Niedoszła żona Romana Dmowskiego?

Bardzo interesująca książka o pierwszej żonie Józefa Piłsudskiego Marii Koplewskiej (1865-1921). Napisana w formie powieści, ale osadzona w realiach historycznych. Koplewska jest także związana z historią obozu narodowego poprzez znajomość (romans?) z Romanem Dmowskim w 1894 roku.

Warto dodać, że jako działaczka PPS – wedle relacji Józefa Hłaski, członka Ligi Narodowej – była „gorącą patriotką i antysemitką”, a Żydów „nie lubi i za niebezpiecznych dla Polski uważa”. Biorąc pod uwagę to, że potem Piłsudski porzucił Marię (de facto od 1907 roku) dla Aleksandry Szczerbińskiej (Żydówki) – jest to co najmniej zastanawiające. Być może tylko przypadek sprawił, że Maria Koplewska nie stała się politykiem Narodowej Demokracji.

A o to fragment książki:

„Maria roześmiała się i przez jakiś czas jeszcze uśmiechała się do swoich myśli. W końcu podniosła głowę i popatrzyła na Karolinę roziskrzonym wzrokiem.

– Inteligencja Romana oraz fakt, że przy każdym spotkaniu stawał się centralną postacią towarzystwa, miały dla mnie niebagatelne znaczenie – powiedziała. – Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale to właśnie charyzma Dmowskiego sprawiła, że wydawał mi się prawdziwie pociągający. Takiego mężczyzny nie można wszak nie zauważyć. Poza tym widziałam niemal od początku, że Roman obdarzał mnie szczególnymi względami, i chociaż nigdy się nie narzucał, wiedziałam, że jego podróże do Wilna z dalekiej Mitawy są dużo częstsze niż potrzeba.

Opuszczając wyznaczone mu przez carskie władze miejsce, Dmowski narażał się na nieprzyjemności, ale zupełnie się tym nie kłopotał, a mnie oczywiście schlebiało, że naraża się właśnie dla mnie, bo co do tego wkrótce już nie miałam wątpliwości. Widziałam to ja, widzieli znajomi, a także moja matka, która szczerze polubiła Dmowskiego. Zacieśniwszy więc znajomość z Romanem, miałam możliwość oglądać go w Wilnie często. Nawet bardzo często. Po kilku herbatkach w domach przyjaciół zaczęliśmy się spotykać we dwoje, a później Roman stał się częstym gościem w naszym domu.
Od początku mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów. Nasze rozmowy przeciągały się nieraz do późnych godzin i niejednokrotnie wydawało się, że mogłyby nie mieć końca.

Dmowski opowiadał mi o swojej rodzinie, dotychczasowym życiu i podróżach, ale także o przemyśleniach, które wobec moich skromnych doświadczeń i bardzo niewystarczającej politycznej edukacji wydawały się całkowicie inne. Kiedy rozmawialiśmy, nieraz przez kilka godzin, przypominały mi się czasy petersburskie i gorące studenckie dyskusje”.

Dodam, że autorka książki, Elżbieta Jodko-Kula, jest żoną Lesława Kuli, działacza Polskiego Związku Katolicko-Społecznego na początku lat 80. XX wieku. Oboje byli moimi znajomymi i współpracownikami, m.in. w Komisji Młodzieżowej PZKS.

Jan Engelgard

E. Jodko-Kula, „Maria Piłsudska. Zapomniana żona”, Warszawa 2018, ss. 351.

za: http://www.mysl-polska.pl

[Głosów:1    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *