PiS jest partią rządzącą, posiada wszystkie ośrodki władzy, ale w gruncie rzeczy mentalność ekipy rządowej jest zbliżona do powstańczej

.
— W dzisiejszych mediach cytowana jest wypowiedź Lecha Wałęsy, że gotów jest wyjść na barykady. Jak Pan sądzi, to jest emocjonalna wypowiedź, czy też jego głos może być usłyszany i wraz z nim pójdą inni?

— Osobiście uważam, że czas Lecha Wałęsy jako przywódcy politycznego już minął w Polsce. Przy czym, moim zdaniem, minął już dawno wraz z jego prezydenturą, która nie spełniła oczekiwań społecznych. Od czasu, kiedy został prezydentem, mamy do czynienia ze swego rodzaju powolnym, ale całkowitym spadkiem i rozwianiem jego autorytetu. A w tej chwili, po ujawnieniu całej afery z jego podpisem, czy rzekomym podpisem pod zgodą na współpracę z SB, myślę, że Lech Wałęsa przestał być przez Polaków traktowany jako postać wiarygodna. Ja osobiście nie wierzę w to, aby udało mu się kogokolwiek porwać na barykady. Jest raczej traktowany jako słabszy sojusznik przez Komitet Obrony Demokracji, i na pewno nie jako osoba, która jest w stanie przewodzić jakiemuś ruchowi zwalczającemu rządy Prawa i Sprawiedliwości. Ja myślę, że Wałęsa w tej chwili jest bardziej popularny i cieszy się większą estymą na świecie, w innych krajach, gdzie jest takim nazwiskiem-symbolem.

— Czy są w ogóle realne szanse, że głos protestujących, jeśli tacy się znajdą, może wpłynąć na zmianę obecnego stanu rzeczy?

— Osobiście nie sądzę. Patrząc na działalność Prawa i Sprawiedliwości, dochodzę do takiego wniosku, że mamy do czynienia z czymś, co w dużym cudzysłowie można określić mianem „powstania”. Dlaczego powstania? Otóż, PiS jest partią rządzącą, posiada wszystkie ośrodki władzy, ale w gruncie rzeczy mentalność ekipy rządowej jest zbliżona do stanu powstania. Proszę zauważyć, w tej chwili mamy konflikt na wszystkich możliwych polach. Z jednej strony na polach geopolitycznych — już tradycyjnie podgrzewamy konflikt z Rosją, z Unią Europejską, jest również tlący się konflikt ze Stanami Zjednoczonymi, które nie udzielają wyraźnie poparcia rządzącej ekipie. Z drugiej strony jest to konflikt wewnętrzny z siłami liberalnymi, popierającymi dotychczasowy porządek polityczny. Mamy tutaj do czynienia ze swego rodzaju powstaniem przeciwko wszystkim, z sytuacją, w której powstańcy opanowali aparat państwa i czują się jakby w oblężonej twierdzy, atakowani ze wszystkich stron zarówno z zewnątrz, zza granicy, jak i wewnątrz kraju przez coś, co prawdopodobnie oni postrzegają jako piątą kolumnę. W związku z tym, ja spodziewam się raczej utwardzenia pozycji zajmowanych przez obóz rządzący i jego radykalizacji w zwalczaniu wszystkich prawdziwych i wyimaginowanych wrogów wewnętrznych. To taka, powiedziałbym, mentalność zbliżona do jakobinizmu w czasie Rewolucji Francuskiej. Wszelki opór jest traktowany tylko i wyłącznie jako potwierdzenie tezy o wielkim spisku przeciwko prawdziwej Polsce, reprezentowanej przez Prawo i Sprawiedliwość.

— Platforma Obywatelska zapowiedziało, że 7 maja wyprowadzi na ulice milion protestujących. Czy to będzie wołanie na puszczy?

— Ilu protestujących będzie, to się okaże. Spodziewam się osobiście, że będzie ich dużo i wraz z upływem czasu ich liczba będzie wzrastać. Widać, że znaczna część opinii publicznej jest z tych rządów niezadowolona. Ale ja nie spodziewam się, aby na instytucje polityczne w Polsce obsadzone przez PiS miało to jakikolwiek wpływ. Ja bym powiedział, nawet wręcz odwrotnie. Wszelki opór i hałas czyniony przez opozycję jest dla rządzących potwierdzeniem słuszności ich rewolucyjnej politycznie linii, wymierzonej przeciwko ludziom i poprzedniemu systemowi politycznemu.

Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/opinie/20160415/2559177/walesa-polska-polityka.html#ixzz466TUOKUb

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *