Rękas: Co to za aktor bez legitymacji?

Rządowy projekt ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego z miejsca wywołał opór. Po pierwsze – dlatego, że jest rządowy. Po drugie, ponieważ nawet nie czytając ministerialnych propozycji – wszyscy nagle wiedzą jak kultura w Polsce powinna być zorganizowana. Oczywiście – wyłącznie na zasadach wolnorynkowych itd. Tymczasem projekt rządowy nie dlatego jest zły, że jest socjalistyczny, że Chopin wie jakie finansowanie działalności kulturalnej zapewnia, ani że ustawowo nadaje komuś status artysty. Nie, ta ustawa jest zła – bo jest jedynie regulacją zapomogową, a nie rozwiązuje w istocie żadnego istotnego problemu działalności kulturalnej i artystycznej w III RP.

Odrębność – co w niej dziwnego?

Czy zresztą w ogóle uregulowanie pozycji zawodowej pracowników kultury jest w ogóle potrzebne? Ci, którzy z kultury, to najbardziej lubią cyrk, połykanie ogni i śmieszne filmiki w internecie – są pewni, że nie. Tymczasem przecież uregulowany jest w Polsce m.in. odrębny status zawodowy np. nauczycieli, co uznano za konieczne, ze względu na oczywiste różnice wyróżniające go spośród innych – jak specyficzny czas prac, tak w wymiarze dziennym i tygodniowym, jak i rocznym, kwestie doskonalenia zawodowego, a nawet szczególną podatność na określoną grupę chorób zawodowych no i kwestię dookreślenia predyspozycji zawodowych. Podobne prawne rozwiązania wyróżniają także lekarzy i farmaceutów, różne specjalności prawnicze – słowem wszystkie branże i specjalności wymykające się możliwie ogólnym (tzn. ogólnym w normalnym kraju, niekoniecznie w III RP) zapisom kodeksu pracy.

Czy zbliżony pakiet różnic występuje w przypadku artystów? Śmiem twierdzić, że w wielu przypadkach tak. Krytycy samego pomysłu odrębnej ustawy o kulturze do swych ataków wybierają sobie przeważnie łatwe przykłady: malarzy, rzeźbiarzy, performerów itp. Co jednak z muzykami filharmonicznymi i aktorami? Czy kręcący nosem na konieczność zapisania kto artystą jest wiedzą np., że kontrole Państwowej Inspekcji Pracy potrafią wchodzić do teatrów i pytać, ba stawiać zarzuty, że taki jeden z drugim zawód artysta nie pracuje od 8 do 16? Albo pytają fagocistę co to znaczy praca własna? I czemu, panie ładny, ten harfista akurat nie gra w tym koncercie, a koledzy się męczą, co to znaczy nie ma harfy w partyturze, to dopisać! Już tylko dla porządku dodam, że znane są też kontrole skansenów domagające się wprowadzenia traktorów i kombajnów zamiast żniwowania sierpem na pokazach albo położenia papy i blachy falistej zamiast tych okropnie łatwopalnych strzech!

I nie, nie żartuję, opisywałem takie przypadki. Jako dziennikarz od 25 lat. Mocno przeciwny wszelkim kolejnym próbom uregulowania co to jest zawód dziennikarza. I wahający się, ale jednak za wprowadzeniem ustawy o pracownikach kultury. Nie tej. Nie takiej. Bliższej temu, co już 20 lat temu proponował ZASP za prezesury Olgierda Łukaszewicza. Ale JAKIEJŚ. Czy my w ogóle wiemy, że w Niemczech aktor teatralny jest urzędnikiem państwowym? No tak, ale tam to brzmi dumnie…

PiS talary rozrzuci

Zamiast tego Prawo i Sprawiedliwość proponuje coś jak zwykle – co niby odpowiada na realną potrzebę społeczną, czyli wprowadzi samą, potrzebną jak wyjaśniono regulację. Co jakoś załata najbardziej dotkliwe dziury finansowe. A te istnieją, bo znowu – czy ktoś wie, że pracownicy artystyczni potrafią zarabiać PONIŻEJ płacy minimalnej? Jak to jest możliwe i z czego w takim razie żyją? Z tzw. nadgrań, koncertów i spektakli ponadnormatywnych, które z kolei generują straty z budżetowego punktu widzenia itd. Słowem – kultura w Polsce wychodzi na zero, no – na mniejszą niż zwykle stratę, gdy nie działa, nie gra, nie wystawia. To mniej więcej dlatego ostatnie kilkanaście miesięcy było tak budżetowo atrakcyjne dla jednostek kultury (podobnie jak i dla szpitali) – natomiast głodowe dla ich pracowników.

PiS ma na to jedną, tą samą co zawsze odpowiedź – redystrybucję, czyli dotacje. Dobry książe-minister jadący wśród żebrząco-wiwatujących artystów i rozrzucający talary. Talary brane z opłaty reprograficznej, czyli kolejnego podatku, nałożonego jeszcze pod rządami… SLD-PSL, a teraz rozszerzanemu na kolejne branże i urządzenia. Nie w źródle jednak rzecz (skądinąd idiotycznym), ale w samej metodzie, w systemie organizacji i finansowania działalności kulturalnej. Oto projekt PiS ma się nijak do obecnych rozwiązań ani ich nie znosi, ani nie usprawnia, a jedynie pozostawia samorządom, będącym organami prowadzącymi dla większości jednostek artystycznych koszty i zobowiązania, a stronie rządowej zostawiając rolę dobrego księcia. Znając zaś tradycyjną niesprawność państwa pod dowolnymi rządami – będzie to jedynie system wypływu pieniędzy, który może i pomoże jednostkom, ale niczego w istocie trwale nie załatwi.

Ustawa o działalności kulturalnej jest bowiem potrzebna. Całościowa, kompleksowa, regulująca specyfikę zawodu, kompatybilna z innymi ustawami i nie przegadana. Ale obecny Sejm z całą pewnością nie będzie umiał takiej uchwalić. A czegokolwiek by nie uchwalił zamiast – pamiętajmy: to jest III RP. Co może w niej pójść źle – to pójdzie.

Konrad Rękas

Facebook

1 thought on “Rękas: Co to za aktor bez legitymacji?”

  1. Wielowarstwowy myśliciel, p. Konrad Rękas, znający od podszewki wszystkie zagadnienia nie tylko tego świata, wziął na swój warsztat kolejne ważkie zagadnienie, jakie nurtuje ostatnio najtęższe nadwiślańskie umysły. Wykłada same racjonalne argumenty, poddaje słusznej krytyce pisowski projekt, ale -najważniejsze! – nie poprzestaje na jałowej krytyce, lecz sam konstruktywnie proponuje jasno i zwięźle jedynie najlepsze rozwiązanie, zamykając przy okazji usta ewentualnym potwarcom. Proszę bardzo: “Ustawa o działalności kulturalnej jest bowiem potrzebna. Całościowa, kompleksowa, regulująca specyfikę zawodu, kompatybilna z innymi ustawami i nie przegadana.”… Z niecierpliwością oczekujemy na kolejną porcję publicystyki p. Rękasa, gdzie w ramach dobrze pojętego interesu narodowego opowie nam o swoich staraniach w dalszym doskonaleniu chmur kłębiastych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *