Nowi synowie Ojca Kolbe

Dziś jeszcze raz wracam do letniego Tradicampu, ale trochę w innym kontekście. Podczas jego trwania wybrałem się bowiem do Częstochowy na niezwykłe spotkanie. Odwiedziłem Jasną Górę, na którą w tym samym czasie zawitali pielgrzymujący po Polsce Franciszkanie Niepokalanej.
To niezwykłe zgromadzenie! Pielęgnują bowiem pierwotnego franciszkańskiego ducha, mocno zakorzenionego w duchowości kolbiańskiej. Dla Polaka to poruszające, gdy widzi jak młodzi zakonnicy z Beninu, Filipin, Australii, USA czy Polski tak mocno żyją spuścizną św. Maksymiliana. Jak przeżywają to gdy po raz pierwszy odwiedzają jego kraj. Zresztą właśnie z tej inspiracji „nowi” franciszkanie noszą błękitne maryjne habity oraz nałożone na bose stopy sandały. Franciszkanów Niepokalanej odróżnia jeszcze jedno. W autentyczny sposób realizują papieski zamysł liturgiczny. Celebrują bowiem obie formy rytu rzymskiego, z naciskiem jednak na nadzwyczajną. Tak było i w Częstochowie. 
Nic dziwnego, że w takiej sytuacji Zgromadzenie to nie ma kłopotów z powołaniami. Dwa włoskie seminaria pękają w szwach, a wśród adeptów jest już 4 Polaków. Oby kiedyś mogli oni wrócić do domów swojego zgromadzenia otwartych w ojczyźnie ich patrona-Polsce.
Jan Filip Libicki
-asd
Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Nowi synowie Ojca Kolbe”

  1. Jest zdecydowanie za duzo tekstow posla Libickiego na portalu. Czy ten portal to prywatny blog JFL?

  2. @AR Biorąc pod uwagę, że teksty posła Libickiego coraz bardziej irytują zdecydowaną większość czytelników tego portalu, rozsądnie byłoby nie wklejać tu jego każdego wpisu z facebooka. Czy redakcja planuje torpedować nas jego przemyśleniami aż do wyborów? Obawiam się, że mało kto to wytrzyma…

  3. Posel-kandydat PO J.F. Libicki ma prawo pisac co mu sie podoba ale mechaniczne wklejanie doslownie wszystkiego co on napisze na swoim FB nie ma sensu, bo przeciez kazdy moze sie na jego FB zalogowac i czytac. W dodatku to irytuje czytelnikow i wpycha czesc z nich w lapska PIS-u.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.