Ostatnia walka irackich chrześcijan

Po zajęciu 10 czerwca przez bojowników Islamskiego Państwa Iraku i Syrii (ISIS) Mosulu, zdobywcy rozpoczęli forsowne wdrażanie tam prawa szariackiego i represje przeciw zamieszkującym miasto i jego okolice i wyznającym chrześcijaństwo Asyryjczykom. 21 czerwca członkowie ISIS rozpoczęli pobieranie specjalnego nałożonego na chrześcijan podatku (dżizija).

Szerokim echem odbił się na świecie incydent, którego ofiarą padła wkrótce potem jedna z rodzin asyryjskich w Mosulu. Trzech aktywistów ISIS dokonało zbiorowego gwałtu na matce i córce rodziny, która nie była w stanie zapłacić żądanej dżizija. Nie mogący zapobiec rodzinnej hańbie, ojciec i mąż zarazem popełnił samobójstwo. W innym zanotowanym przypadku, samobójstwo popełnili zgwałcona dziewczyna i nie będący w stanie zapobiec jaj hańbie brat.

Przypadki te nie są wyjątkami na tle postępowania islamistów w opanowanym przez nich Mosulu i wschodniej części Syrii. Mnożą się przypadki porywania przez nich miejscowych kobiet, następnie wykorzystywanych seksualnie (regularnie gwałconych lub zmuszanych do prostytucji) w ramach instytucji zwanej „małżeńskim dżihadem” lub „seksualnym dżihadem”. Chodzi w niej o zapewnienie bojownikom o państwo islamu uciech płciowych nie w życiu pozagrobowym, ale już w tym doczesnym. Porywane przez bojowników kobiety i dziewczęta z Mosulu i okolic przymuszane są do uczestnictwa w „seksualnej stronie dżihadu”. Źródła donoszą, że pomiędzy 11 a 18 czerwca zanotowano 19 przypadków takich porwań.

W odpowiedzi, niewielka chrześcijańska wspólnota zamieszkująca miasteczko Bartella, położone niedaleko od Mosulu, wystawiła własną, 600 osobową milicję. Po opuszczeniu Bartelli przez broniące jej wcześniej rządowe siły irackie, mieszkańcy miejscowości wystawili sformowaną naprędce lokalną milicję. Na jej czele stanął kapitan Firaz Jacob. Na pomoc nadciągnęła niewielka grupa kurdyjskich ochotników z położonego o godzinę drogi Erbil. Kilka kilometrów od Bartelli znajdują się już posterunki ISIS.

Zapytany o perspektywy taktyczne, kapitan Jacob odpowiada „Zostaję tu, czekając na swoje przeznaczenie. Zostaniemy tu, niezależnie od wszystkiego. Widzieliśmy te wszystkie zbrojne grupy, ale mimo wszystko zostaniemy. Kochamy nasz chrześcijański sposób życia, kochamy nasze kościoły i kochamy naszą wspólnotę. Nie wiem, co się stanie, gdy nas zaatakują. Być może zrobią to, co zrobili w innych miejscach i wszystkich nas zabiją”. Chrześcijańscy obrońcy Bartelli najpewniej wszyscy zginą, jeśli już nie zginęli do momentu, gdy pisane są te słowa. Wraz z Kurdami mają do utrzymania kilkusetkilometrową linię frontu, na której utrzymać nie zdołała się uprzednio regularna armia Iraku.

Islamiści deklarują co prawda tolerancję dla znajdujących się pod ich władzą innowierców, pod warunkiem przestrzegania przez nich prawa Szariatu. Miejsca kultu innowierców mają być, wedle zapewnień ISIS, chronione. Islamiści przez miejscowych sunnitów postrzegani są jako wyzwoliciele. Pomimo opresyjności rządów, zaprowadzają względny porządek. Dla mniejszości religijnych jednak, ich władza jest katastrofą. Po zajęciu syryjskiego miasta Rakka, islamiści zaprowadzili ład i ukrócili bandytyzm, wkrótce jednak odebrali chrześcijanom dwa kościoły, zerwali z nich krzyże i przekształcili je punkty werbunkowe swoich wojsk.

Większość chrześcijańskich rodzin z Mosulu schroniła się w wykutym w skale klasztorze św. Mateusza niedaleko Bartelli. Wielu opuściło miasto, starając się przedostać do pobliskiego Kurdystanu lub w ogóle poza granice krajów, które do niedawna jeszcze wchodziły w skład nieistniejącego już Iraku. Spośród 800 tysięcy żyjących pod rządami Saddama irackich chrześcijan, do dziś pozostało ich w tym regionie 200 tysięcy. Byli wśród nich wierni prawosławni i katoliccy pochodzenia asyryjskiego, syriackiego, ormiańskiego i arabskiego, używający w liturgii często wymarłych już języków jak aramejski lub asyryjski. Wielu z nich żyje dziś już w Szwecji, Niemczech, USA lub Zjednoczonym Królestwie. Zginęli w Iraku chaldejski arcybiskup Mosulu, Paulos Faraj Rahno, znaleziony w ukrytym grobie w 2008 roku, oraz ojciec Raghid Aziz Ganni, zabity po odmowie przejścia na islam.

Bojownicy kapitana Jacoba z Bartelli są jednymi z ostatnich. Tymi, którzy zostali by bronić swojej ziemi.

Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je (Mt 16;25).

Ronald Lasecki

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.