Prawica narodowa – rynsztok zardzewiałych wspomnień

Ireneusz Fryszkowski: Tomasz Kostyła – lider popularnego w latach 90. zespołu Legion. Co można dopisać do Twojej biografii od tamtego czasu?

Tomasz J. Kostyła: Paradoksalnie można powiedzieć, że zmieniło się bardzo dużo i jednocześnie niewiele. W najważniejszych kwestiach nadal jestem tym kim byłem- mam swoje poglądy, które są niezbywalne.

Pytam o działalność nazwijmy to publiczną. Angażowałeś się w politykę, byłeś może gdzieś radnym, udzielałeś się w muzyce tożsamościowej przez ostatnie 10 lat?

Tak dalece się nie angażowałem w politykę. W sytuacji, w jakiej znajduje się Polska – jej kondycja polityczna wymaga innych rozwiązań, niż uleganie pustym hasłom . Pewne idee można realizować na innych płaszczyznach – na przykład w sferze kultury czy biznesu, bo chyba tego najbardziej nam teraz brakuje.

Pamiętasz jeszcze czasy jak ruch narodowy był związany częściowo z subkulturą. Jak oceniasz jego rozwój i przemiany na przestrzeni tych 20 lat od skinheads do narodowców w garniturach na ministerialnych stanowiskach?

Subkultura i ruch narodowy istniały obok siebie przez dłuższy czas, można by powiedzieć, że nierozerwalnie. Jednak polityka, to coś więcej niż hermetyczna struktura. Jeśli członkowie subkultur na poważnie traktowali swoje polityczne zaangażowanie na prawicy, to musieli w pewnym momencie przestać myśleć subkulturowo, czyli po prostu odejść od postawy kosmopolitycznej. To naturalna ewolucja światopoglądowa, postępująca w raz z rozwojem intelektualnym. Jeśli zdobywasz wiedzę i angażujesz się w ruch narodowo-radykalny, to jednocześnie odchodzisz od wspólnoty opierającej się na prostych społecznych instynktach, dalekiej od rodzimej tradycji.

Czyli angażowanie się dawnych narodowych radykałów w politykę parlamentarną uznałeś za prawidłową drogę?

Jest to jedna z wielu dróg. Żyjemy w narzuconym systemie demokratury, więc to nie ruch narodowy rozdaje karty do gry politycznej. Trzeba się angażować w politykę czynnie, jeśli chce się zmienić Polskę, ale nie można przy tym zmieniać swoich poglądów. Kiedy definitywnie się wypali demokracja liberalna, nadejdzie czas dla ruchu narodowego, nadejdzie czas na właściwy porządek rzeczy. Pojawia się jednak pytanie, czy narodowcy są jeszcze w stanie zrealizować swoje cele polityczne…

Nie ulegasz więc dziś w polityce pustym hasłom – jak powiedziałeś – i wybierasz sferę kultury czy biznesu jako pole realizacji narodowej idei?

Pustych haseł trzeba unikać, bo zabijają skuteczniej niż kule. Kultura i biznes – te sfery nigdy się nie wykluczały, wydają się być skutecznym antidotum na powszechny marazm. Nie każdy to jednak rozumie, co gorsza nie chce zrozumieć, stąd prawica narodowa jest obecnie rynsztokiem zardzewiałych wspomnień.

Dlatego postanowiłeś wydać tomik poezji „Archanioł i Rycerz”? Jakie przesłanie niesie ze sobą? Jaki jest jego odzew na prawicy narodowej?

„Archanioł i Rycerz” – to ślad mojej wędrówki, który po sobie pozostawiam. Nie wydałem go by dokonać syntezy kultury z ekonomią. Nie to miałem na myśli. Jest to jednak próba odpowiedzialności za stan kultury polskiej po 1945 roku, choć ślady te przetarli naprawdę wielcy poeci jak Herbert, Bryll, czy Harasymowicz. Osobiście, jest to również pomnik wdzięczności ludziom, czasom i okolicznościom, które sprawiły, że jestem tym kim jestem, w takim, a nie w innym miejscu na ziemi.

Wróćmy do polityki. Niedługo wybory parlamentarne. Jak widzisz szanse narodowej prawicy czymkolwiek by ona nie była i pod jakim szyldem występowała?

Żadnych szans nie widzę. Chyba , że uznamy liberała JKM za prawicę, to może da nam pokaz reglamentowanego pluralizmu.

Są tacy, którzy PiS uznają za narodową prawicę i nie mówię tu o liberałach czy lewicy, która wszystkich na prawej stronie traktuje jako „klerofaszyzm”. Panuje opinia, że PiS endecczeje.

PiS-owi zależy na elektoracie endeckim, to posługuje się tą retoryką. Granie na emocjach ciemnych mas zostało opanowane do perfekcji. Czy już zapomnieliśmy, że to prezydent z PiS, podpisał rozbiór Polski, zwany Traktatem Lizbońskim?

Zatem droga samowykluczenia się z oficjalnej polityki w stylu NOP czy ONR jest właściwa?

Nie. Nie powinniśmy się wykluczać, chociażby dlatego, ze jesteśmy u siebie – jesteśmy gospodarzami. Jedynie właściwa droga, to konieczność zorganizowania silnej prawicy narodowej, której od 1945 roku nie ma.

W jaki sposób? Bo „organizowanie się silnej prawicy narodowej” to już mantra powtarzana zawsze przed każdymi wyborami.

Sposób jest prosty, wystarczy brać przykład z ojca Rydzyka.

Czyli de facto wspierać PiS, który odsądzasz od czci i wiary…

Nie zrozumiałeś mnie. Brać przykład, tj. tworzyć własne media, finanse, kadry intelektualne, elity narodowe i budować polityczne lobby, mające szerokie zaplecze finansowe. Innej drogi w przededniu Novus Ordo Seclorum nie ma.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Ireneusz Fryszkowski

Źródło
[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Prawica narodowa – rynsztok zardzewiałych wspomnień”

  1. „(…) tworzyć własne media, finanse, kadry intelektualne, elity narodowe i budować polityczne lobby, mające szerokie zaplecze finansowe. Innej drogi w przededniu Novus Ordo Seclorum nie ma.”- To jest wlasnie wlasciwy program pozytywny. Dodalbym:dokonywac zakupow ziemi, jezeli mozliwe,(ze studniami),starac sie dotrzec na wies, do sportowcow, do kibicow, do Polonii,nawiazac kontakty z potomkami szlachty rdzennie polskiej.Kultywowac przyjazn za wszelka cene. Doswiadczenie wskazuje, ze wiezy przyjazni umozliwiaja skuteczne dzialanie polityczne w trudnych czasach. Odbywac raz na rok Rekolekcje Ignacjanskie w FSSPX. Glosowac mozna, ale ryzykowac przyjazn dla takiego czy innego posla jest nieostrozne i zgubne dla tego, kto to robi,nawet jezeli posel wartosciowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.