Polska potrzebuje pilnie rodzaju „rewolucji konserwatywnej”

– Ile osób w Polsce, szacunkowo, można zaliczyć do zwolenników szeroko rozumianego monarchizmu? Jacy ludzie czują się związani z monarchizmem – młodzi, starsi, wykształceni, kobiety, mężczyźni?

To zależy od sposobu liczenia monarchistów. Można policzyć tych, którzy są aktywnymi członkami stowarzyszeń monarchistycznych, można policzyć tych, którzy należą do którejś z takich organizacji lub też kiedykolwiek byli członkami. Można wreszcie jako miernik potraktować ilość odsłon monarchistycznych stron internetowych lub ilość sprzedawanych czasopism.

Mogę odpowiednie dane podać na przykładzie największej polskiej organizacji, a mianowicie Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, którego jest Presem. Liczba osób aktywnych nie jest wielka i zamyka się w liczbie kilkudziesięciu. Przez szeregi stowarzyszenia przeszło w sumie ok. 600 osób. Nasz półrocznik „Pro Fide, Rege et Lege” sprzedaje się w ilości ok. 900 sztuk. Ale naszą stronę internetową konserwatyzm.pl odwiedza codziennie ponad 3.000 osób. Jeśli policzylibyśmy stałych Czytelników (takich, którzy zaglądają do nas przynajmniej dwa razy w tygodniu), to liczniki strony pokazują, że jest to liczba ok. 10.000 osób. Inna sprawa, że oczywiście nie każdy z naszych Czytelników koniecznie musi być monarchistą. Dużo dyskutujemy na naszym portalu np. o sprawach bieżącej polityki i domyślam się, że wiele osób czyta nas ze względu na poziom tekstów, a nie koniecznie dlatego, że są monarchistami.

Jeśli chodzi o ludzi, to jest to grupa dosyć łatwa do sprecyzowania, ponieważ prowadziliśmy i prowadzimy stale badania naszych Czytelników. Kwartalnik „Pro Fide, Rege et Lege” czytają osoby w wieku 35 lat i więcej, z dużych miast, z wykształceniem wyższym, przeważnie humanistycznym. Czytelnicy portalu konserwatyzm.pl są bardzo podobni, ale nieco młodsi, bowiem ich średnia wieku wynosi ok. 20-35 lat.

– W pana ocenie monarchizm w Polsce podupada czy rozkwita?

To bardzo ocenne i względne pojęcia. W porównaniu z rokiem 1989 ruch rozwinął się bardzo mocno, głównie dzięki Internetowi, który jest tanim medium szerzenia idei – nie wymaga wielkich pieniędzy, a raczej zaangażowania i pomysłu. Oczywiście, nie jesteśmy znaczącą siłą polityczną, ale widzę, że jesteśmy czytani. Cytuje się nas w prasie, krytykuje lub przytacza. Można powiedzieć, że ruch monarchistyczny powoli wzrasta, acz słowo „rozkwit” na pewno byłoby nieco na wyrost.

Sprawę tę można postawić jeszcze inaczej: monarchizm w formie „czystej”, czyli skoncentrowany na kwestii królewskiej nie wywołuje dziś w Polsce większego entuzjazmu. Ale to co stanowi jego ideową esencję – czyli tradycjonalistyczny katolicyzm, hierarchizm czy też własność prywatna – cieszy się coraz większym zainteresowaniem. W Polsce jest mało monarchistów-konserwatystów, ale jest dużo konserwatystów jako takich. I do tych staramy się docierać, takie też idee głównie propagujemy. Skupiamy się mniej na monarchii, a bardziej na apologii tradycji, Kościoła, własności, sceptycyzmie co do Unii Europejskiej, ideologii tolerancjonizmu i demokracji. Zwalczamy propagandę homoseksualizmu. Gdybyśmy zajmowali się wyłącznie kwestią  praw do tronu Ludwika XX we Francji, to bylibyśmy bardzo niszowym środowiskiem i – co tu dużo mówić – większość ludzi postrzegałaby nas jako dziwaków. Szczerze mówiąc sam podobnie postrzegam tych, którzy skupiwszy się na problemach legitymizmu dynastycznego, uważają otaczający nas świat za niegodny zainteresowania. Dlatego monarchizm nie jest dziś głównym polem naszego zainteresowania. Polska potrzebuje pilnie rodzaju „rewolucji konserwatywnej”, restauracji szacunku dla Państwa, władzy, własności, religii i tradycji. Monarchia jest hipotetycznym uwieńczeniem takiej odbudowy. Za wcześnie jest dziś aby o niej mówić. Skupmy się na tym, co jest istotne i palące.

– Jak ocenia pan działalność Leszka Wierzchowskiego?

Szczerze mówiąc mało mnie ta „działalność” interesuje. Traktuję to w kategoriach kabaretowych. Zawsze się zastanawiałem czy to jest jakaś forma happeningu, czy też jest to działalność poważna? Proszę nie łączyć ani mnie, ani Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, ani portalu konserwatyzm.pl z tym środowiskiem.

– Na ile liczne tytuły, którymi posługuje się Wierzchowski, faktycznie mu przysługują?

Odpowiem w ten sposób: jeśli chce Pan ogłosić się Regentem Świętego Cesarstwa Rzymskiego lub Cesarzem Boliwii, to oczywiście może Pan to zrobić.

– Jak ocenia pan działalność Marka Światopełka Zawadzkiego?

Nie mam pojęcia kto to jest. Chyba pierwszy raz słyszę to nazwisko.

– Która z działających w Polsce dziś organizacji monarchistycznych jest najbardziej wpływowa i wierna ideom monarchizmu?


Może zabrzmi to nieskromnie, ale Klub Zachowawczo-Monarchistyczny. Jesteśmy jedynym środowiskiem, któremu udało się zaistnieć w sferze publicznej. Oczywiście, Wierzchowskiemu także się udało, ale raczej jako przedmiotowi dowcipów. My jesteśmy jedynym środowiskiem, któremu udało się stworzyć własne media: portal konserwatyzm.pl i kwartalnik „Pro Fide, Rege et Lege”; mamy własne wydawnictwo, w którym wydajemy po 5-7 książek rocznie. Podobne portale i pisma innych środowisk mają charakter niszowy. Ten sukces związany jest jednak z tym, że nie ograniczyliśmy się do kwestii monarchistycznych, ale interesujemy się i piszemy o polityce, o sporach PiS z PO, wojnie z Libią, zamieszaniu w PJN (min. publikuje na naszych łamach poseł Jan Filip Libicki) itd. Nadmierna „wierność ideałom monarchizmu” prowadzi do marginalizacji. Czysty „monarchizm” nie ma w Polsce licznych odbiorców, ponieważ nie mamy ani pretendenta, ani tradycji królewskiej. Trzeba zająć się propagowaniem konserwatyzmu, a nie kwestiami pretendentów, które mało kogo obchodzą. Przyznam szczerze, że dla mnie też nie są to problemy nadto istotne.

– Czy istnieją pretendenci do tronu Polski, którzy mają do tego tytuł wynikający np. z pokrewieństwa z monarchami?

Nie. Właśnie dlatego skupianie się na tej kwestii uważam za ślepy zaułek. Przyszłość ma konserwatyzm, czyli przeciwstawienie się atakom lewicy, laicyzacji, socjalizmowi, propagandzie homoseksualnej, a nie problem kto będzie królem.

– Na ile realny jest scenariusz zakładający, że Polska na powrót stanie się monarchią z królem na czele?


Nie ma we mnie takiej wiary.

– Unia Polskich Ugrupowań Monarchistycznych jest monarchistyczną partią polityczną. Czy jej działania może pan określić jako poważne/niepoważne? Dlaczego?


Jeśli ktoś tworzy partię polityczną, która „ustanawia” Radę Regencyjną i „rozdaje” tytuły szlacheckie, to ja oceniam takie przedsięwzięcie jako godne zainteresowania biegłych w psychiatrii. Ja jestem z wykształcenia politologiem.

– Czy ta forma ustrojowa, monarchia, na świecie ma się dobrze, rozwija się czy podupada?

Jest w zdecydowanym odwrocie. W Unii Europejskiej prawie połowa państw to nominalne monarchie, w których panuje formuła „król panuje, ale nie rządzi”. W zasadzie to rodzaj politycznego teatrzyku, gdzie obdarza się wielkim szacunkiem panującą dynastię, odbierając jej wszelką władzę. Monarchia jest tu igraszką dziennikarzy, plotkarzy, paparazzich, kolorowych pisemek. W sumie nie bardzo widzę sens utrzymywania takiej fasadowej instytucji. Na Zachodzie panuje demokratyczny despotyzm i monarchie albo musiały uznać, że są tylko ornamentem systemu demokratycznego (np. Wielka Brytania, Hiszpania, Holandia, Szwecja), albo – chcąc pozostać autentycznymi monarchiami -zostały wywrócone przez rewolucje jeszcze w XIX stuleciu (Francja).

Powtórzę raz jeszcze: mnie mniej interesuje sama monarchia, a bardziej jej treść. Interesuje mnie tradycja, religia, hierarchia społeczna, własność. Bardzo bym chciał aby taki tradycyjny porządek był zwieńczony monarchią, ale nie mam złudzeń, że taki dzień jeszcze powróci. Nie interesuje mnie fasadowa monarchia, gdzie szanuje się króla, ale w majestacie prawa zalegalizowane jest np. zabijanie dzieci poczętych, a dwaj mężczyźni mogą zawrzeć „związek małżeński”.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Polska potrzebuje pilnie rodzaju „rewolucji konserwatywnej””

  1. Tekst dobry. Nie zabrakło ukąszenia legitymistów, ale nie było też (czego można się było obawiać) np. stwierdzenia, że zamiast pretendentów wymyśliliśmy sobie zacnych katechonów do bronienia ich pretensji do dyktatur ;). Warto zauważyć brak koloryzacji (np. przyznanie, że monarchie się zwijają), rzeczowość wywodu i odcięcie się od kabareciarzy. Czy mógłby Profesor podjąć próbę intelektualną przystosowania swoich ultramontańskich poglądów do warunków XXI wieku? Chodzi mi o samo posiadanie wizji, bez rozważania programu jej realizacji. Ot, wyobraźmy sobie, że następuje wielki krach, rozpadają się dotychczasowe instytucje, wojsko przejmuje władzę i czyni Pana doradcą przy budowie nowego porządku. Jakie instytucje powinny istnieć? Jakie powinny mieć kompetencje? Co powinno stanowić zabezpieczenie przed przewrotem (brutalna siła czy mechanizmy kanalizujące napięcia?), Czy w warstwie estetycznej powinien nastąpić powrót do pałaców w dawnym stylu, strojów i karet? Czy i jak wyobraża Pan sobie funkcjonowanie Internetu w tym systemie? Co z polityzacją mas, stronnictwami politycznymi? Jaki model gospodarczy? Jakie podatki? Integracja Europy na fundamencie Chrześcijaństwa czy oparcie się na czynnikach narodowych? Czy nowy model należałoby wprowadzić od razu czy stopniowo?

  2. jak to nie ma pretendentów spokrewnionych z włądcami Polski??????? a Wettynowie to co????!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.