Rękas: Ukraińscy naziści tłumili powstanie warszawskie

Powtarzane od kilku lat kłamstwa zaprzeczające udziałowi ukraińskich oddziałów zbrojnych kolaborujących z Niemcami w tłumieniu powstania warszawskiego – zostały w tym roku uzupełnione zgrabną analogią autorstwa prezydenta Andrzeja Dudy. Zwiedzając 1. sierpnia firmowaną posłankę PiS Małgorzatę Gosiewską wystawę „Warszawa–Mariupol – miasta ruin, miasta walki, miasta nadziei” głowa państwa polskiego była łaskawa stwierdzić: „To, co działo się tu w Warszawie, w trakcie II wojny światowej, kiedy toczyły się tutaj walki i kiedy Niemcy bezwzględnie mordowali cywilnych mieszkańców stolicy i niestety podobnie bezwzględna jest dzisiaj rosyjska agresja na Ukrainę”. Tym samym prezydent Duda postawił poniekąd znak równości między ukraińskimi katami Warszawy, a ich polskimi ofiarami.

Uczestnicząc w hucpie ku czci „obrońców Mariupola”, czyli takich samych nazistów, jak ci mordujący w powstaniu – PAD potwierdził też po raz kolejny, że tzw. polityka historyczna III RP zmierza nieuchronnie w stronę afirmacji zbrodniarzy odwołujących się wprost do zbrodniczej ideologii i praktyki hitlerowskiej.

Reformatorzy historii

Oczywiście, można by pomyśleć, że elementarna znajomość historii powinna wystarczyć, by wysadzić w powietrze wszystkie kłamstwa o rzekomej nieobecności ukraińskich kolaborantów w Warszawie. Cóż, jednak, kto dziś czyta Hłaskę, a więc i jego wspomnienie o zbiorowym gwałcie na Polce, którego dopuścili się ukraińscy hiwisi, zakończonym wydłubaniem jej oczu łyżką przy okrzykach radości – poszło w zapomnienie. Mylił się więc zapewne i Zbigniew Jan Zaniewicki (nie jak się często powiela w internecie „Zaniewski”!) i fraza z jego książki o powszechnym w polskiej stolicy strachu właśnie przez „słowiańskimi braćmi” z Ukrainy. Źle coś zapamiętali i zanotowali Józef K. Wroniszewski, kronikarz historii powstania na Ochocie, Stanisław Wachowiak w swoich wspomnieniach. Nieprawdziwe mają być wszystkie świadectwa i wyniki badań historyków potwierdzające udział oddziałów ukraińskich w walkach z Polakami i zbrodniach na ludności cywilnej. Nie i już! Nową historię piszą nam przecież prez. Duda, Gosiewska i Isajew

Pro-zachodni kolaboranci…

Do niedawna zresztą starano się choć trochę kłamstwa uprawdopodabniać, przede wszystkim wykorzystując złożony system zależności organizacyjnych kolaborantów, w niemieckich rejestrach często ujmowanych po prostu jako własne jednostki, głównie policyjne, bez wyodrębniania ich składu etnicznego. W ostateczności zaś – łgano w oczy, np. twierdząc, że osławiony jako 31. Schutzmannschafts-Bataillon der SD Petra Diaczenki przybył do Warszawy „już po powstaniu”. Ciekawe więc jakim cudem już 15. września 1944 r. atakował Czerniaków i pacyfikował Powiśle? Z tymi samymi ukraińskimi symbolami na mundurach, które dziś władze polskie kazały wywieszać obok polskich na licznych w kraju obchodach rocznicowych… Nagle też ukraińscy nacjonaliści odżegnują się od zbrodni kozackich pomagierów Hitlera (zwłaszcza 69. Kosaken Abteilung w bandyckiej grupie Dirlewangera oraz 206 i 209 kozackie bataliony Schutzmannschaften), choć przecież na wszystkich mapach Wielkiej Ukrainy tak 80 lat temu, jak i obecnie Don i Kubań są tak samo kijowskie jak Chełm i Przemyśl. W ostateczności zaś zostaje oświadczenie, że ci z tryzubami w powstaniu to nie byli wcale Ukraińcy, tylko… przebrani Rosjanie! Cóż, to prawda, zbrodnie przeciw ludności cywilnej Warszawy popełniali także niemieccy kolaboranci rosyjscy, białoruscy Schutzmannschaft Bataillon der Sicherheitspolizei 13), a także litewscy, łotewscy, a nawet azerscy. Do tych pierwszych we współczesnej Rosji nawiązują zwolennicy „demokratycznej opozycjiAleksieja Nawalnego, ci drudzy zaś dumnie nosili wówczas tylko pro-nazistowskie, a dziś dumnie demokratyczne biało-czerwono-białe naszywki europejskiego wyboru Białorusi…

Skądinąd skoro zaś o podziałach mowa – warto też przypomnieć, że ukraińscy zbrodniarze z Warszawy wywodzili się z innego pnia ukraińskiej tradycji nazistowskiej, ideologicznie bowiem byli wychowankami już to Andrija Melynka, już Tarasa Boroweća. Współpracownikiem tego drugiego był m.im. był właśnie Diaczenko, dawny oficer petlurowski, w okresie międzywojennym przyhołubiony przez sanację w szeregach WP. Potwierdza to wyraźnie, że nie sam banderyzm stanowi historyczną barierę w pojednaniu z Ukraińcami, ale podobny charakter miały i mają również inne nurty kijowskiego i galicyjskiego szowinizmu.

Tylko fakty

Nie w samej polityce jednak rzecz, a w faktach historycznych. A te są jednak nieodparte. Ukraińcy służyli w straży Pawiaka, ich oddział stacjonował w budynku Wyższej Szkoły Nauk Politycznych, w szeregach Schupo osłaniali dzielnicę niemiecką już w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. 533 Ukraińców zostało ściągniętych do Warszawy 9-10 września 1944 r. w szeregach zbrodniczego II bataillon SS–Sonderegiment Dirlewangera, biorąc następnie udział w wysiedlaniu miasta. Ukraińscy ochotnicy stanowili też największą zwartą grupę etniczną wśród ok. 9 tysięcy hiwisów, czyli kolaboranckich służb pomocniczych wspierających niemieckie oddziały pacyfikujące Warszawę. Jeden z bandyckich dowódców Diaczenki, uratowanych po wojnie dzięki antykomunistycznemu szaleństwu gen. Andersa, Mychajło Karkoc, winny także zbrodni wojennych na Lubelszczyźnie – zmarł zaledwie przed dwoma laty, na spokojnej emigracji w USA. Tak niewielki dystans dzieli nas od ludobójczej aktywności ukraińskich szowinistów. To nie odległa przeszłość. To także codzienność wojny na Wschodzie – codzienność zbrodni, których dopuszczają się tam nazistowskie bataliony kijowskiego reżimu. Tych liczb i faktów żadne nadymanie się prezydenta Dudy czy okrzyki nawróconego na PiS-izm Roberta Bąkiewicza nie zakryją!

Tak, Ukraińcy brali udział w walkach powstania warszawskiego – po stronie nazistowskiej i jako naziści.

A powstańcy przeprowadzali denazyfikację…

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 43 Average: 4.7]
Facebook

5 thoughts on “Rękas: Ukraińscy naziści tłumili powstanie warszawskie”

  1. Ukraińscy oprawcy „zasługiwali się” chyba wszędzie , gdzie Niemcy eksterminowali Polaków, nawet w obozie przejściowym wysiedlonej ludności z okolicznych wiosek, w Zwierzyńcu. Szkoda, że p. Gosiewska jakoś się tym w ogóle nie interesuje, a ten Pan raz jednoznacznie nie odniesie się do zarzutów koligacji z bandytą o imieniu Mychajło… Dzięki.

  2. Rosjanie brali udział w tłumieniu powstania warszawskiego po stronie niemieckiej, a po stronie faszyzmu bolszewickiego stali po drugiej stronie Wisły i czekali aż Niemcy wyniszczą AK. Ich agenci, których wielbicielem i naśladowcą jest Konrad Rękas, czyli komuniści mówiący po polsku, stali patrząc na płonącą Warszawę, pili wódkę i zaśmiewali się, bo wiedzieli, że hitlerowcy rozwiązują ich największy problem na drodze do władzy. Sowiecka propaganda perfidnie wzywała AK do powstania w Warszawie. Oczywiście w niczym nie umniejsza to winie KG AK, która podjęła absurdalną decyzję o powstaniu, wymierzonym militarnie w Niemców, a politycznie w Sowietów, które bez pomocy sowieckiej udać się nie mogło.

  3. A teraz Ukraińcy zmądrzeli i zwalczają rosyjskich nazistów. Rękas to taki wielki antynazista a równocześnie wielbiciel przedwojennego faszysty Piaseckiego i uczeń Al. Bocheńskiego, który podczas wojny chciał współpracować z nazistami. Na swoim facebooku gloryfikuje Limonowa, lidera rosyjskiej partii neonazistowskiej. Szkoda gadać, rosyjscy naziści teraz przewrotnie ogłosili się antynazistami, więc i Rękas ogłosił się wielkim antynazistą. Gdyby Putin ogłosił się antykomunistą Rękas natychmiast krzyczałby „precz z komuną”. Człowiek bez kręgosłupa, którego jedyną ideą jest wysługiwanie się Rosji. Tak zwraca uwagę na kwestie historyczne, a dlaczego nie przeszkadza mu nazywanie przez Rosjan Królewca – Kalinigradem, na cześć mordercy Polaków, Michaiła Kalinina? Na Ukrainie przynajmniej nie nazywają miast na cześć Bandery.

    1. Możemy przypuszczać, że chociaż tego dnia, którego napisano powyższy komentarz, Rozbawiony Realista spał dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *