Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 7/2018

 

„Rzeczpospolita Plus Minus” nr 5

„Poczucie wspólnoty” – Joanna Szczepkowska nie daje o sobie zapomnieć i cały czas epatuje swoimi problemami, Tym razem ma ona problem z identyfikacją. Odkryła mianowicie, że „moja babka pochodziła z ortodoksyjnej rodziny żydowskiej, a jej ślub z Janem Parandowskim, moim dziadkiem był dla nich poważnym odstępstwem od żydowskich nakazów (…) Ze wszystkich moich dociekań okazało się, że Jan Parandowski był pół Ukraińcem. Ile zatem jest we mnie z Ukrainki? (…) Może jestem Żydówką, choć nie czuję wspólnoty?”.  Pani Szczepkowska ma też inny problem. Okazało się, że jej inny dziadek przy obiedzie powiedział takie zdanie: „Za co szanuje Hitlera – to za to, że wymordował Żydów”, a w jego historii jest taki epizod, że „kiedy Lwów opanowali Niemcy, sam zgłosił się na kolej. Wagony, które w tym czasie odjeżdżały ze stacji, mieściły setki Żydów jadących na zagładę. (…) Mój przyszły dziadek Michał Szczepkowski ochotniczo pomagał w zagładzie rodziny mojej przyszłej babki”.
I tak to bywa, że są tacy gdzie te sprawy zagłady Żydów, czyli kwestia ofiar i sprawców,  zamykają się w obrębie jednej rodziny. Ciężki przypadek! Już  o wiele łatwiej okresowo ogłaszać koniec, albo powrót komunizmu.

„Do Rzeczy” nr 7

„dwaj panowie g” – „Żegnamy Ryszarda. To znaczy wiceprzewodniczącego Richarda Henry’ego. A właściwie jego gabinet w Brukseli. Był piękny: przestronny, z widokiem i milionem szalików rozmaitych klubów. Teraz jako zwykły europoseł będzie musiał zmieścić się w gabinecie małym, gdzie jest miejsce najwyżej na trzy szaliki. Sic transit gloria Rycha. (…) Odwołany Rychu utraci pewnie też większy gabinet w Strasburgu, w którym znajdowała się gustowna leżanka, na której można się było kimnąć w razie nudów w europarlamencie. Teraz Rychu będzie musiał spać na krześle”.
No i patrzycie państwo jaki to marny jest los europosła, musi spać na krześle.  Aż się człowiek nadziwić nie może skąd taka wielka ciżba kandydatów w tych wyborach do Europarlamentu.

„Do Rzeczy” nr 7

„Polska nie będzie płaciła podatku od niemieckich zbrodni” – rozmowa Kamili Baranowskiej z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes przyznaje, że był całkowicie zaskoczony reakcją Izraela: „Tak, byłem całkowicie zaskoczony (…) nasza strona – mając na to liczne dokumenty – twierdzi, że nie było żadnych powodów do tak gwałtownej reakcji. Były rozmowy w MSZ ambasadą, które toczyły się przynajmniej od połowy listopada, i nikt słowa nie ten temat nie powiedział. Wreszcie była serdeczna wizyta przedstawiciela naszego rządu z panią Szydło na czele w Izraelu, z półprywatnym spotkaniem z Netanjahu w jego mieszkaniu, z jego żoną itd., podczas którego ten temat się w ogóle nie pojawił.”
Ciekawe jest też ogólne podejście Prezesa do stosunków z Izraelem: „Mój ś. p. brat powtarzał, że musimy o te relacje dbać, i nasze środowisko zawsze było zwolennikiem tezy, że trzeba robić wielkie wysiłki w tym kierunku (…) jeśli chcemy wypłynąć na szersze wody w polityce międzynarodowej i zacząć być podmiotem, a nie przedmiotem, to musimy mieć dobre relacje z Izraelem”
Widzimy tutaj, że obok polityki Giedroycia obowiązał, a w zasadzie nadal obowiązuje,  jeszcze jeden dziwaczny  imperatyw w naszej polityce, a mianowicie konieczność zachowania dobrych stosunków z Izraelem, co ma być rzekomo warunkiem naszego znaczenia w polityce międzynarodowej. W jaki sposób i dlaczego tak ma być, pan Prezes nie był uprzejmy wyjaśnić. Widać chodzi tu o jakiś dogmat, którego objaśniać nie trzeba.

„Do Rzeczy” nr 7

„Dlaczego nie chcą nas zrozumieć?” – Piotr Semka o relacjach polsko-żydowskich oraz o antypolonizmie. Przytacza tekst izraelskiego pisarza i byłego posła do Knesetu Ulriego Awneriego z „The Jerusalem Post”. „Gdy odwiedziliśmy Warszawę, zaskoczyły nas liczne miejsca z metalowymi tabliczkami: „W tym miejscu (nazwisko) został stracony przez Niemców”. Do tego czasu nie mieliśmy pojęcia, że polski ruch oporu tak ostro przeciwstawiał się nazistom. Po powrocie do domu Rachel wpadła do sklepu z ubraniami i usłyszała rozmowę właścicielki z klientem po polsku. Nadal pełna tamtego odkrycia Rachel zapytała właścicielkę: „Czy wiesz, że naziści zabili również półtora miliona nieżydowskich Polaków?” Kobieta odpowiedziała: „Za mało”.
I oto mamy próbkę czym jest antypolonizm wśród Żydów. A swoją drogą, to zauważcie państwo, że to słowo, antypolonizm, to kiedyś używał tylko prof. Jerzy Robert Nowak, a cała reszta nie zauważała problemu. A dziś jest ono używane już powszechnie w dyskursie publicznym i posługują się nim ministrowie. To także pozytywny efekt ostatniego zamieszania.

 

„Wprost” nr 7

„Niedyskrecje parlamentarne Elizy Olczyk i Joanny Miziołek” –  „W PiS coraz głośniej mówi się, że niefortunna ustawa o IPN to była bomba podłożona przez ludzi Zbigniewa Ziobro, ministra sprawiedliwości, pod premiera Mateusza Morawieckiego. – Ziobro ma ogromne ambicje. Ciężko przeżył to, że jego były współpracownik Andrzej Duda został prezydentem, ale tego, że człowiek z zewnątrz, bez żadnego życiorysu politycznego został premierem, już przeżyć nie mógł. Tym bardziej że tej nominacji towarzyszyła narracja, iż Morawicki może zostać następcą Jarosława Kaczyńskiego – uzasadnia tę spekulację poseł dobrze znający Ziobrę”.
Ojej, jeszcze trochę się ten Ziobro rozkręci i gotów może wywołać, z powodu swoich ambicji, jaką małą wojnę światową.

„Wprost” nr 7

„PiS szkaluje naród polski” – Ewa Wanat, ta co to kiedyś jeździła na rowerze pod wpływem, ma swoja teorię na temat przyczyn uchwalenie ustawy o IPN. „Już siebie wyobrażam tę gorącą międzynarodową linię. Kaczyński do Netanjahu: – Słuchaj Benjamin, wy tam macie teraz kampanię wyborczą, ja muszę dociągnąć do 50 proc., żeby zdobyć bezwzględną większość we wcześniejszych wyborach i zmienić konstytucję. Może byśmy tak dwie pieczenie przy jednym ogniu? My tu machniemy taka ustawkę, ja sobie napykam punktów ma antysemityzmie, no wiesz, u nas to żre, a ty trochę na antypolonizmie,. Może u was też pogrzeje?”
No pisze ta pani tak przekonywująco jakby była przy tej rozmowie. Niechybnie to prawda jest.

 

„Sieci” nr 7
„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „ … „Szejka odwołali” – takim esemesem zaanonsowali nam wiadomość o odwołaniu Wojciecha Jasińskiego z szefa Orlenu (…) Umarł szejk, niech żyje szejk! Szejkiem nowym jest Daniel Obajtek. No i to jest postać. No bo zaczynał jako wójt Pcimia, i to akurat nie jest dowcip. Jak tylko PiS przejęło władzę, to nie przejmując się zarzutami prokuratury (uważała, że facet brał łapówki, też nam coś) Obajtka najpierw rzucono na rolnictwo i dano mu jakąś agencję, potem na energetykę (Energa) i wreszcie teraz na paliwa. I choć Obajtek jest niebanalnie wykształcony (zaoczna ochrona środowiska w jakiejś Wyższej Szkole Wszystkiego Najlepszego), to naszym zdaniem następny powinien być bank. Może być Zbożowy, panie Nikodemie. (…) No i teraz najlepsze. (..) Otóż Obajtka od początku promowała i holowała Beata Szydło”.
Wygląda na to, że w tym Pcimiu to może jakaś kuźnia kadr PiS-u jest, albo co. A poza tym, to kto wie czy ten Obajtek to nie jest jakiś samorodny geniusz biznesu, a takiemu żadne przesadne  wykształcenie nie jest  do niczego potrzebne, no wprost mogłoby mu zaszkodzić.

 

„Gazeta Polska” nr 7

„Kontrofensywa” – Tomasz Sakiewicz  daje wykładnię własnego poglądu na kwestię ostatniego zamieszania w sprawie ustawy  IPN. Otóż widzi on Izrael jako taki najpotężniejszy kraj świata przed którym drży Ameryka i boi się popełnić błędu. „Amerykanie muszą tak działać by Izrael nie podjął propozycji rosyjskiej „wspólnej walki o prawdę historyczną”, czyli w zamian za atak na Polskę ochrona dorobku Armii Czerwonej w Europie. Dla Waszyngtonu taki sojusz byłby skrajnie niebezpieczny. Nawet jeśli początkowo dotyczyłby historii, łatwo mógłby się rozszerzyć na inne sprawy. W Izraelu lobby rosyjskie rośnie w siłę i może kiedyś doprowadzić do odwrócenia sojuszy”.
Ojej! No i co wtedy? Skoro Ameryka ma się tak bać i być ostrożna to co ma robić  Polska? Ano trzeba chyba ustąpić i wziąć jak to mówią „dudy w miech”. I tu, proszę państwa, bardzo ciekawe informacje Sakiewicz przekazuje: „Możliwe ustępstwa przy reprywatyzacji. Jednocześnie zaczęły się ciche rozmowy na temat możliwych zmian w projekcie ustawy reprywatyzacyjnej. Nikt nie zamierza już bronić najbardziej prowokującego Żydów, ale nie tylko ich, bo i wielu Polaków, zapisu o dopuszczeniu do rekompensat wyłącznie obecnych polskich obywateli. Szczególnie dotyka to byłych obywateli polskich, których komuniści wyrzucili w 1968 r.”
No to jesteśmy w domu. Czyli przygotowuje się ustępstwa i kapitulację przed roszczeniami. A ktoś spodziewał się czegoś innego?


Stanisław Lewicki

[Głosów:5    Średnia:4.6/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *