Lewicki: Źli bojarzy, a car jeszcze gorszy

W Rosji, od dawien dawna, funkcjonowała maksyma o dobrym carze i złych bojarach. Usiłowano ją stosować zawsze, gdy władza zrobiła coś co wzbudziło powszechne niezadowolenie, które kierowało się w stronę cara. Wtedy, by chronić cara, starano się wskazać, jako winnego, któregoś z jego urzędników.

Obecna wojna z Ukrainą nie cieszy się popularnością w Rosji. Sukcesu nie ma i zapewne nie będzie, zaś zamykająca się powoli obręcz, tym razem naprawdę miażdżących sankcji, spowoduje zapaść rosyjskiej gospodarki, zaś na mieszkańców Rosji sprowadzi nędzę. Jest oczywistym, że sprawcą tego wszystkiego jest Putin, który przez swoje szaleńcze i zbrodnicze działania wtrącił Rosję w obecną sytuację. Ale znowu widać, że władza po raz kolejny usiłuje zastosować stary trik z dobrym carem i złymi bojarami.

W dniu 8 marca, media w Rosji przedstawiły nagranie gdzie, udający dobrotliwego władcę, Putin, obok obrzędowych życzeń z okazji święta kobiet, zapowiedział wiele posunięć mających polepszyć byt mieszkańców, szczególnie osób wychowujących dzieci do 16 roku życia. Mają oni, ci o mniejszych dochodach, otrzymywać dodatkowe zasiłki. Taka, jakby uboga, wersja polskiego 500+. Następnie Putin, po tych obietnicach, które mają obowiązywać od 1 kwietnia, gładko przeszedł do wojny na Ukrainie i powiedział: „Podkreślę! W działaniach bojowych nie uczestniczą i będą uczestniczyć żołnierze poborowi i nie będą wzywani do służby rezerwiści. Postawione zadania będą wypełniali tylko zawodowi żołnierze”.

Na końcu zaś swego wystąpienia, dla poruszenia wspólnotowych uczuć, przywołał jeszcze postać carycy Katarzyny II, którą, jak podkreślił, w Rosji nazywają „matuszką”.  W Polsce odbiór tej postaci jest diametralnie inny i jest  to oczywiście ta „z piekła rodem Katarzyna”, która przysporzyła nam moc zła i wszelakich krzywd, zaś na Zachodzie bywa ona często bohaterką niewybrednej literatury, także pornograficznej. Tylko była „cesarzowa” Angela Merkel miała w swoim gabinecie jej podobiznę i stanowiła ona dla niej wzór.

 Ale zostawmy Katarzynę, rodaczkę pani Merkel, i skupmy się na rzeczach istotnych. A do nich należy mocna deklaracja Putina, że żadni poborowi i rezerwiści na tę wojnę nie byli i nie będą wysyłani. Dla rosyjskich kobiet, zatroskanych o życie swoich, obecnie najczęściej jedynych, synów, jest to bardzo ważne, by oni nie byli wysyłani na wojnę. Putin je o tym zapewnił.  My oczywiście  wiemy, że Putin kłamał, bo poborowi zostali wysłani na wojnę i znaleźli się chociażby wśród wielu pojmanych przez siły ukraińskie jeńców. Ważne jest jednak to, co nastąpiło dalej. Wiele wskazuje, że informacja z Ukrainy o pojmanych i zabitych rosyjskich żołnierzach z poboru rozeszła się jednak po Rosji, co było nie do uniknięcia, gdyż istnieją szerokie więzi rodzinne miedzy mieszkańcami Rosji i Ukrainy i te wiadomości są przekazywane choćby telefonicznie, a zatem putinowska propaganda nie ma możliwości ich zablokowania.


Coś trzeba było z tym zrobić, gdyż inaczej wyglądałoby, że Putin zwyczajnie kłamał zwracając się do rosyjskich matek. Sprawa była zbyt oczywista, by ją zignorować i stąd rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, oświadczył 9 marca, że przed rozpoczęciem działań na Ukrainie, na polecenie Putina, przekazano wszystkim dowódcom, aby kategorycznie wykluczyli udział poborowych w jakichkolwiek zadaniach na terytorium Ukrainy. Znaczy car Putin był dobry, tylko gdzieś po drodze, jacyś czynownicy, coś zepsuli. W takiej sytuacji, złym bojarom, nie zostało już nic innego jak przyznać się do winy.

Generał Konaszenkow, wygłaszający codzienną porcję kłamstw o przebiegu „operacji” na Ukrainie, nie zaczął tym razem standardowo, od padania nazw jakichś  rzekomo zdobytych wiosek, ale zwrócił się słowami: „k sożaleniju” – co znaczy „niestety, na nieszczęście”. Od razu mnie to zelektryzowało, gdyż mogło oznaczać, że rosyjskie dowództwo postanowiło wreszcie przyznać się do ponoszonych ciężkich strat, lub może Ukraińcy zlikwidowali, lub wzięli do niewoli sztab całej armii. Ale nie, chodziło o coś innego, o tych poborowych co zostali wysłani na wojnę. Kierownictwo rosyjskiego ministerstwa sił zbrojnych, ustami wspomnianego Konaszenkowa, zakomunikowało, że rzeczywiście poborowi zostali wysłani na Ukrainę, a także, że znaleźli się oni w grupie jeńców pojmanych przez siły ukraińskie. Zapewnił też, że obecnie wszyscy poborowi zostali już wycofani z Ukrainy i nie biorą udziału w walkach oraz podjęto działania aby oni już tam nie byli wysyłani.

Ktoś zatem ze ścisłego kierownictwa armii powinien wziąć na siebie winę za to co się stało, a głównie za oszukańcze zapewnienia Putina, co stało się przyczyną tego, że stracił on twarz, zapewniając wcześniej, że nic takiego nie miało miejsca. Jak na razie kandydata, którym niewątpliwie powinien być mister Szojgu, nie wskazano. Ale zapewne czystka tam nastąpi, gdyż jacyś winni, nie tylko w tej sprawie, ale także ogólnego blamażu armii rosyjskiej na Ukrainie, musza być wskazani, i wskazani zostaną. Posypią się głowy generałów. Już ośmiu, ale na razie z FSB, a nie z armii, zostało właśnie odwołanych.


Ot, nie jest lekkie życie rosyjskiego generała.  Już trzech upolowali Ukraińcy, a pewnie wielu więcej zostanie wygnanych ze służby bez prawa do emerytury, albo i jeszcze trafi do tiurmy, lub pod Trybunał w Hadze. Może zatem któryś z nich, nie czekając biernie na to co się stanie, postanowi naśladować Własowa; przejdzie na stronę Ukraińców i zacznie tam formować jakieś antyputinowskie oddziały.  Myślę, że ukraińskie służby pracują nad takim wariantem.

Na koniec jeszcze jedna uwaga, co to tych zawodowych żołnierzy: profesjonałów lub kontraktników – jak ich się nazywa w Rosji. Rzecz w tym, że oni niekoniecznie odpowiadają definicji żołnierza zawodowego jaki funkcjonuje u nas. Według wielu dochodzących z Rosji głosów, znaczna cześć z nich, po zakończeniu służby poborowej, jest zwyczajnie zmuszana do podpisywania umów na przedłużenie służby, lub wręcz takie umowy są podpisywane za nich. Mnie to wcale nie dziwi, gdyż swego czasu miałem w szkole nauczyciela, który pełnił służbę w WP w czasach stalinowskich, gdy trwała wojna w Korei. Opowiadał, że wtedy, mimo, że służba obowiązkowa trwała dwa lata, to faktycznie znaczna cześć żołnierzy pełniła służbę znacznie dłużej, nawet pięć lat. Przedłużano im służbę z dwóch przyczyn: w nagrodę, albo za karę. Tak było wtedy, i dziś w Rosji pewnie jest podobnie. I takie to „profesjonały” są w armii Putina, co widać też po  efektach ich działań na Ukrainie.

Stanisław Lewicki

Click to rate this post!
[Total: 28 Average: 2.7]
Facebook

15 thoughts on “Lewicki: Źli bojarzy, a car jeszcze gorszy”

  1. Warto zapamiętać co wypisuje ten człowiek, by za jakiś czas mu to przypomnieć. Będzie ciekawie i wesoło.

  2. Zamiast upajać się nieopowodzeniami Rosjan pan Lewicki powinien prosić Boga, aby rosyjska operacja na Ukrainie skończyła się w miarę szybko pełnym powodzeniem. Byłoby to lepiej nie tylko dla Rosjan ale także Polaków, którzy w jakimś niezrozumiałym rusofobicznym obłędzie są gotowi oddać Ukraińcom ostatnie majtki, koszulę i ostatnią kromkę chleba zapominając, lub, dzięki takim kreaturom jak Lewicki i podobnym, nawet nie wiedząc o cierpieniach poniesionych przez Polaków z rąk Ukraińców na Wołyniu w 1943 roku, o armii Wlasowa czy SS-Freiwilligen Division „Galizien”, która tak „bohatersko” odznaczyła się w czasie WWII. A wracając do Katarzyny II jest pewne, że gdyby Polacy poszli za jej głosem Polska nie znikłaby z mapy świata na 123 lata.

    1. Szanowny JMP wzywa nas do wspólnych modłów. Proponuję, żeby nie tracił czasu na pisanie komentarzy, a niezwłoczne zabrał się za stworzenie specjalnego modlitewnika. Litania o restaurację Związku Radzieckiego w granicach z roku 1991 powinna być oczywiście w wersji polskiej i rosyjskiej (dwujęzyczny format znany z mszalików „trydenckich” można użyć jako wzorcowy).

      Co do strony graficznej, proponuję użyć estetykę znaną z corocznej parady 9-go maja, czyli inkluzywną symbolikę dwugłowych orłów, czerwonych gwiazd, sierpów, młotów i współczesnego rosyjskiego trikoloru (nota bene, oficjalnej flagi oddziałów ROA). Ikonę z Jekateriną, opiekunką polskich dysydentów i wolności szlacheckich, warto umieścić na okładce. Imprimatur Patriarchatu Moskiewskiego powinno się udać załatwić.

  3. „Kierownictwo rosyjskiego ministerstwa sił zbrojnych, ustami wspomnianego Konaszenkowa, zakomunikowało, że rzeczywiście poborowi zostali wysłani na Ukrainę, a także, że znaleźli się oni w grupie jeńców pojmanych przez siły ukraińskie.”

    Wysyłanie poborowych będzie dla Kremla nieuniknione w najbliższym czasie. Uzupełnienie strat poniesionych na Ukrainie jest dla nich kluczowe, żeby zachować zdolność bojową armii. A rezerw wiele nie zostało.

    Są głosy, że rekrutacje idą w rosyjskich koloniach karnych wśród kryminalistów, nęconych ułaskawieniem. Ale 'zeki’ nie są głupi; wiedzą, że mogą nie wrócić z wycieczki zagranicznej, więc efekt tych akcji raczej będzie mizerny.

    Moskwa ściąga nawet wojska pokojowe z Karabachu (’mirotworców’)
    https://ex-press.by/rubrics/v-mire/2022/03/14/kiev-kreml-perebrasyvaet-rossijskie-vojska-iz-karabaxa-v-ukrainu
    https://fb.watch/bIQqZUsG-T/

    „Może zatem któryś z nich, nie czekając biernie na to co się stanie, postanowi naśladować Własowa; przejdzie na stronę Ukraińców i zacznie tam formować jakieś antyputinowskie oddziały. Myślę, że ukraińskie służby pracują nad takim wariantem.”

    Czy koncepcja antyputinowskiego ROA jest rozpatrywana? Całkiem prawdopodobne, choć na dziś trudno jest to potwierdzić.

    Pewne jest natomiast, że Ukraińcy zaczęli tworzyć oddziały złożone z emigrantów politycznych z północnego Kaukazu. Zajmuje się tym tzw. Bractwo, kierowane przez ukraińskiego pisarza i weterana kilku wojen, Dymitra Korczyńskiego.
    https://www.youtube.com/watch?v=CVc-rWujpHs

    I raczej to się może okazać silniejszym ciosem dla Kremla, niż nowa wersja ROA…

    1. (…)Wysyłanie poborowych będzie dla Kremla nieuniknione w najbliższym czasie. Uzupełnienie strat poniesionych na Ukrainie jest dla nich kluczowe, żeby zachować zdolność bojową armii. A rezerw wiele nie zostało.(…)
      Jasne… ponad połowa rosyjskich batalionów kompletnie straciła zdolność bojową, z czego połowa przestała została rozbita… Skoro jest tak fatalnie to dlaczego dalej nacierają na wszystkich kierunkach? Przedwczoraj zajęli nawet 1/3 Mariupola… https://naforum.zapodaj.net/images/8c79c0500378.jpg

      1. Mariupol został zaatakowany z dwóch stron (z Donbasu i z Krymu) i jest zablokowany od pierwszych dni wojny. Nierównowaga sił na niekorzyść obrońców jest kompensowana jedynie przez ich heroizm.

        Do dzisiaj Moskalom nie udało się zająć żadnego większego miasta, oprócz 300tys Chersonia, którego rosyjskojęzyczni mieszkańcy bynajmniej nie witali z bukietami kwiatów 'wyzwolicieli od nazizmu’.

        To, że inwazja ugrzęzła, przyznają już nawet ci, którzy jej kibicują. Kilka dni temu mówił o tym Igor Striełkow, pułkownik rezerwy FSB, znany z tzw. Ruskiej Wiosny 2014.
        https://www.youtube.com/watch?v=k3nf1C-Ew_k
        (w przypadku zablokowania danego filmiku, wystarczyć wyszukać Игорь Стрелков 15 день войны)

        Tak na marginesie, Striełkow analizuje hipotetyczny scenariusz zajęcia Ukrainy zachodniej przez siły polskie i rumuńskie w charakterze wojsk pokojowych, pod pretekstem ochrony historycznych ziem, za cichą zgodą Kijowa (od 35 minuty). Zastanawiające, że podobne myśli z pewnymi modyfikacjami zostały wypowiedziane wczoraj w Kijowie…

        1. (…)Do dzisiaj Moskalom nie udało się zająć żadnego większego miasta(…)
          Ehh… Czyżby historia powstania warszawskiego nie nauczyła was walki miejskie to nie spacerek? Trzeba się dziwić, że Chersoń padł tak szybko… powstanie w getcie warszawskim w dramatycznie gorszej sytuacji utrzymało prawie miesiąc? Czyli w realiach walki miejskich padł właściwie z marszu…

  4. ZARYKUJĘ się ze śmiechu, że autor z Warszawiwa/Polin (amerykańska strefa okupacyjna) 'ma rozpracowany w detalach PUTINA i wszystkie jego słabości-niedoróby
    a syćko to wszystko kojarzy się musi z GROTESKĄ jaką prezentują nam elyty polityczne Polin>dudex-moraver-kaczor: widać czerpią z tej samych
    zasobów informacyjnych.
    Ubogacę wiedzę Pana Lewickiego>zjednoczone prawiczki aka patrioci
    są przeznaczeni 'do odstrzelenia’ naszego największego sojusznika czyli USA+EU (tak jak Orban) i to ręcami 'totalnej opozycji’>przecież nie po to mamy wreszcie ambasadora Brzezińskiego w Polin>taka 'regime change’
    jak w Kijowie w 2014.
    Sądzę, że 'zarządzający’ portalem konserwatyzm.pl powinni się zastanowić i wprowadzić rubrykę 'HUMOR’ i tam zamieszczać takie pierdy jak ten powyższy pana Lewickiego.

  5. Wzywam redakcję portalu do utemperowania irracjonalnych fobii autora, co chwile płodzącego propagandowe artykuły o „złym Ruskim”, pisane jakby na zamówienie GazPol, GazWyb czy ukraińskich banderowców.

  6. Odnoszę wrażenie, że ten portal stał się tubą p. Zeleńskiego, a ponieważ on niewiele znaczy w geopolityce, to właściwie tubą USA.

      1. Lepiej, żeby zamiast poglądów, były rzeczowe, merytoryczne analizy. Dobrze, że ostatnio przestały pojawiać się teksy M. Hagmajera i T. Banysia. Maski opadły i okazało się, że wymienieni panowie to tani propagandyści, którzy piorą ludziom mózgi pod pozorem uprawiania analiz cybernetycznych. Ewidentnie widać to po obniżającym się poziomie kolejnych odcinków „Komentarzy 8 dnia”. Wypowiedzi panów redaktorów w coraz większym stopniu nacechowane są obelgami, merytoryczne komentarze pod filmikami banowane, zaś prymitywne, klakierskie wpisy przechodzą bez większych problemów.

  7. Skoro raporty rosyjskiego rzecznika sa kłamstwami to jak nazwać te ukraińskie?
    Ściąganie dodatkowych rosyjskich oddziałów z pozostałych częśći kraju nie jest zasakakujące przy rozmiarach potrzebnych do pacyfikacji Ukrainy plus okopanie się ukrów w miastach. żołnierz to nie robot musi też spać, jeść itd.trzeba zastępować zmęczone oddziały nowymi i nie świadczy to o jakiś katastrofalnych stratach jak informuje Tow.Lewicki i propaganda zachodnia .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.