Namierzyła mnie policja myśli… z Hiszpanii

Oto bowiem już 2 grudnia ubiegłego roku zamieszczono tam notatkę informującą o tym oburzającym fakcie. Jej, wyraźnie poruszony, autor pisze, że „nie przestaje zdumiewać” (no deja de sorprender) to, że w Polsce publikuje się książkę, która broni istnienia El Yunque, szczególnie dlatego, że ponoć Polska wciąż jest osłupiała (estupefacta) z powodu niedoszłego zamachu Brunona K., „działacza skrajnej prawicy” (activista de extrema derecha), którego wielu nazywa już „polskim Breivikiem”.

Hiszpańskich „lewomyślnych” trzeba niestety rozczarować, ale w Polsce wciąż jeszcze mimo wszystko wolno publikować książki niewygodne dla wrogów „skrajnej prawicy”, więc na razie można je sobie tylko „pomonitorować”. Ale swoją drogą to lepiej teraz rozumiem, po co Tuskowym służbom specjalnym potrzebna była ta farsa z „zamachowcem Brunonem K.”, która w Polsce śmiech pusty jeno wzbudziła, ale, jak widać, za granicą można z powodzeniem straszyć dzieci przerażającą wizją skrajnie prawicowego polskiego terroryzmu, gdyby tylko nasz „katechłoniak” musiał ustąpić.

Czytelników blogu nie omieszkano poinformować, że jestem „upartym karlistą” (un carlista recalcitrante), za co jestem im szczerze wdzięczny. W ogóle muszę przyznać, że kwerendę wykonano z godną podziwu skrupulatnością: podano linki do mojej strony osobistej, do hiszpańskiego streszczenia i spisu treści książki, nie zapomniano nawet zwrócić uwagi na nekrolog, który napisałem po śmierci jednego z przywódców El Yunque i współzałożyciela pierwszego katolickiego uniwersytetu w Meksyku, Antonia Leaño. Zamieszczono też spore zdjęcie okładki mojej książki, więc właściwie bezpłatna reklama. A zatem ¡Gracias, compañeros!

Jacek Bartyzel

legitymizm.org

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *