O kulturę tożsamościową

Historii, wiadomo dlaczego – lata niewoli, potem dwie wojny, okupacje i niedawne dopiero uzyskanie niepełne zresztą suwerenności, politycznej dlatego, iż rządzą Polską od lat ponad 70-ciu albo zdrajcy, albo słudzy dziwnych, niepatriotycznych ideologii, albo lizusy innych państw. Ponadto dochodzą szkalujące często Polskę „wolne” media i mnóstwo krzewicieli lewackich idei, których chętnie się pokazuje w telewizji.

Jak widzimy są to tylko przyczyny zewnętrzne; nie widzimy przeważnie własnych błędów, i innych społecznych mechanizmów, które doprowadziły do dzisiejszej sytuacji naszego wielkiego przecież narodu. Błędem na przykład jest to, że przegapiliśmy moment częściowej transformacji, darując to, co było do zdobycia, potomkom komunistycznych aparatczyków. Lecz to już przeszłość, tego nie naprawimy; błędem najbardziej dziś według mnie nam doskwierającym jest ciągła postawa anty i brak większej pracy dla wciągnięcia ludzi w wir patriotycznej pracy i pasji. Kiedy zapyta się jakiegoś średnio obeznanego w życiu powiedzmy politycznym Polaka, kim są narodowcy, usłyszymy najczęściej odpowiedź typu: „a, to ci, co biją gejów i są przeciw Unii”. No właśnie. Fakt, że informacje które przedostają się do mediów są jednostronne i wyselekcjonowane (nie zobaczymy w nich np. akcji oddawania krwi czy sprzątania lasów przez narodowców), ale powinniśmy nie tylko unikać kontrowersyjnych sytuacji, ale zaprzestać ich w ogóle.

Mówię o takich sytuacjach, jak np. na paradzie równości, gdzie kontra „narodowców” z Narodowego Odrodzenia Polski śpiewa zachrupniętymi i już nieco znudzonymi głosami „zakaz pedałowania”. Wyglądają wtedy po prostu na chamów, którzy któryś rok z rzędu robią to samo, smutni, nudni, szarzy, bez pomysłu, polotu i prawdziwej woli służenia ideałom chrześcijańskim i narodowym. Bo czy tak zachowywać się przystoi na katolika? Katolik i patriota – jak to ładnie brzmi, ale ile to obowiązków nakłada na człowieka! Zobowiązuje do cnoty! Do kultury osobistej, bo bez tego naszej idei nie ma, to jest część kultury ojczystej, godne zachowanie i reprezentowanie w życiu publicznym Kościoła i Ojczyzny. I tu trzeba sobie też zadać pytanie; co chcemy zrobić z tymi „pedałami”? Wykluczyć ze społeczeństwa, czy może lepiej próbować chociaż nawrócić? A nawrócić, jak pokazuje historia, szczególnie jednostki, da się tylko pokojowo. Można wręcz powiedzieć, że owe blokady parad mają dziś skutek tylko i wyłącznie negatywny: społeczeństwo ujrzało młodych, gniewnych ale i też chamskich i nie wychowanych ludzi, i taką łatkę nam przykleiło, a poza tym mamy więcej wrogów tak postępując. Działanie to jest niepragmatyczne i nieetyczne; zupełnie wbrew naszym myślicielom, jak Dmowski, czy etykom jak Feliks Koneczny. Jest tylko jedna alternatywa do tego typu działań, czy po prostu pustego aktywizmu – szerzyć w ludziach nawet nie ideologię, ale na początek zwykłą miłość do Ojczyzny, a kto potrafi; to i do Boga. Miłość do ziemi; pięknych krajobrazów, historii; wielkich ludzi, sztuki; literatury, muzyki, itd.

Spośród tych wyżej wymienionych najbardziej boli mnie jedna sprawa, choć może nie tak istotna jak ogólny przekaz tych słów, ale na pewno bardzo ważna. Mianowicie historia, i wielcy ludzie: dba się bezgranicznie w naszym ruchu o pamięć o żołnierzach, powstańcach, tego typu bohaterach, co oczywiście jest słuszne, ale zapomina się przy tym u ludziach kultury i zaangażowanych w pracę u podstaw, o tych, bez których nie byłoby późniejszych bohaterów, bez których nie byłoby ludzi tak gorąco kochających sercem i czynem Ojczyznę. O pisarzach, jak Sienkiewicz, Reymont, Kasprowicz, Mickiewicz (niby są znani, ale kto dokładnie zna ich twórczość, i działalność pozaliteracką?), o malarzach jak Matejko, Malczewski, Grottger (kto z nas, umiałby poza Matejkiem wymienić co najmniej 10 obrazów innych patriotycznych twórców?), o politykach, choć u nas tu jest lepiej, choć i tak zapomina się o ludziach którzy byli w cieniu Dmowskiego, i którzy tworzyli przed odzyskaniem niepodległości zręby poczucia tożsamości narodowej, i o innych wielkich ludziach (jako Zakopiańczyk wspomnę o Stanisławie Witkiewiczu, wielkim architekcie, malarzu, pisarzu, krzewicielu patriotyzmu wśród górali, jakże mało o nim pamiętamy, w porównaniu do Józefa „Ognia” Kurasia!). Dalej, o muzyce (Chopin był zagorzałym patriotą, a jego dzieła promieniują piękną, wielobarwną polskością), i o wielu innych cichych bohaterach. Jak widać wiążą się oni z kulturą, czyli najważniejszą częścią Ojczyzny. Dziś, w czasach jej kryzysu, jest to nasza szansa, ale przede wszystkim obowiązek; jeśli ktoś z nas ma talent, niech go szlifuje jak może, a jeśli nie ma, niech poznaje naszą sztukę, sztukę która jest duchem naszego narodu – pozna wtedy bardziej i pokocha bardziej Ojczyznę!

A cóż ważniejszego od ducha? Sami przyznajemy, że we wszechobecnym showbiznesie mnoży się od chamstwa, braku kultury, i tak dalej… a czy my, jesteśmy lepsi? Oni tacy są po prostu, podług siebie są zwyczajni w swym chamstwie; ale my, którzy podajemy się na tak wielkie ideały, możemy okazać się gorsi. Trzeba zacząć więc od kultury: oczywiście dobranej właściwie, ale to nie jest trudne, bo większość naszych przeszłych twórców służyło pośrednio bądź bezpośrednio sztuką Ojczyźnie. Ale przede wszystkim trzeba zacząć od siebie – co zdecydowanie jest najtrudniejsze. Kształcić się, rozmawiać o poglądach, a w końcu przyjdą pomysły na rozszerzenie naszych poglądów z garstki na cały naród!

Antoni Kardas

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “O kulturę tożsamościową”

  1. „No właśnie. Fakt, że informacje które przedostają się do mediów są jednostronne i wyselekcjonowane (nie zobaczymy w nich np. akcji oddawania krwi czy sprzątania lasów przez narodowców), ale powinniśmy nie tylko unikać kontrowersyjnych sytuacji, ale zaprzestać ich w ogóle. Mówię o takich sytuacjach, jak np. na paradzie równości, gdzie kontra „narodowców” z Narodowego Odrodzenia Polski śpiewa zachrupniętymi i już nieco znudzonymi głosami „zakaz pedałowania”. Wyglądają wtedy po prostu na chamów, którzy któryś rok z rzędu robią to samo, smutni, nudni, szarzy, bez pomysłu, polotu i prawdziwej woli służenia ideałom chrześcijańskim i narodowym. Bo czy tak zachowywać się przystoi na katolika? Katolik i patriota – jak to ładnie brzmi, ale ile to obowiązków nakłada na człowieka! Zobowiązuje do cnoty! Do kultury osobistej, bo bez tego naszej idei nie ma, to jest część kultury ojczystej, godne zachowanie i reprezentowanie w życiu publicznym Kościoła i Ojczyzny. I tu trzeba sobie też zadać pytanie; co chcemy zrobić z tymi „pedałami”? Wykluczyć ze społeczeństwa, czy może lepiej próbować chociaż nawrócić? A nawrócić, jak pokazuje historia, szczególnie jednostki, da się tylko pokojowo. Można wręcz powiedzieć, że owe blokady parad mają dziś skutek tylko i wyłącznie negatywny: społeczeństwo ujrzało młodych, gniewnych ale i też chamskich i nie wychowanych ludzi, i taką łatkę nam przykleiło, a poza tym mamy więcej wrogów tak postępując. Działanie to jest niepragmatyczne i nieetyczne; zupełnie wbrew naszym myślicielom, jak Dmowski, czy etykom jak Feliks Koneczny. Jest tylko jedna alternatywa do tego typu działań, czy po prostu pustego aktywizmu – szerzyć w ludziach nawet nie ideologię, ale na początek zwykłą miłość do Ojczyzny, a kto potrafi; to i do Boga. Miłość do ziemi; pięknych krajobrazów, historii; wielkich ludzi, sztuki; literatury, muzyki, itd.” – Niedawno jedna dziewczyna z Frondy napisała mniej więcej to samo, czyli: „Jak będziemy fajni i słodcy to może nas polubią”. Otóż nie polubią. A sprzeciwianie się w sposób agresywny sodomitom, chcącym wtłoczyć sodomię do życia publicznego nie jest w żaden sposób sprzeczne z katolicyzmem (katolicyzm nie jest religią pacyfistyczną). W swoim wpisie na fb z 31 maja prof. Bartyzel wkleił ten link: http://wpolityce.pl/wydarzenia/29526-biedron-bialy-dom-nie-powinien-przepraszac-bo-inaczej-polacy-znow-poczuja-sie-wazni , a następnie napisał: „I jak tu nie mieć ochoty strzelić w ten wiecznie głupkowato uśmiechnięty pedalski ryj”. Powiedzmy sobie jasno – nikt nie atakuje zboczeńców za to, że są zboczeńcami. Atakowani są tylko ci spośród nich, którzy używają swoich zboczeń jako narzędzia niszczenia tradycyjnej kultury. Mamy obowiązek się przed tym bronić używając, jeśli trzeba, agresji słownej i fizycznej. Grzechem byłoby raczej bierne przyglądanie się temu, jak podcinają cywilizacyjną gałąź, na której siedzimy (a która i tak już ledwo się trzyma).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.