O syndykalistach blokujących Sejm

Mój komentarz do newsu o bezczynności policji wobec związkowców blokujących Sejm wywołał na facebooku wielkie kontrowersje. Przypomnijmy, że napisałem w komentarzu redakcyjnym, że w awanturze pod Sejmem najbardziej bulwersuje mnie absolutna bezczynność policji. Blokujący budynek tłum powinien zostać przykładnie i brutalnie rozpędzony, a prowodyrzy winni już przebywać w aresztach. Nic tak nie demoralizuje tłumu jak słabość władzy i brak karzącej ręki.

Skoro słowa te wywołały liczne komentarze, więc wyjaśniam. Dlaczego uważam, że policja powinna wypałować związkowców blokujących Sejm, o ile nie zechcieliby rozejść się dobrowolnie? Z bardzo prostego powodu: lud zawsze winien być rozpędzany i pałowany. Inaczej popada w pychę i staje się bezczelny, domagając się socjalizmu. A wszelka władza ma przecież charakter katechoniczny i pochodzi od Boga. Lud to bezkształtna materia, której należy nadać formę. Pałka dobrze się ku temu nadaje. I czasem nie widzę innego wyjścia. Jak pisał Charles Maurras, „demos był cywilizowany zawsze dzięki batom, które dostawał”. Tym bardziej, że blokując Sejm ci ludzie łamią prawo, nawet jeśli co chwila wykrzykują jakieś hasła o „narodzie”.

Na tymże facebooku Redaktor Naczelny naszego portalu, kol. Arkadiusz Meller skomentował słusznie moją myśl: „Warcholstwu związkowemu mówimy zdecydowane nie!”. To jest istota problemu. Z jednej strony władza, z drugiej strony tłum. Konserwatysta instynktownie jest po stronie władzy, gdyż ta gwarantuje porządek. Jest ostoją porządku. Tłum ma w sobie coś zwierzęcego. Każdy tłum.

Co więcej, pomijając relacje władza-tłum w tym przypadku to większość sejmowa ma rację: dla podwyżki wieku emerytalnego nie ma jakiejkolwiek alternatywy, przynajmniej w istniejącym systemie liberalnej demokracji. Zniesienia przymusu ubezpieczeń społecznych w demokracji nie będzie, a żaden rząd, nawet Donalda Tuska, nie ma czarodziejskiej różdżki, za pomocą której mógłby dofinansować system ubezpieczeń społecznych. Więc albo tłum musi ustąpić, albo władza musi pokazać karzącą rękę. Takie jest moje konserwatywne rozumienie rzeczywistości.

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “O syndykalistach blokujących Sejm”

  1. @Autor Ci „zwiazkowcy” reprezentuja samych siebie.To nawet nie jest tlum.Ta przepychanka jest na reke systemowi. Nie ma pracy, bo gospodarka typu liberalnego jest czysta fikcja i caly problem jest sztuczny, jak klotnia miedzy CGT a UMP w RF ( niegdys Francja) na ten sam temat.Zurück na wies ,jesli trzeba to sila! Uroki sielskiego zywota i wieczornego dojenia krow szybko pozwola zapomniec chwilowy szok przesiedlenia.Rabanie drzewa, pilowanie sagow i poranne karmienie swin szybciutko rozwiaze caly problem wymyslony przez” wolny rynek”. Sam to robilem, zglaszam sie na ochotnika!Nie ma nic bardziej romantycznego, niz kwik drutowanego wieprza.

  2. Guzik prawda! Ja powiem szczerze,że dziwią mnie takie poglądy. Tych ludzi wybrali ludzie związani z systemem i żyjący na jego koszt. Mamy być jak stado baranów okradani do końca życia? Ja mam 40 lat,pracuję od 16 roku życia(wszystko oZUSowane,opodatkowane). Od 20 roku życia mam własną działalność gospodarczą. Kurcze,ja mam pracować 120 lat,żeby ta banda łaskawie wypłaciła mi emeryturę?! Ja oczywiście wiem,że to władza wybrana w sposób legalny,ale nie mogę siedzieć spokojnie,jak każdego dnia jestem okradany…

  3. Mnie z kolei najbardziej rozczarowało, że ta blokada nie była na poważnie, nie przeprowadzono okupacji Sejmu i nie ośmieszono do reszty tej instytucji. Cóż, tak to jest, jak za kanalizowanie protestów bierze się aparat związkowy znakomicie czujący się w obecnym systemie społeczno-ekonomicznych i w ramach establishmentu. Odnośnie wątpliwości Adama, gdzie indziej zapytałem gdzież, Jego zdaniem, powinien być paryski konserwatysta 6 II 1934 r.? Dowcip nie polega bowiem na tym, że zawsze po stronie po stronie bijących, czy też zawsze po stronie stanowionego przez rządzących prawa – oczywiście o ile jest szansa, by prawo to w imię wyższych celów i racji obalić i zastąpić swoim. Argument, że dla podniesienia wieku emerytalnego akurat z podnoszonych powodów nie ma alternatywy – jest z kolei pusty, chociaż generalnie zgadzam się, że dłuższa praca winna być coraz oczywistszą MOŻLIWOŚCIĄ, tak ze względu na interes pracowników, jak i sytuację państwa. Nie mniej kryzys jego finansów jest znacznie szerszy jeśli chodzi o strukturę, niż tylko fikcja ZUS, stąd nie widzę powodów, żeby docelowo demokratycznym rządom dawać w postaci tzw. składek więcej pieniędzy wypracowanych przez obywateli. Im ich biurokracja ma mniej, tym mniej zepsuje.

  4. 6 II 1934 r a blokada warszawskiego sejmu przez ” zwiazkowcow” to zupelnie co innego.6 II 1934 r kombatanci i ligi, w przekonaniu, ze maja do tego moralne prawo protestowaly przeciw systemowi.Poniosly kleske, bo z jednej strony nie mialy woli walki ,a z drugiej strony nie odwazyly sie wyjsc poza burzuazyjna legalnosc.To wlasnie 6 II 1934 r byl jedna z praprzyczyn pozniejszej kolaboracji paryskiej, zamachu w Petit-Clamart, gdzie nie tylko i moze nawet nie przede wszytskim o Algierie chodzilo i to jest rowniez jedna z praprzyczyn, dla ktorych na prawicy nawet dzis niektorzy tesknia za obca inwazja, wiedzac, ze tylko wojna zewnetrzna ( przegrana) albo najazd z zewnatrz moze uwolnic kraj od Republiki.Czyli, co by o tym nie sadzic, 6 II 1934 to byl prawdziwy protest. Blokada sejmu warszawskiego zostala zorganizowana przez systemowe „zwiazki zawodowe”, ( za zgoda Warszawy), prawdopodobnie finansowane zreszta przez wielki kapital, na tej blokadzie rzadowi zalezy, bo wiadomosc o tym sie rozejdzie po Europie i to im zrobi dobra oipinie, bo w/g standartow demoliberalnych musza byc ” niepokoje w kwestiach socjalnych”, zas samym ” zwiazkowcom” kwestia emerytur calkowicie wisi, bo to ich nie dotyczy.Tak wiec 6 II 1934 r to byl autentyczny zryw, a wczoraj mielismy do czynienia z udawaniem.Policija nie zareagowala, bo taki dostala rozkaz z osrodkow realnej wladzy za granica (via Warszawa).Gdyby to byli kibice albo nacjonalisci, prawdopodobnie by wszytkich spalowala.

  5. Teraz mówią, że nie można pałować. A jak za rok czy dwa zwolennicy Palikota, Biedronia, Grodzkiej i innych nałożą blokadę na sejm i będą się domagać, aby władza przyznała im prawa „które im się należą” to już będziecie głosić inną pieśń. Nie państwo – niezależnie od słuszności czy czego innego tłumów nie można przystawać na ich żądania. Król pruski Fryderyk Wilhelm powiedział >>Nie będę podnosił korony z błota<< i to powinniśmy mówić zawsze przy takich okazjach (chociaż słowo korona wypadałoby zamienić na coś innego).

  6. „: lud zawsze winien być rozpędzany i pałowany. Inaczej popada w pychę i staje się bezczelny, domagając się socjalizmu” to stwierdzenie dotyczy również władzy. Kto wypałuje władzę za łamanie prawa zmiany umowy ubezpieczeniowej ? Kto wypałuje władzę za pychę, bezczelność , głupotę, złodziejstwo ? Konserwatysta powinien stać po stronie prawdy , a nie władzy. Krytyka ludu nie powinna przysłaniać krytyki władzy. „Konserwatysta instynktownie jest po stronie władzy, gdyż ta gwarantuje porządek” ale czy porządkiem można nazwać demokratyczny „porządek” ? ” A wszelka władza ma przecież charakter katechoniczny i pochodzi od Boga” błąd , uzurpacja władzy nie jest pochodną. Konserwatysta może tolerować uzurpację , ale tolerancja to nie jest to samo co przyznanie tej władzy pełnego legalizmu i uznania jej jako pochodną Boga. Władza okradła lud z potężnej kasy. Nikt nie podnosi problemu , gdzie te pieniądze są, kto za to odpowiada. Cisza , demokraci będą się przekrzykiwać „to oni” , wymyślając kolejne reformy do reformy pomysłami 67 lat , albo socjalistyczny solidaryzm. Zgoda,że trzeba znaleść jakieś rozwiązanie, ale trzeba nazywać złodzieja złodziejem , a nie pochodną Boga.

  7. „A wszelka władza ma przecież charakter katechoniczny…”- nie znam wszystkich publikacji Profesora i może to dlatego dla mnie nowość. Z tego co rozumiałem do tej pory katechon musi miec władzę, która, jak teraz przeczytałem, „ma charakter katechoniczny”.Czyzby więc katechonem był każdy władca? Mogę sie zgodzic, ze każdy władca to „ten który powstrzymuje”… coś tam, ale nie mogę, że przed złem. Jeśli chodzi o „katechoniczny” w szerszym znaczeniu, to dlaczego oczywistość miałaby ustprawiedliwiać represje władzy? ( Jesteśmy katechonami, bo POWSTRZYMUJEMY tłum – mozemy to robić, bo jesteśmy katechonami) Jeśli w węższym znaczeniu ( przed złem), to buntujący sie lud „zawsze winien być rozpędzany i pałowany”, bo jest złem, a władca dobrem. I tutaj właśnie nie mogę się zgodzić.

  8. Co do „reformy emerytalnej”, to, jak juz w jednym komentarzu pisałem – uczciwiej obnizyc emerytury niż podnieść wiek emerytalny. Przy załozeniu, że emerytura to świadczenie socjalne do którego nabywamy praw po spełnieniu jakichś warunków, moznaby udawać, ze państwo nie zbankrutowało. Fakt, że zapatrzony w słupki z poparciem rząd Tuska na to nie wpadł, dowodzi tylko, że o niczym nie decyduje. Pełny dowód: wśród tych którzy pobieraja emerytury poparcie dla PO jest mniejsze, niz wśród tych, którzy nie pobierają, a chcieliby jak najszybciej pobierać. Nawet w mniejszym wymiarze.

  9. „A wszelka władza ma przecież charakter katechoniczny” Ciekawa myśl. Czekam teraz na artykuł profesora piętnujący „katolicką hołotę” hiszpańską która ośmielała się protestować przeciwko władzy natchnionego bosko katechona Napoleona. Z tego co kojarzę W. Łysiak pisał coś w ten deseń o tej „hołocie”. Może Pan się nim podeprzeć. Cenię sobie u ludzi konsekwencję w poglądach, a nie ośmielając się pana profesora posądzać o brak tejże, wydaje mi się że taki tekst byłby na miejscu, koniecznie w dziale „formacyjne”.

  10. W tej sytuacji trudno się nie zgodzić. Ulica nie jest miejscem na robienie polityki i hołotę trzeba gnać pałkami. Ulica jest miejscem gagatków typu komuniści, trockiści czy inne lewactwo, a nie dla porządnych ludzi.

  11. ElDesmadre , o ile mnie pamięć nie myli, to Napoleon był po pierwsze najeźdźcą, po drugie zaś „król’ Józef nie mógł być katechonem, bo psuł stan prawny i ideowy Hiszpanii, a nie go poprawiał lub chronił. Tyle razy już Adam tłumaczył co rozumie przez katechoniczność i nadal, jak widać, jest to pojęcie niejasne.

  12. @ p. Rękas: widzi Pan, mi się wydaje że profesor nadal nie jest do końca pewien jak się rzecz ma z tą katechonicznością i jest w trakcie jej doprecyzowywania, co obecnie – wnioskując po cytacie który umieściłem na początku poprzedniej wypowiedzi – równa się rozszerzaniu jej do granic możliwości. Skoro „wszelka władza” jest katechoniczna, to władza najeźdźcy też się staje z automatu katechoniczną, niezależnie od jej pozostałych cech.

  13. ElDesmadre, gdyby ta obca władza wygrała i ustanowiła swoje panowanie, można by się zastanawiać nad jej katechonicznością. Skoro jednak jej się to nie udało, a cała operacja miała generalnie znamiona wojny z podmiotem zewnętrznym (a w znacznie mniejszym wymiarze domowej), to mamy do czynienia jednak z nieco inną sytuacją, niż sugerowany przez Pana automat.

  14. @ p. Rękas: określenie „wszelka władza” nie implikuje ani „władzy prawowitej” ani „utrwalonej”. Tą katechonicznością wpędziliście się w kozi róg, w przeciwieństwie do legitymistów, których podejście, choć można się z nim nie zgadzać, jest bardziej spójne. Ale, jako że katechonizm-wielomskizm w Pana ujęciu ma węższy zakres niż w ujęciu samego autora, proponuję w takim razie artykuł piętnujący „hołotę” Cristeros.

  15. Po raz 101 proszę, żeby nie mówić do mnie per „wy” i „-ście”. Zwłaszcza, że jak zauważyłem (nie tylko w komentarzach na tym Portalu( – takie uogólnianie sobie polemiki z reguły ma służyć zwalnianiu się rozmówców z konieczności polemizowania z jakimś konkretnym poglądem czy wypowiedzią, ma natomiast pozwolić płynąć swobodnie „wyście napisaliście, chcieliście, uważaliście”. Sugeruję zamiast tego dyskusję konkretną o konkretach: „cytat – krytyka-pogląd własny”, a nie bajkopisarstwo.

  16. Władza z nadania demosu, to raczej dopust Boży… Zauważmy, że Opatrzność odebrała tej tzw. władzy moc karania gardłem (przynajmniej w sposób prawny). No, ale jednak mają władzę – mogą stosować represję, a nawet mogą rządzić. Tylko zamiast tego `kręcą lody`. Syndykalizm zaś to jednak tylko nieodłączne uzupełnienie demokracji, czy raczej – używając retoryki tekstu – rządów z nadania motłochu. Związki zatem jako legitymacja demokracji. Bo trochę razi słowo legitymizm. Bardziej adekwatny byłby legitymacjonizm, cokolwiek to znaczy.

  17. Przykro mi bardzo ale to Pan stanął w obronie katechonizmu-wielomskizmu, o który to oparta jest obecnie w sporej mierze linia ideowa portalu, stąd jakiekolwiek skróty myślowe nie byłyby bezzasadne. Jednakże, skoro już raczyłem zauważyć że być może w Pana ujęciu (nie „Państwa”) ów termin ma węższy zakres znaczeniowy, proszę o ustosunkowanie się do pytania o Cristeros walczących z katechonem Callesem. Żebym tylko nie odniósł wrażenia, że Pana czepianie się mojej uwagi o „Waszym” lansowaniu katechonizmu (tak jakby te lansowanie nie miało miejsca) ma „służyć zwalnianiu się rozmówc[y] z konieczności polemizowania z jakimś konkretnym poglądem czy wypowiedzią”.

  18. ElDesmadre, efektywności polemiki służy jej przejrzystość, a nie epatowanie „wrażeniami”. Do Cristeros mam stosunek pozytywny, natomiast nie pojmuję dlaczego nazywa Pan Callesa katechonem. Czyżby nadal nie rozumiał Pan (lub nie chciał zrozumieć) co Adam określa tym pojęciem?

  19. Pytanie proceduralne: Czy katechon poćwiartowany nadal jest katechonem, czy taż w momencie ćwiartowania nowym katechonem zostaje ćwiartujacy? I co z „łaską hierarchicznego wybraństwa/namaszczenia”: czy też zostaje poćwiartowana i przechodzi w stosownych proporcjach na cwiartujących, czy też jest niepodzielna i przechodzi na szefa ćwiartującej ekipy?

  20. A co z wladza opresyjna w rozumieniu Sw. Tomasza, ktorej przeciwstawianie sie dopuszczal? Nie uwazam, ze nalezy popierac ulice, ale po co to jednoznaczne opowiadanie sie po stronie opresyjnej wladzy? Czy konserwatyscie nie lepiej stanac z boku i w spokoju przygladac sie tej sprzeczce w demo-liberalnej rodzinie, ewentualnie wkroczyc do akcji kiedy bedzie mozna cos pozytywnego uzyskac?

  21. Mi się wydaje że to Pan nie chce rozumieć. Kolejny raz ten sam cytat z powyższego tekstu, tym razem w wersji rozszerzonej: „A wszelka władza ma przecież charakter katechoniczny i pochodzi od Boga. Lud to bezkształtna materia, której należy nadać formę. Pałka dobrze się ku temu nadaje.” Tak właśnie – WSZELKA władza. Calles w przeciwieństwie do, jak Pan to ujął, „króla” Józefa miał ugruntowaną władzę, zaś Cristeros to był w gruncie rzeczy prosty lud. Żeby Pan zrozumiał co mi przyświeca: że profesor powyższym tekstem doprowadził pojęcie katechoniczności do skrajności, rozciągając je już nie na tego co „psu[je] stan prawny i ideowy (…), a nie go poprawia lub chroni” (cytat z Pana – takie ujęcie katechoniczności można faktycznie znaleźć w starszych tekstach profesora), a wszelką władzę jako taką. Obecnie w ujęciu profesora władza zawsze jest katechonem, a lud jej przeciwny zawsze trzeba pałować. Czyli np. Cristeros również – nie liczą się bowiem moralne i obiektywne racje, liczy się to kto ma pałkę – ten bowiem z definicji staje się katechonem. Jest to zresztą zgodne z lansowaną na tym portalu równolegle linią tzw. realizmu, będącego nurtem wysługiwania się każdorazowo pałkodzierżcom. Pan profesor – być może zresztą nie do końca świadomie – zbliżył do siebie te pojęcia. Pan zaś z jednej strony obrusza się, jak Pana łączę ze sprzyjaniem idei katechonizmu, a z drugiej – wbrew powyższemu tekstowi – broni katechoniczności jako czegoś o węższym zakresie niż to, co powyżej określił pan profesor. Tylko tyle i aż tyle.

  22. ElDesmadre – niech się Pan litościwie zdecyduje: czy polemizuje Pan ze mną, czy z Adamem, bo się robi bałagan. Komentując tekst Adama przywołał Pan przykład hiszpański – moim zdaniem nieadekwatny, bo związany po prostu z wojną obronną Hiszpanów przeciw Francuzom. Następnie zapytał mnie Pan o mój stosunek do Cristeros i Callesa – odpowiedziałem (choć rozumiałbym, gdyby to było pytanie do Adama, a nie do mnie, nie bardzo bowiem wiem na jaki temat miałbym w tym zakresie z Panem polemizować). I – żeby była jasność – nie „obruszam się”, tylko nie lubię chaosu w dyskusji.

  23. @ p. Rękas: a czy w sytuacji gdy X krytykuje poglądy Y, włącza się w to Z w obronie Y, na co X twierdzi że Z broni w rzeczywistości nieco inną koncepcję niż zawarł w swoim tekście Y – to X polemizuje z Y czy z Z? I gdzie tu chaos? Nie rozumiem po co wprowadzać sztuczną wyłączność na polemikę. Moim pytaniem o Cristeros chciałem właśnie sprawdzić czy Pan jako ten który (jak to implikuje) zrozumiał doktrynę katechonizmu-wielomskizmu, rzeczywiście ją zrozumiał. I dochodzę do wniosku, że albo nie zauważył że wraz z powyższym tekstem zmieniła swój zakres znaczeniowy albo też po prostu nie podziela jej obecnej formy, która wynika z powyższego tekstu.

  24. @El Desmadre – ta przypadlosc zdarza sie p. Rekasowi coraz czesciej. Najpierw polemizuje z komentarzami pod tekstem, tak jakby w ogole tekstu nie przeczytal – vide: „Tyle razy już Adam tłumaczył co rozumie przez katechoniczność i nadal, jak widać, jest to pojęcie niejasne.” – a potem wykreca sie wegorz zlapany na wedke.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.