Prof. Adam Wielomski, Dr Stanisław Adamczyk: Rozmowa post-Korwinistyczna: Janusz Korwin-Mikke to liberał czy neo-feudał?

Prof. Adam Wielomski, Dr Stanisław Adamczyk: Rozmowa post-Korwinistyczna: Janusz Korwin-Mikke to liberał czy neo-feudał? Rozmowa na temat osoby, myśli politycznej i działalności publicznej Janusza Korwin-Mikkego.

[Głosów: 11   Average: 3.1/5]
Facebook

10 thoughts on “Prof. Adam Wielomski, Dr Stanisław Adamczyk: Rozmowa post-Korwinistyczna: Janusz Korwin-Mikke to liberał czy neo-feudał?”

  1. Jestem ciekaw, kiedy zindoktrynowani kultyści “Wolnego Rynku” opamiętają się i zorientują jak to działa. Że “tak tak, Adam Smith i wolny rynek, ale co z ulgami”

    1. Złodziejski “wolny rynek” Balcerowicza i kolonizacja przez zachodnie koncerny i tak były lepsze, przynajmniej ekonomicznie, od PRL-u i etatyzmu postkomunistycznego państw byłego Związku Radzieckiego. I to bez porównania.

      1. Ja nie mówię, że gospodarka planowa była lepsza.

        Myk polega w tym, że etatyzm, protekcjonizm itd. stosowane są przez normalne gospodarki typu Niemcy czy USA. A zindoktrynowani wolnorynkowcy, kuce krula Korwina, dalej wierzą w bajki, że Zachód dorobił się na wolnym rynku, uczciwości i państwie jako “nocnym stróżu”

      2. Bez porównania? Różnica jest taka, że kiedyś, aby robotnik mógł coś kupić, musiał stać w kolejce. Teraz robotnik nie ma czasu żeby stać w kolejce, bo razem z żoną musi zasuwać po godzinach, aby móc coś kupić. Ekonomicznie Balcerowicz i jego następcy wcale lepsi nie byli, a w niektórych względach nawet gorsi, czego skutki odczuwane są do dziś

        1. “Teraz robotnik nie ma czasu żeby stać w kolejce, bo razem z żoną musi zasuwać po godzinach, aby móc coś kupić.” – właśnie dlatego w dużych miastach w soboty i niedziele handlowe czy przed Świętami sklepy są tak oblężone, że aż nie chce się do nich wchodzić. To zapewne ten tabun nie-robotników powoduje taki ruch. Co za oderwane od rzeczywistości bzdury Pan wypisuje.

  2. Kwestią kluczową nie jest jakiś tam wyidealizowany wolny rynek, tylko poziom wolności gospodarczej, który chcielibyśmy mieć w Polsce. Trzeba to do czegoś odnieść. Najlepiej do głównych graczy europejskich. Chcemy mieć tyle wolności, co:
    * Rosja
    * Francja
    * Niemcy
    * Wielka Brytania
    ?
    To jest kolejność rosnąca. Możemy też próbować to odnieść do programów poszczególnych partii politycznych:
    * PiS
    * Lewica
    * PSL
    * PO
    * KORWiN
    Zauważyłem, że wielu narodowców uważa, że nawet Rosja jest zbyt wolnorynkowa. To samo ma się tyczyć wszystkich wymienionych partii. Wtedy, realnie pozostają nam Iran, Wenezuela, Kuba i KRLD.

    1. Dobra. W takim razie zagadka:

      Po ostatecznym obaleniu peronistów w Argentynie kolejna junta wojskowa zatrudniła “Chicago Boys” do usprawnienia swojej gospodarki. Pomimo wprowadzenia zasad podobnych jak w Chile to gospodarka Argentyńska padała. Mieli własnego Balcerowicza szkolonego w USA (Jose Alfredo Martinez de Hoz); Adolfo Diz, Amerykanin ze szkoły chicagowskiej, zostaje prezesem banku centralnego. I kiedy ten populista-faszysta Peron potrafił uzyskać dodatni wzrost PKB to za czasów kierowania gospodarki przez “Chicago Boys” wzrost PKB był przez lata U-J-E-M-N-Y. Terapia szokowa, zaciskanie pasa, deregulacja gospodarki itd. na lata przyniosły Argentynie spadek, spadek i spadek… Uzyskano 10-krotną dewaluację i najgorszym kryzysem finansowym w Argentynie. Dlaczego reformy w Argentynie, tak podobne do polskich i chicagowskich, nie powiodły się? Dlaczego peroniści uzyskiwali stabilny wzrost a liberałowie pod protekcją junty uzyskiwali dramatyczne spadki?

      I bardzo ważne pytanie. Dlaczego USA miało największą migrację i wzrosty w czasach, gdy sądownictwo nie respektowało praw autorskich, cła i protekcjonizm były gigantyczne a argument siły był równie ważny co siła argumentu? Stopień wolności gospodarczych w USA w wieku XIX można przyrównać do tych autokracji czy “niepełnych-demokracji”, które się często wskazuje palcem. Walka o “wolność gospodarczą” była jednym z czynników doprowadzających do wojny domowej, a wojnę wygrało stronnictwo ograniczające wolność gospodarczą.

      Nigdy, ale to nigdy, jeden czynnik nie determinuje statusu bogactwa. Liczy się praca, kumulacja kapitału, inwestycje i szereg innych czynników. Nie zaś pozycja w pewnym indeksie…

    2. Sam nie jestem rynkowym doktrynerem, ani libertarianinem. Myślę, że większość osób z tego portalu też. Niemniej sądzę, że rozwiązania tutaj proponowane i tak wywindowałyby Polskę do czołówki Index of Economic Freedom. I proszę nie krytykować metodologii wyliczania IEF, bo do porównywania modeli gospodarczych potrzebne jest dość precyzyjne narzędzie. O ile różnicę między Wenezuelą a USA widać gołym okiem, o tyle porównywanie Niemiec i UK wymaga większego zagłębienia się w subtelności. IEF właśnie to umożliwia. A jeśli krytykujemy metodę, to należałoby w zamian zaproponować coś lepszego. Często sprowadza się to jedynie do pomysłu, żeby stłuc ‘termometr’ i kierować się chłopskim rozumem. Nie tędy droga. Powiedzmy szczerze – Zjednoczone Królestwo to najszybciej rozwijająca się w ostatnich dekadach, duża gospodarka europejska. Wzrost w Niemczech był powolniejszy, choć to Niemcy często stawia się za wzór. O Francji, czy Włoszech nie wspominam.

    3. No wiesz… można to pytanie przerobić na czy chcesz tyle wolności co:
      – Anglii
      – Irlandii
      – brytyjskich koloniach w przyszłych USA
      No widzisz, niby jeden kraj, a poziomy wolności jakby inne… biorąc pod uwagę już pernamentną okupację Ulster i teraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *