Raźny: Koronawirus odrodzi liberalizm czy zdegraduje?

Liberalna strategia – zarządzanie pandemią i strachem

Koronawirus COVID – 19, wywołując pandemię, obnażył dogłębnie oblicze współczesnego świata w podstawowych sferach ludzkiej egzystencji. Ujawnił nade wszystko destrukcyjny charakter opartych na liberalizmie globalnych procesów politycznych i ekonomiczno-gospodarczych – nie tylko na poziomie społecznym, ale również w przestrzeni indywidualnej przeciętnego człowieka. Ujawnił .jednocześnie nicość cywilizacji kształtowanej przez globalny liberalizm. Od jej wektorów zależy bowiem nie tylko ważny dla zwalczenia pandemii system opieki zdrowotnej czy polityki społecznej, ale również nie wytrzymujący pandemicznych ograniczeń system edukacji czy sposób komunikowana obywateli o działaniach władzy. Ten ostatni –  oscylujący między perswazją a propagandą i manipulację – staje się  w obecnym czasie dobitnym świadectwem postchrześcijaństwa i posthumanizmu jako determinant liberalnej cywilizacji. Komunikacja – nie tylko polityczna, ale również społeczna i kulturowa – łączy w przedstawianiu pandemii  prawdę  z postprawdą, stając się w rękach globalistów idealnym narzędziem stwarzania w niej chaosu. Osłabiona została bowiem ich polityczna i gospodarcza władza, jaką zapewniały  im do tej pory reguły wolnego rynku i jego fetysz niewidzialnej ręki. Pandemia strąciła je z piedestału globalnego liberalizmu, grożąc utratą władzy jego ideologom. Globaliści nie chcą jednak jej utracić i natychmiast wykorzystali sprawdzony w systemach totalitarnych sposób jej zachowania – zarządzanie strachem wzniecanym w ludziach przez globalne i lokalne instytucje polityczne oraz media zależne od cyfrowych megakorporacji, symbolizowanych skrótem GAFA (Google, Apple, Facebook, Amazon- notabene  nieopodatkowane w Polsce).

Obserwując wdrażane przez poszczególne kraje sposoby zwalczania pandemii, można stwierdzić, iż czołowe światowe organizacje – WHO, WTO, ONZ – nie tyle walczą z pandemią, ile nią właśnie zarządzają, potęgując pożądany przez globalistów strach całych społeczeństw. Sam strach nie daje jednak zysku. Dlatego został powiązany z obietnicą szczepionki,  która go zapewni nie tylko farmaceutycznym koncernom, ale także innym, z nimi związanym. Dlatego propaganda pandemiczna głosi, że wirus COVID – 19 będzie trwał tak długo, jak długo nie będzie szczepionki. To oznaczałoby, że szczepienia przeciwko niemu mają objąć cały świat, bo tylko wtedy zatriumfuje liberalny paradygmat zysku. W Polsce minister zdrowia postraszył nas jeszcze bardziej i zapowiedział, że maseczki będziemy nosić do szczepionki, która powinna być obowiązkowa.  

Unia Europejska zachowuje się tak samo, jak WHO, WTO i ONZ, choć nie zajmuje się bezpośrednio potęgowaniem pandemicznego strachu. Skoncentrowała się bowiem nie na zwalczaniu koronawirusa, lecz  na wspólnych finansach i mechanizmie ich rozdzielania. W rezultacie jej obojętnej wobec pandemii polityki, w  Europie odrodziły się państwa narodowe. Okazało się, że w czasie zarazy jej obywatele mogą liczyć nie na traktat lizboński i Brukselę, lecz na swoje własne państwa. Koronawirus ujawnił  także prawdziwe oblicze każdego z nich – nade wszystko to, komu służą: swoim wspólnotom czy obcym korporacjom. Zdemaskował – m.in. w Polsce – nędzę systemu opieki zdrowotnej, budowanego w ścisłej korelacji z liberalnym systemem gospodarczo-ekonomicznym. Wykazał także niekompetencję i nieskuteczność  władz  w wielu sektorach życia publicznego.  Pomimo negatywnych aspektów polityki poszczególnych państw narodowych, jedynie na ich realną pomoc mogą liczyć zagrożone pandemią społeczeństwa Europy.

