Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 49, 2016 rok

 

 

„Rzeczpospolita Plus Minus” nr 49

„Owszem mam twardą rękę” – wywiad Mazurka ze Schetyną, ongiś uznawanego za enfant terrible polskiej polityki, ponoć człowieka bezwzględnego, na co wskazywać ma ksywka: „Grzegorz Ja Cię Zniszczę”.

Wygląda jednak na to, że tej trucizny w nim niewiele; no może tyle,  co w łebku zapałki. I teraz sam musi sobą straszyć w wywiadzie mówiąc : „A historia Pawła Piskorskiego będzie miała swój ciąg dalszy, doczeka się swojego opisu. Ja to wszystko doskonale pamiętam”. Jego pogląd na politykę wygląda na rozwinięcie, a raczej kontynuację, słynnego zdania Lenina, że polityka to jest kwestia „kto kogo”. Czy jednak i dziś tylko o to chodzi? Mazurek go przyciska i sugeruje, że w polityce motyw zemsty jest najważniejszy. Schetyna ucieka od odpowiedzi i brnie w jakieś banały.

Ciekawie zaś wygląda jego odpowiedź na pytanie o poglądy: „Związki partnerskie – to coś, co w sposób naturalny będzie funkcjonowało. Wierzę w projekt In vitro, w konwencję antyprzemocową – to przeprowadziliśmy, a temat związków partnerskich wróci i zostanie w Polsce przeprowadzony”. I tak to wygląda to „credo” przewodniczącego PO. Męczenników do walki o takie sprawy to raczej nie będzie. J  No i ma też coś z konserwatysty: „Nie jestem zwolennikiem adopcji dzieci przez pary homoseksualne”. O sprawie adopcji dzieci przez homoseksualnych singli nic nie mówi.

Dowiadujemy się też, że pracę magisterską pisał na temat: „Rozwiązanie kwestii żydowskiej w myśli i prasie młodych konserwatystów”. Czyli o kręgu Giedroycia z przedwojennych pism „Bunt Młodych” i „Polityka”. Chwali się też, że pytał samego Giedroycia o związki z Oddziałem II SG, czyli z sanacyjnym wywiadem i kontrwywiadem. Odpowiedzi nie uzyskał. A  książę się ponoć tylko uśmiechał, no w końcu nie z jednym wywiadem miał interesy. J

No i ciekawostka o rodzinie; rodzice akowcy ze Lwowa przyjechali z dziadkami do Bystrzycy Kłodzkiej w 1946 r., i przez długi czas nie rozpakowywali skrzyń, bo myśleli, że zaraz wrócą z powrotem. A skąd takie nazwisko Schetyna? Ponoć jakiś Francuz nazwiskiem d’Chatin dotarł w 1812 roku do Trembowli i tam pozostał, a  miejscowi go nazwali „z Chatin”.

Tak samo wiarygodne, jak to, że Wałęsy przodkiem był rzymski cesarz Walens. Chociaż to chyba bardziej prawdopodobne, bo ten Walens strasznym był bufonem. J

I taka kuriozalna wymiana zdań: pytanie Mazurka – „A jak pan jest we Wrocławiu, to nie tęskni pan za Polską? – Pan żartuje, ale podobnie kiedyś, na początku lat 90., spytała mnie holenderska dziennikarka: „Jak się pan czuje w miejscu, gdzie mieszkało 600 tys. Niemców?”    .„Tak samo jak Ukraińcy mieszkający dziś we Lwowie” – odpowiedziałem.”  A Mazurek na to: „Ja trochę żartuję, ale trochę mówię serio”.

Ten Mazurek to z Warszawy jest i jak on „trochę mówi serio” to trzeba tam na takich dobrze uważać, bo oni jak nic mogą Wrocław oddać tym Niemcom, a w zamian oddadzą też Ukraińcom Przemyśl.

Co do Tuska, to Schetyna ma do powiedzenia tyle, że jest to temat na książkę, ale na emeryturze, „albo i po śmierci”. Tylko nie powiedział czyjej. J

No i jest tam na całą wielką stronę oblicze pana Schetyny w kolorze. Takie, że aż ręka świerzbi. J

 

„Niezależna Gazeta Polska – Nowe państwo” nr 12

„Siła Polonii” – Tomasz Sakiewicz dalej niezłomnie udowadnia, że to Polacy w Ameryce doprowadzili do wyboru Trumpa na prezydenta. Chodzi o trzy stany wahające się, czyli swing state: Pensylwania, Wisconsin i Michigan.  Według Sakiewicza do zwycięstwa „wystarczyło 100 tys. w trzech kluczowych stanach. To 1 proc. wszystkich Polaków w USA i około 2-3 proc tych z naszych rodaków, którzy tam głosują”. Oczywiście Sakiewicz podkreśla kluczową wagę i wymienia na pierwszym miejscu swoje kluby GP: „W Pensylwanii wokół obchodów rocznic Smoleńska i Katynia udało się zjednoczyć środowiska patriotyczne. Były to kluby „Gazety Polskiej”, Rodziny Radia Maryja, miejscowy Kongres Polonii Amerykańskiej oraz organizacje weteranów”

Jak zawsze zwycięstwo na wielu ojców. Zachodnia lewica wskazuje na Putina, a Sakiewicz na siebie. No to tak krakowskim targiem podzielmy te zasługi tak: 50 procent dla Sakiewicza, a pozostałe 50 dla Putina. Zgoda? J

 

„Przegląd” nr 49

„Jak i od czego rozpocząć proces reindustrializacji” – Adam Gierek pisze o potrzebie ponownego uprzemysłowienia Polski. Po latach niszczenia i celowej likwidacji przemysłu odkryto, ze jest on jednak podstawą bogactwa kraju i istnienia wysokopłatnych miejsc pracy, że jest lokomotywą dla całej gospodarki. Reindustrializacja jest podstawowym celem Planu Morawieckiego, jak też jest strategicznym celem Unii, która chce ”by dochód z produkcji przemysłowej w Unii wyniósł średnio 20% do 2020 r.”,  co ma według słów przewodniczącego KE Junckera „umożliwić gospodarce wspólnotowej wyjście z chronicznego kryzysu spowodowanego m.in. spadkiem jej konkurencyjności, co aktualnie skutkuje np. dużym bezrobociem”.

W celu osiągnięcia założonego celu stworzono plan inwestycji strategicznych dla Unii, w ramach którego do roku 2020 ma być wydane  600 mld euro. Dotychczasowy udział Polski w tym planie jest niezauważalny. Może zatem na udziale w tym planie opierają się kalkulacje Morawieckiego?

Według Adama Gierka „podstawą powinna być efektywna energetyka i wdrożenie do mieszkalnictwa najnowocześniejszych technologii grzania i chłodzenia” jak też „nie wolno nam w Polsce zbyt szybko odchodzić od węgla jako głównego źródła energii”.

Naszym atutem jest to, że posiadamy „liczne surowce naturalne (trzecie miejsce pod tym względem w Europie) oraz duży potencjał surowcowy rolnictwa i leśnictwa.”

Natomiast „produkcja materialna na terenie polski cechuje się niskimi kosztami osobowymi i stanowi na ogół element większego procesu technologicznego będącego częścią łańcucha wartości, który w minimalnym tylko stopniu wpływa na wzrost krajowego dochodu tj. PKB, w dużym zaś stopniu na PNB innych krajów”.  Czyli po prostu produkcja w Polsce jest tylko elementem kooperacji dla przemysłu niemieckiego i z tego tytułu nie przynosi istotnego dochodu. I to jest problem.

Z opinią Adama Gierka należy się liczyć, gdyż jest on, po pierwsze, specjalistą i profesorem, a po drugie, synem Edwarda Gierka, który zbudował przemysł, jaki rozprzedawano przez następne dwadzieścia lat.

 

„Do Rzeczy” nr 49

„dwaj panowie g” – piszą, że w siedzibie PiS „nikt już nie używa tam słów „rekonstrukcja rządu”. O rzeczach oczywistych bowiem się nie dyskutuje. Mało kto używa też słowa „wiosna”. Z tego samego powodu”.

Uff, znaczy się w polityce na „wykopki” każda pora roku jest dobra, J

Na Marka Jakubiaka z klubu Kukiz’15 mówią ponoć „człowiek z pianką”,  a może niedługo już będzie  „człowiek z procentem”, bo ma on „jeszcze w tym roku uruchomić sprzedaż łyskacza własnej produkcji”. A mówią, że w tych politycznych tygodnikach to nic dotyczącego normalnego człowieka nie da się wyczytać? J

 

„Na wygodnej pozycji” – Agnieszka Niewińska o działalności Sławomira Sierakowskiego, który wywołał liczne komentarze przyznając, że 90 procent środków na działalność „Krytyki Politycznej„ pozyskuje zza granicy. Do jego sponsorów należy: „Open Society Foundations z siedzibą w Nowym Jorku założona przez George’a Sorosa ….Instytut Goethego, niemiecka organizacja powiązana z partią Zielonych (Fundacja im. Heiricha Bölla) czy niemiecka socjaldemokratyczna organizacja – Fundacja im. Friedricha Eberta. KP chwali się również współpracą z niemiecką Fundacją im. Róży Luksemburg, związaną ideowo z lewicową partią polityczną Die Linke”.

No sami piękni fundatorzy. A ja się zastanawiam, czy tak samo bez przeszkód mogłaby działać w Polsce instytucja, która większość środków pozyskiwałaby, na przykład,  z różnych rosyjskich organizacji, w tym bezpośrednio powiązanych z władzą na Kremlu?  Pewnie nie, bo przecież „suwerennośc”  i tak dalej. J

 

„wSieci” nr 49

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” –  piszą, że Kuchciński „wygnał z Sejmu dziennikarzy. To krok we właściwym kierunku, ale naprawdę większy entuzjazm narodu wywołałoby wygnanie zeń posłów”

No cóż, Kuchciński to nie Cromwell, który rozpędził parlament, on co najwyżej z Szuchewyczem w Truskawcu paktować potrafi; że też ktoś taki w ogóle może być marszałkiem.

W partii Nowoczesna nie wszystkim podoba się Petru. Rafał  Zahorski odszedł z tej partii i rozgłasza, że Petru „to jest człowiek z ADHD, przyjeżdża do jakiejś miejscowości i się pyta ludzi, gdzie ja jestem”. No to jemu może pamięć szwankuje i dobrze, że jeszcze wie po co przyjechał, choć i to pewne nie jest. J

Przypomnieli też panowie o „lamentach z powodu zatrzymania Józefa Piniora”. Był on przez krótki czas nazywany Józefem P, a jego obronie głos zabrało całe mnóstwo byłych  już dziś „autorytetów moralnych”. Dla mnie styropian polityczny to bardzo wdzięczny temat i można by o nim pisać wiele. Zarówno styropian polityczny jak i budowlany powstał podobnie, czyli w procesie „spieniania”. Jednak właściwości obydwu są inne. Z czasem styropian budowlany utlenia się i kruszy, a ten polityczny często staje się niestety lepki. J

 

„Gazeta Polska” nr 49

 

Tomasz Sakiewicz obliczył, że minęło właśnie 190 od powstania „Gazety Polskiej” i twierdzi, że jest dziedzicem Maurycego Mochnackiego, Józefa Kraszewskiego i Henryka Sienkiewicza. Co miały wspólnego gazety mające Polskę w nazwie oraz wymienieni autorzy z dzisiejszym Gapolem i Sakiewiczem, trudno stwierdzić i cała sytuacja przypomina mi raczej nowobogackiego, który w swoim obciachowym domu pozawieszał na ścianach portrety rzekomych przodków kupione na pchlim targu. Jak nie czuje żenady i śmieszności sytuacji, w którą sam się wprowadza, to już jest jego sprawa.

O swoim piśmie pisze tak: ”Biorąc to pismo do ręki, spójrzmy na naszą wielką historię, której „Gazeta Polska” była twórca i kronikarzem jednocześnie. I proszę mi wybaczyć tę odrobinę dumy, bo nie ma takiego tytułu, choć wielu zapewne ma większe zasługi, ale dumne logo Pan Bóg podarował nam”.

Już Napoleon mówił, że od wzniosłości do śmieszności jest tylko jeden krok. Pan Tomasz miał odwagę go uczynić. J

„To nie może się udać” – Wojciech Mucha znany propagator sojuszu z Ukrainą popadł w zły nastrój i stracił nadzieję w przyszłość tego kraju. Jego ostatnia bytność w Kijowie do tego doprowadziła. Odbywała się tam akurat konferencja o Unii Bałtycko- Czarnomorskiej i niestety bez udziału reprezentacji Polski,  ale za to, uwaga, …. z udziałem Rosji. Mieli pojechać byli prezydenci, czyli Wałęsa, Kwaśniewski i Komorowski, ale zrezygnowali w ostatniej chwili. Widać wyczuli, że ostatnio wiatry się zmieniły, a w zły biznes się nie inwestuje.

O przyszłości Ukrainy Mucha pisze tak: „Ukraina zostanie zdominowana przez zachodnie wpływy polityczno-biznesowo-ideologiczne, jakich przykładem jest Sławomir Nowak jako szef naddnieprzańskich dróg i autostrad i gdzie Leszek Balcerowicz pełni rolę kontrolera  wpływów Banku Światowego. Porządku, w którym światowe grupy wpływów bija się o wpływy na żyznej ukraińskiej ziemi …. Ukraina, niestety, ma wszelkie predyspozycje, by stać się ostatnim polem eksperymentów unijnego projektu. Projektu, który nie może się udać”.

Trudno nie zauważyć, że to twierdzenie Muchy niczym, w istocie, nie różni się od opinii Dmowskiego o Ukrainie jako o „międzynarodowym domu publicznym”. I po co pan Mucha tyle jeździł na Ukrainę? Mógł zacząć od pism Dmowskiego i dowiedział by się tyle samo, tylko że szybciej i mniejszym kosztem.

Stanisław Lewicki

[Głosów: 0   Average: 0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *