Oświadczenie Redakcji w sprawie księdza Adama Bonieckiego

Ksiądz Boniecki, niezależnie od swojej działalności redakcyjnej i publicystycznej, pozostaje przede wszystkim zakonnikiem, a także kapłanem Świętego Kościoła Katolickiego. Co za tym idzie – wypowiedzi, w których w sposób otwarty opowiadał się po stronie lżącego Kościół i jego najświętsze Objawione Słowo satanisty, należy uznać za karygodne i niemożliwe do zaakceptowania. Słusznie napomniał księdza biskup Mering, a w konsekwencji dalszego głoszenia poglądów niezgodnych ze stanowiskiem i nauczaniem Kościoła nałożenie nań wspomnianego wyżej zakazu jest krokiem oczywistym i ze wszech miar potrzebnym.

Tym samym budzi nasze niezrozumienie i sprzeciw podjęta przez niektóre media i osoby prywatne próba zaprotestowania przeciwko decyzji władz zakonnych oraz – jak twierdzą – godzeniu w swobodę wypowiedzi. Osoby te dają tym samym dowód swojej ignorancji i braku orientacji w zakresie tego, czym jest Kościół i jego nauczanie, powinny więc uniknąć dalszego ośmieszania się i zamilknąć. Zaciekłość dzisiejszych obrońców księdza Bonieckiego dziwi tym bardziej, że niejednokrotnie są to sprawy na co dzień pozostające poza jakimkolwiek ich zainteresowaniem. 

Nie należy zapominać, że zgromadzenie Ojców Marianów jest autonomiczną strukturą zakonną, w związku z czym korzysta z wszelkich wynikających z tego stanu rzeczy praw. Ingerowanie w jego wewnętrzne decyzje jest niemądre, a ponadto bezczelne. Co więcej: Kościół jest instytucją hierarchiczną, a rządzące nim prawa różne są od tych, którymi kieruje się rzeczywistość demoliberalna. I zdaniem naszym należy to bezwzględnie uszanować.

Raz jeszcze podkreślamy, że Redakcja portalu Konserwatyzm.pl, mając nadzieję na zmianę przekonań księdza Adama Bonieckiego, a także zapewniając o swojej modlitwie dla niego, w pełni zgadza się ze stanowiskiem władz zgromadzenia i uważa je za jedyny możliwy w tym przypadku krok dyscyplinujący.

Redakcja portalu Konserwatyzm.pl

(MM)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Oświadczenie Redakcji w sprawie księdza Adama Bonieckiego”

  1. Z tym “w sposób otwarty opowiadał się po stronie lżącego Kościół i jego najświętsze Objawione Słowo satanisty” to bardzo mocno przesadziliscie. Proponuję najpierw zapoznać się z wypowiedziami ks.Bonieckiego a dopiero potem pisać, o czym i jak się wypowiadał.

  2. Nie przesadziliśmy. Cytat z księdza Bonieckiego: o Darskim w telewizji stwierdził, że “to nie jest tak, że tam się wprowadziło szatana. Zrobiliśmy reklamę dla pewnego typu sztuki”. Nie umiał wyjaśnić, dlaczego biskupi tak ostro potępili występ Nergala w telewizji publicznej: “Nie wiem. Może są zbyt wrażliwi”. Zdecydowanie nie przesadziliśmy.

  3. Nieprawda, ksiądz Boniecki nigdy nie poparł Nergala. Powiedział w TVN24 przecież: “Nie chciałbym nikogo obrażać, ale pan Nergal ma dla mnie w sobie coś z błazna” (na pewno da się to zweryfikować, oglądałem ten program). Chodziło mu o to, że to nie jakiś muzyk pajacujący na scenie jest prawdziwym problemem, tylko stan mediów publicznych calkowicie pozbawionych misji (to też chyba gdzieś mówił, nie pamiętam gdzie). Dajmy spokój, więcej skromności w sądzeniu.

  4. Oczywiście , że ks.B. nigdy nie poparł “Nergala”. Ponadto “Nergal” nie jest żadnym satanistą, tylko zwykłym głupkowatym pajacem.

  5. @Tomasz Dalecki: O masonerii mówi się że jest tylko organizacją dobroczynną, a niedługo w Tygodniku Powszechnym przeczytamy o tym, że na początku stworzenia Pan Bóg de facto naruszył prawo diabła do wolności wypowiedzi. Nie – ksiądz Boniecki stanął w obronie osoby propagującej satanizm i/lub będącej satanistą. Ewentualnie – jeżeli Pan woli – niezależnie od interpretacji jego słów po prostu opowiedział się za stanowiskiem przeciwnym temu, które w tej konkretnej sytuacji jest tożsame z interesem Kościoła. A zatem konsekwencja jest słuszna, zresztą warto podkreślić, ze zakon nie zabronił księdzu publikacji na łamach TP.

  6. Tomaszu, ale w takich przypadkach nie ma znaczenia, żadne naprawdę: że Nergal jest może “satanistą” dla kasy, ktoś islamistą pijącym wódkę, a ktoś masonem po cichu chodzącym do kościoła. Publiczne deklaracje, czy nawet samo funkcjonowanie w obrocie publicznym danej osoby sieje zgorszenie i popularyzuje szkodliwe postawy i dlatego nie może budzić akceptacji. A w przypadku ks. Bonieckiego choćby go karano za przechodzenie przez jezdnię to i tak warto temu przyklasnąć, bo może uda się go w ten sposób wypchnąć (skoro nie ma siły, by go suspendować) i skłonić do zdjęcia sutanny, która już od dawna mu nie pasuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *