Luma: Patriotyzm bierze się z powagi państwa

Czy zastanawialiście się Państwo dlaczego taki mały odsetek Polaków jest patriotami? Nie chodzi mi oczywiście o powierzchowne, krzykliwe propagowanie przywiązania do Polski, do Ojczyzny, które możemy zauważyć np. przy okazji rozgrywek piłkarskich. Miernikiem patriotyzmu jest dla mnie zdolność poświęcenia za Ojczyznę zdrowia, własności czy nawet życia. Czy zauważacie, że Polacy bardzo często, bez przystawionej lufy pistoletu do skroni, bez większego przymusu, pozbywają się polskości, tak jak balon pozbywa się zbędnego balastu? Nie robiłem na tę okoliczność jakichś specjalnie dokładnych badań ale taki mały sondaż przeprowadzam, choćby przy okazji rozmów ze znajomymi czy konwersacji na portalach społecznościowych. Wynika z nich, że polskość niektórym ciąży, jest wstydliwa i jakby nie przystosowana do obecnych czasów. Zauważmy, że jesteśmy w Europie narodem wyjątkowo wysoko ceniącym sobie członkostwa w Unii Europejskiej (89% wg danych z marca 2020 roku, portal Prawo.pl). To dużo, zważywszy na fakt, że Unia Europejska powoli się sypie, a jej główny motor czyli Niemcy, coraz bardziej dążą do zbudowania państwa federacyjnego. Nie konfederacja ale federacja czyli superpaństwo, bez suwerenności poszczególnych krajów. I jakoś naszych rodaków specjalnie to nie przejmuje. Zresztą sama zasada suwerenności nie jest przez nas rozumiana. Jeszcze rocznice niepodległości obchodzimy hucznie, wspominamy wydarzenia sprzed stu lat. Cieszy nas jednak bardziej samo istnienie państwa: z granicami, z władzą, z językiem polskim urzędowym ale już czy nasze władze podejmują jakieś decyzje suwerennie, bez obcych wpływów i zgodnie z interesem narodowym, to jakby problem z innej galaktyki. Dlaczego tak się dzieje?

Niedawno zastanawiałem się nad tym i stwierdzam, że patriotyzm zawsze musi mieć podglebie, bazę czy podstawy do zaistnienia, do rozwoju. Im poważniejsze państwo, z silniejszą armią, bogatsze, trwałe, w miarę jednonarodowe, z dobrym prawem, opartym o prawa naturalne, tym więcej patriotyzmu. Trudno być przywiązanym do słabości, bylejakości czy sezonowości, a niestety takie państwo polskie w ostatnich 250 latach było. Na każdym etapie państwowości skutecznie zniechęcano nas do patriotyzmu. Koniec XVIII wieku to zupełna zapaść państwowości, to chaos i potężne wpływy trzech sąsiednich mocarstw. Następnie dwa sztuczne twory czyli Księstwo Warszawskie (1807) i Królestwo Polskie (1815), państewka zależne pierwsze od Francji, drugie od Rosji. Gospodarczo lepiej wyglądała Kongresówka ale polityka władz Królestwa była tak fatalna, że stała się pożywką do wybuchu powstania listopadowego.

Koniec XIX wieku to próba wyrwania się z tej bylejakości polityki polskiej, to wieloletnia, rodząca się w bólach, polityka realna, oparta na twardych zasadach gry międzynarodowej. To był faktyczny koniec romantyzmu i odejście od samobójczej polityki, dominującej w poprzednich dziesięcioleciach. Nie było łatwo ale Dmowskiemu i wielu innym wybitnym Polakom udało się zbudować liczący się obóz, udało się zaszczepić w Polakach ten prawdziwy, patriotyzm oparty na realnych celach, a nie na uczuciach.  Dzięki temu powstało niepodległe państwo polskie, które powoli wykuwało swoją suwerenność. Zamach majowy przerwał ten proces. Sanacja to czas etatyzmu, samowoli władzy, bezprawia. Kiepski czas na wychowanie pokolenia patriotów. Właściwie to ok. połowy Polaków nie uznaje władzy i tym samym ma zablokowaną jakąkolwiek możliwość budowania normalnego państwa. Sanacja to także czas ,,dziwnej” polityki podatkowej, to Centralny Okręg Przemysłowy i ogromne bariery dla rozwoju polskiej przedsiębiorczości.

Okres PRL-u to brak samodzielności, to uzależnienie od ZSRR, które z czasem słabło. Specyficznie rozumiano wtedy patriotyzm. Słowo ,,Ojczyzna” zastępowano często zbitką ,,socjalistyczna ojczyzna”, a wszechogarniająca bieda ,,wypychała” Polaków w emigrację wewnętrzną albo za granicę.

III RP to już planowe niszczenie polskości. Tzw. ,,plan Balcerowicza” to nic innego jak zasilenie gospodarek europejskich w tanią siłę roboczą, likwidacja polskiego przemysłu i bezprawne uwłaszczanie się na majątku państwowym. W rezultacie mamy za granicą kilka milionów Polaków. Z niektórymi czasami rozmawiam lub piszę. Najczęściej pojawia się żal, rozgoryczenie i brak wiary w jakiekolwiek dobre zmiany w naszym kraju. Czasami używają słów, których nie użyję z powodu publikacji na tak szanującym się portalu.

Jak widzimy nie mieliśmy w okresie ostatnich wieków nawet jednego pokolenia czy choćby kilku lat, które pozwoliłyby zbudować w społeczeństwie, normalny, dobrowolnie przyjęty, patriotyzm. Czasy zaborów czy podległości są zrozumiałe, bo dlaczego niby ktoś miał inwestować w przyszłą potęgę sąsiedniego narodu. Były jednak okresy, gdzie spora doza suwerenności pozwalała na zmianę polityki. Skutecznie jednak Polakom wybito z głowy jakikolwiek trwałe przywiązanie do Ojczyzny.

Dzisiaj dzieje się podobnie. PIS szedł do wyborów z pięknymi hasłami budowy poważnego państwa. Jak to wygląda, to możemy odczuć na własnej skórze. Samobójcza polityka informacyjna, społeczna i gospodarcza, związana z tzw. pandemią, a podejście do przedsiębiorców to jakiś obłęd. System podatkowy prowadzi do masowych bankructw wielu firm, a rząd w tym czasie wzmacnia państwowe molochy w rodzaju Orlenu i zapowiada gigantyczne inwestycje, np. CPK.

Patriotyzm bierze się z powagi państwa. Im państwo bardziej zamożne, z jasnymi regułami życia dla obywateli, czyli z odpowiednią metodą życia społecznego (cywilizacja), tym jest więcej patriotyzmu. Nie szanuje się i nie broni ,,państwa teoretycznego”, państwa, które nienawidzi swoich obywateli. To takie przyziemne, takie realne. Ile lat można w sercu nosić ,,prawdziwą Polskę”, idealizować wspomnienia, łudzić się, że będzie lepiej. Wiem, że ludzie prawicy tak mają, że mimo tego braku suwerenności, tej zależności od obcych, tego wyzysku fiskalnego czy, pisząc wprost, dziadostwa, nadal walczą o wolną, narodową Ojczyznę. A jeżeli już się tego doczekają, to niech stworzą poważne państwo, z którego nawet tzw. przeciętny obywatel będzie dumny. I Może wtedy nie będę słyszał od znajomych słów: ,,Niech do ch…y ktoś zajmie Polskę, bo tu nie da się żyć”.

Jarosław Luma

[Głosów: 6   Average: 4.8/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *