Patron naszej solidności

Była zima roku 1848. Nad wielkopolskim sanktuarium w Górce Duchownej wstawał mroźny świt. Właśnie zakończyła się też poranna msza święta. Przed głównym ołtarzem wciąż jednak klęczała ciężarna kobieta. I tylko krzątający się po świątyni sędziwy kościelny trochę dziwił się jej żarliwej modlitwie. Kobietą tą była Cecylia Wawrzyniakowa, mieszkająca w pobliskiej Wyrzece. Jej wyprawa do słynącego łaskami miejsca, mimo poważnego stanu, była jednak zrozumiała. Choć posiadała już liczną rodzinę, to jednak w ostatnim czasie obumarło ją dwoje dzieci. Dlatego teraz postanowiła się zabezpieczyć. W swej żarliwej modlitwie podejmowała bowiem istotne zobowiązanie. Jeśli urodzi syna – odda go do stanu kapłańskiego.

Miłosierny Bóg postanowił wysłuchać jej próśb. Kilka tygodni później, w rodzinnej Wyrzece, urodził się jej syn Piotr. Chłopiec, który w kilkadziesiąt lat później będzie jednym z najwybitniejszych Wielkopolan swoich czasów. Wybitnym kapłanem i społecznikiem.

Nie wiadomo czy tak właśnie wyglądało podjęte wobec Boga zobowiązanie Cecylii Wawrzyniakowej. Wiadomo jednak, że takowe zobowiązanie kobieta złożyła. I że jej syn – ksiądz Piotr Wawrzyniak – był na swoje czasy postacią wybitną.

Piotr Wawrzyniak urodził się więc w rodzinnej Wayrzece 30 stycznia 1849 roku. W wieku 9 lat został uczniem śremskiego gimnazjum. Podczas odbieranej tam edukacji nie tylko wyróżniał się najlepszymi wynikami w nauce, ale też i zaangażowaniem społecznym. W roku 1865 stanął bowiem na czele szkolnych Marianów – tajnej, śremskiej organizacji filomackiej. Organizacji samokształceniowej i patriotycznej. W wieku lat 14 na kilka tygodni samowolnie opuścił gimnazjum pragnąc przekroczyć granice Królestwa Polskiego i walczyć w Powstaniu Styczniowym przeciwko Rosjanom. Ostatecznie jednak – po namowach ojca – powrócił do nauki.

W roku 1867 wstąpił do poznańskiego seminarium duchownego. Nauka w nim przychodziła mu z wyjątkową łatwością, stąd też – jeszcze jako diakon – skierowany został przez swojego arcybiskupa, Mieczysława Ledóchowskiego, na stypendium teologiczne do Münster. Tam nie tylko zgłębiał tajniki świętej nauki, ale też poznawał najważniejsze zdobycze ówczesnej techniki.

Święcenia kapłańskie otrzymał ostatecznie w roku 1872. Skierowany został na parafię Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Śremie, z którą związał większość swojego kapłańskiego życia. Najpierw był we niej wikarym, a potem – po śmierci dotychczasowego proboszcza, księdza Michała Menzela – tak zwanym wikariuszem substytutem. Władze pruskie doceniając jego talenty organizacyjne nie chciały się bowiem zgodzić na objecie przez niego stanowiska śremskiego proboszcza. Stąd też wynikła owa dziwna kanoniczna konstrukcja, na bazie której dzielny kapłan sprawował swe obowiązki duszpasterskie.

W końcu jednak pruska niechęć ustąpiła i ksiądz Wawrzyniak został pełnoprawnym proboszczem. Dnia 22 grudnia 1898 roku objął bowiem w pełnoprawne władanie parafię Świętego Jakuba w Mogilnie.

Od pierwszych dni swojego kapłaństwa obowiązki duszpasterskie był tylko częścią jego zaangażowania. Czas swój poświęcał bowiem głównie działalności społecznej. Działalności, która przyniosła mu największą sławę. I tak – już w roku 1873 – stanął na czele Śremskiego Towarzystwa Przemysłowego, któremu szefował przez 26 lat. W tym samym mieście na bazie lokalnej Kasy Oszczędności i Pożyczek utworzył oparty na zasadach nowoczesnej spółdzielczości Bank Ludowy. To tenże bank wszedł następnie w skład Związku Spółek Zarobkowych, który jego twórca organizował wraz z innym kapłanem Augustynem Szamarzewskim. Po śmierci swojego mentora i współpracownika, w roku 1891, ksiądz Wawrzyniak został patronem całego Związku. To pod jego patronatem powstały też pierwsze spółdzielnie rolnicze, zaczęto wydawać pierwsze spółdzielcze periodyki, a działalność Związku rozszerzyła się na Pomorze, Warmię i Mazury.

Zaradny kapłan udzielał się także w innych dziedzinach życia. W latach 1902 – 1910 kierował słynną poznańską Drukarnią i Księgarnia Świętego Wojciecha, a w ukochanym Śremie dbał o rozwój terenów zielonych zostając prezesem lokalnego Towarzystwa Upiększania Miasta.

Nie stronił ksiądz Wawrzyniak także od działalności politycznej. W latach 1893 – 1898 był posłem do sejmu pruskiego i sekretarzem Koła Polskiego. Przebywając w Berlinie intensywnie wspierał też tamtejszą polonię, dla której w 1897 założył polskojęzyczny Dziennik Berliński.

Dbając wreszcie także o współbraci duchownych – w roku 1907 – założył także Związek Kapłanów Unitas. Organizacja ta nie tylko miła zabezpieczać będących w potrzebie starszych księży, ale też aktywnie bronić stanu duchownego przed niesłusznymi zarzutami. To z inspiracji tego związku został następnie nabyty budynek słynnego kapłańskiego domu wypoczynkowego w Zakopanym czyli tak zwanej Księzówki

Ksiądz Piotr Wawrzyniak odszedł do Pana 9 listopada 1910 roku w pełni sił twórczych. Intensywne życie jakie prowadził spowodowało, że serce odmówiło mu posłuszeństwa. Zgodnie ze swoją ostatnią wolą został pochowany w Mogilnie. I chociaż – z racji ogromnego społecznego zaangażowania – w tutejszych obowiązkach duszpasterskich wyręczał go ksiądz Mieczysław Brodowski, to jednak Mogilscy parafianie zachowali we wdzięcznej pamięci swego słynnego proboszcza. Proboszcza, który stał się symbolem wielkopolskiej solidności i pracowitości.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.