Przyszłość Ruchu Narodowego

W sobotę 24-go listopada br. (w tym samym dniu, w ktόrym post-sowiecki wielbiciel gnostyka René Guénona i żydowskiej kabały, Pan Aleksander Dugin zaszczyci swą wątpliwą obecnością Paryż), w filii przedszkola „Owieczka Asia” Pan Poseł Artur Zawisza odpowiadać będzie na pytania Pana Konrada Rękasa.

Wybόr miejsca debaty nie jest bez znaczenia.

Cały spόr o przyszłość Ruchu Narodowego (RN) jako żywo przypomina przecież przedszkole. Tylko bowiem przedszkolne maluszki mogą wykazywać aż tak daleko posuniętą troskę o chimeryczną „czystość intencji”. Powstający RN  z całą pewnością nie będzie ugrupowaniem skupiającym „czystych”. Będzie zmuszony zawierać kompromisy, uprawiać propagandę, organizować mistyfikacje medialne, wchodzić w porozumienia wyborcze z innymi ugrupowaniami, lawirować, manewrować i wykonywać rόżne inne  rozliczne ruchy nie należące do repertuaru  specjalnie „czystych”.

Takie są dziś prawa systemu demokratycznego, a RN będzie – czy tego chce czy nie chce – jedną z partii utrwalających system, nawet jeżeli pocznie przeciw niemu niezwykle ostro występować w słownych deklaracjach i w ulicznych hapenningach.

Jednak nawet jeśli –  co zakładam celowo, choć może wcale tak się nie stanie – jego kierownictwo bardzo szybko postanowi sprzedać posiadany aktualnie towar polityczny (entuzjazm i lojalność swych młodych działaczy) za jakieś  niejasne obietnice czy ustępstwa ze strony oligarchii, to zawsze , pόki nie jest u władzy ( sam lub w koalicji) będzie musiał liczyć się ze swoją bazą, tak jak Marine Le Pen i jej otoczenie muszą stale liczyć się ze swoją bazą we Francji, a ta jest o wiele bardziej radykalna niż kierownictwo Frontu Narodowego (FN), żyjące układem i politykierską kalkulacją w salonach paryskich.

Dlatego utworzenie RN jest czymś ze wszech miar pozytywnym, tak jak ze wszech miar pozytywne są istnienie i działalność  francuskiego FN, po ktόrym w gruncie rzeczy nie można się wiele spodziewać (pisze te słowa rozlepiacz afiszόw FN – „lojalność i entuzjazm” nie zakładają ślepoty politycznej!).

Tak samo: RN- pόki jest w opozycji – nigdy nie będzie mόgł porzucić pewnego pakietu politycznego minimum. To jest właśnie jego siłą i dlatego trzeba go poprzeć!

Niebezpieczeństwo nie leży w braku „czystości” (PO też nie jest „czysta”), tylko w możliwych układach parlamentarnych. Gwoździem do trumny dla RN będzie w każdym wypadku wprowadzenie do parlamentu (sejmu) większej niż symboliczna ilości posłόw. Demokracja jest w stanie przetrawić dosłownie wszystko i bardzo szybko zostaliby oni udomowieni.

RN musi się więc skoncentrować na szczeblu komunalnym i municypalnym, gdzie z dużym powodzeniem blokować można szalone inicjatywy Warszawy i w ten sposόb – jak niegdyś żołnierze NSZ- bronić miejscowej ludności przed uciskiem i represjami.

Życzę powodzenia Ruchowi Narodowemu!

Antoine Ratnik

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Przyszłość Ruchu Narodowego”

  1. Istotnie – mam podobne wrażenia i przemyślenia. Wejście do parlamentu sprawi, że Ruch podzieli los LPR. Po kilku latach stać go będzie na stworzenie kolejnej narodowo liberalnej frakcji, która potem zniknie w konsekwencji własnej bezbarwności. Też sądzę, że najważniejsza jest praca u podstaw, formacja i działanie na szczeblu lokalnym. I to przynajmniej przez kilka – kilkanaście lat. Dopiero potem można myśleć o czymś poważniejszym. Jeżeli Ruch od samego początku zadeklaruje się jako partia dążąca do wyborów parlamentarnych, to możliwe, że nie zdobędzie odpowiedniego progu i w rezultacie zniknie wskutek niepowodzenia. Obym się mylił.

  2. Jezeli kierownictwo RN da sie poniesc zawrotowi glowy wynikajacemu z naglej atmosfery spotkan, debat, z popularnosci, jezeli da sie wciagnac w wir salonowego zycia warszawskiej „prawicy”, jezeli da sie poniesc zludzeniu ZNAJOMOSCI z politykami ( najwieksze niebezpieczenstwo), brylowania na rozlicznych FB’s, z ktorych kazdy jest salonem à part, to nie jest wykluczone ze zmarnuje ostatnia historyczna szanse. Jedynym ratunkiem przed taka kleska jest trzymac sie, przynajmniej przez pierwsze 2 lata, bardzo blisko bazy, au ras de pâquerettes, gdyz dzis prosty chlopaczek ,ktory ma 22 lata i skonczyl zawodowke ma wiecej zdrowego rozsadku niz niektore profesjonalne placzki na FB.Im kto dzis wyzej zaszedl , im wiecej czytal, im wiecej ma adresow w swoim karnecie, tym bardziej utracil kontakt z rzeczywistoscia bo dazy- jako inteligent ( intelektualista) – proletariusz do wlasnego, wylacznie prywatnego interesu: nie dlatego ze jest zlym czlowiekiem, absolutnie nie dlatego!; tylko dlatego, ze taka jest wewnetrzna logika obecnego, CALKOWICIE wynaturzonego systemu. Dlatego dolaczam sie do rady poprzednika:”najważniejsza jest praca u podstaw, formacja i działanie na szczeblu lokalnym. I to przynajmniej przez kilka – kilkanaście lat. Dopiero potem można myśleć o czymś poważniejszym.”Koryguje tylko jedno.Tak trzymac przez pierwsze 2 lata.Kilkanascie lat to nierozsadne. Liczy sie takze umacnianie struktur i zwartosc dzialaczy.Nie dac sie podzielic. Przez pierwsze, wstepne 2 lata dzialac wylacznie na dole dla umocnienia ruchu i reka w reke z baza. Jezeli sie zacznie od prawicowego salonu, od spotkan, to cala sprawa upadnie i zostana tylko kolejne MN’s, a PO zrobi wszystko,zeby ten ruch zdusic, bo jest on zagrozeniem dla bipolaryzmu, ktory jest na reke systemowi. Nie zapominajmy tez o zagrozeniu ze strony PiS.

  3. „RN musi się więc skoncentrować na szczeblu komunalnym i municypalnym, gdzie z dużym powodzeniem blokować można szalone inicjatywy Warszawy i w ten sposόb – jak niegdyś żołnierze NSZ- bronić miejscowej ludności przed uciskiem i represjami.” Najważniejsze zdanie, jednak to zadanie jest niezwykle ciężkie do wykonania z uwagi na nadmierną centralizację naszego państwa. Z tego co mi wiadomo, to narodowcy również mają wizję raczej centralistycznej budowy państwa.

  4. @Antoine Ratnik: 1/ Co do wolnomularza Dugina – trzymać sie od niego jak najdalej (Putin też go pogonił w cholerę!). 2/ Co do RN – pełna zgoda. To, co Pan proponuje, pięknie nawiązuje do idei kard. Wyszyńskiego: nalezy budować silną i zdrową TKANKĘ narodu, jego, mozna rzec, system korzeniowy, a nie jakies „salonowe kwiatki”. Nie znam historii francuskiej AF, ale zdaje sie, że zaczynali podobnie? I, co najwazniesze, prosze zwrócić uwagę, że podobnie działali najskuteczniejsi „antysystemowcy”, tzn. Leninowscy bolszewicy: najpierw praca na samym dole, wśród ludzi, a praca na górze – po osiagnieciu masy krytycznej, gdy tzw. „system” mozna po prostu zmieść ze sceny.

  5. @Antoine Ratnik: 3/ W nadchodzącycm kryzysie, ruch RN, obok struktur parafialnych Koscioła, może odegrać rolę identyczną, jak gminy chrześcijńskie na przełomie III i IV wieku – tzn. tworzyć „struktury przetrwania” dla najbardziej poszkodowanych przez skutki sytuacji kryzysowej: bezrobocie, biedę, głód, rozpacz. Może to być okazja nie do przecenienia, aby zaistniała praktyczna re-chrystianizacja oraz by dostrzeżono skuteczność RN.

  6. @ P. Kozaczewski: co do tej 'masy krytycznej’ którą mieli niby osiągnąć Bolszewicy, to jednak Pan przesadził. Bolszewicy mieli poparcie zdecydowanej mniejszości Rosjan, a cała rewolucja nie udałaby się bez wsparcia finansowego i logistycznego Niemiec. Oraz faktycznej miękkości carskiego 'reżimu’ wobec wywrotowców.

  7. @El.Desmadre: „Masa krytyczna” nie oznacza poparcia większości społeczeństwa. Oznacza taki poziom poparcia, który wystarcza do efektywnego działania i uzyskania dominacji. Bolszewicy ten poziom osiągnęli, a że z udziałem sponsoringu pieniędzmi niemieckich bankierów i przy logistycznym wsparciu niemieckiego wywiadu – cóż to ma za znaczenie? Gdyby Lenin nie miał autentycznego szerokiego poparcia, to niemiecko-pejsaci bankierzy nie postawiliby na niego – wybraliby sobie lepiej rokującego protegowanego, czyż nie? Podobnie rzecz się ma z kajzerowskim wywiadem – gdyby Lenin nie był Numerem Jeden, postawiliby na kogoś innego, to przecież także nie jacyś naiwni frajerzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.