Manipulowanie prawdą na temat pandemii zrodziło szereg jej teorii spiskowych, głoszących tezę o wyhodowaniu koronawirusa COVID – 19   w laboratoriach naukowych. Tu pojawia się fundamentalne pytanie: czyich?. Znamienne pod tym względem są wzajemne oskarżenia USA i Chin. Jeśli prawdą byłyby spekulacje na temat laboratoryjnego pochodzenia COVID – 19, mielibyśmy do czynienia z  liberalnym paradygmatem zysku w nauce, realizowanym w celu depopulacji świata. Niezależnie od prawdziwości czy fałszywości  tych teorii,  stwierdzić należy, iż nauka odcięta  od etyki i negująca metafizyczny wymiar ludzkiego istnienia osiągnęła apogeum w systemie liberalnym. W tym systemie skumulowała bowiem najwięcej „osiągnięć” genetycznych, manipulując – na zlecenie ideologów genderyzmu – kodem ludzkiego bytu. Ludziom  z laboratoriów od dawna marzy się bowiem rola bogów stwarzających nowego człowieka. Wywołana koronawirusem pandemia pokazała, że zrodzona z ich pychy wszechmoc nieetycznej i antymetafizycznej  nauki jest iluzją, pajęczą konstrukcją. Zdmuchnął ją niewidoczny gołym okiem wirus, wywołując „efekt motyla”. Najskuteczniejsza w walce z pandemią stała się natomiast  nie oczekiwana przez świat szczepionka, lecz kwarantanna – znana ludzkości od czasów biblijnych i przetestowana w średniowieczu. Nie paradygmat zysku, lecz heroizm służb medycznych i poświęcenie wolontariuszy.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Uzbrojony świat – bezbronny

Świat uzbrojony w laboratoria i armie największych mocarstw, okazał się bezbronny wobec znikomego w hierarchii istnień wirusa. Siła tego świata jest bowiem pozorna, nadęta pychą, która została spektakularnie ukarana.. Czy na długo? Wielu ludziom – nie tylko uczonym czy politykom i miliarderom – wciąż marzy się boski status. To marzenie jest niebezpieczne, gdyż rodzi nowe utopie, głoszące zmianę systemów politycznych i społeczno-gospodarczych w mię  nowego porządku istnienia..                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            

Upokorzona pycha jest  niczym głowy hydry – kusi  nadal. Nie tylko w sferze nauki i polityki, ale również związanego z nimi wyścigu zbrojeń, który w czasie pandemii ujawnił swój bezsens. Ma on także polską wersję.. COVID – 19 zweryfikował celowość wzrostu nakładów na zbrojenia w ramach NATO do 2 % PKB. Gdyby system obronny naszego kraju był niezależny od planów USA i zarządzanego przez nie sojuszu, żaden wirus nie podważyłby jego umocnienia. Tymczasem do historii wszedł przykład Polski, która militarnie nic nie znaczy, choć stała się liderem natowskiego wyścigu zbrojeń. Uzależniła się bowiem od amerykańskiego dyktatu i skoncentrowała nie na przemyślanych zakupach dla swej armii, lecz na propagandzie natowskiej i przygotowaniach do wojny z Rosją. Pięć lat prezydentury Andrzeja Dudy i pięć lat rządów PiS uczyniły z natowskiego nakładu wzrostu na zbrojenie, a także wschodniej flanki NATO, amerykańskich baz w Polsce i  amerykańskiej tarczy antyrakietowej  jedynie dogmaty transatlantyckie, którymi mierzy się polski patriotyzm. Kto te dogmaty podważa, jest wyrzucany przez atlantystów na margines życia politycznego i piętnowany mianem zdrajcy. Wprawdzie w czasie pandemii NATO okazało się – podobnie jak Unia Europejska – bezużyteczne, nic jednak nie wskazuje na to, aby polska wiara w te dogmaty została zachwiana. Pandemia trwa, a jednak nikt z polityków nie ma odwagi zadać polskim władzom  pytania  o działanie sojuszu  na rzecz ludności cywilnej w czasie pandemii i poczynania istniejącego w jego ramach Euroatlantyckiego Centrum Koordynacji Reagowania na Katastrofy. Podobnie jak nikt nie pyta o zaplanowane w Polsce na wiosnę tego roku manewry NATO Defender 2020. Ewidentnie wiara w dogmaty transatlantyckie i strach przed nimi są u nas przepotężne – większe niż przed coronawirusem.

Zakazana wykładnia metafizyczno-religijna

Liberalizm wprawdzie nie walczy wprost z metafizyczno-religijną interpretacją pandemii, ale nie przyjmuje jej za wiarygodną. Walkę z nią zostawia związanym z nim ideologiom – politycznej poprawności, genderyzmu, ekologizmu. Wszystkie są antymetafizyczne i antychrześcijańskie. Wszystkie odrzucają taką wykładnię, w której koronawirus spadł na świat jak biblijny ogień z nieba na  Sodomę i Gomorę, będąc znakiem  gniewu Bożego z powodu uporczywego trwania wielu ludzi w grzechach przeciwnych naszej naturze. Ta interpretacja jest odrzucana nade wszystko przez apologetów ateistycznego antropocentryzmu, którzy za dogmat przyjmują hipotezę Iwana Karamazowa z powieści F. Dostojewskiego: Jeśli Boga nie ma, wszystko jest dozwolone. Do nich należą apologeci antychrześcijańskich ideologii.  Metafizyczno-religijna wykładnia w kategoriach grzechu i kary za niego jest negowana także przez „postępowych” chrześcijan – nie tylko tzw. laikatu, ale również przez duchownych różnych szczebli – zniewolonych polityczną poprawnością, która zabrania im mówić o piekle i  każdej innej karze za grzech. Ci sami postępowcy mówią jednak o zemście przyrody na człowieku, który popełnił grzech ekologiczny, niszcząc jej harmonię. I nawołują, aby się tego grzechu wyrzekł. Znamienny jest tutaj pogański podziw dla „mądrości” przyrody, która jakoby odróżnia zło od dobra  i potrafi pierwsze karać, drugie nagradzać. W politycznej poprawności „postępowych” chrześcijan jest więc miejsce na karę, ale nie może ona być karą Boską. Panu Bogu odmawia się roli Ojca, który poprzez karę prowadzi człowieka do metanoi – takiej przemiany, dzięki której przestanie on tkwić uporczywie w grzechu. I jednym i drugim w sukurs przychodzi nie tylko współczesna filozofia, ale również wszystkie inne nauki o człowieku – cała humanistyka, której stałą daną jest antymetafizyczne i antychrześcijańskie ukierunkowanie.

Czy paradygmat zysku stanie się ponownie celem i sensem?

Liberalny paradygmat zysku poza wartościami etycznymi – podobnie jak  towarzysząca mu kultura konsumpcjonizmu – został zdyskredytowany wcześniej jako instrument, który powiększa bogactwo nielicznych, potęgując  nędzę wykorzystywanej nieludzko większości. Truizmem jest przytaczana nieustannie w języku liberalizmu teza o taniej sile roboczej, w poszukiwaniu której zarówno koncerny, jak i małe firmy w ramach gospodarki wolnorynkowej przeniosły swoją produkcję do Azji czy Afryki, gdzie wykorzystuje się nawet pracę dzieci. Jeszcze większym truizmem jest wciąż zbyt cichy głos prawdy o podbojach obszarów bogatych w złoża naturalne przez globalistów – na drodze  przewrotów państwowych i kolorowych rewolucji oraz permanentnej wojny. Równie haniebnym sposobem osiągania zysku w ramach liberalnego paradygmatu są sankcję gospodarcze, które pogrążyły w nędzę całe kraje, jawiące się liberalnym rekinom jako konkurencja w wolnorynkowej walce. Ten paradygmat wyklucza bowiem nie tylko weryfikację zysku poprzez kryteria etyki, ale również oparte na nich pojęcie dobra wspólnego i służącą mu współpracę. Wyklucza także dyskredytowane nieustannie przez liberalnych globalistów pokojowe współistnienie, które – realizując zasadę sprawiedliwości – jest gwarancją osiąganie dobra wspólnego. Pokój i dobro wspólne są poza paradygmatem zysku. Bezwzględny zysk gwarantują wojny, rewolucje w obcych państwach, prowokowane kryzysy, zarządzanie chaosem i strachem. 

COVID – 19 jedynie potwierdził  negatywny charakter ukierunkowania świata na liberalny zysk W przestrzeni poszczególnych krajów i społeczeństw oraz pojedynczych ludzi zniknęła nagle niewidzialna ręka rynku, która nie przewiduje sytuacji granicznych, takich, w których znika wizja zysku, a  rysuje się widmo śmierci. W takich sytuacjach nagle okazuje się, że potrzebne jest państwo, które bierze odpowiedzialność za społeczeństwo i walkę z pandemią. Za efekty tej walki rozliczać więc będziemy państwo. Czy wówczas zapomnimy o doświadczeniu pandemii i w ramach powrotu do normalności przywrócimy panowanie paradygmatu zysku, czy też zachowamy z programu liberalizmu jedynie to, co służy dobru wspólnemu i pokojowi jako jego gwarantowi? To my będziemy wybierać drogi przyszłości.

Anna Raźny

[Głosów: 18   Average: 4/5]
Facebook

19 thoughts on “Raźny: Koronawirus odrodzi liberalizm czy zdegraduje?”

  1. “Niezależnie od prawdziwości czy fałszywości tych teorii, stwierdzić należy, iż nauka odcięta od etyki i negująca metafizyczny wymiar ludzkiego istnienia osiągnęła apogeum w systemie liberalnym. W tym systemie skumulowała bowiem najwięcej „osiągnięć” genetycznych, manipulując – na zlecenie ideologów genderyzmu – kodem ludzkiego bytu.”

    Manipulując czym? Ludzkim DNA? Nie wiem jak na Zachodzie, ale słyszałem, że w Chinach prowadzony jest pilotażowy projekt, w którym ultrainteligentne matki płodzą dzieci z genialnymi ojcami. Tych dzieci jest ze 30 tysięcy, ale dopiero przyszłość pokaże, co z tego wyjdzie. Docelowo chodzi o to, aby stworzyć grupę geniuszy, która zagwarantowałaby Chinom sukcesy naukowo-technologiczne, noblistów, inżynierów, informatyków, w tym ludzi, którzy sami w dorosłości zostaliby genetykami.

  2. Tekst jest moim zdaniem wątpliwy, ponieważ nie przedstawia alternatyw. Czy pandemia rozwaliła misternie tworzony globalny ład, czy też ład ten już się rozpadał a globalne elity postanowiły wykorzystać pandemię dla ratowania swojej władzy? Moim zdaniem druga możliwość jest bardziej prawdopodobna. Dla ekonomistów jest oczywiste, że upadek dotychczasowego ładu gospodarczego jest nieunikniony. W celu zachowania władzy w sytuacji bezrobocia, biedy i niepokojów społecznych można obciążyć odpowiedzialnością wirusa a siebie kreować na zbawców ludzkości. Jednocześnie wynędzniałych ludzi można pacyfikować za pomocą przepisów o zwalczaniu pandemii, które jak się okazuje mają pierwszeństwo przed prawami człowieka.

  3. Jak zwykle u Pani Profesor trudny do zniesienia opis wszystkich niegodziwości współczesnego świata z oczywistym, naturalnie odwołaniem się do Pana Boga. Zatem przed pandemią miałyby nas chronić NATO, Unia, sekwestr majątków wielkich korporacji, odejście od grzechów przeciwnych naszej naturze, a w szczególności od kategorii zysku ? Cytat: “W rezultacie jej obojętnej wobec pandemii polityki, w Europie odrodziły się państwa narodowe. Okazało się, że w czasie zarazy jej obywatele mogą liczyć nie na traktat lizboński i Brukselę, lecz na swoje własne państwa.”. Tutaj trzeba przypomnieć Pani Profesor, że Unia Europejska to organizacja międzynarodowa, której członkowie dotychczas nie umawiali się w traktatach na wspólne rozwiązywanie problemów zdrowotnych, w tym zwalczania epidemii chorób zakaźnych. To znamienne, że dzisiejsi przeciwnicy Unii i piewcy suwerenności państw narodowych, także w dziedzinie “suwerennej walki z pandemią” stawiają Unii zarzut nic nie robienia, podczas gdy Unia uruchomiła dla krajów członkowskich niewykorzystane dotychczas fundusze strukturalne (Polska ma dostać skromne 7,1 miliardów euro, gdyż tyle jeszcze pisowska Polska nie potrafiła wykorzystać z przyznanego jej budżetu Unii na lata 2014 – 2020) oraz poluzowała rygory budżetowe pozwalając na zwiększenie długu publicznego i zaciągania kredytów w celu zwalczania epidemii. To sporo – drodzy przeciwnicy Unii – gdyż nie mieliście prawa od Unii niczego oczekiwać, bo państwa Unii żadnych umów w tym zakresie z sobą nie zawierały. W czasie pandemii mogliście tylko wielbić swój konstrukt “suwerennego państwa”, a już narzekanie na Unię jest zwykłą obłudą, przy okazji całkowicie zgodną z propagandą kremlowską.

      1. Nie lubię słowa “ruskie onuce”, to chyba jakiś polski kompleks.. Rosja ma dyplomację najlepszą na świecie i takie same służby specjalne. Rosyjskie elity polityczne hołubią tradycję imperialną od stuleci, a kanony geopolityki mają we krwi. Przy nich polscy politycy to małe dzieci we mgle (z małymi wyjątkami, do których zaliczam Tuska, ale już nie Kaczyńskiego). Czyż Profesor zaprzeczy, że autorytarna Rosja wspiera siły niszczące Unię Europejską i zachodnie demokracje liberalne, gdyż jej system rządów jest diametralnie odmienny i stanowi dla pozbawionych legitymizacji elit rosyjskich zagrożenie ? Czy Donbas i Krym nie były odpowiedzią Rosji na postępy liberalnej demokracji na Ukrainie i na planowane zawarcie przez ten kraj umowy stowarzyszeniowej z Unią, przybliżającą liberalną Europę do Moskwy ? Liberalne demokracje stanowią dla Rosji trwałe zagrożenie w obawie, że większość Rosjan może zapytać (Nawalny ciągle pyta) dlaczego elity polityczne i gospodarcze (1% lub niewiele więcej) kontrolują 100% państwowej własności, z której żyją jak szejkowie arabscy ? Czy np. taki minister Ławrow utrzymuje córki studiujące w Anglii z pensji ministra-szefa MSZ ? Ad rem: Rosja chce rozwalić Unię, która jest konstruktem niemiecko-francuskim pod patronatem USA, dodatkowo mocno blokującym Rosję na pomoście bałtycko-czarnomorskim. Rosja chce “Europy od Lizbony do Władywostoku”, wyparcia Ameryki z Europy i hegemonii rosyjsko-niemieckiej. Czy tego chcemy ? Czy nie pamiętamy jak skończył się suwerenny i “mocarstwowy” projekt II RP ? Jeśli nie zrozumiemy, że Unia Europejska – przy wszystkich swoich wadach – to przede wszystkim konstrukt geopolityczny, zapewniający Polsce bezpieczeństwo, to jesteśmy politycznymi frajerami pracującymi nolens volens pour le roi de la Russie. Czy znowu chcemy wąchać “ruskie onuce” jak za PRL-u ?

        1. Po pierwsze: po doświadczeniach okresu jelcynowskiego tzw. “liberalna demokracja” jest w Rosji atrakcyjna jedynie dla bananowej młodzieży z Moskwy i Petersburga. Ś.p. Nawalny i reszta sierotek po jelcynowskich złodziejach ma poparcie nikłe: w 20 mln Moskwie na ich wiece przychodzi w porywach do 2000 ludzi… Jedyną siłą polityczną zdolną zagrozić Putinowi i jego świcie są komuniści. Krym był dla Rosji koniecznością, nie ze względu na zmianę systemu sprawowania władzy na Ukrainie(który się nie zmienił, jedna klika oligarchów rękami części ludu pogoniła drugą), a ze względu na antyrosyjskość nowych władz, które mogły pozbawić Rosjan tamtejszych baz, umożliwiając bezproblemowe zaatakowanie Rosji z tamtego kierunku. Donbas to był spontaniczny wybuch zamieszkujących go Rosjan(którzy bynajmniej nie popierali banderowców z Majdanu), przez Rosję wsparty później jedynie ze względów propagandowych. Reszta wywodu podobnie dyskusyjna: liberalna Europa i Rosja niezależnie od Unii Europejskiej są chętne do współpracy, intratnej dla obu stron. Zapobiega jej nie Unia Europejska, a USA, ze swoim wojskiem, gigantami informatycznymi i sankcjami

          1. “Donbas to był spontaniczny wybuch zamieszkujących go Rosjan” – roześmiałem się Kolego na to stwierdzenie. W polityce, tym bardziej polityce rosyjskiej, Donbas nie miał prawa wydarzyć się bez akcji rosyjskich władz, które zareagowały na pomarańczową rewolucje tak jak kiedyś zareagowały w Gruzji (Abchazja, Osetia), albo w XVIII w. – pierwszy rozbiór Rzeczypospolitej).
            “Krym był dla Rosji koniecznością, nie ze względu na zmianę systemu sprawowania władzy na Ukrainie(który się nie zmienił, jedna klika oligarchów rękami części ludu pogoniła drugą), a ze względu na antyrosyjskość nowych władz, które mogły pozbawić Rosjan tamtejszych baz, umożliwiając bezproblemowe zaatakowanie Rosji z tamtego kierunku” – zaprzeczasz sobie, gdyż sama zmiana systemu sprawowania władzy mogła w dłuższej perspektywie pozbawić Rosję tamtejszych baz.. Przyczyna jednak jest bardziej prosta i banalna: zawojowanie Krymu i odebranie go z rąk tatarsko-tureckich zawdzięczamy carskiej Rosji i nieopatrzna decyzja Chruszczowa oddała Krym Ukrainie, więc teraz na nowo ten Krym sobie po prostu odbieramy.. I przy okazji destabilizujemy Ukrainę jak Gruzję. Dlaczego dziwią Cię sankcje przeciwko państwu, które siłą zmieniło granice w Europie (czyżby lepszy był powrót do czasów Monachium 1938 ?).
            “liberalna Europa i Rosja niezależnie od Unii Europejskiej są chętne do współpracy, intratnej dla obu stron. Zapobiega jej nie Unia Europejska, a USA, ze swoim wojskiem, gigantami informatycznymi i sankcjami” – odpowiedz sobie na pytanie dlaczego Rosja ingeruje w wybory w świecie liberalnym, nie tylko w USA (i używa ogromnych swoich zasobów w tym celu) oraz wspiera partie anty-systemowe w Europie Zachodniej (np. pożyczki dla Front National). Ja moją odpowiedź dałem w spocie powyżej. Rosja chce zniszczyć Unię z powodów geopolitycznych, gdyż chce wyrzucenia Ameryki z Europy i hegemonii rosyjsko-niemieckiej, a USA jest fundamentalnym czynnikiem uniemożliwiającym tę hegemonię, która jeśli byłaby zrealizowana – to kosztem Polski. Oczywiście nie masz co do tego wątpliwości, a może masz ?

            1. Największymi szumowinami i zdrajcami są członkowie Europejskiej Partii Ludowej – d***kratyczni imperialiści ze zgniłego Zachodu. Z polskiego punktu widzenua najważniejsze jest sprowadzenie USA do roli większej wyspy, a zapewnić to może jedynie hegemonia ChRL, która ma gospodarkę 10-krotnie potężniejszą niż Rosja a wydatki na zbrojenia 4-krotnie większe. USA należy upokorzyć i ograniczyć ich wpływy jedynie do Nowego Świata.

              1. @Mao. Towarzyszu, zalecam mniej emocji i więcej myślenia geopolitycznego. Wyjście lub wyrzucenie Ameryki z Europy stawia na porządku dziennym hegemonię rosyjsko-niemiecką, oczywistą i naturalną przeciwwagę dla hegemonii Chin.. Innymi słowy, chcesz wpływy USA na pomoście bałtycko-czarnomorskim, w tym w Polsce, zastąpić wpływami chińskimi ?? Wiedz, że taki układ byłby dla Polski zabójczy, gdyż Chiny uznałyby w Polsce hegemonię rosyjsko-niemiecką jako niezmienny, obiektywny fakt i oczywistą oczywistość (tylko polityczny frajer będzie się łudził, że Chiny pomogą Polsce wydostać się z rosyjsko-niemieckiego klinczu). No więc Mao, szykujesz Polsce V rozbiór czy szykujesz rozbiór Rosji do spółki z Chinami ? Zastanów się jaka może być odpowiedź Rosji na to drugie…

              1. Nawet zwykli Rosjanie mają we krwi ciągoty imperialne i zdają sobie sprawę, że albo Rosja będzie autorytarna i utrzyma swoje wielowiekowe zdobycze na wschodzie i południu albo nie będzie imperialna, i się rozpadnie. Dlatego po eksperymencie Jelcyna nikt już na serio nie myśli o demokracji liberalnej w Rosji, a tacy ludzie jak Nawalny też mają ciągoty imperialne i domagają się tylko tego, żeby władza …mniej kradła z państwowego majątku. Nie zmienia to faktu, że liberalna demokracją jest wrogiem tzw. “suwerennej demokracji” (czytaj pseudo-demokracji suwerennych elit rosyjskich) i dlatego jest przez Rosję zwalczana wszelkimi dostępnymi środkami. Dlatego moim zdaniem niezbyt mądry jest Polak, który służy, zwykle nieświadomie, za narzędzie tej polityki (Piskorski, Rękas, Bekier, Kaczyński, Szydło).

    1. “Tutaj trzeba przypomnieć Pani Profesor, że Unia Europejska to organizacja międzynarodowa, której członkowie dotychczas nie umawiali się w traktatach na wspólne rozwiązywanie problemów zdrowotnych, w tym zwalczania epidemii chorób zakaźnych.”

      Dlatego UE wyciągnie z tego wnioski na przyszłość i poczyni krok w kierunku superpaństwa.

          1. Respiratorów możemy sobie kupić sporo za 7,8 mld euro przekazanych ostatnio Polsce przez Komisję Europejską w ramach walki z pandemią. Czy profesorowie Wielomski i Raźny wiedzą, że te skromne 7,8 mld euro to 10% rocznego budżetu Polski ?

  4. Dziekuje Pani prof. Razny za wspanialy tekst !!! Nareszcie cos sensownego pojawilo sie dzieki Pani w tej dziwacznej sytuacji na swiecie. Uwazam, ze nasza oblakana cywilizacja tzw. Zachodu coraz szybciej zjezdza w dol, w czelusc samozaglady. I nie pomoga nam smartfony ani rock’n roll ani “inteligente” pociski samosterujace mogace zabic kogokolwiek w czasi kapieli we wlasnej wannie, Nie tedy droga pyszalkowata umierajaca cywilizacjo !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *