PRL, „Solidarność” i stan wojenny. Część I

Demonstracje przeciwko gen. Jaruzelskiemu

Każdego roku 13 grudnia, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, pod domem Jaruzelskiego zbierają się manifestanci, głównie ludzie związani z PIS, i oskarżają go o wprowadzenie stanu wojennego, twierdząc, że w Polsce w latach 1980-1981 nie było zagrożenia interwencją ZSRR. Gen. Jaruzelski nazywany jest „zdrajcą”, „kanalią”, „komunistycznym zbrodniarzem”, „pachołkiem Moskwy”. 1 lutego 2010 TVP1 wyemitowała film pt. „Towarzysz Generał”, w którym Lech Kowalski i Paweł Wieczorkiewicz oskarżali Jaruzelskiego o wszelkie zło okresu PRL. Według L. Kowalskiego i P. Wieczorkiewicza gen. Jaruzelski był antysemitą, ponieważ usunął z LWP ponad 800 oficerów żydowskiego pochodzenia. W filmie pojawia się również zarzut o upartyjnienie polskiej armii od lat 60-tych. Jest to kłamstwo, ponieważ podczas mojej służby wojskowej na początku lat 70. XX w. nie było upartyjnienia polskiej armii.

Z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez OBOP w grudniu 2012 r. wynika, że 43 proc. Polaków uważa decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego za uzasadnioną, a tylko jedna trzecia jest odmiennego zdania.

Przeciwnicy gen. Jaruzelskiego będą więc demonstrować tak długo i przy każdej okazji, aż zdecydowana większość Polaków uzna go za zdrajcę. Dnia 6 lipca br. (sobota) w 90. rocznicę urodzin gen. Jaruzelskiego demonstrowano przeciwko jego jubileuszowi. Przed hotelem w Warszawie, w którym organizowana jest impreza z okazji 90. urodzin gen. Jaruzelskiego manifestowali: Młodzieżowy Klub „Gazety Polskiej” w Warszawie, Solidarni 2010, oraz Ruch Narodowy. Zebrani trzymali w rękach transparenty z napisami m.in. „Jaruzelski sto lat … w kiciu” oraz „Dość promowania komunistycznych zbrodniarzy”. Protestujący wznosili także okrzyki: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „Ubij komucha, ubij komucha”.

Wygląda na to, że manifestacje przeciwko gen. Jaruzelskiemu nie są ideologiczne, gdyż manifestanci nie używają żadnych argumentów, lecz tylko hasła. Manifestacje te wynikają prawdopodobnie z nienawiści i z chęci zemsty. Nie wiadomo więc kto za tym stoi.

Na portalu narodowcy.net/ 30 czerwca br. opublikowano artykuł „Wspominki na rocznicę urodzin „Towarzysza Generała”. Artykuł ten wpisuje się w dalszą walkę z gen. Jaruzelskim. Myślę, że postępowanie gen. Jaruzelskiego trzeba rozważać łącznie z PRL, ale najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na następujące pytanie: czym była PRL?

Czy PRL była rządzona systemem komunistycznym?

Joanna Szczepkowska, aktorka i pisarka, tuż po wyborach w 1989 r. w TVP radośnie ogłosiła, że „4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm”.

Od tego czasu posłowie, członkowie rządu, publicyści, i pod ich wpływem znaczna część społeczeństwa, posługuje się wyrażeniem „komunizm” na określenie systemu panującego w Polsce do 1989 r. Jest to fałszywy pogląd wynikający z celowego ogłupiania społeczeństwa, i który sprawia, że żyjemy w kłamstwie.

PRL nie mogła być rządzona system komunistycznym, bo komunizm nie jest systemem, lecz ruchem. Marks nie daje obrazu społeczeństwa komunistycznego, lecz przedstawia radykalną krytykę obecnego porządku świata. W „Ideologii niemieckiej” stwierdził, że „Komunizm, jest dla nas nie stanem, który należy wprowadzić, nie ideałem, którym miałby się kierować rzeczywistość. My nazywamy komunizmem rzeczywisty ruch, który znosi stan obecny” (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”). Adam Schaff wstępował do ruchu komunistycznego. Na ten temat mówił: „Gdy się szło do ruchu komunistycznego, można było stracić życie…” (Bohdan Chwedeńczuk, „Dialogi z Adamem Schaffem”, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2005 r.).

Z tej definicji komunizmu jasno wynika, że jest to ruch, który znosi stan obecny. Członkowie tego ruchu walczą więc z Kościołem Katolickim, religią, patriotyzmem, państwem, rodziną i wartościami chrześcijańskimi, a w szczególności z moralnością. Dążą do zniszczenia cywilizacji łacińskiej, cofają w rozwoju narody aż do wspólnot pierwotnych. Krajobraz Polski po 1989 r. powinien przedstawiać ruiny i zgliszcza, zburzone kościoły, ludzi koczujących na gruzach, ciała ludzkie zalegające ulice. Zacytowana definicja komunizmu to obraz Kambodży Pol Pota i Czerwonych Khmerów. Według tej definicji, taka powinna być obecnie polska rzeczywistość, ale taka nie jest. Zwracam się do protestujących z pytaniem: jak to jest z tym komunizmem i komunistami w Polsce?

Choć komunizm nie jest ustrojem, to członków kolejnych rządów w Polsce rzeczywiście nazywano komunistami, ale ze względu na sprawowane przez nich totalitarne rządy.

Ciekawa opinia o PRL została przedstawiona przez opozycję w wydanym w 1984 r. przez Niezależny Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej opracowaniu pt. „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce”. Autorzy na postawione pytanie: „Czy Polska rzeczywistość dnia dzisiejszego jest zgodna z naczelnymi zasadami systemu społeczno-politycznego określanego mianem „komunizmu” – miało być rozumiane dosłownie, to odpowiedź musiałaby być negatywna. Według Autorów Polska nie była nawet państwem socjalistycznym.

W opracowaniu „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce” wykorzystano, bez zgody i wiedzy Autorów, materiały publikowane zarówno w obiegu oficjalnym, jak i w obiegu poza zasięgiem cenzury. Zeszyt został wydany w 1984 r. przez Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej (ZEN) „CONSYLIUM PRO PATRIA”. Teksty nie są podpisane. Jednym z autorów był ponoć Bronisław Geremek. Zeszyty Edukacji Narodowej przeznaczone były dla uczniowskich, studenckich i robotniczych Kół Oświaty Niezależnej.

Polska droga do socjalizmu

Po śmierci Bieruta zakończył się w Polsce ponury okres stalinizmu. Były to lata bandyckiego terroru. W 1956 r. przyszła październikowa odwilż. Okres ten został nazwany „przełomem październikowym”. Przełomowe znaczenie tej daty w historii PRL było uznawane powszechnie.

Autorzy wspomnianego opracowania piszą: Po śmierci Bieruta, „generalny kierunek rozwoju w Polsce nie był zgodny z życzeniami władców Kremla, a każda kolejna polska ekipa była – z radzieckiego punktu widzenia – gorsza od poprzedniej. Powstanie „Solidarności”, wieńczące pasmo radzieckich niepowodzeń w Polsce, było dla Rosjan katastrofą i nigdy nie mieli oni co do tego wątpliwości. Nie poczynili jednak w odpowiednim momencie wystarczających kroków dla ratowania polskiej gospodarki, nie podtrzymali upadającej ekipy Gierka, pozwolili nawet na rejestrację Solidarności”.

Autorzy o suwerenności lub nie suwerenności PRL piszą: „Co się natomiast tyczy wyobrażenia sobie relacji między kierownictwem radzieckim a kolejnymi ekipami rządzącymi w PRL jako stosunków między rozkazodawcą a całkowicie dyspozycyjnym wykonawcą posłusznie i bezzwłocznie realizującym otrzymywane polecenia, to trudno określić ten pogląd inaczej, niż jako prymitywny i naiwny.

Po pierwsze bowiem – ogólnie rzecz biorąc – sytuacja taka jest po prostu niemożliwa (choćby z powodu techniczno-organizacyjnej), po drugie zaś – najbardziej nawet powierzchowna obserwacja praktyki politycznej pokazuje, że nie występuje ona nawet w odniesieniu do prowincji imperium, jakim są nierosyjskie republiki radzieckie, tym bardziej w Polsce, która takiego statusu jeszcze przecież mimo wszystko nie ma. Trudno przypuścić, by władze polskie funkcjonowały choćby nawet na zasadzie rozwiązywania lokalnych problemów wedle otrzymywanych z Moskwy jasno sformułowanych „wytycznych pozytywnych” („załatwić to a to do dnia takiego”), nie mówiąc już o sytuacji opisanej wyżej. Tego typu elementy z pewnością od czasu do czasu występują.

Wydaje się wszakże, że – generalnie rzecz biorąc – władze polskie działają raczej na zasadzie autocenzury, tzn. określają cele i podejmują decyzje w zasadzie samodzielnie, wiedząc jedynie, że pewnych ruchów zrobić im nie wolno (wytyczne negatywne”), na ogół zresztą jawnie nie formułowane.

Przede wszystkim jednak jest istotne, by rozważając problem suwerenności Polski nie ograniczać się do akademickich dyskusji mających na celu wyłącznie ustalenie, jaki jest typ i stopień obecnej nie suwerenności naszego kraju. Z politycznego punktu widzenia nie prowadzi to bowiem do żadnych konkluzji mogących mieć wykładnie praktyczną.

Dla celów analizy politycznej nie wystarczy, by stwierdzić, czy w chwili obecnej mamy jakąkolwiek możliwość manewru i swobodę działania. Oczywiście, trzeba odpowiedzieć na pytanie, w jakim znajdujemy się miejscu w stosunku do owego punktu krytycznego określającego granicę między suwerennością a nie suwerennością, o którym mówiliśmy wyżej. Chodzi jednak o to, w która stronę skierowany jest wektor ewolucji? Czy jest jakaś szansa, by do granicy tej dojść – i ją przekroczyć?”.

Na pytanie: „Czy Polska jest państwem socjalistycznym”? Autorzy odpowiadają, iż „kwalifikowanie naszego kraju do kategorii „państw socjalistycznych” jest rzeczą co najmniej dyskusyjną. Nie chodzi przy tym oczywiście o kwestię naszej przynależności do „obozu socjalistycznego” w znaczeniu satelickiego charakteru Polski: ten fakt bowiem i wynikające z niego konsekwencje nie budzą na ogół większych wątpliwości”. (…) „Jeśli jednak chodzi o realne istniejące w PRL stosunki polityczne i gospodarcze, to często zwraca się uwagę na fakt, iż zdają się one znacznie odbiegać nie tylko od wzorca określonego modelowymi zasadami komunizmu, ale również od stosunków charakteryzujących ustroje państw sąsiednich. Istnieją rzeczywiście dziesiątki przykładów, które łatwo przytoczyć dla uzasadnienia owej tezy o polskiej odmienności i które stwarzają pozory, że problem jest prosty do rozstrzygnięci.

Potężny sektor prywatny w rolnictwie, prywatna drobna wytwórczość, usługi i handel, względny liberalizm kulturalny i w ogóle stosunkowo mniej represyjny, niż w innych krajach bloku radzieckiego charakter systemu (w szczególności tolerowanie przez długi czas tzw. demokratycznej opozycji), łatwe i powszechne kontakty z Zachodem, wreszcie silna pozycja Kościoła Katolickiego – oto bodaj najczęściej podawane przykłady mające świadczy o tym, iż teza o „socjalistycznym” charakterze ustroju PRL nie jest bynajmniej oczywista”. Według autorów, po 1956 r. była to polska droga do socjalizmu.

Technokraci

Według przeciwników gen. Jaruzelskiego, Polska do 1989 r. była okupowana przez ZSRR. Owszem, stacjonowały wojska sowieckie w Polsce, ale na obszarze RFN były bazy amerykańskie. Czy to oznaczało, że Niemcy nie są suwerenne. Z historii wiemy, że podczas rozbiorów Polski ani okupant pruski, ani austriacki ani rosyjski nie byli zainteresowani rozwojem gospodarczym ziem, które zajęli. Wręcz przeciwnie. Ziemie te, które Polska odzyskała w 1918 r. były głęboko zacofane. Do Małopolski odnosiło się powiedzenie „galicyjska bieda”. Czy ZSRR, jako okupant, byłby zainteresowany rozwojem gospodarczym Polski? Nie!

Po 1945 r. wojska Armii Czerwonej z ziem przyznanych Polsce w Poczdamie wywoziły dosłownie wszystko. Wywożono więc do Związku Radzieckiego, bez jakichkolwiek formalności administracyjnych, jak największą ilości zajętego majątku poniemieckiego, który traktowano jako zdobycz wojenną. Według oficjalnych deklaracji radzieckich zdemontowano i wywieziono stąd mienie o wartości około 500 milionów dolarów. Na mienie to składały się maszyny i urządzenia, często nawet całe fabryki a także tabor kolejowy oraz miedziane druty z rozebranych trakcji elektrycznych.

Jeżeli Polska była pod sowiecką okupacją, to skąd wziął się ten wielki skok cywilizacyjny Polski. W Polsce dopiero po 1945 r. dokonała się rewolucja przemysłowa, a w Wielkiej Brytanii już w XVIII w., natomiast Niemcy w XIX w. wkroczyły na drogę szybkiego wzrostu gospodarczego i modernizacji gospodarki, której podstawą był przemysł ciężki. Byliśmy ponad 100 lat za Europą, obecnie dystans ten znacząco się zmniejszył, a to dzięki uprzemysłowieniu Polski w tamtych latach. To nie komunizm, który niszczy cywilizację, jest wsteczny bo cofa narody w rozwoju, odbudował po zniszczeniach wojennych i uprzemysłowił Polskę. Polskę odbudowali i uprzemysłowili Polacy, po wojnie pracując ciężko za kromkę chleba, a później za głodową pensję.

W latach 70. i 80. XX w. członków władz nazywano technokratami. Ze słownika języka polskiego: „Technokracja jest to filozoficzna koncepcja ustroju społecznego, w którym władzę sprawowaliby technicy, eksperci, organizatorzy i kierownicy produkcji, głoszona przez zwolenników niemarksistowskiej doktryny społeczno-politycznej, zakładającej, że postęp techniczny może bez rewolucji rozwiązać wszystkie konflikty społeczne”. Król Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą zostawił murowaną, a technokraci zostawili Polskę betonową.

– W PRL wybudowano od podstaw około 3 tys. średnich i dużych przedsiębiorstw, w tym wielkie huty, kopalnie węgla brunatnego, kamiennego i miedzi, elektrownie, cementownie itp. Zmodernizowano tysiące istniejących zakładów pracy. W latach 70. XX w. w stoczniach polskich produkowano tankowce o 100 tys. ton  wyporności.

– W epoce gierkowskiej oddano do użytku miliony mieszkań. Choć nie są do mieszkania na miarę aspiracji i potrzeb Polaków, to jednak jest gdzie mieszkać. Tutaj trzeba postawić następujące pytanie: gdzie by dziś mieszkali Polacy, gdyby nie wybudowano tych mieszkań. Odpowiedź jest tylko jedna: w slumsach!

– W 70. latach XX w. E. Gierek doprowadził do szerokiego „otwarcia na Zachód”. Polska rozwijała stosunki gospodarcze z państwami zachodnimi, udostępniano zachodnią literaturę i filmy, nie tylko przyjmowano zachodnich turystów, ale umożliwiano niemal bez ograniczeń wyjazdy do krajów zachodnich. Liczba ich stale się zwiększała, po 1977 r. przekraczając pół miliona osób rocznie.

– Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu, to było ogromne przeżycie, całe rodziny zasiadały przed telewizorami i do późnych godzin nocnych słuchały najnowszych polskich przebojów, a było ich wówczas sporo. Choć gwiazd wówczas było dużo, to najjaśniejszą był Czesław Niemen. Dzisiejsze Opole jest już tylko odbiciem tamtego, choć zapewne jest droższe.

– Przedsiębiorstwa polskie w latach 70. i 80. XX w. prowadziły duże inwestycje w państwach arabskich i zachodnich. Tylko w 1986 r. 82,6 tys. Polaków pracowało za granicą na rzecz krajowych przedsiębiorstw i instytucji.

– Wybudowano tysiące kościołów katolickich. Tylko w diecezji przemyskiej, pomimo braku zezwoleń władz PRL na budowę kościołów i nakładania kar na budowlańców, za arcybiskupa Ignacego Tokarczuka (1918-2012) wzniesiono 430 kościołów i kaplic. To właśnie z PRL Kościół Katolicki wyszedł bardzo wzmocniony.

– Powstawały legalnie działające organizacje antykomunistyczne i niepodległościowe. 25 marca 1977 r. powstał Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO) – centroprawicowa organizacja niepodległościowa. W październiku 1977 r. ukonstytuował się KOR.1 września 1979 r. powstała pierwsza partia polityczna Konfederacja Polski Niepodległej (KPN) założona przez Leszka Moczulskiego. Ukazywały się pisma tych organizacji.

Najważniejszą sprawą jednak było to, że system wychowania w szkołach był konserwatywny. Adam Schaff, polski filozof żydowskiego pochodzenia, ideolog marksistowski, w wydanej w 1964 r. książce „Marksizm a jednostka ludzka” występuje przeciwko systemowi wychowania, który obowiązywał w PRL. Postuluje jego zmianę, gdyż według niego, „jest on fantastycznie konserwatywny, a zmiany wprowadzone w tym względzie w systemie socjalistycznym w porównaniu z kapitalistycznym są minimalne”. Twierdzi, że „szkoła dzisiejsza (1964 r.) – pod względem czasowym – trwa tak samo długo i jest tak samo skonstruowana, jak szkoła z początków XIX w”. Dopiero po 1989 r. zmieniono wychowanie w szkołach, i to na gorsze.

Twórca Solidarności

Zbigniew Brzeziński (ur. 1928) był rzeczywistym inspiratorem powstania Solidarności. Postulował on zaangażowanie USA w popieranie antysowieckiej partyzantki w Afganistanie w wojnie z ZSRR, która rozpoczęła się 25 grudnia 1979 r., i antykomunistycznego ruchu Solidarność w Polsce. Brzeziński jest amerykańskim politykiem i strategiem globalnej polityki. Jest nazywany jastrzębiem polityki zagranicznej USA. Popierał wojnę w Wietnamie.

W 1964 roku Jan Nowak-Jeziorański, dyrektor RWE, zorganizował spotkanie Brzezińskiego z Adamem Michnikiem. Michnik wspominał o swojej całonocnej rozmowie w Rzymie ze Zbigniewem Brzezińskim, który był wówczas ekspertem rządu USA ds. Europy Wschodniej (Janusz Dobrosz, „Zniewalanie Polski”, Wydawnictwo NORTOM, Wrocław 2006).

W Kambodży w 1976 roku przywódca Czerwonych Khmerów Pol Pot został premierem i postanowił „oczyścić” społeczeństwo, zsyłając miliony mieszkańców miast do pracy na roli. Dokonywano masowych mordów, stosowano tortury, setki tysięcy ludzi zginęło w wyniku chorób i głodu. W rezultacie polityka Czerwonych Khmerów doprowadziła do śmierci milionów ludzi.

Wojska wietnamskie weszły do Kambodży 7 stycznia 1979 roku i obaliły rządy Czerwonych Khmerów i Pol Pota, który był premierem w latach 1976-1979. W 1981 roku ujawniono, że Zbigniew Brzeziński zachęcał władze Chin do wspierania Pol Pota w Kambodży. Była to część szerszej polityki USA, której celem było wyprowadzenie wojsk wietnamskich z Kambodży, przez wspieranie antywietnamskich grup partyzanckich zorganizowanych przez USA. Brzeziński zachęcał Chiny, aby pomogły Czerwonym Khmerom w Kambodży, celem przeciwdziałania rosnącym wpływom Wietnamskim w Indochinach. Niepowodzeniem zakończyła się jego polityka wobec Iranu, w tym próba odbicia zakładników przetrzymywanych przez tamtejszych rewolucjonistów w ambasadzie USA w Teheranie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Brzezi%C5%84ski_%28politolog%29)

Już w latach 60. XX w. Brzeziński pracując w Departamencie Stanu ds. Planowania Polityki Rady opracował strategię pokojowego zaangażowania USA w celu osłabienia bloku sowieckiego. W latach 1977-1981 był doradcą do spraw bezpieczeństwa prezydenta Cartera i w tym czasie wywierał znaczący wpływ na amerykańską politykę zagraniczną. Podczas pracy w Białym Domu podkreślał rolę praw człowieka, jako środka ideologicznej ofensywy przeciwko ZSRR. W celu osłabienia ZSRR, zachęcał dysydentów w Europie Wschodniej, aby walczyli głównie o poszanowanie praw człowieka. Departament Stanu USA był zaniepokojony udzieleniem przez Brzezińskiego poparcia dla dysydentów w Niemczech Wschodnich (Zbigniew Brzeziński, wikipedia).

Dążono więc do zjednoczenia Niemiec, ale bez angażowania opozycji w NRD. Nie chciano narażać Niemców w NRD, grano więc na wywołanie powstania w Polsce, podobnego do Powstania Styczniowego, dzięki któremu Bismarck dogadał się z Rosjanami.

Powstanie Styczniowe

Istnieją opinie, że Powstanie Styczniowe było inspirowane przez Niemców, w celu pozyskania Rosjan i przyczyniło się do zjednoczenia Niemiec przez Bismarcka, oraz zinternacjonalizowało ruchu robotnicze, co wyraziło się w powołaniu w 1864 r. Pierwszej Międzynarodówki. Powstanie zostało wywołane przez czerwonych. Działacz tego obozu Stefan Bobrowski przekonał Centralny Komitet, że powstanie powinno rozpocząć się w momencie przeprowadzania naboru do armii, który został zarządzony przez Aleksandra Wielopolskiego, naczelnika rządu cywilnego w Królestwie Polskim.

Tuż po wybuchu w 1863 roku Powstania Styczniowego Bismarck skorzystał z okazji zjednania sobie Rosjan. Z jego inicjatywy Prusy podpisały z Rosją układ zezwalający wojskom carskim na przekroczenie granicy pruskiej w czasie działań zmierzających do stłumienia powstania. Rok później, Bismarck wykorzystując dobre stosunki z Rosją i fakt, że Francja i Wielka Brytania zajęte były własnymi sprawami, wspólnie z Austrią przeprowadził inwazję na Szlezwik-Holsztyn i zmusił Danię do wycofania swoich roszczeń. Prusy i Austria miały sprawować wspólna kontrolę nad zdobytymi księstwami, co musiało doprowadzić do sytuacji konfliktowych. Bismarck celowo dążył do wywołania takich sytuacji, gdyż jego celem było bowiem zapewnienie Prusom dominującej pozycji w przyszłym państwie niemieckim. Wiedział, ze Austria będzie stawiać opór, przygotował się on do ewentualnego starcia zbrojnego, zapewniając sobie neutralność Francji i sojusz z Włochami. W 1866 roku pokonał Austrię, która straciła znaczenie w Niemczech. Odtąd hegemonię uzyskały Prusy. W miejsce Związku Niemieckiego utworzono Związek Północnoniemiecki, do którego nie należała już Austria. 19 lipca 1870 roku Francja wypowiedziała wojnę Prusom, którą przegrała. Na mocy pokoju frankfurckiego, zawartego w maju 1871 roku, Francja utraciła Lotaryngię oraz Alzację i musiała zapłacić Prusom wysoką kontrybucję. Jeszcze w styczniu 1871 roku, w czasie oblężenia Paryża Prusaków, król Wilhelm ogłosił się w Wersalu cesarzem zjednoczonych Niemiec. Bismarck został mianowany kanclerzem II Rzeszy.

Gdyby nie wybuchło Powstanie Styczniowe, Bismarck nigdy nie dogadałby się z Rosjanami i nie zjednoczyłby Niemiec. Podobny scenariusz próbowano rozegrać w latach 1980-1981. Celem polityki amerykańskiej było szybkie zjednoczenie Niemiec, a nie niepodległość Polski. RFN od 1951 r. było członkiem Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a następnie od 1957 r. jako państwo założycielskie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Nie ujawniono dokumentów na ten temat, ale można sądzić, że chodziło o szybkie zjednoczenie Niemiec, aby miały silną pozycję w EWG.

„Solidarność”

Prymas Tysiąclecia ostrzegał

Prymas Polski, Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński zwracając się do delegacji „Solidarności Wiejskiej” 6 lutego 1981 roku powiedział: „Mówiłem tu przed chwilą z panem Wałęsą i delegacją z Bielska Białej, że ruch, który zrodził się w Polsce – odnowy moralnej i społecznej – jest wybitnie polski. Ten ruch musi służyć przede wszystkim sprawie Polski, to znaczy ludności polskiej, czy to będzie ludność rolnicza, czy robotnicza, dla zaspokojenia jej potrzeb. Trzeba się strzec, żeby się nie wplątali tacy ludzie, którzy mają inne założenia, którzy są gdzieś uzależnieni i chcą przeprowadzić nie polskie sprawy. Trudno to po nazwisku wymieniać. Ludziom tym zależy na tym, aby Polskę wplątać w jakieś sytuacje polityczne” (Stefan Kardynał Wyszyński, „Kościół w służbie Narodu”, Rzym 1981).

„Solidarność” była finansowa przez USA. Lane Kirkland (1922-1999), amerykański działacz związkowy, w latach 1979-1995 przewodniczący centrali „American Federation of Labor – Congress of Industrial Organizations” (AFL-CIO), pomagał finansować „Solidarność”. We współpracy z administracją Reagana Kirkland zaangażował centralę w pomoc polskiemu ruchowi „Solidarności”, łącznie przekazując ponad 6 milionów dolarów amerykańskich w gotówce i wyposażeniu (http://pl.wikipedia.org/wiki/Lane_Kirkland).

Lene Kirkland nie był jedynym, który zaangażował się w pomoc dla Solidarności. Prezydent Reagan podjął decyzję dotyczącą przekazania 200 mln dolarów dla „Solidarności”. Pieniądze te jednak nigdy nie dotarły do Solidarności, ponieważ gdzieś po drodze zaginęły.

„Solidarność” była więc finansowana przez USA. Pytanie: czy w interesie Polski, czy w interesie USA. Jeżeli ktoś myśli, że w tamtych czasach Stany Zjednoczone chciały pomóc Polsce, to jest w błędzie, ponieważ  w polityce na ma sentymentów, natomiast jest brutalna walka o polityczne i gospodarcze interesy. Wygrywa sprytniejszy, czyli ten który bardziej oszuka. To od Machiavellego przyjęto hasło „Cel uświęca środki”.

Niech przykładem będą przeobrażenia, które dokonały się w Polsce po okrągłym stole w 1989 r. Nie doprowadziły one ani do politycznego, ani do gospodarczego postępu, a wręcz cofnęły Polskę w rozwoju. Natomiast zyskał kapitał obcy, któremu nie tylko na rozwoju Polski nie zależy, ale który potężnej Polski nie chce. Polska stała się krajem już nie trzeciego, czwartego ale piątego świata. W latach 90. XX wieku Polska zanotowała największy wzrost ubóstwa spośród wszystkich 175 państw sklasyfikowanych przez ONZ-towski program rozwoju UNDP. Kojarzyła się z biednymi krajami Afryki. Żadne państwo nie będzie zainteresowane budową silnej Polski, musimy to sobie wybić z głowy raz na zawsze.

Manewry „Sojuz ‘81”

W Bukareszcie w dniach 1-3 grudnia 1980 roku odbyło się spotkanie ministrów państw Układu Warszawskiego, na którym zaproponowano zorganizowanie wspólnych manewrów pod kryptonimem „Sojuz 80”. 8 grudnia 1980 r. pod pozorem ćwiczeń koalicyjnych na teren Polski miało wkroczyć osiemnaście związków taktycznych (piętnaście dywizji Armii Radzieckiej, w tym dywizja powietrznodesantowa, dwie dywizje Czechosłowackiej Armii Ludowej i jedna Narodowej Armii Ludowej NRD). Wraz z dwiema dywizjami radzieckimi stacjonującymi w Polsce zgrupowanie inwazyjne liczyłoby dwadzieścia dywizji wojsk lądowych. Kategoryczny sprzeciw przywódców PRL i naciski państw NATO, głównie USA, spowodowały, że radziecki sztab generalny oficjalnie odstąpił od realizacji organizowania tych manewrów wojskowych. Jednak 16 marca 1981 r. rozpoczęły się na terytorium Polski, Czechosłowacji, NRD i ZSRR manewry wojskowe „Sojuz ’81”, które trwały do 7 kwietnia 1981 roku. Decyzję o ich zakończeniu podjął sekretarz generalny KC KPZR Leonid Breżniew, gdyż Jimmy Carter, prezydent USA, wystosował do niego ostrzegawczą depeszę.

Stanisław Bulza

Część następna tekstu:

https://www.konserwatyzm.pl/artykul/10445/prl-solidarnosc-i-stan-wojenny-czesc-ii

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *