Luma: Piłsudski a dzisiejsi aktywiści

Kult Marszałka Piłsudskiego przekracza już pewne granice. Telewizja publiczna emituje serial ,,Młody Piłsudski”, w kinach niedawno mogliśmy obejrzeć film biograficzny ,,Piłsudski”. W miastach plakaty z podobizną tego jednego z Ojców Niepodległości niemalże na każdym słupie ogłoszeniowym. W szkołach z okazji rocznicy odzyskania niepodległości dzieci i młodzież śpiewają pieśni legionowe, po których są cytaty, wygłaszane są mowy, rozkazy – wszystko z Piłsudskim i o Piłsudskim. A przecież gdyby historia ułożyła się tak jak chciał Marszałek, to Niemcy wygrałyby I wojnę światową i zapewne powstałaby Polska, ale zwasalizowana, zależna od naszego zachodniego sąsiada. Najpewniej okrojona na zachodzie. Bez Śląska, bez Gdańska, bez Wielkopolski, ale jako zaplecze dla przemysłu niemieckiego i jako bufor przeciwko Rosji, obojętnie ,,białej” czy ,,czerwonej”. Po jakimś czasie te odebrane nam zachodnie ziemie w poważnym stopniu zostałyby zgermanizowane, a ta rekompensata na wschodzie byłaby pod silnym naciskiem budzących się narodów takich jak Ukraińcy czy Litwini. Bylibyśmy w rezultacie ściśnięci między Wisłę a Bug. W praktyce doszłoby do zrealizowania rosyjskiego planu z II połowy XIX wieku, czyli de facto powstałby Priwislanski Kraj. Oto wynik kalkulacji ,,Ziuka”. I byłbym zapomniał. Wcześniej byśmy się wykrwawili w powstaniu, które wspomniany towarzysz ,,Wiktor” chciał rozpocząć w sierpniu 1914 roku przeciwko Rosji. Na szczęście Polacy byli w tym momencie na tyle ,,pasywni”, że cała awantura skończyła się tak szybko, jak się zaczęła. Szkoda tylko Sienkiewicza, który nagabywany przez zwolenników polityki aktywistów musiał wyjechać z kraju.

W ogóle ta cała współpraca z Austria-Węgrami to wynik błędnej analizy politycznej. Przecież ten wielonarodowy twór był już wtedy wasalem Niemiec i był już praktycznie trupem, bo narody tam zamieszkujące robiły wszystko, by utworzyć własne, narodowe państwa. I gdzie tu jest geniusz Marszałka? Dmowski nazywał to zdradą, a ja, jako skromny Polak, nazwę taką postawę błędem. Jedną cechę Piłsudski niewątpliwie miał: otóż potrafił bezwzględnie wykorzystać zaistniałą sytuację, czyli poparcie Niemiec, Żydów, masonerii i kogokolwiek, kto był w stanie pomóc w przejęciu władzy nad powstającą Polską. Czyli taki polski spryt i chwytanie nadarzającej się okazji. Ot i cała Marszałkowa polityka.

Przejdźmy teraz do czasów nam bliskich czyli do XXI wieku. Nawiązanie do historii nie jest przecież tak pasjonujące, jak analiza  teraźniejszości. Otóż dzisiaj możemy zauważyć podobny podział na scenie politycznej naszego kraju. Aktywiści[1] z początku XX wieku dzisiaj mają swoich odpowiedników w postaci zwolenników ścisłej integracji z Unią Europejską (czytaj: z Niemcami, bo przecież UE to już dzisiaj, po brexicie, jawny ,,pas transmisyjny” polityki naszego zachodniego sąsiada). Dzisiejsi aktywiści głoszą hasła, które możemy zaliczyć do nowomowy, tworzonej na użytek walki z narodami w Europie, czyli: praworządność, demokracja, wspólna Europa, tolerancja, etc. Oczywiście nie chodzi o ścisłe, encyklopedyczne rozumienie tych pojęć, a bardziej o ,,okładanie” nimi, niczym kijem, coraz bardziej wykorzenionych z własnej tożsamości narodowej, mieszkańców Europy. Jakże aktualne są słowa z książki Romana Dmowskiego, a opisujące błędne założenia i rachuby polityczne sporej części Polaków. Cytuję:

,,A ileż było tych fałszywych założeń, z których wynikł aktywistyczny absurd, tak jaskrawo uwydatniony od wiosny 1917 roku. Po pierwsze: Polska nie ma żadnych widoków odzyskania swych granic na zachodzie i dotarcia z powrotem do Bałtyku – tylko ludzie nierealni, głupcy lub szalbierze polityczni mogą o tym mówić. Po wtóre: Polska nie może stać się całkowicie niezawisłym państwem – może ona zdobyć maksimum swej niezależności tylko w składzie monarchii habsburskiej albo przyczepiona do Niemiec i pod ich kuratelą. Po trzecie: najniebezpieczniejszym wrogiem Polski jest Rosja. […] Po piąte: Prusom nie przeszkadza swobodny rozwój narodu polskiego i wzrost jego sił, o ile ten naród zrzeknie się Poznańskiego, Pomorza i Śląska. […] Po siódme: Polacy nie są już narodem, który może sobie pozwolić na uczciwą politykę narodową, nakazującą sojusz z tymi, z którymi ich łączą interesy, a walkę z tymi, którzy najwięcej polskiemu dobru zagrażają – dla nich najlepsza jest polityka Żydów, która każe zawsze być po stronie zwycięzcy.”[2]

            Ten nieco być może zbyt obszerny cytat uświadamia nam, że nadal wielu Polaków nie wierzy w samodzielność gospodarczą Polaków, że najchętniej oddaliby nasz przemysł w ręce ,,mądrzejszych”, zagranicznych menedżerów. Drugie założenie Dmowskiego jest tak aktualne, że nie sposób go nie odnieść do naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Niestety, ale wielu z naszych rodaków nie wierzyło w to, że możemy być suwerenni i dlatego tak głosowali w referendum w 2003 roku. I trzecie założenie Dmowskiego jest prawdziwe, chociaż bardziej dotyczy innego obozu politycznego. I piąte też, bo niektórzy wierzą, że Niemcom zależy na dobru Polski. A siódme? Wystarczy podać problem pomijania w naszej polityce zagranicznej takich krajów jak Białoruś, Rosja czy Chiny, a nadmierne wiązanie się np. z Izraelem tylko dlatego, że jest to sojusznik Stanów Zjednoczonych.

            Bądźmy samodzielni w myśleniu, twórzmy różne obozy ale nie zapominajmy, że ma to wypływać z naszych suwerennych koncepcji, bo wojna informacyjna trwa w najlepsze. Nie ma stałych przyjaciół i stałych wrogów, są tylko interesy. Dzisiejsi aktywiści niewątpliwie służą obcym państwom/instytucjom/kapitałom ale… A kogo dzisiaj można zaliczyć do obozu pasywistów?

Jarosław Luma

[1] Samo pojęcie wymyślili Niemcy, określając tak obóz polityczny popierający w I wojnie światowej państwa centralne.

[2] Dmowski R., Polityka polska i odbudowa państwa, t. 2, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1989, s. 17.

[Głosów:14    Średnia:5/5]
Facebook

8 thoughts on “Luma: Piłsudski a dzisiejsi aktywiści”

  1. Wydaje się, że polska i rosyjska polityka historyczna posiada cechę wspólną. Obie prowadzą kult wąsatego socjalisty. Różnica jest taka, że wąsaty socjalista od Rosjan osiągnął sukces geopolityczny.

      1. I nie tylko, bo znacząco rozszerzył radziecką strefę wpływów i przekształcił postfeudalną gospodarkę rolniczą w potęgę przemysłową, zdolną produkować tysiące samochodów, samolotów i czołgów. Współmierność sukcesów do poniesionych kosztów to już inna sprawa, ale można było cofać się w rozwoju jak sanacyjna Polska

        1. (…)Współmierność sukcesów do poniesionych kosztów to już inna sprawa(…)
          Jeśli nazywamy Stalina socjalistą to ta sprawa jest kluczowa…

    1. Jaki to sukces? Na 40 lat? Takim kosztem? I to po tych 40 latach Rosja nie cofnęła się do 1920 tylko do 1700. Związek Radziecki nigdy nie osiągnął tempa rozwoju sprzed rewolucji. A stał się w zasadzie amerykańską kolonią, krwawo wyciskając zasoby naturalne Rosji w zamian za budowę fabryk zbrojeniowych i technologie. Stalin to przegryw, niewiele lepszy od Hitlera.

      1. Nie mieszajmy tego co zrobił Stalin, z tym co zrobili jego następcy. Jakie tempo rozwoju miała Rosja przed rewolucją? Kraj w którym poza miastem Piotrogradem i terenami współczesnej Polski nie było w zasadzie przemysłu, a gospodarka opierała się na rolnictwie zorganizowanym w postfeudalne latyfundia? Takie tempo miała, że wystarczyły 3 lata wojny, bez poniesienia jakichś gigantycznych strat w terytorium, i ludzie zaczęli umierać z głodu(wskutek czego wybuchła rewolucja i stało się jeszcze gorzej). Stalin, gdy przestało mu bić serce, zostawił ponownie izolowane państwo radzieckie w dobrej kondycji, w przeciwieństwie do państw europejskich, które dalej nie mogły podnieść się po wojnie a żyły głównie z amerykańskiej pomocy. To nieudolna polityka gospodarcza Chruszczowa a później Breżniewa doprowadziły do tego, że gospodarka radziecka stała w miejscu, gdy gospodarki państw zachodnich się rozwijały. Pozostaje też kwestia tego, że w czasie gdy USA żyły z wyzysku gospodarczego swoich sojuszników, to ludzie radzieccy nie tylko nie potrafili zrobić tego samego, ale jeszcze swoich zauszników dotowali, na co rozchodziły się bardzo duże pieniądze…

  2. ,,Tow.”Ziuk ze szlachty, ,,pan” Roman z ludu,to jest Polska właśnie(bez podtekstów to piszę),może czas zakopać topór wojenny.Co do kultu pełna zgoda tem bardziej,iż takie działanie przyniesie reakcję wcześniej czy później(patrz czyn zbrojny LWP w czasach PRL).

  3. Ale pieprzenie. Dobrą odtrutką na te bzdury jest 21 numer Polityki Narodowej, a nie te paleoendeckie debilizmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *