Marsz Niepoważnych

Janusz Korwin-Mikke ogłosił przeprowadzenie marszu „Niepodległości i Suwerenności’ w dniu 7 października,  w „rocznice dnia, w którym Polska odzyskała niepodległość”. Dla Korwina ma to być marsz „prawicy”, tak, jak dla niego marsz 11 listopada jest marszem „ONR-owców  i zwolenników sanacji”. Dlatego zastrzegł, ze nie zaprasza nikogo, kto wedle jego standardów nie odpowiada kryteriom „prawicy”. Ponad to twierdzi, ze tym marszem chce przypomnieć iż w”1918 uzyskaliśmy Wolność i po 35 dniach oddaliśmy ja socjalistom i d*** kratom, którzy w (dwadzieścia lat później) doprowadzili państwo do katastrofy”.

Otóż wszystko to co pisze JKM jest niepoważne i nieprawdziwe. W dniu 7 października 1918 r., Polska nie odzyskała niepodległości. Tego dnia Rada Regencyjna powołana przez państwa zaborcze i ciesząca się bardzo ograniczona władzą autonomiczną na terenie zaboru rosyjskiego pod okupacją państw centralnych, ogłosiła deklaracje suwerenności Królestwa Polskiego. Oczywiście, pomimo pewnych zasług Rady w budowaniu zrębów polskiej administracji, szkolnictwa, czy sądownictwa, Rada ta była skompromitowana kolaboracją z przegrywającymi wojnę państwami centralnymi. Deklaracja ta miała pewne znaczenie jako wyraz dezintegracji władzy okupacyjnej, ale sama z siebie nie tworzyła nowej jakości politycznej. Dopiero przyjazd Piłsudskiego z Magdeburga, w momencie faktycznej kapitulacji państw centralnych, i jego inicjatywa polityczna tworzyła nowy fakt narodowy w postaci odrodzenia niepodległego państwa polskiego. Sam fakt przekazania władzy wojskowej nad Polnishe Wehrmacht Piłsudskiemu, przez Radę Regencyjną był już tylko aktem formalnym. Na ulicach Warszawy bowiem to POW, rozbrajając wojska okupacyjne, wyzwoliła Warszawę i stworzyła realne podstawy niepodległości. To dlatego data kapitulacji państw centralnych wraz z wojskową akcją POW wyznaczają rzeczywistą, a nie fikcyjną datę odzyskania niepodległości.

Oczywiście były spory o datę odzyskania niepodległości. W okresie PRL-owskim niektórzy reżymowi historycy wskazywali datę powołania lubelskiego rządu Daszyńskiego, jako moment odzyskania niepodległości. Inni wskazywali na 14 listopada, dzień w którym rozwiązała się Rada Regencyjna, uważana wówczas, zupełnie słusznie, jako twór państw zaborczych. Odzyskanie niepodległości oczywiście było procesem, ale tak jak w każdym procesie są momenty przełomowe, tak  nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż takim momentem  był dzień 11 listopada. Dlatego ten dzień został proklamowany jako święto narodowe w odrodzonej Polsce. I dlatego też w okresie komunistycznym, w którym nie mieliśmy niepodległości, to święto zostało skasowane. I dziś także są siły którym przeszkadza polska niepodległość i próbują deprecjonować to święto. W latach ubiegłych byli to tzw. „kolorowi” neobolszewicy wspomagani przez gazetę Wyborczą. Inicjatywa prezydencka przejęcia idei Marszu Niepodległości należy do tego  nurtu działań. Także inicjatywa Korwina-Mikke organizacji konkurencyjnego marszu wpisuje się w ten ciąg  deprecjacji tego symbolu Polski niepodległej.

Marsz 7 października, doskonale się nadaje do świętowania pastiszowej niepodległości,  takiej wolności, jaką cieszyła się Rada Regencyjna, wolności fikcyjnej i deklaratywnej. Właśnie takiej, jaką dziś chcieliby widzieć różni zwolennicy roztopienia się  Polski w strukturach Unii Europejskiej, Polski lizbońskiej.
Do takiej „niepodległości” data 7 października świetnie się nadaje. Ta data symbolizuje bowiem zgodę na niemiecką hegemonię w Europie i satelicki status naszego państwa postulowany w przemówieniach ministra Sikorskiego.

Czy o to chodzi Korwinowi-Mikke? Zdaje się tak, bo – jak twierdzi – w poprzednich latach świętował rocznicę niepodległości 11 listopada, bo był to „dzień wolny od pracy”. Czyli wartość rocznicy sprowadza się tylko do tego, kiedy łatwiej zorganizować manifestację, na której Korwin będzie jedyną gwiazdą.
Czyli, gdy nie ma innego wygodnego dnia do świętowania, to można świętować razem z „ONR-owcami
i sanacją”. A jak  można samemu zabłysnąć i jest szansa na własne audytorium, to trzeba wymyśleć jakiś egzotyczny powód by oddzielić się od całego narodu świętującego  narodowe święto, by rozbijać narodową solidarność. Tego typu zachowanie świadczy tylko o politycznym ADHD. Ale jest to schorzenie okresu dziecinnego i dojrzewania. To objaw niedojrzałości z którego na ogół się wyrasta, ale gdy występuje w wieku  dojrzałym , należy je leczyć. Ale w tym wypadku wydaje się, że nawet medyczna terapia na nic się nie przyda. Dlatego jeżeli dojdzie do marszu w dniu 7 października, nie będzie to marsz „Niepodległości  i Suwerenności”. Nie będzie to także marsz narodowców, do których Korwin „puszcza oko”. Nie będzie to także marsz „prawicy”, bo prawica jest otwarta na rzeczywistość, a nie jest ciasną sektą wyznawców Korwina, ale będzie to tylko marsz ludzi niezbyt poważnych.

Marian Piłka
a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Marsz Niepoważnych”

  1. Rozumiem, że tekst zamieszczony na portalu na takiej zasadzie jak potencjalnie „Co robić?” Lenina. Czyli jednym słowem egzotyka. Taka kuriozalna ciekawostka. Bo innego powodu do zamieszczania tekstu w którym przewijają się zarzuty „kolaboranctwa” Radzie Regencyjnej nie widzę. Przez takie „masowe” myślenie straciliśmy monarchię i szansę na konserwatywne rządy, które zachowałyby (a przynajmniej szansa na to byłaby nieporównanie większa) moralne przepisy i katolickie symbole jak hymn czy herb. Zestawianie w jednym akapicie Rady Regencyjnej i UE to już w ogóle jakaś porażka.

  2. Pan Marian najwyraźniej realizuje podstawową powinność „prawicy koncesjonowanej” jaką jest atakowanie każdej rozwijającej się Prawicy. Nie Radę Regencyjną krytykuje, tylko znów Korwina. Jego obelgi ciskane pod adresem Korwina bez żadnego uzasadnienia zostały zbyt łatwo rozpoznane. Musiał się więc trochę bardziej pobiedzić. No, cóż: trudna jest powinność „prawicy koncesjonowanej”.

  3. Ja także myślę, że każda organizacja powinna mieć swój dzień niepodległości, swoją trasę i swój marsz. Powinna też zwalczać wszystkie inne wchodząc w taktyczne sojusze z lewicą blokującą, bo najgorsze są te farbowane lisy, które chodzą w innych marszach.

  4. Depositio Sancti Martini Episcopi, moje imieniny, III. idus novembris. Jak tu nie pójść na marsz lu czci tego wielkiego świętego?

  5. Panu Marianowi to pan Janusz chyba nie zrobił niczego. Naraził się tylko tym, którzy wydają koncesje na „prawicowe partie”; wystarczy, że nie otrzymał koncesji.

  6. Akurat odzyskiwanie niepodleglosci zaczelo sie wlasnie od tej deklaracji Rady Regencyjnej!!!! chociazby z tego powodu, ze trzeba bylo miec dzwony ze stali, zeby sie postawic Niemcom, ktorych armie stacjonowaly daleko na Wschodzie. To wlasnie kawal dobrej roboty ( dyplomacja), tej Rady, ogromna praca organizacyjna, i ponad miesiac „bezkarnego” wystepowania w roli gospodarza wobec Niemcow dodaly skrzydel POW-com!!! Ba! To ze Pilsudski przeciez wladze przyjal z ich rak!!!! swiadczylo, ze byla to wladza jak najbardziej realna!!!! Ale potem trzeba bylo zrobic „legende” „Dziadka”, pozbyc sie Rozwadowskiego, itp, itd ( nie mowiac o tym, ze PPS musial utrzec nosa ND-cji). Proponuje panie Pilka jednak przesledzic to dokladniej z jakichs dobrych zrodel historycznych, a nie tylko z „faktuf dokonanych”— bo znowu zacznie sie tworzyc legendy jak np. o prezydencie obroncy Niepodleglosci….. ktory jednak traktat zrzekajacy sie suwerennosci podpisal!!!!

  7. Jak już pisałem gdzie indziej – nie mogę pojąć tej ahistorycznej, za to ideowo piłsudczykowskiej afirmacji dla POW, czyli zabawy w wojsko i wywyższaniu tej miejscami mocno szkodliwej (np. sabotującej polskie korpusy wschodnie) Organizacji ponad regularne PW. Gdyby tego ostatniego było więcej (tzn. gdyby piłsudczycy nie utrudniali jego powstania) to w 1918 r. byłoby co pod Lwów posyłać. Jakoś jednak wiara, że ambitni amatorzy są lepsi od przeszkolonych zawodowców trzyma się w Polsce mocno.

  8. Jesli jeszcze moge dodac, to w pazdzierniku 1918 po deklaracji Rady Regencyjnej powstawaly zalazki Wojska Polskiego… gdyz Polacy sluzacy w jednostkach niemieckich stacjonujacych w Kongresowce czy Ksiestwie Poznanskim ( uzywam tu celowo nazw terenow z okresu zaborow) opuszczali sluzbe zeby wlasnie zaciagac sie do WP, i przejmowali tez bron oraz magazyny i inny sprzet ( np. tabor kolejowy)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.