Rękas: Breżniew – Andropow – Biden

Internet zastanawia się czy prezydentura Joe Bidena to jeszcze sekretariat Leonida Breżniewa czy już Konstantina Czernienki. Cóż, analogia tyleż zabawna, co jednak fałszywa.

Poza USA

O ile bowiem możemy oceniać z pozycji widzów – obserwujemy właśnie, jak globalizm pozbywa się powoli Stanów (i państw w ogóle), podobnie jak biurokracja partyjna pozbywała się niepotrzebnej nadbudowy, w tym ostatecznie i państwa sowieckiego. Linię tę w ramach oligarchii umownie nazywanej rządami Breżniewa – reprezentował i konsekwentnie realizował Jurij Andropow, choć przecież namaszczający go na następcę L. Breżniew nie tylko już zapewne tych implikacji nie rozumiał, ale i należał do kasty realizującej się w realiach sowieckich. W tym sensie ciągłości globalizacyjnej odpowiada ciągłość transformacji sowieckiej, zatem od Bushów/Clinotona&Gore’a/Obamy, przez Bidena po Kemalę Harris i dalej, poza samo istnienie i, znaczenie USA – oraz od Breżniewa przez Andropowa po Michaiła Gorbaczowa i poza ZSSR.

Trump, czyli fałszywa defensywa systemu

Tymczasem K. Czernienko był nieudaną i nieudolną obroną sowieckości, tak jak Donald Trump to koślawa i zapewne fałszywa, ale jednak reakcja amerykanizmu. Sekretariat Czernienki był zatem tylko chwilowym odejściem od planu transformacji sowieckiej, a w każdym razie jej zaburzeniem, budzącym naiwne nadzieje wierzących jeszcze w zdolności defensywne i realnie autonaprawcze systemu. Dlatego właśnie bardziej adekwatne byłoby porównanie tego epizodu do prezydentury Trumpa, co koresponduje zresztą z poprzednimi równie samonarzucającymi się skojarzeniami między najściem Kapitolu przez ludzi-bizony, a operetkowo-prowokatorskimi próbami ratowania ZSSR poprzez pucz pro-systemowy (nawiasem mówiąc zresztą i tak zabiegi takiego Janajewa i innych wyglądały poważniej niż to, co zdarzyło się niedawno w Waszyngtonie…). Tak czy inaczej jednak – prezydenturą Bidena wracamy do przerwanej linii planowanego następstwa, czyli coś jakby Czernienko zdarzył się przed Andropowem, a nie po, co jednak nie miałoby większe znaczenia, bo i tak wszyscy czekaliby na Miszę i koniec cyrku.

A może amerykański Putin?

A, no i zupełnie na marginesie, à propos tegoż końca: wszyscy którzy te trzydzieści parę lat temu liczyli na koniec Sojuza – przekonali się, że to, co przyszło po nim było znacznie, znacznie gorsze. Dla mieszkańców Związku, dla świata, także oczywiście dla Polaków. Trudno nie mieć dziś nadziei na upadek Ameryki, za bardzo wszystkich wymęczyła. Jeśli/kiedy będzie to jednak „upadek” kontrolowany – skąd wiemy czy to, co jest nam szykowane nie będzie jeszcze uciążliwsze?

Zwłaszcza, że mimo narastających w Ameryce konfliktów i sprzeczności etnicznych, kulturowych, ekonomicznych etc. – pod coraz ściślejszą kontrolą zmierzającego do totalności globalizmu nie przeradzają się one w stan w permanentnej smuty, znanej z okresu bezpośrednio posowieckiego. System nie musi zamieniać władzy politycznej na finansową oraz własność – bo te drugie i tak posiada, a ta pierwsza jest wobec nich wtórną i coraz bardziej marginalną, skoro ostatnim sensem istnienia państw wydaje się być posiadanie lotnictwa, którego nie chce się utrzymywać prywatnym „firmom ochroniarskim” stanowiącym armie nowego świata. Ze współczesnymi transformersami nie ma więc ani kto, ani czym handlować, a cały proces przebiega, póki co, bez większych zakłóceń. Czyż jednak reformatorzy ZSSR nie byli równie pewni siebie?

Być może, ale tylko być może – na jakimś etapie tej drogi genialny plan przestanie być jednak tak perfekcyjny i wszechprzewidujący i być może pojawi się w nim zaburzenie autentyczniejsze niż Trumpo-bizon. A wówczas faktycznie Bidena będziemy pamiętać jako Breżniewa Waszyngtonu, a Amerykanów może cieszyć będzie, że chociaż jako regionalne mocarstwo, ale jednak ich samopoczucie uratował jakiś tamtejszy W. Putin.  Na razie jednak Międzynarodówką naszego świata pozostaje natrętnie cyrkowa melodyjka

Hail to the Chief we have chosen for the nation,

Hail to the Chief! We salute him, one and all…

Konrad Rękas

[Głosów: 17   Average: 4.4/5]
Facebook

3 thoughts on “Rękas: Breżniew – Andropow – Biden”

  1. Ruska monarchia + chiński kapitalizm = prawica wolnościowa.
    Amerykańska d***kracja + eurosocjalizm = lewica niewolnicza.

  2. ręce opadają od tego ‘rękasowego’ pisania<SZAP walczy z terroryzmem-white supremacists-‘climat change’ rules,
    świat a my razem z nim się zadłużają dzięki jak nie QE (quantitative easing) to kolejnym ‘stimulusom’>WON

  3. Myślę, że Biden (i jego zaplecze) jest jednak świadomy zagrożenia dla Ameryki ze strony globalizacji i będzie stosował strategię ustępstw wobec globalizacji aby w niej pozostać (trochę tak jak Wielka Brytania w procesie dekolonizacji “odejść aby pozostać”). Czy ta strategi się uda, jak długo potrwa i jak się skończy nie wiadomo. A może nastąpi jednak, za cztery lata, próba recydywy Trumpa lub kogoś o podobnych poglądach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *