O aksjologii tuskizmu

         Każda władza buduje wokół siebie pewną przestrzeń ideologiczną mającą uzasadnić i legitymizować podejmowane przez nią przedsięwzięcia. Filozofię tę tworzą hasła, idee, cele i kategorie polityczne,za pomocą których rządzący komunikują się z wyborcami. Umożliwiają one elektoratowi percepcję oferty politycznej i identyfikację własnej tożsamości na skali Lewica – Prawica. Jest to swego rodzaju klimat ideowy, jaki roztacza wokół siebie obóz rządzący – poprzez działania marketingowe, PR i autokreację w mediach.  Tuskową sferę praxis coraz bardziej upodabniającą się do sposobu myślenia Krzysztofa Kononowicza trafnie scharakteryzował niedawno na łamach konserwatyzm.pl Pan Łukasz Wielicki, toteż,gwoli uzupełnienia, pozostaje zająć się pokrótce konsekwencjami, jakie mieć może dla stanu ducha obywateli naszego kraju i klimatu życia publicznego przesiąknięcie lidera PO sposobem myślenia kandydata na prezydenta Białegostoku.

        Bliższe przyjrzenie się klimatowi politycznemu wypełniającemu przestrzeń życia publicznego uwidacznia moralny Untergang,produkt postępującego rozkładu państwa (trwała niezdolność organów państwa do wyjaśnienia przyczyn śmierci Krzysztofa Olewnika; musiała ona trwale nadwątlić w percepcji przeciętnego obywatela zaufanie do struktur władzy publicznej;afera hazardowa (której nie było – symbolem dekadencji etyki jest przywrócony do łask Miro ), zwyrodnienia jego struktur i postępującej alienacji problemów przedstawicieli władzy od spraw jednostki. Postępująca w szybkim tempie pod rządami Platformy Obywatelskiej degeneracja machiny państwowej ( rozrastająca się o kolejne posady i stanowiska, a także dziesiątki tysięcy urzędników – a jednocześnie coraz bardziej spowalniająca rozwój gospodarczy  poprzez tworzenie przepisów poddających działalność sfery przedsiębiorczości centralnej regulacji ) nijak ma się do bliskiego wizji liberalnej modelu państwa – minimum, zapewniającego jedynie bezpieczeństwo i porządek publiczny, dzierżącego miecz i wymierzającego sprawiedliwość.

        Wydaje się, że obecnie przeżywamy największy po 1989 roku kryzys postaw propaństwowych i zaufania obywateli do przestrzeni publicznej. I niech nas nie zmyli stosunkowo przyzwoita frekwencja wyborcza przy okazji kolejnych elekcji – znaczna część obywateli chodzi na wybory z przyzwyczajenia lub poczucia obowiązku.Owo poczucie obowiązku ma jednak charakter irracjonalny, jest zakorzenionym w świadomości nawykiem, który z trzeźwą oceną sytuacji i świadomym działaniem ma niewiele wspólnego. 20 – 25 %społeczeństwa, a więc elektorat ślepo oddany Jarosławowi Kaczyńskiego i przekonany do teologii smoleńskiej (kult postaci Lecha Kaczyńskiego, wiara w wersję zamachu na ziemi rosyjskiej,identyfikowanie obrony krzyża z sympatiami proPiSowskimi ) jednoznacznie postrzega obecny rząd i polityków Platformy Obywatelskiej jako zdrajców i rosyjskich agentów. Ludzi ci w stopni fanatycznym odsądzają od czci i wiary każdego, kogo utożsamiają z sympatiami dla Donalda Tuska. W tejże grupie nie sposób mówić o zaufaniu do państwa – obecne państwo jest dla niej diabelskim pomiotem, które musi ustąpić w starciu z siłami Prawdy.

        Wykształcenie się tak radykalnych i antyrządowych postaw jest poniekąd winą samego premiera, który naiwnie oddał śledztwo Rosjanom i wykazywał postawę asekurancką, jakby obawiając się gniewu strony rosyjskiej. Te nie – działania szybko przysporzyły mu wielu wrogów, a kolejne porażki polskiej dyplomacji ( brak oryginałów czarnych skrzynek,prowadzenie śledztwa w oparciu o Załącznik 13 do Konwencji Chicagowskiej, wciąż nie sprowadzony do Polski wrak samolotu Tu – 154 ) utwierdziły osoby niechętne Tuskowi w przekonaniu o nieudolności ( wersja łagodniejsza ) lub zdradzie (wersja radykalniejsza ) szefa rządu. Trzeba dostrzec także i drugą stronę medalu: nieracjonalną, fanatyczną podbudowę stanowiska o zamachu, na które prorosyjska postawa czołowych polityków PO i gesty przyjaźni z Władimirem Putinem działały jak woda na młyn.

        Niech nie będzie niczego – także w gospodarce. Tuskizm dotyka również i tej sfery obywatelskiej aktywności. Brak ułatwień dla przedsiębiorców, stanowiących notabene naturalne zaplecze partii rządzącej, pęczniejąca narośl biurokratyczna i podwyżka podatków – działania te nie budują korzystnego klimatu do inwestycji,nie przyciągają zagranicznych biznesmenów, nie stymulują wzrostu gospodarczego.Polscy przedsiębiorcy mogą czuć się zawiedzeni i zdradzeni; obiecywano im wszak deregulację gospodarki i zagospodarowanie możliwości polskiego kapitału.Biurokracja zniechęca młodych do podejmowania ryzyka zakładania własnego biznesu, a wysokie koszty pracy wpędzają pracodawców w objęcia szarej strefy i czynią tworzenie przez nich nowych miejsc pracy wysoce nieopłacalnym.

        Donald Tusk mutuje, stając się z wolna autentycznym socjalistą. Taka postawa dziwi coraz mniej, zważywszy na fakt niekłamanego zauroczenia szefa rządu ideą europeizmu i struktur ponadnarodowych. Europeizm lidera PO to nie tylko maszerowanie pod niebieską flagą w Paradzie Szumana, ale przede wszystkim sposób myślenia opierający się na chęci implementacji w Polsce rozwiązań prawno – ustrojowych obserwowanych w krajach zachodnich; to rezygnacja z silnego państwa narodowego, a także wiara w sojusz niemiecko – rosyjski i brukselski autorytet.


        Tuskizm pachnie korupcją w partyjnych szeregach, kolesiostwem i niejasnymi powiązaniami na styku polityki i biznesu. Jako forma autentycznego demokratyzmu, przesycony jest niestrawną dla konserwatystów treścią o prawach człowieka, przywilejach mniejszości i kulturowym liberalizmie. Tuskizm opiera się teraz już tylko na PR i wizerunku partyjnych liderów, gdyż, jako ruch całkowicie bezideowy, nie jest w stanie odwoływać się do żadnej konkretnej ideologii.

        Premier Donald Tusk usilnie stara się, by ów słynny Kononowiczowski nihilizm został zrealizowany za jego rządów. Dotyczy to tak sfery funkcjonowania państwa, jak i przestrzeni aksjologicznej. Tuskizm silnie przesiąknął do świadomości dużej części społeczeństwa. Świadczą o tym wysokie notowania partii rządzącej w przedwyborczych sondażach i popularność w środkach masowego przekazu.

        Polska pod rządami gdańskiego liberała przypomina gnijący, dogorywający Rzym. Z ta różnicą, że Imperium Romanum swego czasu stanowiło potęgę kreującą styl życia jego obywateli, określającą modus operandi wszystkich tych, którzy przynależeli do sfery kulturowego oddziaływania cywilizacji śródziemnomorskiej;państwo to stworzyło trwałe wzorce, kategorie prawne i polityczne. Wytworzyło system pojęć etycznych, na których przez wieki opierała się rzymska państwowość. III Rzeczpospolita nie powstała w oparciu o powszechnie przyjęty zespół wartości i ideałów, a w pewnym momencie sama skompromitowała swój własny system normatywny.

Adam Raszewski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “O aksjologii tuskizmu”

  1. @Autor: Czepiasz się, Waćpan. Idealne czasy nastały np. dla folksdojczów. Być folksdojczem to takie europejskie, kól (łał) i tryndy.

  2. Tuskizm nie jest najgorszy. Najgorszy jest brak jakiejkowliek alternatywy dla niego. Niestety, SLD i PiS są jeszczego gorsze… Powiedzenie, że polska klasa polityczna jest mierna to komplement.

  3. U mnie na wsi i w gminie całkiem nieźle radzi sobie PSL. Kiedyś uważałem tę partie za takie „postkomunistyczne nic”, jednakowoż, przynajmniej „w terenie”, sprawdza się. U mnie sa to ludzie, majacy jakas własnosć prywatna, zazwyczaj spore gospodarstwa rolne, skuteczni i odpowiedzialni. I nie zacietrzewieni jak inne partyje. Nie wiem, jak sie prezenuje „góra” PSLu w Parszawce, ale to byc moze inna kwestia.

  4. @Autor: „…Tuskizm opiera się teraz już tylko na PR i wizerunku partyjnych liderów, gdyż, jako ruch całkowicie bezideowy, nie jest w stanie odwoływać się do żadnej konkretnej ideologii….” – tak, ale to obecnie standard. Polecam artykuł p. Skarzyńskiego w ostatnim „PFR&L” – mocno otwiera oczy, również na „tuskizm”. Alternatywa jest, wg autora, brutalna i chyba nieakceptowalna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.