prędzej wicepremiera Mateusza Morawieckiego i szepnął mu kilka słów do ucha. Morawiecki czym prędzej podszedł do Julii Przyłębskiej i zaproponował jej swoje miejsce w pierwszym rzędzie. (…) Petru to jednak fajtłapa. Grzechu Schetyna odseparował go od Lecha Wałęsy podczas przemówienia Trumpa i sam zajął jego miejsce.”

Podczas wizyt papieży chyba panował większy porządek i do papa mobile można była być zaproszonym, jak w przypadku Kwaśniewskiego. Ale dziś to chyba już nieważne.

A na ostatniejkontrmiesięcznicy już całkiem bez Wersalu, ale za to wesoło. Lider Obywateli RP, nie dopuścił Marcinkiewicza do głosu, wołając do włączonego mikrofonu: „Po ch…j Marcinkiewicz?”

Uff. Szkoda, że Kaczyńscy nie zadali sobie takiego pytania już w 2005 roku!

 

„Newsweek” nr 30

Tomasz Lis w kompletnej zapaści i rezygnacji wygłasza mowę pogrzebową dla swojej  demokracji. Nadawał by się na zawodowego kaznodzieję świeckiego. Proszę jak sobie radzi: „mieliśmy wiele, było znośnie, ale nie była to wyśniona Polska. (…) oddaliśmy ją zatem bez walki i – w ogromnej większości – bez jednej łzy. Tak , powiedzmy sobie uczciwie, nie szanowaliśmy państwa, które mieliśmy, nie szanowaliśmy demokracji, którą sami stworzyliśmy, nie uszanowaliśmy ani wielkiej pracy, którą sami wykonaliśmy, ani wielkiego sukcesu, który sami odnieśliśmy. A przede wszystkim nie doceniliśmy cudu. Który nam się zdarzył. (…) Obrońców republiki było niewielu. Byli słabi, zalęknieni, chowali się po kątach”

Oj, wzruszyłem się bardzo i chyba uronię chociaż tę jedną łzę, o której pisze pan Tomasz.

„Newsweek” nr 30

MamedMaskhanov – Czeczen, żali się że Polacy nie chcą już przyjmować jego ziomków: „-Kiedyś było inaczej. Kilkadziesiąt tysięcy Czeczenów w latach 90. Wyjechało do Polski, byli dobrze przyjmowani, nie sprawiali kłopotów. –Co się teraz stało? –Czeczenia, która Polakom kojarzyła się z walką o wolność, teraz zaczęła się kojarzyć z terroryzmem, Chyba macie nas dość.”

Pan Maskhanow precyzyjnie opisał problem. Tak. Mamy was dość, idźcie gdzie indziej, jest tyle pięknych i bogatych muzułmańskich krajów na świecie a wy uparliście się , by się pchać do Polski. W ’96 Rosjanie wycofali się z waszego kraju, a wy zamiast budować normalność zamieniliście go w jaskinię zbójców, targ niewolników i kryjówkę dla wszelkiej maści terrorystów. Wasze władze jako jedyne uznały reżim Talibów w Afganistanie. Nie dziwcie się, że nikt nie chce mieć w wami do czynienia.

 

„Do Rzeczy” nr 29

Marek Jerzy Chodakiewicz zachwala jak może to Trójmorze i sojusz strategiczny z USA. Ale nawet on przestrzega: „Stawianie na Amerykę jest ryzykiem kalkulowanym. Amerykańskie wpływy niepomiernie wzrosną nad Wisłą. Można mieć różne obawy w związku z tym. Na przykład zagrożenie fanaberiami rewolucji kontrkulturowej, marksizmem- lesbianizmem, bezsprzecznie może przywlec się nad Wisłę wraz z amerykańskimi korporacjami, które są sterroryzowane przez te środowiska”
Czyli one, te amerykańskie korporacje, są sterroryzowane i one będą, z kolei, terroryzować nas. To może ja się wstrzymam z poparciem tego, a w żadnym razie ręki do tego nie przyłożę. Bo to prawie wszyscy mówią, że ten Trump to został prezydentem dzięki Putinowi. To już może lepiej mieć do czynienia z samym Putinem? Ten to chociaż żadnego marksizmu-lesbianizmu tu nie przywlecze. Ale są za to inne zagrożenia.

 

„Gazeta Polska” nr 29

„We władzy Hezbollahu cz. 2” – po pierwszym odcinku, który w miarę pozytywnie przedstawiał Hezbollah, myślałem, że będą trudności z dalszym ciągiem i rzeczywiście, trzeba było na niego czekać chyba ponad miesiąc. Tym razem dowiadujemy się w jak okropnych warunkach żyją w obozach uchodźcy palestyńscy. „Szatila jest miejscem, które mógłby sobie wyobrazić malarz chcący przelać na płótno wizję współczesnego inferno. Na terenie o szerokości dwustu metrów i długości dwustu pięćdziesięciu metrów gnieździ się dziś ponad 25 tys. ludzi. Gdyby wszyscy naraz wyszli ze swych nędznych, skleconych z byle czego, domów, nie zmieściliby się w wąskich przejściach, które tworzą teren obozu.”

Ale jeszcze ciekawsze jest to, co mówi na temat Hezbollahu, katolicki ksiądz. „ElianNasrallah, proboszcz katolickiej parafii w małej wiosce El-Kaa, cierpliwie wyjaśnia nam zawiłości życia tuż przy granicy z Syrią. Chrześcijanie w okolicy byli wielokrotnie atakowani przez morderców z Państwa Islamskiego, za każdym razem dochodziło do walk z Hezbollahem. –Oni po prostu nas bronią i nie obchodzi mnie, co o mojej wypowiedzi pomyślą sobie w Europie czy w Stanach Zjednoczonych.”

A zatem mamy taką sytuację. Władze Izraela uważają Hezbollah za największego wroga i jednocześnie ta organizacja broni chrześcijan na tym terenie przed terrorystami z Państwa Islamskiego. Dziś Zachód nie chce bronić chrześcijan na Bliskim Wschodzie, dziś robi to Hezbollah i Rosja. Takie są twarde fakty i trzeba je uznać.

Stanisław Lewicki

 

 

[Głosów: 5   Average: 5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *