O Bogu dla prawicy

Alexandre Kojève, interpretując „Fenomenologię ducha” Hegla, zwrócił uwagę, że istotą rewolucyjnego myślenia, jego ukoronowaniem, jest negacja Boga. Istotą rewolucji jest zrozumienie, że Bóg to byt urojony, a wyemancypowany od Jego władzy człowiek jest istotą wolną, która może odrzucić świat zastany. Bóg bowiem – jakkolwiek jest bytem urojonym – stanowi głowę hierarchii społecznej i politycznej, jest królem królów i panem panów. Bez Niego świat tradycyjny traci swoją przyczynę i legitymizację. Jakkolwiek nie zgadzam się z heglowsko-rewolucyjną hipotezą, że Boga nie ma i czcząc Go „człowiek czci samego siebie”, czyli własne wyobrażenie ludzkiej hierarchii, to trudno zaprzeczyć ważkości socjologicznego aspektu tego stwierdzenia.

Przypomniała mi się ta interpretacja Kojève’a, ponieważ dostrzegam, z dużym niepokojem, pewną „wymienność elektoratów” między środowiskiem Nowej Prawicy a Ruchu Palikota. Niestety, ale sporo znanych mi sympatyków i czytelników Janusza Korwin-Mikkego – widząc, że jego lista nie została zarejestrowana we wszystkich okręgach – oddała głos na Palikota. Uważali bowiem, że jest to podobna partia antysystemowa, antysocjalistyczna, liberalna i wolnorynkowa, różniąca się tylko kwestiami światopoglądowymi, które osoby te uznały za mało istotne. Jeśli wraz z prawami dla homosiów i antyklerykalną histerią, w ramach ogólnej liberalizacji, Palikot obniży VAT i dokona deregulacji gospodarki, to należy go poprzeć. I tak kilka znanych mi osób trafiło do przeciwnego mi obozu politycznego. To ludzie, którzy nie rozumieli roli religii dla myśli konserwatywno-liberalnej, traktując ją – niczym Karol Marks – jako „nadbudowę” nad ekonomiczną „bazą”. Można przecież być ekonomicznym liberałem i antyklerykałem równocześnie.

Niestety, nie można. Czy mówiąc konkretnie: można być przez chwilę, przez jedno pokolenie. Nie istnieje coś takiego jak „drugie pokolenie” bezreligijnych liberałów. Negacja Boga jest czymś więcej niż tylko osobistym problemem teologicznym i kwestią prywatnego bezsensu istnienia. Tak, świat bez Boga i życie bez Boga nie mają najmniejszego sensu. Niczym „abrakadabra” znikają wszystkie prawa i zasady konstytuujące cele i sens naszego istnienia. Gdybym był ateistą nie pisałbym książek, nie trwoniłbym czasu na moją pracę naukową i karierę akademicką. Jeżeli Boga nie ma, to jedynym sensem ludzkiego życia jest – powtórzę za Fryderykiem Nietzsche – „samo życie”. Ale rozumiem to stwierdzenie w znaczeniu hedonistycznym. W świecie bez Boga jedyny sens mają hulanki i życie od imprezy do imprezy. Jeśli śmierć jest końcem wszystkiego i nie będziemy osądzeni za nasz ziemski czas, to po co zrobić cokolwiek dobrego i pożytecznego?

Nie wiem czy Bóg istnieje. Oto sens wiary. Gdybym wiedział, że istnieje, to bym nie musiał już wierzyć. Tego zazdroszczę św. Pawłowi. Po wydarzeniu w drodze do Damaszku on już nie wierzył – on już wiedział, bowiem widział i słyszał na własne oczy i na własne uszy tak mocno, że aż oślepł. Trudno więc o nim powiedzieć, że był wierzący w potocznym rozumieniu tego słowa. Szaweł nie tyle uwierzył, co zobaczył – i stał się Pawłem. Przeciętny człowiek tego nie dostępuje, zresztą – jak uczy Litera biblijna – spotkanie z Bogiem „twarzą w twarz” zwykle kończy się śmiercią. Dlatego Mojżesz zakrywał oczy, aby nie zobaczyć Boga. Przeciętny śmiertelnik nigdy nie dostanie dowodu i nie doświadczy tego głosu i światła z drogi do Damaszku. Dlatego musi wierzyć, przyjmując wiarą to, co św. Paweł wiedział.

Może też nie uwierzyć, ale wtedy traci jedyne stabilne źródło uporządkowania świata i jego sensu. „Bądź piękny, oto moralność cała” pisał Ernst Renan, który zagubił Boga. Oto istota problemu. Bez Zasady Porządkującej nasza rzeczywistość nie ma sensu. Zrozumiała to znakomicie teologia jezuicka XVI wieku: świat jest uporządkowany, hierarchiczny, skrajnie racjonalny i zrozumiały pod jednym warunkiem, a mianowicie takim, że Objawienie opisane w Piśmie Świętym jest prawdziwe. Ten element musi zostać przyjęty na wiarę, ale dzięki temu świat doczesny staje się zrozumiały i uporządkowany, racjonalny. Jego istotą jest celowość, porządek, hierarchia. U jezuickich teologów – Roberta Bellarmina i Francisco Suareza – pojawia się dokładnie ta sama myśl co, u wspomnianego na początku, Alexandre Kojève’a. Tyle tylko, że gdy tamci filozofowie myśl tę afirmowali, to on traktował ją jako początek negacji Boga, a tym samym negacji tradycyjnego porządku. Bellarmin, Suarez, Hegel i Kojève doskonale rozumieli, że świat bez swojego Stwórcy nie posiada sensu. I gdy dwaj pierwsi widzieli w tej myśli początek totalnej destrukcji rzeczywistości, to ci dwaj ostatni – początek „totalnej emancypacji”. Ale to wyzwolenie nie udało się. Homo homini deus zakończyło się w gułagach leninowskiej rewolucji i stalinowskiego anty-porządku.

Nie istnieje coś takiego jak „prawica laicka”. Mogą istnieć pojedyncze osoby o prawicowych poglądach, które prywatnie nie wierzą w Boga, ale pod warunkiem, że – świadomie czy nieświadomie – uznają konieczny charakter porządku tak jak gdyby stworzył go Bóg. To przypadek Charlesa Maurrasa i Leo Straussa, którzy tenże porządek określali mianem prawa czy ładu natury. Wymaga to dużego wysiłku intelektualnego, do czego ogół nie jest zdolny. Lud bez Boga umie tylko domagać się „chleba i igrzysk”, żądać socjalizmu, równości i walki z „obszarnikami i burżuazją”. Demokracja nowoczesna to nic innego jak połączenie zasady suwerenności ludu z ateizmem. Jeśli ktoś wierzy, że połączy bezbożność ze świętym prawem własności prywatnej, to jest w błędzie. Jeśli publicznie odrzucamy Boga, to odrzucamy i wszelkie „święte” zasady porządku społecznego. Własność, hierarchia i porządek bez Stwórcy tracą charakter zasad uniwersalnych, stając się tylko pomysłami ludzkimi. Jeśli człowiek ustanowił własność, to może zmienić jej rozdzielenie lub znieść jako taką. Nie istnieją bezbożni liberałowie w drugim pokoleniu. Ich dzieci to socjaliści.

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w tygodniku Najwyższy Czas!

PS.

Artykuł ten dedykuję Panu dr. Piotrowi Napierale.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “O Bogu dla prawicy”

  1. „Niestety, ale sporo znanych mi sympatyków i czytelników Janusza Korwin-Mikkego – widząc, że jego lista nie została zarejestrowana we wszystkich okręgach – oddała głos na Palikota.” – 100% racji. Ostatnie wybory bardzo skutecznie zniechęciły mnie do KNP widząc, że ta partia poprzez swoich wyborców idzie coraz bardziej w lewo. Konserwatysta chyba nie ma tam już czego szukać. Nieważne, zwolennik wolnego rynku, korporacjonizmu, feudalizmu czy co tam komu do głowy przyjdzie. Wydaje mi się, że ta konserwatywna część partii została gdzieś po drodze, zgubiła się. Najpewniej w UPR.

  2. Pana Adam jak zwykle celnie 🙂 tylko nie rozumien jak portal moze drukowac jakichs rozcienczaczy w postaci Libickich Engelgerdow i innych..

  3. Rzadko zdarza mi się akceptować poglądy p. Wielomskiego ale pod powyższym tekstem skłonny jestem – jak to się mówi – podpisać się obiema rękami. To, o czym Pan pisze postrzegam jako jeden z podstawowych problemów naszej polskiej rzeczywistości. „Lewicowi katolicy”, „ateistyczni konserwatyści”, „liberalni antyklerykałowie” – wszechobecne pomieszanie z poplątaniem. „Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać” (Mk. 3. 25-26) – Chrystus odwołuje się tymi słowami do elementarnych zasad logiki. Nie da się niczego zbudować na systemie wewnętrznie sprzecznym! Chwila, w której cała „prawa strona” naszej sceny politycznej to zrozumie będzie prawdopodobnie rzeczywistym początkiem zjednoczenia polskiej prawicy. Ale obawiam się, że do twej chwili nam baardzo, baaardzo daleko (i obym się mylił w tym względzie)!

  4. Myli się pan prof. Wielomski. Dla Prawicy Europejskiej Bogiem powinien być Bóg Mojżesza i Mahometa. Bo kto kogo dziś zdobywa? Czy Muzułmanie zdobywają Europę czy może Katolicy zdobywają bliski wschód? Prawda jest taka, że to Muzułmanie zdobywają Europę a kościoły katolickie są wykupywane i przerabiane na Meczety. Za 100 lat w Rzymie będzie stał Wielki Meczet Allaha na miejsce Watykanu, a Papież Patriarcha Rzymu skończy jak Patriarcha Konstantynopola czy Jerozolimy. Lewica w Europie nie ośmieli się zaatakować Islamu. W Islamie możemy artykułować nasze interesy jak walka z pedalstwem, zepsuciem moralnym, pijaństwem itd.

  5. Tekst fajny, szczery, ale….”Negacja Boga jest czymś więcej niż tylko osobistym problemem teologicznym i kwestią prywatnego bezsensu istnienia. Tak, świat bez Boga i życie bez Boga nie mają najmniejszego sensu.” No tutaj jest największy problem, że ludzie potrzebują Boga. Jednak to, że go potrzebują nie czyni Boga ani trochę bardziej możliwym. Szanuję ludzi wierzących. Jednak taki sposób uzasadnienia swojej wiary, moim zdaniem, jest bardzo zły.

  6. @ Oebf – To jest uzasadnienie roli religii w prawicowym koncepcie ideowo-polityczno-socjologicznym, a nie prywatna apologetyka Profesora. Tekst jest w porządku z jednym zastrzeżeniem: @ AW „W świecie bez Boga jedyny sens mają hulanki i życie od imprezy do imprezy.” Wywodzenie z braku Boga jedynie hedonizmu w cyrenajskim ujęciu jest nieuprawnione. Różni ateiści widzą różne sensy, a jedna z popularnych wersji brzmi: moje życie nie ma sensu, twoje nie ma sensu, ale życie jednego bezsensu dla drugiego bezsensu już ma sens, a największy sens ma życie dla ludz-kości. Po przeniesieniu na wyższy poziom abstrakcji mamy więc socjalistyczny humanizm. Jego wyznawcom oczywiście nie przeszkadza, że z dodawania do siebie zer wyprowadzają wzrost sensu. Brak logiki humaniści rekompensują agresją wobec niewiernych w humanizm i propagandą swego poglądu poprzez szkoły, gazety, książki i telewizje, by metodą zwielokrotnianego kłamstwa wytworzyć w umyśle stan oswojenia. A to co jest oswojone, zdaje się oczywiste, więc nikt nie zapyta…

  7. Troche p. Wielomski upraszcza, bo dlaczego tylko z wiary w Boga ma wynikać porządek praw? W kulturach dalekowschodnich (taoizm, konfucjonizm, buddyzm) nie mamy wiary w Boga a nie utrudnia to tamtejszym kulturom uznania porządku praw ziemskich i kosmicznych. Wydaje mi się, że p. Wielomski rzutuje swoje wybory światopoglądowe (gdyby nie wierzył w Boga) na cała resztę społeczeństwa. A ludzie są uwarunkowani w sposób zróżnicowany jeśli chodzi o generowanie ich psychicznych skłonności do przyjęcia określonych treści światopoglądowych. Wynika to z pewnego nawyku wyznawania chrześcijaństwa, że dawcą wszelkich praw jest Bóg. Po latach człowiek jest tak z tym przekonaniem związany, ze nie potrafi uzasadnić sobie postępowania moralnego, gdy nie uznaje jej fundamentu czyli Boga.

  8. @ gregorio – Nie jestem znawcą religijno-filozoficznych systemów Dalekiego Wschodu, ale wydaje mi się, że one nie abstrahują od Boga jako takiego, a raczej od Boga w naszym chrześcijańskim rozumieniu. Mogą nie uznawać jedynego Boga osobowego, ale zawierają jakąś metafizykę ładotwórczą lub jakiś plan dla świata. Nie abstrahują od skutków ziemskiego postępowania (nagroda – kara). Nagrodą może być: spokój, pełnia, nirwana, a karą: piekło, zła karma lub czego tam jeszcze oni sobie nie życzą. Azjaci mogą wierzyć, że światem rządzi jakiś ład, harmonia, czy bezosobowy plan, ale jeśli z tego czegoś wynikają postulaty odnośnie zachowania i istnieje teoria na temat tego czym grozi wyłamanie się z (planu, ładu itp.), to w domyśle mamy siłę „odmierzającą skutki”. Zatem jest coś potężniejszego od jednostki, niewidzialnego, ale sięgającego dalej niż widzialna doczesność z czym jednostka musi się liczyć.

  9. Problem współczesności polega na tym,że Bóg stał się ubezpieczeniem na wieczne życie. Warto w niego jakoś tam wierzyć , a nóż widelec coś tam po śmierci jest. Proponuję wdrożyć w świadomości zero-jedynkowy teistyczny system. Albo w lewo , albo w prawo, albo Boga nie ma i róbta co chceta , albo jest , a jeśli jest tzn , że sens ludzkiego bytu musi być podporządkowany pod JESTEM. Tym samym należy przestać wierzyć w Boga, bo nie wierzy się w fakty:). Podział polityczny na lewicę, prawicę powinien być też konsekwentnie przeprowadzony według 1 zasady Dekalogu, i tak, wszelkiej maści liberały, socjalisty, demokraty i inne ideologiczno-oświeceniowe twory powinny być oddzielone od ziarna i wrzucone do worka z plewami. Niestety rzeczywistość jest taka,że ziaren nie tylko nie widać , ale plewy mylone są z ziarnami. Co począć ? Chyba trzeba się modlić o karę. „Nie wiem czy Bóg istnieje. Oto sens wiary. Gdybym wiedział, że istnieje, to bym nie musiał już wierzyć” Albo w lewo albo w prawo p.Wielomski.

  10. Oczywiście, że jest coś potężniejszego od jednostki w systemach dalekowschodnich. Jednakże trudno tam szukać jakichs analogii do Boga osobowego w naszych religiach zachodnich, gdyz jak słusznie juz zauważyl Jung struktura tamtej religijności jest introwertyczna i nie odnajduje się ona w osobowym Bóstwie jako Absolucie(nasze religie przejawiają ekstrawertyzm stąd te usilne szukanie ostatecznego uprawocnienia na zewnątrz). Jest tam też dlatego mniejsza świadomośc swojej jednostkowości i wszytsko rozymwa się w jakieś większej całości będącej ogarniętą jakąs Boską energią kosmiczną. Pewne zręby takiej duchowości możemy dostrzeć na gruncie mistyki chrześcijańskiej czy tez mistyki quazi-chrześcijanskiej. Wielu mistyków (mistrz Ekhardt, sw. jan od krzyża itp.) mało łączy z osobowym Bóstwem a ważność umysłu indywidualnego z biegiem mistycznych doświadczeń jakby zamiera. Stąd też ta łatwośc w integrowaniu wszytskich systemów religijnych na gruncie mistyki(ale to juz temat na inną dyskusje). Generalnie chodzi oto żę: żeby wyznawać porządek praw transcendujących nad człowiekiem wystarczy wyróżnic jakiś przejaw już w świecie imannetnym. Np. w ideach humanitas został na nowo wskrzszony człowiek jako najwyższa wartośc detronizująca Boga. Krzewiciele Homo socialism równiez odnależli jakiś porządek praw ponad jednostkowych i nie potrzebowali do tego Boga osobowego, żeby ich prowadził na smyczy niczym nieokrzesane instynktami psy.

  11. Alek „To jest uzasadnienie roli religii w prawicowym koncepcie ideowo-polityczno-socjologicznym, a nie prywatna apologetyka Profesora”.. No mam nadzieję, że tak jest 🙂 Tak czy inaczej takie uzasadnienie nadaje się natychmiast do zmiany….bo jest zwyczajnie wadliwe:)

  12. „Artykuł ten dedykuję Panu dr. Piotrowi Napierale.” Piotr Napierała: „Trzeba z ludźmi bezrefleksyjnie religijnymi rozmawiać ich językiem (są to ludzie nienawykli do prawdziwej wiedzy i krytyki, bo ogłupieni propagandą KrK); otwórz oczy, zobacz — tu ksiądz-pedofil, ten żyje z kochanką, tu zajęli bezprawnie grunt itd. ” „Bądźmy wiec twardsi, nie dajmy się kłamstwu i pomóżmy prawdzie. Wspomagajmy odruchy myślenia u ogłupionych bezczelną propagandą katolicką, podając wymienione wcześniej argumenty. Bądźmy bezczelni tak jak oni! Prawda jest po naszej stronie i oni to wiedzą.” he,he

  13. Piotr Napierała doktor , nie wiem czego , nie ważne , oto przykład wykształconego głupka.To stwierdzenie nie jest emocjonalną dygresją do p.Napierały, to fakt , który można udowodnić. Skąd pochodzą myśli p.Napierały ? Z oświecenia , co można stwiedzić na przykładzie p.Napierały, jakie jest zło?Zło jest inteligentne, ale głupie ! Inteligentne jest w tym,że p.Napierała pisze przed nazwiskiem dr. , głupie jest w tym co p.Napierała ma w głowie. Podobnie jest z innymi oświeceniowcami od liberałów po socjalizm. Jeśli język w polityce nie będzie racjonalnie wykazywał inteligentnej głupoty oświecenie , nie ma co marzyć o normalności. Acha, przedtem trzeba racjonalnym językiem wykazać inteligentną głupotę protestanckiej herezji.

  14. @Student: Nie chodzi mi o pojedynczych wyborców, choć nie wydaje mi się, by były to pojedyncze przypadki. Mowa o partii, której przywódca jawnie głosi herezję (jak inaczej określić człowieka twierdzącego, że jest katolikiem jednocześnie głoszącego publicznie tezy deizmu), sama partia skupia się już praktycznie tylko na samych zagadnieniach gospodarczych, co w żaden sposób nie jest wystarczającego do kwalifikacji jako prawica. Ja w każdym razie widzę partię w 100% liberalną, nie konserwatywno-liberalną. Nawet bym się ucieszył, gdybym się mylił, ale ja w KNP prawicowców nie wielu widzę, natomiast wielu zwolenników wolnego rynku, dla których jest to jedyny wyznacznik prawicowości. Choć możliwe, że po prostu wcześniej tego nie dostrzegałem, a dopiero teraz oczy otworzyły i partia zawsze była bardziej na lewo, niż mieści się to w moim pojęciu prawicowości.

  15. @Student: Program KNP znam, choć nie na pamięć. Natomiast program nie bardzo ma pokrycie w rzeczywistych działaniach. Obrona tradycyjnych wartości w wykonaniu Nowej Prawicy ma miejsce stosunkowo rzadko w stosunku do miejsca, jakie zajmuje materia gospodarcza. Natomiast obrona tradycyjnych wartości w ujęciu JKM niestety zbyt często kończy się urażonymi kobietami, niepełnosprawnymi dziećmi etc. mimo, że można to samo stanowisko zaprezentować lepiej. Ja bazuje na swoich obserwacjach, zarówno w internecie, jak i na żywo, podczas ostatniej kampanii wyborczej – konserwatyści to jest zdecydowana mniejszość w KNP, choć oczywiście są. Tak samo jak są u Marka Jurka, czy w UPR. Nawet mniejszy żal mam o to, że KNP nie potrafi się zorganizować jak należy, a o to, że wartości, które dla mnie są istotne, tam są spychane na dalszy plan. Liberalizm społeczeństwa nie uzdrowi. Sam wolny rynek też nie. /// Odnośnie kwestii poglądów religijnych JKM: Mam w poważaniu w co wierzy, tylko niech to ma jakąkolwiek logikę. JKM uważam za osobę niezwykle inteligentną (choć niestety z niewyparzonym językiem), więc inteligentnego zachowania oczekuję. A kiedy ten jednocześnie deklaruje się jako katolik, i to raczej tradycjonalista oraz głosi poglądy deistyczne, to albo mamy do czynienia z idiotyzmem, albo z populizmem (mam na myśli granie katolika pod publiczkę). /// Do tego trzeba by chyba głosu prof. Wielomskiego, ale jeśli dobrze odebrałem ten tekst, to nie ma sprzeczności z tym co pan napisał. Pan wręcz potwierdza to: „(…) chyba mozna postawic teze, ze w czasach kiedy dominowal paradygmat konserwatywny w zyciu publicznym wielu sposrod czlonkow elity bylo niewierzacych. (…) Natomiast prawie kazdy dbal o religijnosc ludu, w przeciwienstwie do dzisiejszej, pozal sie Boze, elity.” To nie zmienia faktów, że nie istniało i nie istnieje coś takiego, jak prawica laicka. Dalej mowa o konkretnych niewierzących osobach, nie całym nurcie ateistycznego konserwatyzmu.

  16. @Sebastian Bachmura – „JKM niestety zbyt często kończy się urażonymi kobietami, niepełnosprawnymi dziećmi etc. ” to ,że p.JKM można zarzucić niezbyt medialny sposób prezentowania poglądów, nie upoważnia do powtarzania medialnych bzdur. Jeśli bazuje Pan na obserwacjach, to proszę nie ulegać fałszywej bazie prezentowanej przez media.

  17. @malok: Zapewniam, że nie czytuję tego, co media na temat JKM piszą. Natomiast nie ulega wątpliwości, że język, jakiego używa JKM sprawia, że, mówiąc oględnie, sposób przekazywania pewnych treści budzi spore zastrzeżenia. Innymi słowy – są sytuacje, w których można albo trzymać język za zębami lub wyrazić się w inny sposób. /// @Student: Cóż, argument „nie podoba się, to zrób coś lepszego” raczej nie jest zbyt wyszukany… „wystapil do sądu z wnioskiem o delegalizacje Ruchu Palikota.” – tego samego Ruchu, z którego szefem debatował JKM jak równy z równym w trakcie kampanii? Przecież nic się u palikotowców nie zmieniło… „Urazone bywaja feministki i takie kobiety, ktore chcialyby uchodzic za nowoczesne.” – tego mu nie mam za złe. Bynajmniej nie mam mu za złe obrony tradycyjnego podziału ról w rodzinie, natomiast nie uważam za szczyt kultury np. nazywania kobiet głupszymi w kontekście komentowania różnic pomiędzy płciami. I nie oczekuję też stosowania lewackiej nowomowy, ale są chyba jakieś granice. /// Podsumowując dyskusję: 1. KNP nie jest konserwatywny i nawet za taki się nie uznaje. To jedynie konserwatywny liberalizm, a zatem wciąż liberalizm, więc nie rozumiem sensu obrony stanowiska, jakoby KNP był konserwatywny. 2. Jest faktem, że w ciągu rozwoju ludzie skupieni wokół JKM pod kolejnymi nazwami skręcili w lewo (co w żadnym razie nie oznacza lewicy), bo konserwatyści w sporej mierze zostali gdzieś po drodze 3. KNP wyznaje światopogląd materialistyczny, stawiając ekonomię na pierwszym miejscu swej walki politycznej, obojętnie na jaką skalę ją prowadzi, co jest raczej obce myśli konserwatywnej. 4. Narodowcy też stoją po stronie tradycyjnego społeczeństwa, co nie czyni z nich konserwatystów. KNP konserwatywna może i jest w rozumienia amerykańskim, czy dla żadnego europejskiego prawicowca to nie powinien być żaden wyznacznik. USA powstały jako państwo liberalne, zatem konserwatyzm to zachowywanie pewnego liberalnego porządku, który tam powstał.

  18. @Sebastian Bachmura jeśli nie bierze Pan informacji o wypowiedziach JKM z mediów , to skąd przekonanie,że JKM obraża kobiety i dzieci niepełnosprawne ? Można zarzucać JKM, że sposób prezentacji w wypowiedziach prawicowych idei nie jest dobrze odbierany medialnie, ale nie można powtarzać medialnych kuglarskich ściem,że obraża niepełnosprawne dzieci i kobiety. Zgadzam się , że konserwatywny liberalizm to pojęciowa pokraka, ale o wiele bliżej mi do KNP niż do Marków Jurków , Pis-ów i innej zlewaciałych prawicowców. KNP jest najmiej skażona oświeceniową ideologią i myślę,że można im wykazać, że liberalizm pachnie siarką.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.