Lipiński [rec]: Andrzej Bogucki: Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” na drodze do wolności, wyd. I, Bydgoszcz 2020

Najnowszy lot „Sokoła”

Czytelnikom konserwatyzm.pl nie trzeba przypominać czym było i jest Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół ,o którym już pisaliśmy nie raz. Tu tylko zaznaczę, że Związek Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” stanowi federację samodzielnych gniazd „Sokoła”, a nie jednostkę nadrzędną. Warto podkreślić, iż gniazda Sokoła były też powołane zagranicą – w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. O jego wpływach i znaczeniu świadczą liczby. Otóż w 1922 roku. ZTG „S” liczył 659 gniazd i 61.698 członków. Natomiast w roku 1936 posiadał: 174 budynki, 254 boiska, 54 strzelnice. Majątek ten został zbudowany poprzez zaciąganie kredytów bankowych lub poprzez darowizny ludzi zamożnych.  Całość została zrabowana przez władze komunistyczne, a w tzw. wolnej Polsce drogą wieloletnich procesów sokoli zdołali odzyskać zaledwie znikomą część posiadłości, m. in. w Bydgoszczy, Inowrocławiu Mielcu, Zakopanem i Krakowie. Na Kresach Wschodnich (należących dziś do Ukrainy) nic nie udało się odzyskać.

Temat historii tej organizacji podjął jeden z liderów „S”- Andrzej Bogucki w właśnie wydanej książce „Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” na drodze do wolności”.. Praca ta

ma oryginalny charakter.

Nie jest to bowiem historia ruchu sensu stricte. Autor  zajął się tylko kilkoma okresami historycznymi: 1867/1886 – 1920, 1939 – 1989, 2013 – 2020. Pominął 20-lecie międzywojenne, gdyż akurat te lata zostały stosunkowo szeroko opisane w opracowaniach i publicystyce. Dr Bogucki wskazał, że dzieje sokolstwa w latach 1939 – 1989 nie zostały uwzględnione w pracach zawodowych historyków. W związku z tym zwracał się w tej sprawie do IPN w latach 2010, 2013, 2017 o podjęcie badań tego tematu. Niestety IPN nawet odpowiedzieć nie raczył. Toteż Autor sam podjął ten trudny okres w omawianej książce, co stanowi wypełnienie poważnej luki w historiografii „Sokoła”. Całość to poważna praca naukowa choć nie monografia ani synteza. Spora część książki została opracowana na podstawie nieznanych dotychczas źródeł archiwalnych. Autor nie wahał się również podejmować kwestii bardzo trudnych, jak narzucenie przymusowego obywatelstwa niemieckiego czy sowieckiego, a w rezultacie powoływanie niektórych sokołów do Wehrmachtu czy  Armii Czerwonej. Nie unikał ponadto rozszyfrowania nazwisk tajnych współpracowników UB czy SB. Nie usprawiedliwiając ich, jednak brał pod uwagę okoliczności takich zachowań. Czyli wykazywał, kto był kaem, a kto ofiarą. Nie krył też, iż część sokołów wstępowała do PZPR lub pracowała w agendach rządowych.

Książka zawiera niezliczoną ilość szczegółów, co z jednej strony świadczy o wyjątkowej solidności dra Boguckiego, ale z drugiej przeciętnemu czytelnikowi czasami zaciemnia obraz wywodu.

Praca podzielona jest na trzy rozdziały: pierwszy omawiający działanie Sokoła w zaborze pruskim, głównie na przykładzie Bydgoszczy; drugi – wspomniana już wyżej, a stanowiąca wybitne osiągnięcie naukowe Autora – lata 1939 – 1989; wreszcie rozdz. III poświęcony czasom współczesnym.

„Trzeba pamiętać, że

w opiniach prokuratorów pruskich

„Sokół” należał do najgroźniejszych organizacji polskich w państwie niemieckim” – pisze dr Bogucki. I mieli rację. Wprawdzie w nazwie istniał tylko przymiotnik „gimnastyczne’”, ale nie zawsze ćwiczenia sportowe stanowiły główne zajęcia gniazd. Prowadzono wykłady z historii Polski, dużo miejsca poświęcano nauce języka polskiego (pamiętajmy o germanizacji Polaków prowadzonej w Niemczech), wystawiano sztuki teatralne, obchodzono rocznice historyczne, zapoznawano z pamiątkami narodowymi, prezentowano słuchaczom arcydzieła literatury polskiej, powstawały chóry, śpiewano pieśni patriotyczne, a co najważniejsze w owym czasie organizowano zloty sokolstwa, głównie w  rocznice historyczne. „Istotą zlotów była manifestacja młodzieży sokolej, jej tężyzny i siły, a także jej więzi z tradycjami i uczuciami patriotycznymi narodu.  Co charakterystyczne, w organizacji  dbano o karność, obowiązkowość, przyzwoitość, wytrwałość. Do „Sokoła” bowiem przyjmowano ludzi sprawdzonych pod względem moralnym i cech charakteru. Przyjęcie tych kryteriów opłaciło się sowicie, gdy sokoli  musieli później działać w podziemiu – nie trzeba było ryzykować przyjmowaniem  nowych ludzi.

Oczywiście gniazda znajdowały się pod kontrolą policji, a jedną z szykan stanowił nakaz używania języka niemieckiego w czasie wszystkich spotkań bądź zebrań.

Podniesieniu ducha służyły hasła i zawołania. Oto niektóre z nich: „w zdrowym ciele  zdrowy.. duch”, „w jedności siła”, „przez siłę do prawa”, „szponem wrogowi, Ojczyźnie czołem”, „Bóg i Ojczyzna”, a potem „Bóg – Honor – Ojczyzna”.

W „Sokole” założono oddziały żeńskie; po raz pierwszy pojawiły się one w 1910 r. na V Zlocie w Krakowie. Dziewczęta i kobiety, podobnie jak chłopcy i mężczyźni były umundurowane. Utworzenie żeńskich oddziałów dało pretekst władzom pruskim do kolejnej szykany. Jeden z sądów uznał „Sokoła” za organizację polityczną, a w związku z tym przypomniano ustawę z 1850 r. zakazującą udziału w zebraniach kobietom i młodzieży. W konsekwencji zabawę uznano za zebranie, i warunkiem udzielenia zezwolenia był brak kobiet na zabawie.

„Sokół” bardzo niepokoił władze pruskie. Szef Ministerstwa Spaw Wewnętrznych von der Recke zażądał od wszystkich władz terenowych dokładnych sprawozdań z działalności tej organizacji. Co więcej nawet sam cesarz Wilhelm II polecił von der Recke’owi złożenie sprawozdania i widocznie pod wpływem tej relacji w swoim przemówieniu w Toruniu mówił o „niebezpieczeństwie polskim istniejącym w Toruniu”.

Autor przypomniał nam, że gniazdo w Bydgoszczy już w 1909 roku wprowadziło do ćwiczeń sokolich strzelanie do tarczy pod hasłem „ćwicz oko i dłonie w Ojczyzny obronie”.Trzy lata później red. Stanisław Nowakowski postawił kropkę nad i: „Sokoli to kadry przyszłego wojska polskiego”. I wkrótce tak się stało, gdyż przygotowywano Powstanie Wielkopolskie. Na 2 tysiące ochotników zgłosiło się do walki 250 sokołów dobrze uzbrojonych. Po zwycięstwie Powstania wielu sokołów zostało pierwszymi komisarzami Policji

II Rzeczpospolita trwała zaledwie 20 lat, po czym dla sokolstwa przyszedł

czas męczeństwa i śmierci.

Niemcy jeszcze w czasie zaborów mieli dobrze rozpoznane gniazda sokole, nic więc dziwnego, że członków tej organizacji mordowali masowo lub zsyłali do obozów koncentracyjnych.  Autor pisze: „…nikt się nie podjął gromadzenia nazwisk poległych i pomordowanych sokołów, nie powstało całościowe opracowanie dotyczące strat sokolstwa. Pomimo moich częstych apeli do działaczy sokolich w Polsce i poza krajem oraz do historyków, ten ważny temat z dziejów sokolstwa nie został dotychczas opracowany. Powstały jedynie artykuły przyczynkarskie”.

Jest rzeczą zadziwiającą, że w zaborze pruskim, mimo wszystkich szykan, inwigilacji policji, procesów sądowych, częściowo wygranych przez stronę polską, „Sokół” był rejestrowany i działał, chociaż czynniki najwyższe tamtego państwa uważały organizację tę za bardzo niebezpieczną.

Polska Ludowa

nie widziała takiej potrzeby.

Zacytujmy: „Założenia ideologiczne stowarzyszeń „Sokoła” obce są obecnemu ustrojowi Polski Ludowej, a istniejące demokratyczne organizacje sportowe dają społeczeństwu możliwość uprawiania sportu i rozwijania kultury fizycznej. Z tych względów powstanie

Towarzystwa …. nie tylko byłoby uzasadnione istotną potrzebą  ale wniosłoby do polskiego sportu balast niezgodny z duchem czasu tradycji, wytwarzają tym samym niezdrowe fermenty”. Podpisał wicewojewoda bydgoski Jakubowicz. Wszystkie wnioski o rejestrację zostawały odrzucone,  „władza ludowa” bardzo intensywnie badała na jakim terenie znajduje się jakikolwiek majątek „Sokoła” i natychmiast go zabierała, a mówiąc dokładniej, kradła.

Dr Bogucki opisuje trzy metody zwalczania „Sokoła” w PRL. Pierwsza to administracyjna, sprowadzająca się do odmowy rejestracji, początkowo z możliwością odwołania (zawsze nieskuteczną). Działacze sokoli próbowali wykorzystać okresy tzw. odwilży politycznych – rok 1956 czy zawieszenie stanu wojennego pod koniec 1982 roku – bez skutku. Na tym tle jeszcze jedna ciekawostka. Otóż, jak odkrył Bogucki, niektóre przedwojenne towarzystwa sokole przetrwały legalnie do 1956 roku. Wiadomo, „Polak potrafi”. Druga metoda to działania Urzędu Bezpieczeństwa, który więził, inwigilował i prześladował wielu sokołów związanych z Ruchem Narodowym. Trzecia to werbowanie współpracowników czyli tajnych współpracowników (TW). Jedni współpracowali ochoczo, gorliwie, inni z musu. Charakterystyczne, że  niektórzy z nich po 1989 roku stawali na czele władz Stowarzyszenia po 1989 roku. Jeden z nich, nawet wyemigrował do USA, gdzie uzyskał azyl polityczny (sic!).

W latach 1981 – 1989 r. wielu sokołów współdziałało z NSZZ Solidarność.

Ze względu na kwestię objętości Autor

czasy współczesne „Sokoła”

potraktował wybiórczo, odnotowując różne uroczystości oraz inicjatywy sokolstwa. Podjął się także oceny. Pisał więc:, że „okres działalności Związku w latach 2007 – 2016 nie spełnił oczekiwań gniazd sokolich. Za przełom uznał rok 2017, kiedy to wybrano nowe władze ZTG, w tym nowego prezesa – Damiana Małeckiego. Dość obszernie prezentuje jego życiorys i osiągnięcia, zarówno przed, jak i po osiągnięciu prezesury.

Wśród współczesnych osiągnięć opisał cały szereg inicjatyw. Jest to m. in. udział działaczy „S”, w tym dra Boguckiego  w konferencji naukowej poświęconej powrotowi do Polski Błękitnej Armii gen.. Józefa Hallera. Możemy też zapoznać się z obchodami 150-lecia Sokolstwa Polskiego. Mamy również bardzo ciekawą relację z wystawy w Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie zatytułowanej „W jedności siła”. Przeczytamy ponadto uchwałę Senatu z okazji 150-lecia jak również list prezydenta RP z tej okazji. Podobną uchwałę przyjął Sejm przez aklamację. Autor zamieścił też gratulacje okolicznościowe prezydentów miast oraz samorządów.

Książka dra Andrzeja Boguckiego, to

wyjątkowa pozycja

zarówno ze względu na wielowątkowość jak i – co podkreślę raz jeszcze – rozdział poświęcany pomijanemu przez historyków i publicystów okresu 1939 – 1989, w czym Autor zastąpił zawodowców. Książkę należy polecić nie tylko sokołom, ale i ludziom zainteresowanych historią. Bo też ZTG „Sokół” to istotny fragment naszej historii narodowej.

Zbigniew Lipiński

Andrzej Bogucki: Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” na drodze do wolności, wyd. I, Bydgoszcz 2020, Instytut Wydawniczy „Świadectwo”

[Głosów: 4   Average: 5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *