Rękas: Kanał

Wielokrotnie zbywane, a jeszcze częściej zaonucowywane próby dyskusji o użyteczności przekopu Mierzei Wiślanej, docierają właśnie do pierwszego punktu kontrolnego. Jak obiecywali zwolennicy, Kanał między Zatoką Wiślaną a Zatoką Gdańską został wykonany. I dokładnie tak, jak ostrzegali sceptycy, nie nadaje się on niemal do niczego poza ruchem turystycznym. Oczywiście, rząd pokrywa to nośnym hasłem „zamknięcia pierwszego etapu inwestycji”, fakty są jednak takie, że nawet nie wiadomo czy, kiedy, w jakiej formule prawno-organizacyjnej, za ile i z jakich środków można by chociaż pomarzyć o doprowadzeniu gigantomaniakalnego przedsięwzięcia do jakiej takiej użyteczności. Chociaż więc na chwilę wrzaski i wymyślania w roli argumentów zastąpiły wstęgi, kwiaty i ordery – nadal jedyną racjonalną reakcją pozostają pytania: po co to wszystko? Oraz: czy warto?

Wodna droga donikąd

Wystarczającym podsumowaniem łagodnie mówiąc niedopracowania zadania była zrezygnowanie z otwarcia kanału inauguracyjnym rejsem barki z węglem. Raz, że to temat dziś drażliwy (może rządzący obawiali się, że widząc luksusową zawartość miejscowa ludność przedzierzgnie się w węglowych piratów?). A dwa, że jednostka pływająca mająca w założeniach nie tylko dowieźć cenny surowiec energetyczny, ale i dowieść naszej energetyczno-transportowej niezależności – płynęłaby faktycznie donikąd. Kanałem bowiem do Elbląga żadnym dużym statkiem towarowym, w tym i węglowcem, dopłynąć się nie da. Po pierwsze parametry dla jednostek przepływających przez kanał są ścisłe – to 2 metry zanurzenia i 85 metrów długości. Technicznie mogłoby to być nawet 4,5 metra, tyle tylko, że byłaby to podróż co najwyżej między śluzami, bo tor wodny na Zalewie musiałby zostać również pogłębiony. Na razie więc nie został nawet prawidłowo wytyczony szlak wodny, a mimo to na potrzeby fety z otwarciem zostanie nań wprowadzony SV „Zodiak II” Urzędu Morskiego w Gdyni, o zanurzeniu 3,5 m, co jako żywo do repertuaru zawołań okołoPiSowskich może dodać „Ja nie przepłynę?!” zaraz po „Zmieścisz się śmiało” i ląduj…

Port widmo

Płyń barko moja” zatem nie będzie, ale to i tak nie koniec zmartwień. Bo aby przyjmować duże jednostki pływające konieczny jest nie tylko kanał, ale i port. By w ogóle umożliwić podejście nawet do istniejącej infrastruktury większym jednostkom niezbędne byłoby pogłębienie rzeki Elbląg na odcinku około 900 metrów. A takich robót w ogóle jeszcze nie przewidziano i nie są nawet w przygotowaniu. Rozmowy w tej sprawie zaczęły się dopiero przed kilkoma tygodniami i są cały czas mocno abstrakcyjne. Władze miejskie i państwowe przerzucają się odpowiedzialnością za kolejne zadanie inwestycyjne, a jego pierwsze oszacowanie na 100 mln zł wraz z modernizacją i rozbudową samego portu od razu wydały się bardziej chciejstwem niż realną kalkulacją przy obecnie lawinowo rosnących kosztach właściwie wszystkiego. Na dziś, a raczej na pojutrze, szumnie okrzyczany „następny etap” to planowane do 2024 r. „obudowy brzegów, które docelowo przejmą funkcje przeciwpowodziowe wałów ziemnych, budowę przystani niskich, ułatwiających dostęp do rzeki oraz budowę mostu obrotowego nad rzeką Elbląg w miejscowości Nowakowo, wraz ze zmianami układu drogowego”, za które BUDIMEX dostanie 574 mln zł. Nie będzie to jednak rozbudowa i modernizacja samego portu. A bez tego całe przedsięwzięcie nawet nie zbliży się do wiązanych z nim przeambitnych celów.

Nie wolno pytać o sens i koszty!

Koszty inwestycji to zresztą sprawa równie drażliwa, jak i jej użyteczność. W miejsce zakładanych 880 mln zł kosztowała już ona 2 miliardy zł, a jak widać będzie więcej. Bo tor wodny, rzeka, port – to przecież nie wszystko. A co z łącznością kolejową z resztą kraju? Co ze stałym utrzymywanie całości, permanentne oczyszczanie i pogłębianie szlaku? Kraj pełen pustych lotnisk właśnie zafundował sobie ich odpowiednik. Na filozofii „ważne, że w ogóle coś robią” oraz: „krytykować, to każdy potrafi” – przebębniono lwią część z przeszło 140 miliardów euro, nazywanych w Polsce niesłusznie „funduszami europejskimi”. I niczego, zupełnie niczego nas to nie nauczyło, a pytanie o sensowność inwestycji i celowość wydawania pieniędzy nadal nazywane są krytykanctwem czy wręcz wrogą agenturą. Marnym tylko pocieszeniem wydaje się wiec tylko, że w obecnym i zapewne przyszłym stanie elbląski pomnik prezesa Kaczyńskiego nie będzie mógł spełniać także swego podstawowego zadania, czyli być zapasowym oknem na świat Ukrainy, otwartym dla wszystkiego, co Zachód z tego kraju wywozi i na wszystko, co tam śle, najlepiej na gąsienicach.

Można było ratować istniejące porty

Cóż, ostrzegano, że inwestycja ta, to jedynie kosztowny wybryk propagandowy i okazja do przewalenia gigantycznych funduszy publicznych. Wskazywano, że pieniędzy tych brakuje na ratowanie istniejących małych i średnich portów. Jak jeszcze w 2019 r. ustaliła Najwyższa Izba KontroliNiewystarczające fundusze hamują rozwój średnich i małych portów morskich. Odbywa się w nich minimalna ilość przeładunków. Bez inwestycji w infrastrukturę portową, zapewniającą lepszy do nich dostęp, niemożliwe jest wykorzystanie ich potencjału. Problemem jest także brak pełnej współpracy administracji morskiej i podmiotów zarządzających portami. (…) Główną przyczyną hamującą rozwój średnich i małych portów był przede wszystkim brak środków na rozwój ich infrastruktury. Poziom ich finansowania był dalece niewystarczający. Aby mogły one zwiększyć przeładunek towarów i zacząć zarabiać na swojej działalności należy zainwestować w ich infrastrukturę, przede wszystkim pogłębić drogi podejściowe do portów i same akweny. Na to jednak nie ma pieniędzy. (…) Biorąc pod uwagę tylko infrastrukturę zapewniającą dostęp do średnich i małych portów, wartość niezrealizowanych dotychczas, planowanych zadań inwestycyjnych wynosi blisko 447 mln zł. Przy tym niedobór środków na bieżące potrzeby związane z utrzymaniem infrastruktury powodującej, że porty są dostępne wynosi ponad 47 mln zł”. Rozumiecie Państwo? I mając taką informację przed oczami rząd i tak zdecydował się wydać 5 razy tyle na drogą wodną donikąd, zamiast ratować istniejące, potrzebne i pracujące porty. Zamiast tego nawet media obozu rządowego pocieszają się właśnie, że za te wszystkie miliardy udało się stworzyć kolejną cudowną… „atrakcję turystyczną”!

Cóż, coś w tym jest. Jak widać, wpuszczono nas w Kanał na miarę naszych możliwości! Więc niech chociaż ten Kanał otworzy oczy niedowiarkom…

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 35 Average: 4.7]
Facebook

6 thoughts on “Rękas: Kanał”

  1. Przekop miałby sens, gdybyśmy mieli dobry handel z Białorusią. Odciążyłoby to transport kołowy i kolejowy. W innych przypadkach to klienci wybiorą albo Trójmiasto albo Rygę.

  2. Propaganda dla prawicy różni się od propagandy dla lewicy. Prawicy owszem trzeba otworzyć oczy. Więc politycy chcą postawić olbrzymi mur, albo kanał , albo wizualizować gwiezdne wojny . Ostatecznie można pokazać rysunki z ciężarówkami w których oprawcy Saddama Husajna pichcą broń chemiczną . Lewicy trzeba otworzyć uszy. Opowiedzieć że jesteśmy w jednej unii, że lubimy gejów i że nie będziemy się obrażać mowa nienawiści .

    Media mają zarówno obraz jak i dźwięk.

  3. „Aby mogły one zwiększyć przeładunek towarów i zacząć zarabiać na swojej działalności należy zainwestować w ich infrastrukturę, przede wszystkim pogłębić drogi podejściowe do portów i same akweny.”

    Na polskim wybrzeżu, łącznie z „wielką 4” pozostającą w rękach skarbu państwa (tj. Gda, Gdy, Szn i Świ), mamy jeszcze 1 duży przyzakładowy port morski (Police) oraz aż 27 niewielkich będących własnością samorządów. Razem daje to aż 32 porty morskie, z czego lwia część ma przyzwoitą lokalizację nad samym Bałtykiem (m.in. Kołobrzeg, Ustka, Władysławowo), co równa się łatwemu dostępowi bez uciążliwych i czasochłonnych manewrów na rzekach, kanałach i zalewach. Oprócz tradycyjnego samorządowego imposybilizmu, warto byłoby wziąć pod uwagę rzeczywiste zapotrzebowanie na taką infrastrukturę. Wielkość i lokalizacja portów wynikają z podaży ładunków, za które odpowiada sektor TSL, a nie partyjniacy szczebla lokalnego i/lub centralnego.

  4. Klasyczne problemy gospodarki socjalistycznej. Niestety większość akceptuje a nawet oczekuje i pożąda. W normalnej sytuacji miasto Elbląg powinno inwestować we własny rozwój. Nie mogę pojąć zmiany kosztów inwestycji. Jak to jest możliwe że nikt nie protestuje. Jako inwestor umawiam się z wykonawcą na określoną kwotę i pilnuję realizacji a tu kolejny stadion narodowy. Za chwilę się okaże że podwykonawcy jednak zbankrutowali 🙂

  5. Powinni zrezygnować z tych śluz i puścić wszystko na żywioł. Trochę wody się przeleje, pożlobi dno i ustali się nowy stan równowagi.

  6. Ocena inwestycji powinna zaczac sie od oszacowania liczby statkow i ich pojemnosci mogacych na przyklad w ciagu dnia przeplynac przez przekop. Wiem jak wyglada port w Gdansku , dlatego jest dla mnie jasne , ze przekop nie ma zadnego znaczenia gospodarczego w sensie drogi dla przeladunku towarow. Przekop moze ozywic turystyke . Chodzi o mozliwosc wplyniecia malych jednostek na Zalew. Moze miec rowniez jakies znaczenie wojskowe w planowanym ataku na Kaliningrad. Brniecie PIS-u w ten projekt , bez wiekszego znaczenia gospodarczego, jest zagadka ,wiec zastanawiam sie , czy to nie jest jakas koncepcja portu na Zalewie dla przyszlej Judeoukropolonii . Gdansk w takich planach chyba wrocilby do macierzy. Glownym zarzutem poza przekraczaniem budzetu i niedoszacowywaniem kosztow , co wynika z koniecznosci kradziezy publicznego mienia, jest czas realizacji przeciez skromniutkiej inwestycji. Panstwo PO-PIS-u wymyslone nam przez Stany Zjednoczone jest calkowicie niewydolne . Nie potrafi sobie poradzic z tak prosta i niekomplikowana inwestycja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.