Nowy konsystorz. Czy Benedykt XVI powtarza manewr poprzednika?

Papież Benedykt XVI zwołał na 24 listopada kolejny – drugi już w tym roku po lutowym – konsystorz. Konsystorz, na którym mianuje 6 nowych kardynałów. Oto ich nazwiska: James Michael Harvey (ur. 20 X 1949) – prefekt Domu Papieskiego, którego Ojciec Święty zamierza mianować archiprezbiterem papieskiej bazyliki św. Pawła za Murami, Béchara Boutros Rai (25 II 1940) – patriarcha Antiochii maronitów w Libanie, Baselios Cleemis Thottunkal (15 VI 1959) – arcybiskup większy Trivandrum Kościoła syromalankarskiego w Indiach, John Olorunfemi Onayieyekan (29 I 1944) – arcybiskup Abudży w Nigerii, Rubén Salázar Gómez (22 IX 1942) – arcybiskup Bogoty w Kolumbii, Luis Antonio Tagle (21 VI 1957) – arcybiskup Manili na Filipinach. Spostrzeżenia na temat tych nominacji mam 4:

Pierwsze jest taka, że żaden z nominowanych nie jest Europejczykiem. I te nominacje to nie jest chyba chęć dowartościowania innych kontynentów. Nie jest też to chyba wyłącznie chęć podkreślenia powszechności Kościoła. To jest natomiast raczej pochodna realnej oceny sytuacji. Oceny wskazującej, że na długo Europa przestaje być kościelnym bastionem. Że jego nadzieją i przyszłością są dziś inne kontynenty. Że to na nie stawia obecny papież.

Drugie spostrzeżenie jest takie, że Benedykt XVI – wybitny liturgista – tymi nominacjami podkreśla liturgiczną różnorodność Kościoła. Pokazuje, że jego liturgiczną istotą jest realna – a nie jak to u nas często bywa, deklaratywna – jedność w różnorodności. Nie jest to owa deklaratywna jedność, będąca często na naszym gruncie jednością w bylejakości. To istotny znak papieskiej polityki.

Spostrzeżenie trzecie jest takie, że to już drugi tegoroczny konsystorz. Ojciec Święty chyba się spieszy. Zdaje sobie sprawę z upływu swoich lat. Z ubytku sił. I biorąc to pod uwagę chce mieć – poprzez te nominacje – jak największy wpływ na przyszłe konklawe. Na wybór swego następcy. Na podtrzymanie swojej linii. W ten sposób sprawnie działa – mimo wszystkich różnic między nimi – na istotne sprofilowanie przyszłych elektorów.

I wreszcie po czwarte. Ostatnie. W Kościele historia lubi się powtarzać. I w najnowszej kościelnej historii mieliśmy już taki „mały” konsystorz. Konsystorz, na który papież Paweł VI zaprosił tylko 4 nominatów, ale za to dwóch na trwałe zapisało się w historii konklawe. Byli nimi: Giovanni Benelli †, Arcybiskup Florencji, Bernardin Gantin, pochodzący z Beninu były prefekt Kongregacji Biskupów,Joseph Ratzinger, Arcybiskup Monachium i Fryzyngi oraz Włoch Mario Luigi Ciappi. Tak więc w tym małym gronie, na Konsystorzu w dniu 27 czerwca 1977 roku, pojawiły się same późniejsze znakomitości: jeden papież, jeden prefekt kluczowej Kongregacji i jeden poważny papabili, bo przecież kardynał Giovanni Benelii był tym, który na drugim konklawe rok późnie, zwarty w beznadziejnym klinczu ze swym rywalem, kardynałem Siri, otworzył drogę na tron papieżowi Wojtyle.

Wyborem papieża kieruje oczywiście Duch Święty, ale czy będący Jego narzędziem papież – Ratzinger pamięta o tym wydarzeniu? Czy pamięta o okolicznościach swej kardynalskiej nominacji? Czy chce ten manewr powtórzyć? Czy w ten sposób wskazuje tych, którzy jego zdaniem mogą stanowić zbiór, z którego wyjdzie jego następca? Nie wiem. Wiem jednak, że ten konsystorz i tych nominatów trzeba naprawdę uważnie obserwować.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 1]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.