„Polski street art: część 2. Między anarchią a galerią”. Recenzja książki

Elżbieta Dymna, Marcin Rutkiewicz, Polski street art: część 2. Między anarchią a galerią, Carta Blanca, Warszawa 2012, ss. 376

            Nowy, odważny i zachwycający album autorstwa Elżbiety Dymnej i Marcina Rutkiewicza otwiera następujące motto – znanego twórcy murali, streetartera Sławka „Zbioka” Czajkowskiego – „Artysta uliczny jest wart tyle, ile jest wart bez ulicy”. O tej wartości właśnie przekona się Czytelnik fascynującej propozycji wydawniczej Carta Blanci, przy czym można pokusić się o stwierdzenie, że nawet ten odmawiający street artowi miana sztuki, a uznający go za akt wandalizmu.

            Autorzy przekonują we wstępie, że mury miasta jawią się jego mieszkańcom i odwiedzającym go jako otwarta księga. Są pełne treści, sensów, znaczeń, a przy tym powodują doznania estetyczne. Można z nich czytać o historii, sztuce, polityce, trendach w modzie, subkulturach. Czerpać informacje o rywalizacji różnorodnych grup, seksie, przemocy. Zapoznawać się z wulgaryzmami, poezją i tym, czym nadawca chciał się podzielić z odbiorcą – tym, co wyznał. W ten sposób zapisane miasto wydaje się żyć na oczach tych, którzy potrafią je oglądać, a więc – pasjonujące.

„Polski street art: część 2. Między anarchią a galerią” to nie tylko zbiór wymownych obrazów fotograficznych dokumentujący działalność rodzimych artystów, ale subiektywny przewodnik po Polsce, a właściwie jej zakamarkach nierzadko niedostrzeganych lub niedocenianych, opatrzony znakomitymi komentarzami znawców problematyki.

Nie do przecenienia są teksty takich autorów jak: Marcin Rutkiewicz, Cezary Hunkiewicz, Kodow, Adrian Chorębała, Hania, Elżbieta Sala, Kin, Ewa J. Kwidzińska czy Tomasz Sikorski. Wyjaśnili oni bowiem – w sposób klarowny i precyzyjny – istotę zjawisk wyróżnianych na kanwie street artu, a przez laika określanych zbiorczym mianem graffiti. Warto nadmienić, iż wszystkie rozważania teoretyczne zostały zilustrowane znaczną ilością materiału wizualnego, co czyni je tym bardziej zrozumiałym. Ogromne wzbogacenie zawartości publikacji stanowią wywiady ze znanymi streetartowcami, przeglądy najlepszych prac wybranych artystów oraz zbiór artykułów, wypowiedzi, listów, komentarzy na temat street artu, pochodzących od osób, których bezpośrednio on dotyka.

M. Rutkiewicz porównał graffiti z writingiem, napisem, tagiem/tagowaniem writing, tag/tagowanie i napis ze street artem, a street art z graffiti, wskazując co je łączy, a co dzieli – co może łączyć i co nie powinno dzielić. Wyróżnił specyficzną odmianę tagu street logo.Dał pogląd na ich zaskakującą historię, unaocznił polską specyfikę i wyjaśnił istotę. Wyeksponował kwestię „upamiętniania”. Wiele uwagi poświęcił również najbardziej spektakularnej formie street artu – muralowi artystycznemu. Wyjaśnił na czym polega bardzo stara technika malarska – wykorzystywana także przez współczesnych streetartowców – szablon oraz co to jest throw’up, chrom, bombing, styl (forma writingu). Omówił pojawiające się w Polsce, na przestrzeni lat, problemy i kontrowersje związane z „osadzaniem pracy na przestrzeni miasta”.

Ciekawe są zaproponowane rozróżnienia, np. graffiti abstrakcyjnego czy graffiti kolejowego w szeregu rozmaitych typów, próby systematyki, m.in. motywów: liter, charakterów. Jako interesujący jawi się również zarys zależności pomiędzy „vlepką a jej dziećmi”.

Specjalistów z zakresu marketingu – także politycznego – zainteresuje rozdział poświęcony wykorzystaniu współczesnych murali reklamowych, a także tworzenia instalacji i obiektów. W. Rutkiewicz wyszczególnił ich funkcje, zwrócił uwagę na szanse i zagrożenia związane z ich stosowaniem, a następnie porównał do tych o charakterze stricte artystycznym.

Zajmujące są artykuły zamieszczone w roli zakończenia, poświęcone kolejno: „dialogowi z miastem” oraz zestawieniu argumentów za i przeciwko uznaniu street artu za sztukę (choć zapoznanie się z zawartością albumu powinno wyeliminować wszelkie wątpliwości w tym zakresie). W tym ostatnim T. Sikorski dokonał konceptualizacji pojęcia street art, przedstawił prywatną historię sztuki w przestrzeni publicznej/public artu/urban space artu/street artu, które opatrzył godnym uwagi Czytelnika kalendarium wydarzeń istotnych w dziejach miejskiej sztuki outdoorowej.

Album kończy podrozdział poświęcony sytuacji street artu w Polsce i trafna konkluzja T. Sikorskiego: „Skutki nasycenia miast krzykliwą sztuką pop są trudne do przewidzenia, ale spodziewać się można, że niektóre, co bardziej jaskrawe murale i inne dzieła street artu, przez swoją miałkość i nachalność, mogą budzić niechęć do sztuki współczesnej, bądź – przez ich powszechność – stać się ersatzem prawdziwej sztuki. Jest jednak też nadzieja, że niektórych street art zaprowadzi dalej – do prawdziwego artu i własnego muzeum wyobraźni”[1].

Znakomity album zatytułowany „Polski street art: część 2. Między anarchią a galerią” jest przeznaczony dla wszystkich tych, którzy potrafią i nie boją się dostrzegać oraz podziwiać wytworów wyobraźni innych ludzi. Warto zastrzec, że propozycja wydawnicza Carta Blanci skłoni niejednego Czytelnika do bacznego rozejrzenia się po swojej okolicy lub patrzenia na miasta z zupełnie innej, dotąd lekceważonej perspektywy.

Joanna Rak

Książkę można kupić m.in. na stronie wydawnictwa Carta Blanca: http://www.cartablanca.pl/produkty/314/polski-street-art-2-miedzy-anarchia-a-galeria


[1] T. Sikorski, Czy street art jest sztuką?, [w:] E. Dymna, M. Rutkiewicz, Polski street art: część 2. Między anarchią a galerią, Carta Blanca, Warszawa 2012, s. 373.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.