Prawicowe korzenie głębokiej ekologii

Najbardziej znaną – może poza Greenpeace – organizacją ekologiczną na świecie jest Earth First! (Ziemia Przede Wszystkim). Niewielu jednak wie, że organizacja ta wywodzi się z amerykańskiej prawicy. W połowie lat 70. wielu amerykańskich weteranów wojny wietnamskiej postanowiło wykorzystać nabyte w wojsku umiejętności i zamieszkać z dala od skupisk ludzkich, głównie w lasach Kalifornii i Oregonu. Koncepcja surowego życia pod bronią, w stałej gotowości bojowej, przyciągała zarówno prawicowych ekstremistów, zwykłych miłośników militariów i polowań a nawet niedobitki dawnych hippiesów. Uformował się tzw. survivalism – subkultura z własnymi czasopismami, literaturą, siecią sklepów i systemem sprzedaży wysyłkowej; jej elementami były m.in. psy bojowe, gry wojenne a nawet CB-radio. Zasada życia w dzikiej głuszy zakładała jednak pozostawienie przyrody w nieskażonej cywilizacją postaci…

W tych okolicznościach Dave Foreman, który w latach 60. należał do młodzieżowej organizacji konserwatywnej YAF (Young Americans for Freedom) Williama Buckley’a i pracował jako asystent wyborczy senatora Barry’ego Goldwatera, w latach 70. stał się lobbystą Wilderness Society. Pozbawiony złudzeń wobec tej organizacji, rozczarowany jej reformizmem oraz korporacyjną i hierarchiczną strukturą, założył razem z czterema innymi radykalnymi outsiderami z ruchu ekologicznego, ugrupowanie Earth First! Był pośród nich Edward Abbey – autor eko-sabotażowej powieści „The Monkey Wrench Gang”. Zgodnie z własną legendą po raz pierwszy spotkali się w domu publicznym w Nowym Meksyku. Grupa ta osiadła w Tucson, założyła gazetę „Earth First!” i rozpoczęła walkę w obronie starych lasów. Struktura EF! była luźno zorganizowana, grupa stosowała „ekotaż” – taktykę akcji bezpośredniej opisaną w powieści Abbey’a.

Na ideologię EF! składała się idea obywatelskiego nieposłuszeństwa, romantyczna gloryfikacja dziczy, wiara w wyższość swego kraju, męski szowinizm, tęgie picie  – krótko mówiąc, była to ideologia amerykańskiego ciemnogrodu. Pomimo swego antylewicowego i antyrobotniczego stanowiska, mężczyźni z pokolenia założycieli Earth First! określali siebie jako anarchistów i odwoływali się do hasła Głębokiej Ekologii (deep ecology). Określenie to, wprowadzone przez duńskiego ekologa Arne Naess, oznaczało niereformistyczną myśl ekologiczną. Główną zasadą Głębokiej Ekologii jest ekocentryzm jako przeciwieństwo antropocentryzmu. W wersji Foremana idea biologicznej równości przybrała formę cokolwiek mizantropijną: hasło „Precz z ludźmi” było jednym z pierwszych okrzyków wojennych Earth First! Grupa krytykowała technologię, pragnęła powrotu do epoki kamienia, patrzyła na wszystko od momentu wynalezienia wózka jako na dzieła szatana. Foreman, którego wielbiciele lubią porównywać do niedźwiedzia, chce zachować środowisko naturalne dla jego dobra, nie dla jakichkolwiek zysków dla ludzkości. Mówi o sobie jako o wojowniku walczącym przeciw „ludzkiemu syfilisowi” na naszej planecie. Współgra to z jego ulubionymi sloganami: „wróćmy do plejstocenu”, „wyśnijmy z powrotem bizony”, „wyśpiewajmy łabędzie” i „o wiele za wielu ludzi na ziemi (Malthus miał rację)”.

W końcu lat 80. mizantropijne akcenty w publikacjach EF! jeszcze się nasiliły. Komentując jedną z najbardziej okrutnych afrykańskich klęsk głodowych ostatnich lat zgadzał się Foreman z teorią Thomasa Malthusa, która mówi, że bieda jest wynikiem przeludnienia wśród biednych: „najgorszą rzeczą, którą mogliśmy zrobić Etiopii jest pomoc humanitarna, najlepszą pozwolenie naturze szukać równowagi i pozwolić ludziom po prostu głodować”. Przerażenie lewicy budzi też pogląd Foremana, że ekologicznie koniecznym jest położenie kresu imigracji: „Zgoda na to, że USA będą krajem napływowym, nie rozwiąże problemów Ameryki Łacińskiej, spowoduje za to więcej zniszczenia tego, co nienaruszone”. Podobnie jak Foreman, także Edward Abbey jest przeciwny imigracji; mówi o sobie nie tylko jako o anarchiście ale i „narodowym szowiniście”. Określa siebie nawet mianem „Ezry Pounda ruchu ekologicznego”. Ostrzega przed „czarnymi narodami”, które zaleją Amerykę: „Byłoby rozsądnym dla nas, mieszkańców Ameryki, by rozważyć zakaz przybywania do Ameryki napływowym masom, milionom głodnych, niedouczonych, niewykwalifikowanych i kulturalno-moralno-genetycznie zubożałych ludzi”.

Inny punkt widzenia prezentowany był w artykułach podpisanych pseudonimem Miss Ann Thropy (czyt. misanthropy – mizantropia). W artykule z 1987 r. Miss Ann Thropy pisze, że jedynym sposobem odrodzenia przyrody jest odbudowa społeczeństwa zajmującego się zbieractwem i polowaniem. To z kolei wymaga obniżenia liczby ludności do 20 % poziomu obecnego. W ten sposób skutecznie zdezorganizowany zostanie przemysł, który potrzebuje odpowiedniej liczby producentów i konsumentów do poprawnego funkcjonowania: „Kapitał zanika, rządy tracą autorytet, władza ulega rozkładowi i przesuwa się do lokalnych społeczności, co nie może wpłynąć na cykle naturalne na większą skalę”. Artykuł ten uznał AIDS za „lekarstwo na przeludnienie”. Jeżeli radykalni ekologiści mieliby wynaleźć chorobę, która przywróciłaby  ludzkość do „ekologicznego zdrowia psychicznego”, byłoby to pewnie coś takiego jak AIDS. Tak jak wraz z dżumą nasilał się upadek feudalizmu, tak AIDS mogłaby się stać nawet potężniejszą trucizną dla dzisiejszego przemysłu, gdyż ta nowoczesna plaga atakuje jedynie ludzi, nie czyniąc zła innym istotom żywym.

Największe wszakże kontrowersje wywołały deklaracje sympatii dla EF! ze strony przywódcy kalifornijskich neofaszystów Toma Metzgera. W 1990 r. Earth First! rozpadła się. Lewacko-feministyczna frakcja z Północnej Kalifornii przejęła kontrolę nad magazynem „Earth First”, a grupa Foremana, teraz w mniejszości, założyła „Wild Earth Journal”.

Bez względu na te nowe tendencje w amerykańskim ruchu ekologicznym wielu nadal uważa maltuzjanizm za lewicowy i humanitarny. Aktywiści i autorzy typu Foremana ciągle są wpływowi. W 1990 r. Christopher Manes (aka Miss Ann Thropy) wydał książkę, w której nie tylko przytacza najbardziej kontrowersyjne poglądy Dave’a Foremana, ale również odnosi się pozytywnie do niemieckiego konserwatywnego ekologisty  Herberta Gruhla i jego książki „Planeta jest plądrowana”. Gruhl kreśli w nim wizję silnego państwa, które postawione w obliczu kryzysu ekologicznego, musi rozwiązywać problemy przez narzucanie swej woli jednostkom i grupom interesu. Manes przeciwstawia poglądy  Gruhla z ideologii niemieckich Zielonych wywodzących się z Nowej Lewicy: „Nowa Lewica znajduje wyborców wśród biednych i bezsilnych, których faktyczne bieżące potrzeby czasami wymagają polityki sprzecznej z hasłem zakończenia wzrostu gospodarczego”. Manes domaga się polityki, która odwróciłaby przyrost ludności, gdyż dostrzega on „jak mało osób może żyć z godnością na naszej planecie”. W ostatnim rozdziale tej książki, zatytułowanym „The Unmaking of Civilization”, Manes obrazuje świetlaną przyszłość świata o drastycznie zmniejszonej populacji. Cytuje Edwarda Abbeya, który opiewa „rozproszone, nieliczne ludzkie populacje, które by żyły dzięki rybołówstwu, polowaniu, zbieractwu, uprawom i hodowli na małą skalę, i które zbierałyby się raz do roku w ruinach porzuconych miast”.

dr Jarosław Tomasiewicz

„Czas Górnośląski” nr 16 (2001)

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.