Obelisk i Bardotka

Kiedy przed miesiącem gwiazdor, na znak protestu przeciw fiskalnej opresji socjalistycznego rządu Francji, zadeklarował emigrację (początkowo do Belgii) – na krótko stał się bohaterem całej liberalnej prawicy, także w Polsce. Ganiono pomysły prezydenta Hollande’a i premiera Ayrault i powszechnie solidaryzowano się z grupą ok. 1.500 najbogatszych osób, które miał objąć nowy, wprowadzony na okres dwóch lat 75-procentowy podatek od dochodów powyżej 1 mln euro rocznie. Ponieważ cała niemal polska „prawica” dotknięta została przez liberalizm, a podatki uważa za zło bynajmniej niekonieczne – Depardieu został wciągnięty na sztandary walki z „czerwonymi”. Kiedy jednak okazało się, że nominalnym przynajmniej miejscem emigracji aktora będzie Rosja – „prawicowe” fora zaroiły się od komentarzy: „no proszę, od początku mówiliśmy, że ten Obelisk to komuch!”. Oto więc centroprawica w Polsce po raz kolejny potwierdziła własną, oryginalną definicję „lewactwa” i „komuny”. „Lewakiem” i „komuchem” jest ten, kto „lubi Ruskich”, nawet, jeśli aktywnie krytykuje socjalistyczne pomysły gospodarcze.

Żeby pomieszanie pojęć było większe, ta sama „prawica” w Polsce – bardzo chętnie sama nałożyłaby takie same, albo i 105-procentowe podatki na tutejszych najbogatszych. Dalej, równocześnie przez chwilę nawet nie widziała nic dziwnego w tym, że ktoś może mieć dość własnego państwa ze względu na jego fiskalizm. Ba, w odniesieniu do innego swego idola – wielu internetowych anty-obelixowych napinaczy nadal jest tego zdania. Tyle tylko, że Wojciech Cejrowski – argumentując tak samo, jak Depardieu – przeniósł się do Ameryki Południowej, a nie do Rosji, więc patriotyzmu mu to nie odebrało. Zwłaszcza, że nadal krytykuje – słusznie! – rządy PO. Nie trzeba też chyba przypominać, że poniekąd z tego samego źródła pochodzą znane argumenty Janusza Korwin-Mikkego wskazującego na wyższość polityki podatkowej w III Rzeszy, od tej obowiązującej w III RP. I znów jednak – to przecież tylko jakaś tam Rzesza, a nie ta ruska ohyda!

Paradoksy (?) można zresztą mnożyć. Szok po deklaracji Depardieu po raz kolejny połączył ukraińskich banderowców i rusofobów z Polski. Zarówno szowinistyczna, antypolska SWOBODA, jak i czytelnicy post-smoleńskich portali „prawicowych” w naszym kraju – zgodnie żądają bojkotu filmów Depardieu, wytykają mu wyjazdy do Rosji i Czeczenii, sympatię Putina i Kadyrowa.

Faktycznie, tak z punktu widzenia banderowców, jak i „smoleńszczyków” – Depardieu napisał rzeczy straszne: „Kocham wasz kraj – Rosję, waszych ludzie, przeszłości, wasze pisarzy. Kocham waszą kulturę i wasz sposób myślenia. Podoba mi się wasz prezydent, Władimir Putin i sympatia ta jest wzajemna. Rosja to wielka demokracja, nie jest państwem, którego obywatela premier może nazwać „żałosnym”. Nigdy nie będę się tu czuł samotnym. Chwała Rosji!”. Abstrahując od magicznych dla Francuza odwołań do „demokracji” – czyż Depardieu dokonując wyboru, nie postąpił podobnie, jak francuscy emigranci doby rewolucji, uznający, że sojusz wokół tronów jest ważniejszy od fałszywej, jakobińskiej i pozornej wspólnoty pionowej z sankiulotami?

Jasne, że daleki od jakichkolwiek prawicowych wartości aktor nie jest księciem de Richelieu i nie warto też przykładać ideologicznej miary do jego walki o stan własnego portfela. Jednocześnie jednak nie sposób nie docenić PR-owskiej sztuczki prezydenta Putina. Wszak to zwłaszcza jego krytycy z Polski jakże ochoczo wrzucają go do jednego worka z przywódcami sowieckimi. Tymczasem przecież w tamtym okresie żywym dowodem na nierównomierny rozwój obu ustrojów (fakt, że nieco ahistorycznym i ignorującym poprzednie kilkaset lat dziejów Zachodu i Wschodu) był kierunek ucieczek. I choć kraje Zachodu uciekinierami zza Żelaznej Kurtyny cieszyły się raczej krótko i przez chwilę, nie bardzo mając co z nimi zrobić – to przecież dowodzić to miało historycznej wyższości kapitalizmu na komunizmem, Oceanu nad Kontynentem itd. Dziś złośliwie uśmiechnięty Putin, kuszący spłaszczonymi stawkami podatkowymi i opryskliwy francuski gwiazdor patrzą na ten sam Zachód pytając w domyśle: no i gdzie wasza wyższość? Coście z nią zrobili? Jak wykorzystaliście pozornie ostateczny triumf nad Wschodem?

Putin daje też sygnał kolejny – na Zachód bez żalu wypycha własnych oligarchów, hochsztaplerów, beneficjentów złodziejskiej prywatyzacji z lat 90-tych. W zamian deklaruje gotowość przyjęcia artystów, ludzi „starych pieniędzy”, wszystkich tych, którym dojadł upadek europejskiej gospodarki, w którym ten trzymający mieszek jest ważniejszy od jego właściciela. To informacja ważna dla własnej oligarchii, ale także piłka zdobyta w meczu na punkty w globalnej lidze, choćby tylko PR-owska. I wszyscy chyba poza Polską zdają sobie sprawę z wagi tej rozgrywki.

Symboli jest w tej sprawie zresztą nie mniej, niż wspomnianych paradoksów. Oto bowiem do Rosji wędrują z socjalistyczno-demoliberalnej Francji nie tylko Depardieu – Danton z filmu Wajdy, ale i Brigitte Bardot, niegdyś pozująca do podobizny Marianny (ta już w ogóle stanowi dla krytyków pomieszanie z poplątaniem, będąc jednocześnie ekolożką, aktywistką anty-imigrancką i sympatyczką Frontu Narodowego). Dla zachodniej opinii publicznej utrata tych dwóch ikon pop-kultury to cios. W Polsce, nim minie północ – Bardotka zapewne zostanie „komuszką”, „pożyteczną idiotką Putina” i nieledwie „zamachowcem smoleńskim”. Ale chociaż można nie cenić Depardieu i wzruszać ramionami nad płaczącą nad bieszczadzkimi wilkami przebrzmiałą pięknością – to zastanówmy się nad ich krokiem. Wszak do znaków jakże często wykorzystuje się maluczkich (niekoniecznie, jak widać, majątkiem i talentem), a już prawica w Polsce na „znakach” zna się najlepiej. A zatem ostatni znak wydaje prosty i skądinąd znany: „kierunek – Wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja!”

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Obelisk i Bardotka”

  1. Jestem niemal pewny, że Obelix nie płacił podatku według stawki 75 procent, tylko wystapił jako twarz kampanii antypodatkowej namówiony przez ważniejszych od niego. Przestrzegałbym jednak przed tym uwielbieniem dla Wschodu. Może by Piotr Skwieciński napisał reportaż na specjalne zamówienie Konrada Rekasa?

  2. Podatki dochodowe płaci się w skali roku. On, i wielu innych bogatych Francuzów, uciekło przed tym, jak ich ten podatek zacząłby dotyczyć. Mówisz, że przestrzegasz przed uwielbieniem dla Wschodu. Dlaczego?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.