Refleksje nad pokoleniową zmianą w Komunistycznej Partii Chin

Gdy nie zdążyły jeszcze umilknąć echa wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, po drugiej stronie globu miały miejsce równie doniosłe wydarzenia. W dniu 8 listopada 2012 r. w Pekinie miał miejsce XVIII zjazd Komunistycznej Partii Chin. Jego wynikiem było oficjalne przekazanie władzy nad mocarstwem kolejnemu pokoleniu przedstawicieli partii komunistycznej.

Nowi liderzy

Na koniec zjazdu nastąpiło ogłoszenie składu – wynegocjowanego w poprzednich latach – Stałego Komitetu Biura Politycznego partii. To niewielkie, liczące obecnie zaledwie siedem osób grono będzie odtąd rządzić Chińską Republiką Ludową. Sprawdziły się prognozy analityków dotyczące obsady najważniejszych stanowisk w partii i państwie. Sekretarzem Generalnym KPCh został Xi Jinping. Objął także funkcję Przewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej – stanowisko to zapewnia kontrolę nad Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą, czyli siłami zbrojnymi ChRL. W marcu bieżącego roku Xi Jinping zasiądzie również w fotelu Przewodniczącego ChRL, zostanie więc oficjalnie głową państwa. Wiosną godność premiera otrzyma także Li Keqiang. Ludzie ci obejmują władzę nad państwem mogącym stać się w przewidywalnej przyszłości największą gospodarką globu. Eksperci w wielu krajach zastanawiają się, jaki wpływ na przyszłość Chin i świata będzie miała zmiana warty w KPCh?

Zmiana władzy nie jest niczym nowym w kraju, mogącym poszczycić się liczącą ok. 5 tys. lat tradycją polityczną. Sama Komunistyczna Partia Chin panuje nad Państwem Środka od 1949 roku. Chińczycy wyróżniają kilka generacji polityków rządzących z ramienia KPCh. W skład pierwszej z nich wchodzili założyciele ChRL – Mao Zedong, Zhou Enlai, Deng Xiaoping, czy Liu Shaoqi. Do przedstawicieli drugiej generacji zaliczali się ludzie, którzy pomagali Deng Xiaopingowi reformować Chiny po 1978 roku. Warto tutaj wymienić przede wszystkim partyjnych liberałów Hu Yaobanga i Zhao Ziyanga. Trzecia generacja nomenklatury przejęła władzę na początku lat 90. i dzierżyła ją do pierwszych lat XXI wieku. Wówczas został przyjęty w chińskiej polityce obyczaj, że każda generacja powinna rządzić przez dekadę. Główni reprezentanci trzeciej generacji – Jiang Zemin, Li Peng oraz Zhu Rongji – kontynuowali reformy swoich poprzedników. Zmiany jakie wówczas zaszły w gospodarce Chin, umożliwiły przystąpienie tego kraju do WTO w 2001 roku. W latach 2002-2003 władzę przejęła czwarta generacja przywódców. Jej najważniejsi przedstawiciele, Hu Jintao i Wen Jiabao, utrzymali bardzo wysokie tempo wzrostu gospodarczego. Trwający od 2008 r. światowy kryzys gospodarczy wpłynął na ChRL relatywnie łagodnie. Znacznie dotkliwiej zaważył na losie innych państw, często rywali Chin. Dlatego Państwo Środka znacznie awansowało na arenie międzynarodowej w pierwszej dekadzie XXI wieku. W 2009 r. Chiny stały się największym eksporterem globu – prześcigając Niemcy – zaś rok później drugą gospodarką świata, wyprzedzając Japonię. Przejmujący obecnie władzę duet Xi Jinping – Li Keqiang reprezentuje piątą generację nomenklatury.

Różne drogi na szczyt

Przyszłą głowę państwa oraz szefa rządu różnią życiowe doświadczenia, a być może i poglądy. Jest to zmiana w stosunku do przywódców wywodzących się z poprzedniej generacji partyjnej. Xi Jinping przynależy do tzw. „frakcji książątek” w Komunistycznej Partii Chin. Terminem tym określa się członków rodzin prominentnych członków partii. Jego ojcem był Xi Zhongxun, wicepremier, gubernator prowincji Guangdong oraz bliski współpracownik Deng Xiaopinga. Sam Xi Jinping jest (jak wielu przedstawicieli frakcji książątek) człowiekiem bardzo zamożnym – jego majątek szacuje się na 376 mln dolarów. Podczas Rewolucji Kulturalnej jego i jego rodzinę poddano represjom. Nastoletni Xi Jinping został zesłany do pracy przymusowej we wsi Liangjiahe. W 2007 r. przez siedem miesięcy sprawował funkcję gubernatora Szanghaju, zaś następnie stał się członkiem Biura Politycznego KPCh. Z ramienia władz nadzorował organizację olimpiady w Pekinie.

Doświadczenia Li Keqianga mają zupełnie inny charakter. Wywodzi się z rodziny chłopskiej. Dzięki talentowi piął się stopniowo po szczeblach partyjnej kariery: w 1998 r. został gubernatorem prowincji Henan – miał wówczas 43 lata, czyni go to najmłodszym gubernatorem w dziejach Chin – zaś w 2008 r. uczyniono go wicepremierem. Jego debiut międzynarodowy miał miejsce w 2010 r., reprezentował wtedy ChRL podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Nowi władcy Państwa Środka najpewniej będą kontynuować politykę swoich poprzedników. Li Keqiang, podobnie jak wielu premierów w dziejach Chin komunistycznych, jest uznawany za proreformatorskiego technokratę. Zasłynął nawet wypowiedzią kwestionującą prawdziwość oficjalnych danych statystycznych odnośnie wzrostu chińskiego PKB. O poglądach Xi Jinpinga trudno powiedzieć coś konkretnego. Według części znawców Chin będzie typowym bezideowym mandarynem powściągającym zbyt liberalnego premiera. Może być jednak zupełnie inaczej. Xi Jinping będąc gubernatorem Szanghaju wsławił się surowym zwalczaniem korupcji. Z jego różnych wypowiedzi wynika, że ChRL wymaga reform w różnych dziedzinach.

Perspektywy reform

Wielu analityków twierdzi, że obecna dekada będzie dla rozwoju Chin jako mocarstwa z różnych powodów kluczowa. Model gospodarczy wypracowany po 1978 r. zaczyna stopniowo wyczerpywać swoje możliwości. Do tej pory sukcesy chińskiej ekonomii opierały się na takich elementach jak sprzyjające przedsiębiorcom (zarówno rodzimym jak i obcym) niskie podatki, tania i niemal nieograniczona siła robocza, czy ogromne inwestycje państwa w infrastrukturę. Dzięki powyższym czynnikom Chiny mogły stać się „fabryką świata” w globalnej gospodarce. Tanie chińskie towary podbijały rynki kolejnych państw. Jednak ta epoka zaczyna się stopniowo kończyć. W ciągu tylko ostatniej dekady zarobki w ChRL wzrosły ok. pięciokrotnie. Współcześnie już ponad 300 mln Chińczyków przynależy do klasy średniej. Chiny przestają być krajem tanim. Tracą również atut państwa o nieograniczonych zasobach ludzkich. W wyniku wprowadzonej za rządów Deng Xiaopinga polityki antynatalistycznej zmalał chiński przyrost naturalny. Społeczeństwo ChRL zaczyna się starzeć. Inwestorzy zagraniczni przenoszą z Chin produkcję do krajów uboższych i tańszych np. Wietnamu, czy Bangladeszu. Ponadto znaczną rolę w szybkim rozwoju gospodarczym odgrywa eksport. Pogrążone w kryzysie ekonomicznym społeczeństwa Ameryki Północnej i Europy kupują znacznie mniej chińskich towarów. Chinom grozi wpadnięcie w tzw. „pułapkę średnich dochodów”. Szansą na wyjście z problemów jest oparcie gospodarki w większym stopniu na konsumpcji wewnętrznej oraz inwestycje w innowacyjność gospodarki. Czwarta generacja nomenklatury podjęła pewne działania w tych obszarach, generacja piąta będzie je kontynuować. W partii trwają spory w jaki sposób osiągnąć zamierzone cele ekonomiczne. Niektórzy członkowie opowiadają się za większym interwencjonizmem państwowym (m.in. Bo Xilai, kontrowersyjny sekretarz KPCh w Chongqingu, usunięty w 2012 r. ze względu na powiązania jego rodziny z morderstwem brytyjskiego przedsiębiorcy), inni postulują dalsze rozwiązania liberalne. Xi Jinping i Li Keqiang łączeni są raczej z frakcją liberalną.

Pod znakiem zapytania stoi również przyszłość systemu politycznego. Ekipa Deng Xiaopinga zawarła niejako w latach 80. ze społeczeństwem rodzaj umowy. Partia pozwoliła mieszkańcom ChRL się bogacić, ale wyraźnie zakazała działalności politycznej innej niż w ramach oficjalnego systemu. Dobitnie „podkreślono” powyższą zasadę podczas krwawego stłumienia protestów na Placu Tiananmen w 1989 r. Przez następne dwadzieścia lat ów system działał w sposób nienaruszony. Chińczycy zarabiali pieniądze i zasadniczo nie podważali polityki partii, widząc w niej twórcę gospodarczego sukcesu swojej ojczyzny. Ta sytuacja w znacznej mierze trwa nadal, aczkolwiek pojawiają się niewielkie zmiany. Wiosną 2011 r. w kilkunastu miastach Chin doszło do drobnych protestów społecznych. Demonstranci domagali się reform politycznych. Pod koniec roku 2012 w Kantonie doszło do wystąpień przeciwko ocenzurowaniu artykułu w liberalnym „Tygodniku Południowym”. Protesty społeczne nie są w Chinach niczym nowym, ale pierwszy raz od 1989 r. mają one charakter stricte polityczny. Społeczeństwo bogaci się i jest coraz bardziej świadome swoich praw. Krytykuje zacofanie interioru względem zamożnych prowincji nadmorskich, korupcję, zanieczyszczenie środowiska, zły stan służby zdrowia, łamanie swobody wypowiedzi, ale również zbytnią uległość wobec USA, Rosji, czy Japonii. Opisane powyżej postawy części społeczeństwa nie stanowią poważnego zagrożenia dla partii. Przynajmniej na razie. Niemniej KPCh musi je brać pod uwagę. Chińscy przywódcy często mówią o potrzebie zreformowania systemu politycznego. Jak rozległe będą to reformy – nie wiadomo. Niektórzy analitycy twierdzą, że przyszłością Chin jest demokratyzacja na wzór Zachodni. Czy ów scenariusz się spełni jest kwestią dyskusyjną. Jednakże system polityczny ChRL musi stać się bardziej przejrzysty oraz lepiej reagować na problemy społeczne. Partia w przyszłości może wykorzystać pewne demokratyczne zalążki występujące już w Chinach np. elementy samorządności terytorialnej (wybory do komun wiejskich, konsultacje społeczne w niektórych miastach), czy wolne elekcje w komórce partyjnej w Pingchang.

Sytuacja międzynarodowa

Najpewniej Chinom mniej sprzyjać w obecnej dekadzie będzie także sytuacja na arenie międzynarodowej. Pomijając schyłkowy okres zimnej wojny, Chiny rozwijały się dotąd zachowując relatywny dystans wobec wydarzeń na scenie światowej. Od końca zeszłego dziesięciolecia taki stan nie jest już możliwy. Chiny są obecnie drugą potęgą gospodarczą globu, a światowy kryzys ekonomiczny znacznie osłabił rywali ChRL. Jeszcze kilka lat temu USA były przede wszystkim zaangażowane militarnie na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Walcząc w Iraku i Afganistanie, Waszyngton w pewnym stopniu zignorował wzrost potęgi Chin. Współcześnie Stany Zjednoczone coraz pilniej przyglądają się sytuacji w Azji Wschodniej i Południowej. Ameryka wykorzystuje fakt, że Pekin ma często napięte stosunki z wieloma krajami regionu. Stany Zjednoczone od kilku lat budują antychińską koalicję. W jej skład mogą wchodzić takie państwa jak Indie, Birma, Wietnam, Malezja, Singapur, Filipiny, Indonezja, czy Australia. Waszyngton usiłuje – jak dotąd bez powodzenia – wciągnąć do antychińskiej współpracy Moskwę. Szczególnie Japonia ze względu na swoje strategiczne położenie jest kluczowym elementem takiej koalicji. Spory odnośnie wysp Senkaku/Diaoyu doprowadziły do wielu napięć w relacjach obu azjatyckich potęg. Jeśli Chiny pragną zostać w przyszłości globalnym mocarstwem, muszą uzyskać swobodny dostęp do Pacyfiku. Odbyć się to może wyłącznie poprzez zneutralizowanie Japonii. Wojna chińsko-japońska byłaby jednakże ostatecznością, a w interesie Pekinu leży wypracowanie porozumienia z Tokio.

Najbliższe lata pokażą jak potoczą się losy Chin. Jedno jest pewne – wydarzenia obecnej dekady będą miały dla nich bardzo istotne znaczenie.

Stanisław A. Niewiński

Artykuł został opublikowany na portalu www.stosunki.pl

Dodał Stanisław A. Niewiński

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *