Rękas: Kolonia Zachodu i Słudzy Ukrainy

Rozmowa z red. Konradem Rękasem dla portalu Ukraina.ru.

Ukraina.ru: Wielokrotnie powtarzał Pan, że nie ma żadnej szczególnej różnicy między „konserwatystami” z Prawa i Sprawiedliwości a „liberałami” z Koalicji Obywatelskiej. Pomimo tego, jakich zmian powinniśmy się spodziewać w Polsce po zwycięstwie Nawrockiego?

 Konrad Rękas: Żadnych.

U.ru: Wybory prezydenckie pokazały, że Polska pozostaje wewnętrznie podzielona niemal na pół pomiędzy zwolenników PiS i KO, którzy są podzieleni także terytorialnie. Czy istnieje szansa na pojawienie się w kraju trzeciej siły, która przełamie ten duopol, ukształtowany na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci?

KR: Taka możliwość istnieje, a w każdym razie istnieje takie zapotrzebowanie społeczne. W praktyce Sławomir Mentzen, zajmując trzecie miejsce w wyborach, okazał się być kandydatem takiej centroprawicy, która chciałaby zakończenia pozorowanej wojny PO-PiS i skupienia się na kwestiach gospodarczych, przy sceptycyzmie wobec zarówno Unii Europejskiej, jak i rusofobii czy polityki pro-kijowskiej. Z kolei wyborcy Grzegorza Brauna to przede wszystkim polska prawica i szerzej tzw. antysystem, ludzie i środowiska w zdecydowanej opozycji wobec sytemu politycznego, geopolityki i gospodarki III RP. Wreszcie elektorat Andriana Zandberga to przeważnie młodzi ludzie nie odnajdujący się w obecnych sporach partyjnych, ale odczuwający dyskomfort ze względu na pogarszającą się sytuację ekonomiczną, brak szans na stabilną pracę czy własne mieszkanie na przyszłość. To jest potencjał wyjścia poza podziały z ostatnich 20 lat zmanipulowanej historii politycznej Polski.

Tym bardziej jednak beneficjenci obecnego zakłamanego i skorumpowanego systemu się bronią. Było to widać podczas II tury wyborów prezydenckich, kiedy to wobec wyborców kandydatów z dalszych miejsc stosowano prosty szantaż moralny, w typie „Czy chcesz, żeby to TAMCI wygrali?! A więc MUSISZ głosować na naszego kandydata!”. Na wyborców prawicy działał straszak „zwycięstwa globalistów/LGBTQ/UE/Berlina”, na lewicowców strach przed PiS-em. W ten sposób, jak się szacuje, nawet powyżej 1/3 głosów na każdego z kandydatów w II turze były to faktycznie głosy… przeciw temu drugiemu.

Rozczarowanie, że dwie główne partie, PO i PiS uznały wyniki za triumf własnych taktyk wyborczych, bez zrozumienia czemu jedni przegrali, a drudzy wygrali te wybory – jest kolejnym zarzewiem niezadowolenia, do wykorzystania najpóźniej przy wyborach parlamentarnych za dwa lata.

U.ru: Karol Nawrocki, według mediów, uważa się za sojusznika Donalda Trumpa. Dlaczego jednak sam Trump do tej pory nie złożył Nawrockiemu oficjalnych gratulacji, a w poście prezydenta USA dotyczącym wyników wyborów w Polsce w ogóle nie padło nazwisko zwycięzcy?

KR: Wizja Karola Nawrockiego jako „kandydata Donalda Trumpa na prezydenta Polski” to wymysł spindoktorów Prawa i Sprawiedliwości. Ani Donald Trump, ani wiceprezydent J.D. Vance nie zaangażowali się w kampanię prezydencką w Polsce, co dowodzi, że nie przywiązywali do niej większego znaczenia, ani nie popierali żadnego z kandydatów. Obecność zaledwie podrzędnej członkini amerykańskiego gabinetu, Kristi Noem na wiecu mniej ważnych działaczy prawicowych w Rzeszowie, mającym być wielkim finałem kampanii Nawrockiego był blamażem samozwańczego polskiego trumpizmu. Jest on zresztą kompromitujący dla samych swoich wyznawców, którzy otwarcie przyznają, że chcieliby, żeby prezydenta Polski bezpośrednio wskazywał Waszyngton. Przede wszystkim jednak PiS i Trumpa dzieli nieprzekraczalna bariera. PiS to partia wojny z Rosją, teraz, zawsze i za każdą cenę, podczas gdy obecna administracja amerykańska chce, jak się wydaje, przynajmniej same USA trzymać od konfliktu na Ukrainie coraz dalej.

Ponadto Biały Dom, niezależnie od tego kto w nim zasiada, akceptuje stan, w którym dominacja amerykańska nad Europą, w tym zwłaszcza nad Europą Wschodnią – odbywa się za pośrednictwem Niemiec. To Niemcy mają decydujący głos w sprawach polskich, rumuńskich, litewskich, mołdawskich, bo są dla tych krajów dominującym partnerem gospodarczym. Stany Zjednoczone coraz bardziej rozproszone na innych frontach nie mają najmniejszego zamiaru kwestionować tego stany faktycznego.

U.ru: W odpowiedzi na gratulacje z Kijowa Karol Nawrocki stwierdził potrzebę „rozwiązania palących problemów historycznych” i „rozliczenia nierozwiązanej przeszłości”. W jakim zakresie Prezydent Polski w ogóle może zrobić coś konkretnego w tej sprawie – poza składaniem oświadczeń retorycznych?

KR: Prawdziwie polski prezydent przestałby być wreszcie wiceprezydentem Ukrainy, jakim był Andrzej Duda. Niestety, po Karolu Nawrockim trudno się tego spodziewać pomimo gestów, jakie zaczął wykonywać dopiero na ostatnim etapie kampanii, gdy zdecydował się złożyć kwiaty pod pomnikiem Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Domostawie, stanowiącym największe w Polsce upamiętnienie ludobójstwa, jakiego dopuścili się na Polakach ukraińscy naziści w okresie II wojny światowej i powojennej denazyfikacji. Nie można jednak zapominać, że jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki nie tylko nie pomógł w powstaniu tego pomnika, ale też faktycznie sabotował ustawienie tego wstrząsającego w formie monumentu we wcześniej wskazywanych lokalizacjach. Nic zatem nie wskazuje, by prezydent-elekt Polski był kimś więcej niż tylko kolejnym Sługą Narodu Ukraińskiego.

U.ru: Karol Nawrocki, pracując w Instytucie Pamięci Narodowej, odegrał istotną rolę w niszczeniu prawdy historycznej o czasach II wojny światowej, co w Moskwie odbierane było jako rusofobia. Pana zdaniem, czy Nawrocki będzie kontynuował antyrosyjską retorykę, którą prezentował w czasie kampanii, teraz, gdy został prezydentem?

KR: To prawda, niechęci prezesa Nawrockiego do upamiętniania ofiar ukraińskich nazistów dorównywał tylko jego zapał w niszczeniu pomników żołnierzy poległych w walce z nazizmem, zarówno sowieckich, jak i polskich. Jako kandydat Nawrocki wsławił się m.in. wzywaniem do zerwania stosunków z dyplomatycznych z Federacją Rosyjską i ściganiem się z obecnym rządem w prowojennej retoryce. To, że pod koniec kampanii zaczął się powstrzymywać od dalszej eskalacji świadczy przecież nie, że nagle zmądrzał, tylko że kierownicy kampanii trafnie rozpoznali antywojenne nastroje polskiej opinii publicznej, coraz bardziej niechętnej wobec popierania Kijowa i jednoznacznie przeciwnej wysyłaniu polskich wojsk na Ukrainę.

U.ru: W marcu br. Karol Nawrocki powiedział, że jest gotowy do negocjacji z Putinem, Trumpem i Zełeńskim na temat tego, „czy Ukraina stanie się stabilnym buforem między Federacją Rosyjską a Polską”. Na jakich warunkach Polska może zasiąść do stołu negocjacyjnego w celu rozwiązania sytuacji na obszarze poukraińskim, skoro nawet Unia Europejska nie ma tam obecnie wstępu?

KR: Polska nie ma i nie będzie już mieć jakiegokolwiek udziału w negacjach pokojowych kończących wojnę na Ukrainę. Szansę na odegranie roli rozjemcy straciliśmy już 10 lat temu, gdy to agentura III RP była szczególnie czynna w przygotowaniu i realizacji Euromajdanu. Przez następną dekadę politycy z Polski nie tylko nie zrobili nic dla pokoju, ale cały czas jednostronnie i bezmyślnie popierali agresywne działania kolejnych władz kijowskich wobec Donbasu i Rosji. Fanatyczne zaślepienie, z jakim rzucono się podtrzymywać wojnę po lutym 2022 r. stanowiło tylko dopełnienie tego ciągu antyrosyjskiej, ale w istocie także antyukraińskiej i antypolskiej polityki Warszawy, działającej tylko i wyłącznie w interesie Anglosasów. Jeszcze trzy lata temu mieliśmy szansę nie tylko trzymać się z daleka od samej wojny, ale także czynnie wyartykułować realistyczne cele polityki polskiej, jak przede wszystkim ochrona polskiej mniejszości na Ukrainie, zabezpieczenie polskich dóbr kultury narodowej znajdujących się na terenach zajmowanych obecnie przez państwo ukraińskie, wreszcie stopniową repolonizację kulturową i gospodarczą Kresów Wschodnich. Wszystko to było osiągalne bez formalnego angażowania się w konflikt, za to przy zrozumieniu polskiego interesu narodowego, krańcowo przeciw przeciwstawnemu nazizmowi i oligarchii na Ukrainie. Niestety, rządzący Polską nie chcieli działać zgodne z polską racją stanu, wymagającą przecież także utrzymania Kijowa poza NATO i Unią Europejską. Pod kolejnymi rządami III RP była zatem tylko podwykonawcą tej wojny, pomiatanym z Waszyngtonu, Londynu, Berlina i Paryża a pogardzanym z Kijowa. A takich się do stołu obrad nie zaprasza.

Przekonał się o tym upokarzająco premier Donald Tusk, gdy nie wpuszczono go nawet do salonki pierwszoligowych podżegaczy wojennych, Starmera, Macrona i Merza, gdy dobrze, że nie musiał biec za pociągiem i przynosić kokainy tej parodii wielkiej trójki biesiadującej z Zełeńskim. I niezależnie od tego kto będzie w III RP prezydentem czy premierem nic się pod tym względem nie zmieni, jak długo będziemy kolonią Zachodu i sługami Kijowa.

U.ru. Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiał Oleg Chawicz

Facebook
Click to rate this post!
[Total: 22 Average: 4.2]

44 thoughts on “Rękas: Kolonia Zachodu i Słudzy Ukrainy”

  1. Sęk w tym, że Ukraina też zasłużyła na swoją Solidarność, Kuklińskiego, JP II, Lecha Wałęsę oraz Geremka i Balcerowicza. Ukraina powinna się w końcu stać burżuazyjnym krajem kapitalistycznym, z neoliberalną, wolnorynkową gospodarką, demokracją i prawami człowieka. Kibicujemy, aby Index of Economic Freedom Ukrainy przebił wreszcie sufit 60 punktów. Ronald Reagan już dawno zrobiłby porządek z Putinem. Nad Kremlem latałyby F-35 i tomahawki.

    1. Realistycznie zauważę, iż historia wskazuje, że już niejeden chciał „zrobić porządek z Rosją” — i to jakoś zawsze udawało się „prawie-prawie”, a potem…
      Nawet Mongołowie, którzy odnieśli w tym największy sukces, zadowolili się zhołdowaniem ówczesnej Rusi, a nie całkowitym jej opanowaniem — bo byłoby to stanowczo zbyt kosztowne i ryzykowne.

    2. Ukraina nigdy nie stanie się żadnym państwem. Co ty za dyrdymały wypisujesz!? Ukraina to była radziecka republika, sztuczny twór, założony przez Lenina, rozszerzony przez Stalina, nie mający do dzisiaj statusu państwa bez uregulowanych granic państwowych, na zagrabionych ziemiach polskich, węgierskich czy rumunskich! Jaka burżuazja ci się tam śni!? To skorumpowany hajdamacki syf rodem z dzikich pól, mający krew na rękach polskich dzieci Wołynia i Małopolski Wschodniej! Ten neonazistowski twór nie ma żadnej przyszłości. Zaś opowiadanie o jakimś tam dobrobycie przyszłości to w twoim przypadku niewiedza lub baśnie z mchu i paproci!

  2. Wymieńmy dokonania Kościoła Katolickiego w Polsce zanim staną się orężem w podważaniu Wiary ,
    Bogu ducha winnych rzesz polskich katolików

    1 . Agendy Kościoła Katolickiego popierają Ukrainę w banderowskim wydaniu w każdy możliwy sposób.

    2 . Duchowieństwo milczy jak zaklęte o księżach pomordowanych przez banderowców w latach II WŚ.

    3 . Odwracają uwagę katolików polskich od problemów banderyzmu w Polsce zasłaniając się humanitaryzmem .

    4. W żaden sposób nie oddziaływali w kierunku Pokoju by bratnie narody słowiańskie odwieść od skutków wojny.

    5. Ugruntowują nieprawdziwą formułę wydarzeń na Ukrainie, typu:
    Federacja.Rosyjska – Agresor , Banderowska Ukraina -Ofiara.

    6 .Odwracają uwagę od Istoty Konfliktu czyli agresji butnego, bogatego Zachodu na Wschód po bogactwa i niewolników omamionych materialnym Hedonizmem Zachodnim.

    7. Wpisują się w kościelny, historyczny „Drang nach Osten ” .

    8 . Pisma katolickie mało, że dezawuowały wysiłki pokojowe papieża Franciszka to prowadziły wywiady polskimi najemnikami na Ukrainie.

    9 . Podejście polskiego Kościoła Katolickiego do sprawy ukraińskiej współprzyczyniło się do powstania
    Układu Niemcy –Ukraina ,
    co zagraża granicom naszego Państwa na zachodzie i wschodzie.

    10. Przedstawiciele KK będą odpowiadać za problemy, które będzie miało Państwo Polskie z uzbrojonymi niedobitkami Banderowców .

          1. Lefebryści, sedeprywacjoniści, sedewakantyści, konklawiści i inne tego typu elementy idą wyraźnie w kierunku protestantyzmu. To się źle skończy!

            1. W kierunku protestantyzmu poszło posoborowie i zresztą nawet się z tym nie kryją. Kolejni 'papieże’ posoborowia uczestniczyli w „nabożeństwach” luteranów i innych protestantów. Teraz wskaż mi choć jednego księdza lefebrystę, czy sedewakantystę, który brał udział jako ksiądz (po nawróceniu w przypadku konwertytów) w takich wydarzeniach.
              PS: Nie ma czegoś takiego jak sedeprywacjonizm. Jeśli już to jest Teza z Cassiciacum.

              1. Ogólnie sama ta wyliczanka: „Lefebryści, sedeprywacjoniści, sedewakantyści, konklawiści” udowadnia tylko, że Antek-su bierze wiedzę na temat tradycjonalistów katolickich z wikipedii i tyle wie na ich temat, ile przeczyta na wikipedii.

                1. Oczekujesz, że będę tu wymieniał wszystkie nazwy sekt i grup sedeckich?? Z resztą tych grup i grupek jest tak dużo, że na pewno nie znam wszystkich. Protestantyzacja sedeków jest strasza.

                  1. Nie da się mówić o „sektach”, bo sekta zazwyczaj nie toleruje innych. Tymczasem 99% wspólnot sedewakantystycznych (nie liczę tu samozwańczych „księży” i „biskupów” siedzących w domu i nie prowadzących żadnego apostolatu, względnie prowadzącego kilkuosobowy „apostolat”) prowadzących realny apostolat, czyli posiadających seminaria, własne miejsca kultu (w Polsce są tylko kaplice w kilku większych miastach, na Zachodzie mają duże kościoły i monastery) i prowadzące apostolat wśród większej liczby wiernych. Wyjątkami są FSSPV nieuznające biskupów z linii Ngo Dinh Thuca i wspólnota związana z bp Madrigalem nieuznająca posiadających święcenia od bp Lefebvra. Ale to są marginalne wyjątki. Wszyscy inni nie wchodzą sobie w drogę, często nawet sobie pomagają różniąc się w sprawach mniejszej wagi jak np Teza z Cassiciacum.

              2. Jeśli chcecie być traktowani poważnie musicie się zjednoczyć w jedną organizację, utworzyć jeden dobrze określony i jawny sedekościół z jedym (anty)papieżem. Zakładajcie swoje struktury i parafie, rywalizujcie o wiernych z Kościołem Katolickim i polemizujcie z jego doktryną, jeśli uważacie ją za błędną. Setki małych i wzajemnie zwalczających się sedegrupek i sedesekt naraża was na śmiszność.

                1. Zgodnie z myślą sedewakantyzmu sedewakantyści są w ramach jednej organizacji nazywającej się Kościołem katolickim (większość w ramach Kościoła rzymskokatolickiego, w dodatku co najmniej jeden kapłan Walerij Kudriawcew jest obrządku bizantyjskiego). Posiadają własne parafie, w krajach Ameryki Łacińskiej do nich należą nawet całe miejscowości i to od kilkudziesięciu lat. W Kościele katolickim zawsze istniało wiele wspólnot zakonnych, kościołów partykularnych posiadających inne obrządki, inną dyscyplinę hierarchiczną itd. Sedewakantyści nie polemizują z doktryną Kościoła katolickiego, bo sami ją wyznają. Polemizują z doktryną V2 wyznającą fałszywy ekumenizm, koncyliaryzm, liberalne podejście do dogmatów i wiele innych wymysłów modernistycznych (choćby takich jak homo-„teologia” tzw. drogi synodalnej Bergoglio), które z katolicyzmem nie mają nic wspólnego. Poszczególne grupy takie jak CMRI, IMBC, ICR, SST i kilka innych nie zwalczają się więc to jest kłamstwo (poza tym, że to są brednie to przecież w posoborowym 'Kościele katolickim’ różne frakcje faktycznie zwalczają się i rywalizują ze sobą o różne kwestie, często czysto polityczno-materialne). Wyjątki odrzucające większość pozostałych biskupów są nieliczne, FSSPV posiada zaledwie dwóch biskupów, bp Madrigal z Meksyku ma tylko jednego biskupa współpracującego z nim. Więc jest to zaledwie 4 biskupów na ok. 30 prowadzących realną działalność duszpasterską biskupów sedewakantystów. Inne grupy zwalczające resztę są marginalne i są to często samozwańczy „biskupi” posiadający sakry od starokatolików. Różnice zdań między wymienionymi grupami istnieją (dotyczą one np Tezy z Cassiciacum i po części związanego z nią sposobu wyboru papieża w okresie kryzysu), zresztą zawsze w Kościele katolickim istniały. Wystarczy podać przykład sporu św. Piotra ze św. Pawłem lub spór dominikanów z jezuitami. Ale w zasadniczych sprawach są ze sobą zgodni. Gdy jednej wspólnocie zabrakło biskupa to biskupi z innych wyświęcali dla niej nowego.

                  1. Sedewakantyści znajdują się, w oczywisty sposób, poza Kościołem. Nawróć się zanim będzie za późno. Przestań mędrkować.

                    1. Proszę odpowiadać rzeczowymi argumentami, a nie pustymi sloganami i szantażem moralnym, bo jest to infantylne i wcale nie udowadniasz, że masz rację. Jak na razie to wszystkie zarzuty wysuwane przez ciebie względem tradycyjnych katolików sprostowałem.

                    2. „Sedewakantyści znajdują się, w oczywisty sposób, poza Kościołem. Nawróć się zanim będzie za późno. Przestań mędrkować.”

                      Dziwne słowa w ustach zwolennika posoborowia, skoro wg soborowego Unitatis Redintegratio do Kościoła należą nawet protestanci i wschodni schizmatycy (tzw. „prawosławni”), a implicite nawet mogą należeć wyznawcy wszelkich religii. Sedecy jednak nie, jak widać.

                      To na tej zasadzie posoborowi uzurpatorzy stolicy piotrowej trzymali ekskomunikę nad FSSPX za wyswięcenie 4 biskupów wg tradycyjnego rytu, ale już „brat” Roger z Taize otrzymał publicznie „komunię” od B.XVI pomimo że prowadził jawnie protestancką wspólnotę.

                      Jedyną religią, która jest prześladowana w posoborowej sekcie, to tradycyjny katolicyzm – czyli po prostu katolicyzm, bo innego nie ma.

                      I kogo tu diabeł zwodzi, wy zdrajcy religii chrystusowej?

                    3. Wywiązała się dość ciekawa dyskusja. Zapraszam do napisania artykułu nt. Vaticanum II, rytu trydenckiego, sedewakantyzmu, etc. Dyskusja będzie wtedy dotyczyła tych właśnie tematów. Dalsze ,,okładanie się” nawzajem to mijanie się z treścią artykułu kol. Rękasa. Artykuły można podsyłać na adres mailowy: lumajaroslaw@gmail.com

                    4. Wywiązała się dość ciekawa dyskusja. Zapraszam do napisania artykułu nt. Vaticanum II, rytu trydenckiego, sedewakantyzmu, etc. Dyskusja będzie wtedy dotyczyła tych właśnie tematów. Dalsze ,,okładanie się” nawzajem to mijanie się z treścią artykułu kol. Rękasa. Artykuły można podsyłać na adres mailowy: lumajaroslaw@gmail.com

            2. Prawdziwość Sede jest oczywista jak prawdziwość równania 2+2=4.

              SW II tworzy nową religię. Wiele dokumentów jest wprost sprzeczne z doktryną (np. Lumen Gentium, Nostra Aetate, Unitatis Redintegratio). Posoborowe sakramenty, wyjąwszy chrzest i matrimonium, są nieważne albo co najmniej wątpliwe, a w każdym razie niegodne.

              Posoborowi apostaci uzurpujący tron piotrowy naganiają na całym świecie idolatrię w postaci tzw. modlitw ekumenicznych.

              Nad czym tu się zastanawiać?

              1. Nawet chrzest niejednokrotnie posoborowy rewolucjoniści rozwalają. Na Zachodzie od lat 90, gdy kształceni w posoborowych seminariach duchowni stali się większością doszło do tysięcy przypadków oficjalnie stwierdzonych nieważnych chrztów. Zamiast prawidłowo wypowiedzieć formę „jak ciebie chrzczę” wypowiadali „my ciebie chrzcimy”. I wielu z nich potem zostało nieważnie wyświęconych nawet z perspektywy posoborowej. Ile też było wątpliwych chrztów przez praktykę polewania włosów (praktyka polewania włosów jest nieprawidłowym przeprowadzaniem obrzędu, woda musi dotknąć integralnej, ożywionej części ciała człowieka, czyli głowy, włosy do niej stricte nie należą). Wielu też ze względu na braki w formacji ma słabą świadomość prawidłowej intencji. Więc nawet chrzest (choć obrzędy sakramentalne nie zostały zmienione) w tysiącach przypadków stał się wątpliwy. Tak daleko nawet anglikanie, luteranie, nawet kalwiniści nie poszli.

                1. Ciekawe, o polewaniu włosów słyszałem, ale o formule „my ciebie chrzcimy” już nie.

                  Natomiast jakieś braki w formacji intelektualnej nie podważają intencji. Wynika to pośrednio z Apostolice Curae Leona XIII.

                  1. Nie wgłębiałem się w kwestię intencji więc nie wiem dokładnie o co chodzi, chyba chodzi o to, że modernizm i wynikające z niego pojmowanie chrztu mogło u wielu wypaczyć intencję. Bp Donald Sanborn na stronach ICR to bardziej wytłumaczył. Jego Instytut ogólnie zaleca udzielanie chrztu sub conditione urodzonym od lat 90. Formuła „my ciebie chrzcimy” była w wielu przypadkach używana w Ameryce i potem wybuchła afera, bo wiele tych chrztów zostało uznanych za nieważne nawet przez hierarchię Novus Ordo. I był przypadek jednego lub nawet kilku duchownych Novus Ordo, którzy zostali w ten sposób „ochrzczeni” i w konsekwencji ich święcenia były nieważne nawet z punktu widzenia neokościoła.

              2. Fałszywość Sede jest oczywista jak fałszywość równania 2+2=5. Sede tworzą sobie jakiś nowy Kościół. Szatan ich zwodzi i namawia do buntu.

                1. Jeśli twój lider Bergoglio twierdził, że „Bóg pragnie wielości religii” i udostępniał miejsca Pachamamie w Watykanie to nie widzę powodu, żeby sedewakantyzm odrzucający modernizm i bałwochwalstwo był gorszy od wyznawców Pachamamy, buddyzmu, islamu i innych fałszywych kultów do których twój lider przyklaskujący islamskiej inwazji na Europę przymilał się. Więc albo bądź konsekwentny albo jesteś hipokrytą.

            3. Tradycjonalizm katolicki źle się skończy? A czym dobrym kończy się modernizm w wersji V2? Wielomilionową apostazją? Tym, że większość nominalnych katolików nie zna nawet zasad wiary katolickiej, nie akceptuje ich i się do nich nie stosuje? Co chwilę wybuchającymi skandalami? Aktami bałwochwalstwa w stylu Pachamamy, posągi Buddy w Asyżu? Szustakami? Nie da się słuchać bredni entuzjastów posoborowia.

      1. Sz.P Veritas
        Takie fakty :
        1. Rok 1962
        Papież Jan 23 do biskupów polskich
        ” We Wrocławiu na ziemiach zachodnich po wiekach odzyskanych ”
        2. Rok 1963
        Encyklika „Pacem in terris” o pokoju i sprawiedliwości. Jan XXIII.
        3. Rok 1967
        Paweł VI w ” Populorum Progressio” zaapelował o przekazywanie 1% dochodu narodowego krajów rozwiniętych na pomoc krajom rozwijającym się.
        Zechciałby Pan te fakty skonfrontować
        z obecnym stanem Polski , Zachodu i świata ?
        Pozdrawiam!

    1. No biorąc pod uwagę co wygadują różni gorliwi czy tradycyjni katolicy, słuchacze radia Maryja itp… Że to LGBT czy ta polityka klimatyczna to przez Rosję która ma na Zachodzie w Unii swoich agentów, że Rosja od wieków o niczym innym nie myśli tylko jak tu podbić Polskę czy jej szkodzić. Taki wybuch nienawiści do Rosji i steki bzdur u ludzi już często w podeszłym wieku którzy przynajmniej choć trochę otarli się o ową słynną na cały świat PRLowska edukację – największe bzdury wygadywał znajomy który akurat całą edukację zaliczył za PRL.
      I jak tu się dziwić że KK jest oskarżany o krzewienie ciemnoty czy nienawiści

      1. Rosja oczywiście, że finansowała pseudoekologów, żeby robili akcje przeciwko kopalniom i innym obiektom przemysłowym, żeby Polska nie robiła konkurencji. A poza tym nie ma takiego pojęcia, jak dogadywanie się z Rosją. Słabe państwo takie jak Polska nigdy nie będzie traktowane jak partner tylko jak niewolnik albo dojna krowa.

        1. Nic podobnego. Będziemy tak traktowani, jak SAMI pozwolimy się traktować — ale nie tylko Rosji, ale i innym. Tzn. nie oczekujmy poważnego traktowania w sytuacji, gdy polski rząd wprawdzie „odważnie” oszczekuje Rosję — i obsikuje nogawkę Putina, jak tam umie (bo tylko tyle może) — ale całkowicie serwilistycznie „robi to, co ..uj Sam każe” podporządkowując interes Polski i Polaków amerykańsko-izraelskim zachciankom.

          1. Nie ma żadnego oszczekiwania Rosji, tylko adekwatna postawa do rzeczywistości. Akurat obecny rząd jest antyrosyjski tylko na pokaz, bo gdyby nie wojna to byliby tak samo serwilistyczni wobec Moskwy, jak byli gdy wcześniej rządzili.

  3. Proszę Pana . pisze
    Ruch tradycjonalistyczny w Polsce to zjawisko żywe i złożone.
    I tak na przykład nawet w Wikipedii w
    haśle ” Bractwo św. Piusa X” czy
    ” Zawsze Wierni ” nie znajdzie Pan informacji, że znany p.prof.S.Cenckiewicz był w latach 90.
    redaktorem naczelnym pisma
    ” Zawsze Wierni”.
    I nie byłoby w tym nic dziwnego.
    Ale p.S.Cenckiewicz prowadzi na najwyższym poziomie państwowym kluczowe działania dotyczące strategicznej przyszłości naszego Państwa.
    I w tym nie byłoby nic dziwnego.
    Problem w tym , że mocno zawęża swoim zestawem działań perspektywy przyszłościowe naszego Państwa w tworzącym się nowym układzie geopolitycznym.
    Ładunek antyrosyjskości , anty – PRL,
    ” antykomunizmu”, propagowanie mitu
    ” Solidarności”,… , to stereotypy , to ZAWADA na drodze do wypracowania
    syntetycznej strategii przyszłości.
    Co powyższe ma wspólnego z TRADYCJĄ ?

    Ten przykład pokazuje , że warto i pod takim kątem przyglądać się obecnie zjawisku TRADYCJI w Polsce.

    1. Antykomunizm tak samo jak antyliberalizm to konieczność, nie stereotyp. Era modernizmu ma zostać całkowicie zniszczona i choć komunizm jest już generalnie martwy to nadal pozostaje ideologią ery modernizmu tak jak aktualny obecnie liberalizm. I oczywiście katolicki fundamentalista taki jak ja zawsze będzie potępiał system PRLu, ponieważ był on całkowitym zaprzeczeniem katolickiej wizji świata. Był to bezbożny system i nie zmienią tego faktu heretycy próbujący go rehabilitować.

      1. Sz.Pan .pisze,
        Zgoda, jak najbardziej !
        Polska Ludowa
        zrządzeniem Losu ,
        podmuchem Historii,
        dopustem Bożym
        powstała i była realna i była zadaniem.
        Rozróżnijmy w tej Państwowości :
        Hardware – strukturę państwową realną, uznaną międzynarodowo i układ geopolityczny.
        Software -system ideologiczny przenikający życie społeczne oparty na ideologii sprawiedliwości społecznej z wtrętami ” religia to opium dla ludu”.
        Już w 1944 roku grupa ” Dziś i Jutro”
        z B.Piaseckim intuicyjnie pod presją chwili tworzy modus wiwendi między racjami narodu, racjami Ludu a wiarą katolicką. Zakładali słusznie dobro jakim był Hardware i twórczo , nie zero- jedynkowo patrzyli na Software z pozycji chrześcijańskich.
        Było to spojrzenie twórcze, nie rewolucyjne , unikalne i niepopularne w tamtym czasie. Nie tylko ze strony Episkopatu ale i ze strony rządzącej.
        Taki wybór był odwagą w myśleniu, odpowiedzialnością za naród i wymagał wiary w słuszność.Bo wybór w tamtym czasie nie był oczywisty .
        Obecnie możemy już ten wybór ocenić i porównać z niby ówcześnie prawidłowym wyborem Episkopatu.
        Episkopat popierał KIK, Tygodnik Powszechny, J.Zawieyskiego,…
        I tak znalazł się w mentalnej Sieci : Turowiczów, Michników, KIK, Tygodnika Powszechnego, Giedroyciów, Solidarności,….
        I trwa do dzisiaj!
        A od lat 80. można było iść śladami paxowskimi do Polski Katolickiej.
        Ale wspomniana Mentalna Sieć ,którą sobie założył Episkopat nie pozwalała na takie myślenie. Mało tego , ku radości Sieci rządcy Kościoła zlikwidowali dorobek PAX-u i dobrowolnie oddali się w niewolę mentalną Sieci.
        Teraz katolicy stali się mentalnymi popychadłami dwóch SOTNI.
        Bez wizji geopolitycznej , w smrodzie gnijącego Zachodu z urobioną mentalnością Kanonenfleisch.

        1. „Już w 1944 roku grupa ” Dziś i Jutro”
          z B.Piaseckim intuicyjnie pod presją chwili tworzy modus wiwendi między racjami narodu, racjami Ludu a wiarą katolicką”
          No nie. Bardzo mi przykro, ale Bolo Piasecki jeszcze ze swoją przedwojenną koncepcją totalistyczną odbiegał od katolickiego pojęcia społeczeństwa. Katolickie pojęcie społeczeństwa zakłada propagowanie wartości katolickich w życiu publicznym i zwalczanie w przestrzeni publicznej rzeczy sprzecznych z moralnością i doktryną katolicką. Lub jeśli zwalczanie byłoby nieroztropne i prowadziłoby do niepokojów społecznych to ograniczanie jak to jest możliwe. A totalistycznego pojmowania społeczeństwa, ingerującego nie tylko w życie publiczne, ale też prywatne nie da się pogodzić z myśleniem katolickim. Zdrowa nauka katolicka zawsze mówi, że człowiek ma wolną wolę, nie można go na siłę zmuszać do bycia dobrym. Choć totalizm Piaseckiego był ubrany w „katolickie” szaty to nie miał zbyt wiele wspólnego z myśleniem katolickim. Jego aberracja ideologiczna po wojnie pogłębiła się wraz z założeniem stowarzyszenia PAX, którego działalność potępił Jego Świątobliwość Pius XII słusznie. Ponieważ wysługując się komunistycznemu okupantowi wyrządził ogromne szkody Wierze katolickiej torując drogę modernizmowi w Polsce. Bo PAX i związani z nimi „księża patrioci” to nie było nic innego jak właśnie modernizm w tym przypadku działający pod przybudówką komunizmu. Poprzez ten ruch władze komunistyczne wysyłały do seminariów agentów, w tym wieku dewiantów seksualnych do wyrządzania szkód Kościołowi katolickiemu, czego skutki odczuwane są dziś. Między innymi z szeregów tego typu środowisk rekrutowali się uczestnicy Soboru Watykańskiego II wprowadzającego progresywistyczne „reformy”. To ze środowiska PAX wywodzi się słynny modernistyczny, lewacki Żydownik, pardon, Tygodnik Powszechny. Więc ta narracja pro-PRLowska nie wytrzymuje zderzenia z faktami. Tak naprawdę tą narracją bronisz jednych z największych pionierów modernizmu w Polsce, bo choć Bolesław Piasecki przed wojną miał braki w teologii to odegrał bardzo ważną rolę w przedwojennej historii polskiego nacjonalizmu. Niestety okres powojenny to niechlubna karta jego życiorysu. Sprzedał swoją duszę angażując się w preludium do destrukcji Kościoła katolickiego (oczywiście chodzi mi o destrukcję głównych struktur, bo jak wiemy Kościół katolicki jako widzialny Kościół Chrystusa jest niezniszczalny), za co jego antykatoliccy mocodawcy odpłacili mu morderstwem jego syna. Paktując z diabłem można tylko trafić do piekła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *