Motas: Wokół politycznego spadku po Wielopolskim

Nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukazało się wznowienie fundamentalnego dzieła prof. Adama Mieczysława Skałkowskiego zatytułowanego „Aleksander Wielopolski (1803-1877) w świetle archiwów rodzinnych”. Praca pierwotnie ukazała się w roku 1947 nakładem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk.

Na pierwsze wydanie pracy składały się trzy tomy, obecne zaś podzielone zostało na dwa (pierwszy i drugi tom oryginalnego wydania połączone zostały w jeden). Praca pomimo upływu ponad siedemdziesięciu lat od momentu jej publikacji wciąż stanowi jedną z najważniejszych pozycji dotyczących omawianej problematyki. Autor wstępu do najnowszego wydania pracy dr Mariusz Nowak podkreślił „ponadczasowe walory dzieła, wpisujące się na trwałe do dorobku polskiej historiografii”. Wskazał również, iż praca Skałkowskiego stanowi istotny punkt odniesienia dla późniejszych biografów osoby Margrabiego. W innym miejscu M. Nowak, ukazując pracę na tle historiografii Polski Ludowej, określił dzieło Skałkowskiego „udaną próbą obiektywnej analizy działalności publicznej” Aleksandra Wielopolskiego (M. Nowak, „Aktywność polityczna Zygmunta Wielopolskiego. Z dziejów myśli ugodowej w Królestwie Polskim w drugiej połowie XIX wieku”, Kielce 2013).

Biografię Margrabiego pisał poznański historyk (początki jego kariery naukowej związane były jednak z Uniwersytetem Jana Kazimierza we Lwowie) w czasie okupacji, podczas II wojny światowej, którą niemal w całości spędził w Chrobrzu, gdzie znajdował się majątek Wielopolskich. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż przebywał tam również student i doktorant Skałkowskiego Gerard Labuda, zatrudniony w majątku jako księgowy. Obaj byli w tym czasie zaangażowani w działalność Tajnego Uniwersytetu Ziem Zachodnich, stanowiącego konspiracyjną kontynuację Uniwersytetu Poznańskiego. W Chrobrzu historyk miał pełny dostęp do prywatnych archiwów Wielopolskich, stanowiących podstawę bazy źródłowej pracy. Monografia szybko zyskała uznanie środowiska naukowego, nie bez znaczenia były również okoliczności, w jakich książka się ukazała. We wstępie do pracy czytamy m.in.: „Praca nabrała także kontekstu politycznego. Jak oględnie przyznał sam Skałkowski, «tymczasem problem Polski w zmienionej Europie obudził zainteresowanie polityką »ostatniego szlachcica«».”.

Szerszy kontekst dotyczący ukazania się pracy Skałkowskiego zarysowywał z kolei badacz dziejów rodzimej historiografii prof. Andrzej Feliks Grabski: „Jeszcze w drugiej połowie lat czterdziestych zaznaczyły się tendencje do rewizji dotychczasowych ocen dziejów piastowskich i jagiellońskich, wystąpiły też – bardziej w historycznej publicystyce niż ściśle naukowym dziejopisarstwie – objawy «swoistej rewizji historycznej», które w przeciwnym obozie nazwano nie całkiem precyzyjnie «neopozytywizmem historycznym». Wiodły one do rehabilitacji polityki ugody, «realizmu» Lubeckiego i Wielopolskiego, nawet galicyjskich stańczyków, wzmożonego krytycyzmu w stosunku do tradycji powstańczej walki niepodległościowej. Dla tego kierunku myślowego charakterystyczna była nie tylko monografia Adama Skałkowskiego „Aleksander Wielopolski w świetle archiwów rodzinnych” (1947), powstała jeszcze w latach wojny, lecz przede wszystkim głośne podówczas książki publicystyczne: Aleksandra Bocheńskiego „Dzieje głupoty w Polsce” (1947) oraz Ksawerego Pruszyńskiego „Margrabia Wielopolski”, rzecz pisana w 1944 r. w Londynie jako próba historycznego uzasadnienia polityki zbliżenia ze Związkiem Radzieckim, realizowanej przez gen. Sikorskiego, adresowana przede wszystkim do środowisk emigracyjnych, wydana w oswobodzonej Polsce w 1946 r. Publikacje te stały się pretekstem do żywej dyskusji, w której wystąpiła grupa publicystów, odwołujących się do pozytywizmu jako programu politycznego, czerpiących zeń «hasło polityki »realistycznej« i sankcję dla polskiej »racji stanu«, nawiązując przez to do tradycji krakowskich stańczyków, petersburskiego »Kraju«, stronnictwa »polityki realnej« z początków XX wieku i wreszcie do endecji».” (A. F. Grabski, „Orientacje polskiej myśli historycznej. Studia i rozważania”, Warszawa 1972).

W podobnym duchu pisał o pracy ostatni jak dotąd biograf Margrabiego dr Andrzej Żor: „W miarę upływu lat postać Wielopolskiego bladła coraz bardziej, zaś oceny wynikały wprost z reprezentowanej w danym momencie przeważającej opcji ideowo-politycznej. W tej charakterystyce nie mieści się rzetelna biografia Adama Skałkowskiego, ale bazuje ona na archiwach rodzinnych, podaje fakty i stroni od ocen, na ile to możliwe, choć pisana jest z niewątpliwą sympatią dla bohatera. W pierwszych latach powojennych Ksawery Pruszyński zaszokował czytelników swoją apoteozą Margrabiego, co przypisywano doraźnym celom politycznym (balon próbny, sondujący nastawienie opinii społecznej wobec ugody z ZSRR).” (A. Żor, „Ropucha. Studium odrzucenia”, Toruń 2007). Także zdaniem cytowanego już autora wstępu do pracy „naukowe opracowanie dziejów Aleksandra Wielopolskiego wpisywało się w ten nurt narracyjny, preferowany przez władze ludowe.”.

Powojenna dyskusja i towarzyszące jej spory dotyczące Powstania Styczniowego, jego szans i okoliczności związanych z wybuchem, zastępowały w dobie Polski Ludowej szerszą polemikę dotyczącą Powstania Warszawskiego. Wiodącym motywem był w niej stosunek do nierokujących większych szans na powodzenie akcji zbrojnych jako metody politycznej. Z tej perspektywy drugoplanowe znaczenie miało, o które konkretnie powstanie chodziło, kluczowa była ocena roli tradycji insurekcyjnej w dziejach Polski. Uwzględniając głosy środowisk emigracyjnych, trwająca po II wojnie światowej dyskusja (w odniesieniu do części historyków i publicystów zarysował ją m.in. Konrad Rękas w artykule: „Spory o Margrabiego na łamach prasy katolików świeckich w setną rocznicę powstania styczniowego”, [w:] „Aleksander Wielopolski. Próba ustrojowej rekonstrukcji Królestwa Polskiego w latach 1861-1862”, pod red. L. Mażewskiego, Radzymin 2014), przypominała tę, toczoną w ostatnich dekadach wieku XIX pomiędzy dawnymi „białymi” a wielopolszczykami (opisał ją prof. Andrzej Szwarc w artykule: „Polityczny kontekst sporów o pamięć powstania styczniowego. Wokół konfliktów dawnych białych i zwolenników Aleksandra Wielopolskiego”, [w:] „Dziedzictwo powstania styczniowego. Pamięć – Historiografia – Myśl polityczna. Zbiór studiów”, pod red. A. Kuleckiej, Warszawa 2013). Znamiennym pozostaje, że stosunek „czerwonych”, zarówno tych dziewiętnasto-, jak i dwudziestowiecznych, pozostawał krytyczny w odniesieniu tak do jednej, jak i do drugiej strony sporu.

Na sposób ukazania postaci A. Wielopolskiego miały wpływ afiliacje ideowe jej autora. Prof. Skałkowski związany był z Narodową Demokracją, od 1905 roku był członkiem Ligi Narodowej. W okresie studiów był członkiem lwowskiej grupy Związku Młodzieży Polskiej „Zet”, współpracował z prasowymi organami endecji – dziennikiem „Słowo Polskie” i dwutygodnikiem „Rzeczpospolita”. Współtworzył grupę, która przyjęła nazwę od ostatniego z przywołanych czasopism, działającą pod przewodnictwem Stanisława Strońskiego. Była ona skonfliktowana z lwowskim kierownictwem Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego, działającego wówczas pod wodzą Stanisława Grabskiego. Istniejące rozbieżności zażegnał wybuch pierwszej wojny światowej, gdy Skałkowski wraz z większością grupy „Rzeczpospolitej” zajął stanowisko prokoalicyjne i antyniemieckie. Jak relacjonował we wspomnieniach jeden z członków grupy: „Skałkowski wprowadził grupę „Rzeczpospolitej” do frankofilskiego obozu.” (cyt. za: A. Wątor, „Chrześcijańsko-narodowi. Z dziejów nurtu politycznego do 1928 roku”, Szczecin 1999).

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zaangażowanie polityczne Skałkowskiego wyraźnie zmalało, poświęcił się niemal całkowicie pracy naukowej, wciąż pozostawał jednak w kręgu oddziaływania endecji i był z nią utożsamiany. Również na powstanie i ukazanie się monografii duży wpływ miały dwie istotne dla dziejów obozu narodowego postaci – prof. Edward Taylor, który jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej umożliwił Skałkowskiemu zainicjowanie prac w Chrobrzu oraz prof. Zygmunt Wojciechowski, po wojnie pełniący m.in. funkcję sekretarza generalnego Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, które pracę wydało.

Ocena postaci Margrabiego dokonana przez A. Skałkowskiego daleka jest zarówno od potępienia, jak i jednoznacznej jego apoteozy (szerzej na ten temat pisałem w artykule: „Aleksander Wielopolski w opinii środowisk narodowodemokratycznych w Polsce”, „Pro Fide, Rege et Lege”, 2013, nr 71). Badania nad życiem Wielopolskiego podjął Skałkowski z inspiracji swojego mistrza, prof. Szymona Askenazego, którego był seminarzystą. Pracę nad dziełem rozpoczął od krytycznej analizy czterotomowej monografii Henryka Lisickiego pt. „Aleksander Wielopolski 1803-1877” (Kraków 1878-1879). Dzieło, o hagiograficznym niemal charakterze, nawet dla czołowego reprezentanta liberalnego skrzydła obozu konserwatywnego, odwołującego się do dorobku Margrabiego Włodzimierza Spasowicza pisane było w „ten sposób, jakim (…) piszą się chyba Żywoty Świętych albo mowy adwokatów. Wpatrzona w twarz świętego pobożna dusza korzy się przed nim i tak drobnieje jak podróżny wobec egipskiej piramidy, gdy stojąc u stóp jej nie ogarnie nawet jej kształtów i rozmiarów.” (W. Spasowicz, „Liberalizm i narodowość. Wybór pism”, oprac. D. Szpoper, Kraków 2010).

Skałkowski podnosił zasługi chroberskiego ordynata w dziele budowy podstaw nowoczesnego państwa, dla których inspiracją były wzorce pruskie. Margrabia, zdaniem historyka, przedstawił program rozumnej ugody, która, uwzględniając interesy Rosji, przede wszystkim jednak realizowała cele polskie. Świadczył o tym system szerokich koncesji uzyskanych przez Królestwo Polskie pod rządami polityka. Dowodził również błędnego charakteru tezy mówiącej o kluczowym wpływie, jaki na wybuch powstania miała mieć zarządzona przez Margrabiego branka. Zdaniem Skałkowskiego wybuch powstania, wobec obserwowanej postępującej radykalizacji nastrojów społecznych, był nieunikniony. Wielopolski swoim działaniem mógł jedynie przyśpieszyć jego wybuch.

Podejście poznańskiego historyka dobrze oddają już początkowe zdania pracy, w których stawia pierwsze kreski na portrecie swojego bohatera: „Na potężnym tułowiu pyszna, jakby z posągu rzymskiego głowa: szeroko sklepiona o wspaniałym myślącym czole, obramowana krótko przyciętym zarostem; oczy mądre, badawczo i nieufnie patrzące; nos prosty, cienki, szczęki mocne, usta wąskie jakby zaciśnięte z wyrazem pogardliwej wyniosłości. Takim się przedstawiał od pierwszego wejrzenia Aleksander hrabia Wielopolski, margrabia Gonzaga Myszkowski, gdy w latach sześćdziesiątych minionego wieku nagle ukazał się na widowni dziejowej. Powszechnie wtedy swoi i obcy dumę uważali za rys jego szczególnie znamienny. Ujmowała mu niekiedy serca rodaków i najbardziej namiętnie go zwalczających, gdy nią trzymał na wodzy wrogów, ale odstręczała i nielicznych przyjaciół, bo nie umiał się jej wyzbyć i w codziennym pożyciu. Różne się na tę dumę z odległej i bliskiej przeszłości złożyły pierwiastki, przekazy krwi i wpływy. Pamięć o dawnej przeszłości Polski i dostojeństwach przodków oraz poczucie swojej wyższości umysłowej łączyły się z podświadomym dążeniem przysłonięcia doznanych klęsk i upokorzeń…”.

Maciej Motas
A. M. Skałkowski, „Aleksander Wielopolski (1803-1877) w świetle archiwów rodzinnych”, t. 1-2, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2019, ss. 512 (t.1), 411 (t.2).
Myśl Polska, nr 33-34 (11-18.08.2019)

[Głosów:4    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *