O prusactwie i Cywilizacji Łacińskiej. W odpowiedzi Adamowi Wielomskiemu

Adama Wielomskiego uważałam zawsze za obrońcę Cywilizacji Łacińskiej. Taką opinię o redaktorze naczelnym stworzyłam sobie na podstawie jego prac naukowych i licznych tekstów publicystycznych. Od pewnego jednak czasu nabieram wątpliwości co do tego, czy Adama Wielomskiego rzeczywiście można uważać za człowieka tej miary. W sferze teorii polityki taka ocena mojego oponenta może jest i trafna. Tam gdzie jednak chodzi o polityczną praktykę, wydaje się, że Adam Wielomski wykazuje wyjątkowo nikłe przywiązanie do ideałów, których przecież broni w swoich pracach teoretycznych.

W pełni zgadzam się z jego opisem „germańskiej drogi” i pruskiego konserwatyzmu. Opis po prostu jest świetny (opis, ale nie ocena, o czym niżej). W charakterystyce tej brakuje jednakże jednego drobnego szczegółu: chodzi oczywiście o charakterystyczny dla tej formy cywilizacyjnej ekspansjonizm. Pominięcie tego „drobnego” szczegółu wynika prawdopodobnie z tego, iż dla Adama Wielomskiego: „Jest to jednak duch skrajnie konserwatywny (na swój sposób) i dlatego dla konserwatystów polskich i katolickich interesujący poznawczo”. Dla Adama Wielomskiego ta forma cywilizacyjna jest po prostu interesująca poznawczo. Ponadto uważa, że należy „pisać o wszystkim, ponieważ świat jest ciekawy i nie składa się tylko z łacińskich konserwatystów i konserwatywnych łacińsko tematów”. Polemika, którą toczę z portalowym „stronnictwem pruskim”, uświadomiła mi, na czym tak naprawdę polega różnica między mną a Adamem Wielomskim. To, co dla niego jest „interesujące poznawczo”, dla mnie jest realnym zagrożeniem dla tej formy cywilizacyjnej, która jest mi szczególnie bliska i którą chciałabym uchronić przed ostateczną zagładą.

Z Adamem Wielomskim różnimy się więc dokładnie w ocenie tego zagrożenia. On takiego zagrożenia nie dostrzega, a ja owszem. Dla mnie cywilizacja prusko-bizantyńska jest tą siłą, która w dalekim stopniu oczyściła Niemcy ze wszystkiego, co wykazywało jakiekolwiek związki z Cywilizacją Łacińską. A następnie ruszyła na podbój Europy, w tym także i Polski. I moim zdaniem, budowanie Unii Europejskiej pod niemieckim dyktatem tak naprawdę jest przejawem ekspansjonizmu tej właśnie formy cywilizacyjnej. (Walka ta ma swój aspekt masoński, o czym niżej). Jako osoba, która jest przywiązana do idei Cywilizacji Łacińskiej, zastanawiam się, jak mogę SKUTECZNIE obronić ją przed prusko-bizantyńskim barbarzyństwem. Przyznaje się bez bicia: Cywilizację Łacińską uważam za najwyższą formę cywilizacyjną i dlatego też mówię o prusko-bizantyńskim barbarzyństwie. Przywiązana jestem do idei Prawdy i Dobra jako tych wartości, które powinny kształtować realną rzeczywistość społeczną. A czym jest cywilizacja prusko-bizantyńska? Jest jawnym buntem przeciwko Bogu i jego prawu. Jak pisze Adam Wielomski: „Bunt Marcina Lutra to wielka rewolta przeciwko reformie gregoriańskiej w imię starego germańskiego ideału króla-kapłana, czyli przeciwko cezaropapizowi”. Bunt Marcina Lutra to bunt przeciwko Bogu-Logosowi i jego Kościołowi. I dalej: „ Hegel nadał tym ideom kształt filozoficzny, kodyfikując ostatecznie ten system cywilizacyjny i stając się prorokiem państwa totalitarnego, które będzie uwieńczeniem (niemieckiej) wolności”. U podstaw prusko-bizantyńskiej formy cywilizacyjnej leży odrzucenie Logosu jako źródła prawa naturalnego, któremu ziemscy władcy powinni się podporządkować. Co pozostaje? Źródłem porządku stają się ludzki rozum (Kant, Hegel), ludzka wola (Nietzsche, Schmitt), talent organizacyjny i charyzma (Max Weber), technika (Schelsky) albo przemoc (Luter).

Krytycznej oceny cywilizacji prusko-bizantyńskiej dokonuję więc z perspektywy osoby przywiązanej do ideałów Cywilizacji Łacińskiej. Adam Wielomski natomiast pisze: „Ja tego świata nie rozumiem i my – Polacy zapewne go nie zrozumiemy”. Prawdopodobnie rzeczywiście tak jest, że Adam Wielomski tego świata nie rozumie. Ja natomiast poświęciłam kilka lat swojego życia na to, żeby go zrozumieć. I zrozumiałam. To świat obciążony podstawową sprzecznością, która wyraźnie uwidacznia się w dialektycznym systemie Hegla. Z jednej strony mamy tu wręcz boskie uwielbienie jednostki i jej twórczego potencjału oraz ideę wręcz radykalnej emancypacji, z drugiej zaś skrajny kolektywizm i autorytaryzm. Przykładem pierwszej tendencji jest filozofia Kanta, która ludzki rozum postawiła w miejsce rozumu Bożego. Natomiast Fichte uznał zasadę ja=ja za punkt wyjścia dla uprawiania jakiejkolwiek aktywności poznawczej, co oznacza absolutyzację ludzkiego JA. Nietzsche zaś stworzył koncepcję „nadczłowieka”, który działa poza dobrem i złem i niezwiązany jest jakimikolwiek regułami religijnymi czy społecznymi. Kolektywizm i autorytaryzm najsilniej dochodzą do głosu u Sprenglera. System Lutra czy Hegla zawiera oba te pierwiastki. W końcu Luter przyznaje swoim wiernym prawo do indywidualnego interpretowania Biblii, „wyzwalając” ich przez to spod władzy „opresywnego” Kościoła katolickiego. Hegel natomiast rozwinął wybitnie nowoczesną koncepcję społeczeństwa obywatelskiego. Z drugiej zaś strony, także Luter, „wyzwalając” władzę państwową spod władzy „opresywnej” etyki katolickiej, otworzył drogę do koncepcji państwa, w którym przemoc i posłuszeństwo stają się jedynymi źródłami porządku. A w koncepcji Hegla utrzymanie porządku jest tylko wtedy możliwe, kiedy państwo-rozum w pełni steruje procesami socjalizacji. W obu tych koncepcjach nie ma jednakże miejsca dla Prawdy i Dobra, co sprawia, że nie ma w nich miejsca na prawdziwą wolność i rozumność.

Dialektyczna sprzeczność tkwiąca w tej formie cywilizacyjnej wynika więc z tego, że nie ma w niej miejsca dla Logosu. Odrzucenie obiektywnej Prawdy, która powinna być przedmiotem ludzkiego poznania, prowadzi do tego, że człowiek zaczyna wytwarzać swoją własną prawdę. W stworzonym przez człowieka systemie, którego fundamentem jest negacja Prawdy, prędzej czy później musi pojawić się sprzeczność. W końcu każdy klasyczny logik wie, że ex falso sequitur quodlibet (z fałszu wynika rzecz dowolna). System oparty na fałszu zawsze będzie więc obarczony dialektycznymi sprzecznościami. Prawdę o prusko-bizantyńskiej formie cywilizacyjnej najlepiej wyraził sam Hegel: „Treścią tego, co duch mówi o sobie samym, jest więc obrócenie wszystkich pojęć i realności w ich odwrotność, jest powszechne oszukiwanie samego siebie i innych, a bezwstydność wypowiadania tego oszustwa jest dlatego właśnie największą prawdą” (Fenomenologia ducha, t. 2, s. 106). System heglowski był próbą pojednania dialektycznych sprzeczności. Moim zdaniem, próbą nieudaną. (Mając to wszystko na uwadze, nie możemy dziwić się faktem, że w sprusaczałych Niemczech w dużej mierze nie uprawia się nauki, tylko produkuje ciągle to nowe ideologie. Natomiast pruski talent organizacyjny przyczynia się do tego, iż ideologie te rozsiewane są po całym świecie i zatruwają ludzkie umysły. Oczywiście, mogą być także interesujące poznawczo, nie mniej jednak, zatruwają ludzkie umysły).

Adam Wielomski, twierdząc, że my Polacy tego świata zapewne nie zrozumiemy, uprawia więc swego rodzaju polityczny mistycyzm. Okazuje się bowiem, że nie jest możliwe racjonalne wytłumaczenie zjawisk zachodzących w rzeczywistości. Albo inaczej, my Polacy nie jesteśmy w stanie racjonalnie wytłumaczyć zjawisk zachodzących za naszą zachodnią granicą. I w tym punkcie Adam Wielomski odwraca się plecami do idei Cywilizacji Łacińskiej, która przyjmuje istnienie uniwersalnego rozumu, który jest taki sam dla Polaków jak i dla Niemców. A prawda o cywilizacji prusko-bizantyńskiej jest banalnie prosta. Pycha wielu niemieckich umysłów, przejawiająca się w dążeniu do skrajnej wręcz emancypacji od Logosu, będącego fundamentem porządku, musi siłą rzeczy prowadzić do chaosu. Chaos ten może zostać zażegnany wyłącznie przez silne państwo, do tego nieakceptujące żadnych zewnętrznych autorytetów. Prawda ta jest wybitnie nieprzyjemna dla wielu niemieckich głów. Musi jednak zostać głośno wypowiedziana, tak by piewcy pruskiego porządku swoją pychą nie zarażali innych umysłów, w tym także Polaków.

Tak, przyjmuję tezę o wyższości świata łacińskiego nad prusko-bizantyńskim. Natomiast podejście Adama Wielomskiego do tej kwestii jest po prostu mętne. Z jednej strony twierdzi on: „Właśnie dlatego, dla autentycznego konserwatysty łacińskiego, Niemcy pozostaną zawsze odmiennym światem ideowym i cywilizacyjnym, germańską barbarią, która nie dostała koniecznej dla naszej cywilizacji dawki esencjalnych idei”. Z drugiej zaś, jego słowa świadczą wręcz o pewnego rodzaju fascynacji tym „duchem skrajnie konserwatywnym”. Światem, który jest dla niego niezrozumiały, ale ciekawym poznawczo… Przywołuje on postać Heinego, który „pisze o wielkiej wojnie, którą Niemcy wydadzą światu”. Tak, germańska barbaria próbuje podbić Europę i zniszczyć wszystko, co stoi jej na drodze. Zgadzam się ze słowami Nietzschego, iż: „Dokąd sięgają Niemcy, psują kulturę”. Ale tylko odnośnie tych Niemiec, które chcą pozostać germańską barbarią.

Wierzę w wyższość Cywilizacji Łacińskiej, bo jej fundamentem są Prawda i Dobro. Uważam, że jest czymś dobrym dla wszystkich ludzi, jakiejkolwiek narodowości czy rasy. W tym także dla Niemców. A tymczasem to prusko-bizantyńska cywilizacja w sposób jawny i otwarty dąży do całkowitego podporządkowania sobie świata łacińskiego. Z tekstu mojego oponenta wnioskuję, że mamy biernie się temu przyglądać, bo germańska barbaria jest interesująca poznawczo… Zapewniam Adama Wielomskiego: najłatwiej będzie nam ją poznać, jeśli się jej w pełni podporządkujemy. Może też wtedy jemu samemu uda się ową zrozumieć.

W związku z tym kieruję do Adama Wielomskiego trzy pytania i proszę o jasną odpowiedź: 1. Czy Pan jest za tym, żeby między Bugiem a Odrą panowała Cywilizacja Łacińska?; 2. Czy Pan jest za tym, aby między Renem i Odrą panowała Cywilizacja Łacińska; 3. Czy uważa Pan, że katolicy (polscy i niemieccy) w sposób skuteczny powinni walczyć z prusko-bizantyńską cywilizacją, która próbuje sobie całkowicie podporządkować wspomniane przeze mnie regiony geograficzne (i nie tylko)?

Przechodząc do kwestii umieszczania na portalu treści, które stoją w jawnej sprzeczności z wartościami Cywilizacji Łacińskiej, chciałabym stwierdzić co następuje. Wbrew temu co twierdzi Adam Wielomski, na portalu nie odbywała się ŻADNA krytyczna dyskusja na ich temat. Dyskusję taką prowadzę sama z sobą, gdyż „pruskie stronnictwo” jest przekonane o absolutnej słuszności swoich racji i nie jest zainteresowane jakąkolwiek krytyczną rewizją swojego stanowiska. I w ten oto sposób portal służy promowaniu treści niezgodnych z manifestem KZM. Różnica między mną a moim oponentem polega więc na tym, że ja jestem rzeczywiście zainteresowana walką o ocalenie dziedzictwa Cywilizacji Łacińskiej, między innymi przed prusactwem. On natomiast stwarza tylko pozór takiej walki. Co jest w pełni zrozumiałe, gdy pojmie się, iż nie dostrzega on praktycznie żadnego aktualnego zagrożenia dla Cywilizacji Łacińskiej ze strony prusactwa. Co więcej, przypuszczam że widzi w nim potencjalnego sojusznika w walce ze znienawidzonym przez niego demoliberalizmem. I dokładnie w tym punkcie pojawia się wątek masoński.

Sądząc po komentarzu Adama Wielomskiego, mój tekst odebrał on jako obronę jakiejś siermiężnej teorii spiskowej. Obawiam się, że mój tekst w ogóle nie został zrozumiany przez mojego oponenta. Gdy piszę o masonerii, to na myśli mam określony światopogląd albo formę samoświadomości, której agentami wcale nie muszą być sami masoni. Agentem może być każdy, kto zinternalizuje ten światopogląd albo jego część.

Podstawą światopoglądu masońskiego jest bunt przeciwko Bogu jako prawodawcy. To bunt przeciwko Logosowi. U podstaw masońskiego światopoglądu leży więc bunt Marcina Lutra przeciwko Kościołowi, bunt Kanta przeciwko Bożemu Rozumowi, bunt Hegla przeciwko prawu naturalnemu, bunt Nietzschego przeciwko Dobru. Światopogląd masoński ma jednak także i drugi aspekt, konserwatywny. Celem masonerii jest zbudowanie Wiecznego Pokoju, czyli nowego porządku społecznego, porządku czysto ludzkiego. W „Duchu militaryzmu” Goldmann dokładnie opisuje rewolucyjny i konserwatywny aspekt projektu NPŚ. Proces budowania NPŚ jest procesem dialektycznym: między pierwiastkiem emancypacyjnym a autorytarnym, między heglowską lewicą i prawicą, między Marksem a Sprenglerem. Siły emancypacyjno-rewolucyjne mają zniszczyć stary porządek, po to by siły konserwatywne mogły wznosić nowy. Rewolucyjność i konserwatyzm są więc dwiema stronami tego samego medalu. Jedno potrzebuje drugiego, tak by proces dialektyczny mógł się dalej toczyć. Demoliberalizm to rewolucyjna strona procesu budowania NPŚ , jej celem jest zniszczenie porządku i wywołanie chaosu. Demokracja jest tylko fazą przejściową w budowaniu NPŚ . Jej czas też powoli mija, o czym świadczą różne zjawiska zachodzące w rzeczywistości. Warto wspomnieć tu choćby o greckim i włoskim casusie, gdzie już nawet nie próbowano stworzyć choćby pozorów demokracji. Siły konserwatywne są już w pracy. Docelowo stworzony ma zostać system technokratyczny, co dokładnie opisał Goldmann.

Jaki jest związek Adama Wielomskiego z tym projektem? Zupełnie oczywisty. Jego formuła konserwatyzmu idealnie wpisuje się w projekt budowy NPŚ , nawet jeśli on sam o tym nie wie. Adam Wielomski ma szansę stać się naczelnym ideologiem nowego systemu. Z jego nienawiścią i pogardą do „motłochu”, ślepą wiarą w skuteczność rządów fachowców, fascynacją technokratyczną koncepcją polityki Carla Schmitta i jego teorią „realizmu politycznego” jest on wręcz predystynowany do pełnienia takiej właśnie funkcji. Jego konserwatyzm (w wymiarze praktycznym, nie ten wynikający z teoretycznych opracowań) to konserwatyzm nowożytny, który jest takim samym odejściem od założeń Cywilizacji Łacińskiej jak to, co sam sam zwalcza.

Częściowo już o tym pisałam: „Martin Rhonheimer w eseju pt. „Konserwatyzm jako polityczna filozofia. Przemyślenia na temat «teorii konserwatywnej»” (Konservatismus als politische Philosophie. Gedanken zu einer „konservativen Theorie”, zamieszczony w tomie wydanym przez G.-K. Kaltenbrunnera, „Die Herausforderung der Konservativen. Absage an Illusionen”) (…) zaznacza (…), że konserwatyści muszą zmienić swój stosunek do kwestii racjonalności praktyki politycznej. Warunkiem dokonania takiej zmiany jest zrozumienie tego, że oświeceniowy racjonalizm nie jest jedynym racjonalizmem, który pojawił się w histori ducha ludzkiego. Rhonheimer wskazuje na istnienie głębokich różnic między przednowożytnym i nowożytnym racjonalizmem. Pokazuje on, w jaki sposób oświeceniowi intelektualiści zerwali z wcześniejszą tradycją filozoficzną. Charakterystyczny dla wielu konserwatystów antyracjonalizm był jednakże takim samym oderwaniem się od klasycznego racjonalizmu, jak to miało miejsce w przypadku oświeceniowego racjonalizmu! Dlatego też, zdaniem Rhonheimera, konserwatyści muszą sobie przypomnieć o tym, że „pojęcie ‘ratio’ było kluczowym słowem dla całej politycznej filozofii przed oświeceniem, od Platona, przez Arystotelesa do św. Tomasza z Akwinu (…), i że ta właśnie tradycja dochodzi do głosu także jeszcze u Edmunda Burke. Trzyma się ona założenia, że polityczne działanie człowieka, a właściwie po prostu ludzkie działanie, musi odbywać się ‚cum ratione’, albo jak to się 1600 lat wcześniej nazywało: ‚meta logou’“ (Tamże, s. 113) (https://www.konserwatyzm.pl/artykul/1873/przyszlosc-kontrrewolucji).

Nowożytny konserwatyzm jest więc takim samym zagrożeniem dla Cywilizacji Łacińskiej jak rewolucjonizm. Jedno i drugie zrywa z koncepcją polityki jako sztuki praktycznego realizowania tego, co Dobre. Tak jak pisałam, to dwie pozycje skrajne dialektycznego schematu. Konserwatyzm Adama Wielomskiego nie odwołuje się do koncepcji dobra wspólnego, tylko do idei porządku, nawet jeśli jest to porządek bez Boga (jeszcze raz podkreślam, że nie chodzi mi o jego prace teoretyczne, tylko analizę praktyki politycznej). W jego tekstach pojęcie Logosu zostało zastąpione przez pojęcie katechona. Tym katechonem stanie się dla niego masoński Big Brother, jako mniejsze zło w stosunku do znienawidzonych przez niego „rządów tłumu”. W ten oto sposób Adam Wielomski pójdzie śladami swojego mistrza Carla Schmitta, który jako pseudokatolicki konserwatysta stał się pierwszym prawnikiem III Rzeszy. Jak również śladami Bolesława Piaseckiego, którego Adam Wielomski chyba także uważa za katolickiego konserwatystę, mimo tego iż jego książka znalazła się na kościelnym indeksie…

Wracając do kwestii światopoglądu masońskiego, należy stwierdzić, iż światopogląd ten obarczony jest taką samą sprzecznością jak „duch pruski”. Z jednej strony mamy tu kult człowieka, z drugiej zaś, skrajną pogardę w stosunku do tłumu. Masoneria to przyszła arystokracja, która będzie zarządzała celowo ogłupianym motłochem. Adam Wielomski stanie po stronie masonerii, nawet jeśli nie będzie o tym wiedział.

Bardzo dobry opis masońskiego światopoglądu można znaleźć u Goethego: na początku było nie Słowo, jak mówi Biblia, tylko Czyn. Porządek staje się wartością samą w sobie. Równie dobrze może to być porządek zbuntowanego Lucyfera. Tak, podstawą pruskiego bizantynizmu jest lucyferiański bunt przeciwko Bożemu Logosowi. I to go łączy ze światopoglądem masońskim.

Dlaczego Niemcy? Odpowiedź na to pytanie daje Adam Wielomski w swoim tekście. Chodzi o to, „(…) co Szujski określał mianem “młodszości cywilizacyjnej”, ale tutaj połączonej z cywilizacyjną butą wynikłą z ignorancji germańskiej ciemnoty.” To właśnie ta germańska ciemnota jest źródłem ich pychy, i to ta germańska ciemnota powinna wreszcie zostać ucywilizowana. A tendencja jest dokładnie odwrotna: germańska ciemnota dzięki oświeceniowej propagandzie przypisała sobie misję oświecania wszystkich narodów świata. W tym Polaków.

Idźmy dalej. Adam Wielomski ceni w prusactwie ducha pracy i jej organizacji. I stawia pytanie: „Czy jest w tym coś złego?”. Tak, mój oponent rzeczywiście nie rozumie tego świata. Przede wszystkim nie rozumie, że pruska etyka pracy jest „częścią całości” i nie można jej oderwać od pozostałych składników tej formy cywilizacyjnej. A jest ona pochodną protestanckiej nauki o dwóch porządkach, ewangelicznym i doczesnym, które według Lutra istnieją niezależnie od siebie. Sfera doczesna została przez Lutra w sposób radykalny „odseparowana” od sfery moralnej. Tym samym sfera moralna stała się domeną subiektywnego sumienia. Luter bowiem uznał, że zbawienie nie zależy od uczynków, tylko od wiary. Człowiek, który działa w sposób niemoralny, nie jest więc – zgodnie z nauczaniem Lutra – narażony na to, że w wieczności zostanie potępiony. Co z tego wynika? Że, to co katolik powinien czynić na Chwałę Bożą, Prusak czyni na chwałę swojej Volksgemeinschaft. I że Prusak jest w pełni pogrążony w tym, co doczesne i materialne, dzięki czemu pracuje efektywniej. Warto też nadmienić, że pruski duch pracy i jej organizacja stworzyły świetnie funkcjonujące obozy koncentracyjne, których pracownicy po prostu wykonywali swoje służbowe obowiązki…

Najwybitniejsi znawcy „ducha pruskiego”, Hegel i Goldmann dobrze rozumieli, że „geniusz historii” używa do swoich celów tych, którzy są takimi „realistami politycznymi” jak np. Carl Schmitt. „Geniusz historii” dokładnie wie, jak wykorzystać do swoich celów tych wszystkich, którzy nie walczą o to, by to Boży Logos panował na ziemi. Jednocześnie tacy właśnie „realiści” lądują na heglowskim „śmietniku historii”. Na „śmietniku historii” znaleźli się mason de Maistre, pruski konserwatysta i nazista Schmitt, jak również marionetka Stalina, Piasecki. Z punktu widzenia katolickiego realizmu na „śmietniku historii” wyląduje ostatecznie sam „geniusz historii”. A z nim wszyscy ci, którzy wspólnie z nim budowali porządek bez Boga.

Życzę Niemcom, aby nie znaleźli się na „śmietniku historii”. Życzę im, aby odkryli dla siebie wartości Cywilizacji Łacińskiej i je pokochali. Życzę im, aby poszli drogą Edyty Stein, która została zamordowana przez pruskich fanatyków. A nie drogą „katolickiego konserwatysty” Carla Schmitta. Życzę im, aby w końcu wyzwolili się z prusko-bizantyńskiego barbarzyństwa. Zasługują na to.

Magdalena Ziętek
aw

(Adam Wielomski „O prusactwie i konserwatyzmie“)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “O prusactwie i Cywilizacji Łacińskiej. W odpowiedzi Adamowi Wielomskiemu”

  1. Dobra, poświęcę się i przetłumaczę ten tekst na niemiecki. Warto aby szefowie Pani Ziętkowej przeczytali co ona pisze o Niemczech, które jej (zapewne) dobrze płacą w brzęczącym euros. Mam wysyłać tekst na Uniwerek w Akwizgranie? Na Rektorat?

  2. Pani Magdaleno. Szkoda zachodu i czasu. Ten portal to konSSerwatyzm.pl i tyle w temacie. Jeżeli promowano na nim film “Polskie obozy koncentracyjne” to nie ma już o czym dyskutować.

  3. Nie zgadzam się z autorką. Tu nie panuje duch pruski, tylko wprost ubecki, o czym świadczy wczorajszy atak personalny na byłego kolegę oraz powyższy post szympansa, który wedle słów Profesora, jest “bliską mu osobą”. Autorka nie dostaje w Niemczech jałmużny tylko z pewnością wynagrodzenie za swoją pracę. To zupełnie inna sytuacja niż wcinanie bananów w publicznym zoo przez szympansy. Nie ważne, kto jest podpisany nad komentarzem. Zatwierdzony musi być albo komentarz, albo osoba. Teraz jasne jest dla mnie, czemu służyły propozycje pisania przeze mnie dla portalu tekstów pod nazwiskiem. Żeby można było szantażować donosami, jak Panią… Może jednak dobrze się dzieje, jak się dzieje, bo ludzie widzą i wyciągają wnioski.

  4. Tak, skończyła się “wymiana poglądów”, a zaczęła “polityka”. Przeżywa Pani właśnie próbę walki politycznej. Moje ostatnie przemyślenia: walka o prawdę w końcu zawsze jest walką samotną. Niech Pani tylko nie trwoni “smacznych owoców” pracy… a wybiera miejsca i ludzi.

  5. Która to już z kolei monotematyczna perora tej polakatolickiej humanistki na pruskim wikcie? Niech się pani zainstaluje na granicy polsko-niemieckiej i zawraca polskich budowlańców cytatami ze św. Tomasza. Z całą pewnością zrezygnują oni z “barbarzyńskich” euro na rzecz pani łacińskich fantazmatów o nadstawianiu policzka. A swoją drogą, to niezły trzeba mieć tupet, żeby tak podsrywać niemców za ich własne pieniądze [widać dobrze się pani wyszkoliła pod łacińskim batogiem].

  6. Doskonały krytyczno-polemiczny tekst. Zgadzam się w 100% z tezami autorki. Życzę odwagi w walce o prawdziwe przetrwanie Cywilizacji Łacińskiej.

  7. Sprawa jest prosta jak drut. Pani Magdalena się a) zakochała w Panu Profesorze i te jej teksty to specyficzna forma zalotów lub b) Pan Profesor odrzucił Panią Magdalenę bo takich jak ona to może mieć na pęczki.

  8. Doskonały tekst. Pani tłumaczy od strony filozoficznej całą masę moich własnych spostrzeżeń jakie poczyniłem mieszkając ongiś za Odrą, za co jestem Pani bardzo wdzięczny.

  9. Bardzo zgrabny text i pełen świetnych obserwacji, niemniej trzy rzeczy. 1 – Logos jest obecny w bizantynizmie, z tym że bizantynizm nie żyje, bo zachód pozwolił mu umrzeć i wręcz go dobił. Za ten ‘grzech’ płacimy, moim zdaniem, rozkładem cywilizacji chrześcijańskiej. Prusy nie są bizantyjskie, co trafnie zauważył prof. Wielomski. Stąd również 2 – łacińskość nie jest jedyną możliwą rzymskością (jest nią również bizantyjskość, jeśli wręcz nie jest ona bardziej rzymska), a być może nawet rzymskość nie jest konieczna dla katolickości. Dlatego też przywiązanie do konkretnej formy cywilizacyjnej nie jest z punktu widzenia katolika niezbędne, nie wolno go absolutyzować. Należy za to bronić się przed cywilizacjami ułomnymi – np. pruskością czy atlantyzmem. 3 – pomimo tego co Pani pisze, powtórzę z komentarza pod textem prof. Wielomskiego – porządek jest dobrem sam w sobie. Natomiast masoni dążą do nieporządku, bo człowiek nie jest i nie może być Absolutem. A bez Absolutu nie ma i nie może być porządku.

  10. @Szympans Zenon : Prusacy slyna z donosicielstwa, nieprawdaz? To taka cnota narodowa. Odwaga bynajmniej nie jest cnota narodowa Prusakow, dlatego tez nie ma Pan odwagi podpisywac sie swoim wlasnym nazwiskiem. Jest Pan po prostu tchorzem.

  11. Doskonały tekst pani Ziętek. ad Szympans Zenon- komentarze nieładne, ponizej krytyki. ad Alek- z tym “atakiem na byłego kolege” to chodzi o filmik skierowany do Tomasza Daleckiego? Jesli tak, to przesadza pan- nawet ja zauważyłem że to żart.Choc z poczuciem humoru u mnie krucho.

  12. Pani Ziętek ma wiele racji. O ile w teorii profesorowi Wielomskiemu trudno cokolwiek zarzucić, to jego oceny bieżących wydarzeń oraz szafowanie mianem Katechona w stronę dowolnego kacyka mogą już budzić wątpliwości. Zgadzam się z diagnozą pani Ziętek, że dla profesora “jakikolwiek porządek, byle porządek” zaczyna być kryterium dominującym w ocenie wydarzeń. Doprawdy nie wiem też, czemu ma służyć tzw. kącik Prusakofila na konserwantyzm.pl, w każdym razie ja jego istnienie przyjmuję z niesmakiem. Dla mnie jako konserwatysty Zjednoczona Europa pod przywództwem Niemiec byłaby do zaakceptowania, jednak pod przywództwem dzisiejszych, pruskich Niemiec, ewentualność taką uważam za katastrofę dla całej Europy i cywilizacji łacińskiej. Jednocześnie uważam, że pod względem cywilizacyjnym obecna ekspansja pruskich Niemiec jest dla Polski niezwykle niebezpieczna. I propagowanie zachwytu nad pruskim porządkiem wśród czytelników oceniam jako szkodliwe. Quo vadis panie profesorze, quo vadis konserwantyzm.pl ? (Wohin gehen Sie Herr Profesor ?) P. S. Doskonała ilustracja, ale mundur chyba nie ten, przynajmniej nie na tę okazję 😉

  13. Dziękuję za użycie grafiki mojego autorstwa. Cieszę się, że się spodobała. Pozdrawiam serdecznie!

  14. @Miron Kwiatkowski: można zamówić u pana takie zdjecię jak powyżej, tylko w mundurze pruskim? 17 sierpnia będzie okrągła 226 rocznica śmierci fryderyka wielkiego, chciałbym przyzwoicie wyglądać w czasie uroczystości rocznicowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *