Minister Siemoniak: Po co nam rakiety Cruise

Paweł Wroński: Kryzys, a minister obrony ogłasza, że w ciągu dziesięciu lat Polska wyda na zbrojenia przeszło 130 mld zł. Nie dostrzega pan dysonansu? Tomasz Siemoniak: Nie dostrzegam. 130 mld zł jest zawarte w kwotach, które Polska i tak wydaje na obronę – stanowią 1,95 proc. PKB. Dla premiera, który mówił o tym w drugim exposé, i dla mnie najważniejsze jest, by tak wydać te pieniądze, żeby przysporzyć miejsc pracy dla polskiego naukowca, inżyniera i robotnika. 

Mówi pan o współczynniku 1,95 PKB na obronność, tylko że wiele państw NATO go nie przestrzega. W Europie więcej mówi się o sytuacji gospodarczej niźli o zagrożeniu wojną. 

– Jesteśmy krajem brzegowym Unii Europejskiej i NATO. I to powoduje, że zwracamy większą uwagę na potrzeby obronności. Minęły pacyfistyczne lata 90., gdy żyliśmy w złudnym przekonaniu o końcu historii i o tym, że samo wejście do NATO jest dobiciem do bezpiecznej przystani. To, co się ostatnio dzieje, wskazuje, że świat jest niesłychanie zmienny, a czasy niepewne. W Polsce we wszystkich środowiskach politycznych jest duża akceptacja dla potrzeb obronnych państwa, a – jak wykazują badania socjologiczne – także w społeczeństwie. 
Przejdźmy więc do konkretów. MON chce kupić rakiety AGM-156 JASSM dla F-16, supernowoczesne pociski typu Cruise o zasięgu 370 km, a w nowszej wersji ok. 800-1000 km. Piekielnie drogie. Po co? Przeciwko komu? 
– Potencjał obronny ma też odstraszać. Tego rodzaju bronią są rakiety AGM-158, a relacja efektu do ceny korzystna. Odstraszanie ewentualnych agresorów od dziesiątków lat jest jedną z podstaw strategii NATO. Nie bójmy się dążyć do posiadania takiej zdolności, by dotkliwie odpowiedzieć potencjalnemu agresorowi. 
Źródło: wym-1358181092835 Gazeta.pl 

Komentarz: Po nieudolnych Szczygle i Klichu, wreszcie minister zainteresowany  modernizacją armii. Ale i tak PIS wiesza na nim psy… 

M.G. 

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Minister Siemoniak: Po co nam rakiety Cruise”

  1. Żeby odstraszać, to najpierw trzeba sie umiec obronic. Np. przed 1939 rokiem priorytetem w ramach wojsk lotniczych były bombowce. No i mielismy 36 nowoczesnych Losi, tyle ze nie było komu bronic Polski przen Niemnieckimi bombowcami, bo wzglednie nowoczesny myśliwiec Jastrząb „przegrał” z Łosiem i pasażerskim Wichrem (w ramach PZL-u). Czyżby powtórka z rozrywki? Może USA chce sie pozbyc nieco złomu? Polsce potrzebna jest o-plot i o-ppanc, plus duuużo Kałachów „po ludziach”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.