Rękas: Zapłaćcie za COVIDa!

 

Na 11. Września zapowiadany jest w Warszawie wielki protest zawodów medycznych. – Czujemy się zlekceważeni i ignorowani przez rząd. Jeszcze w czerwcu przy okazji konsultowania ustawy o najniższych wynagrodzeniach prosiliśmy premiera Morawieckiego o podjęcie pogłębionych negocjacji celem rozwiązania narosłych w ochronie zdrowia problemów. I nic od tamtej pory się nie wydarzyło. Nie doczekaliśmy się! – oburza się Krystyna Ptok z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Efektem kolejnego już zaniedbania rządu będzie wielki protest, zapowiedziany na 11. września w Warszawie.

Ulice stolicy zablokują wspólnie lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, fizjoterapeuci, rehabilitanci technicy radioterapii, diagności laboratoryjni i przedstawiciele niemedycznych zawodów zatrudnieni w placówkach ochrony zdrowia, a nawet farmaceuci To nietypowe, od lat bowiem sprawdzoną taktyką kolejnych rządzących było rozbijanie i tak kruchej solidarności środowiskowej i wyłuskiwanie podwyżkami a to elit lekarskich, a to aktywu pielęgniarskiego. Tych pierwszych – jako mających szczególne przełożenie medialne i społeczne, a ponadto zdolnych szczególnie przerazić pacjentów groźbą swego odejścia od łóżek. Z kolei siostry ugrywały z reguły więcej będąc najlepiej zorganizowaną i najsprawniej działającą grupą branżową. Obecnemu rządowi udało się jednak zgodnie wkurzyć wszystkich – i to, co gorsza, jednocześnie.

Poziom Albanii

Powołany przez współpracujące związki Ogólnopolskie Komitet Protestacyjno-Strajkowego domaga się szybszego i większego wzrostu nakładów na politykę zdrowotną, do poziomu 8 proc PKB, wyrównania płac by odpowiadały proporcjom europejskim, poszerzenia koszyka świadczeń dla pacjentów oraz systematycznego podnoszenia jakości świadczeń, a także poprawy dostępności, również przez stymulowanie wzrostu zatrudnienia w publicznych placówkach medycznych. – Mniej lekarzy na 10.000 mieszkańców jest obecnie tylko w Albanii i Bośni i Hercegowinie! – alarmuje Grażyna Cebula-Kubat z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Zawody medyczne starzeją się gwałtownie, przed czym związkowcy ostrzegali od lat, zaś błędy i ignorancja kolejnych rządów tylko przyspieszają odchodzenie z zawodu bądź emigrację wykształconych i doświadczonych młodszych roczników. Innym przykładem niech będzie sytuacja fizjoterapeutów. Po ukończeniu trudnych, 5-letnich studiów medycznych młodzi adepci tego bardzo wymagającego zawodu mogą liczć w publicznych placówkach na najwyżej 2,5 tys, zł na rękę. Ale nie ma strachu. Już po przepracowaniu 25 lat – dostaną całe… 3,5 tys. zł! Aż dziwne więc, że przed uczelniami nie ustawiają się kolejki chętnych do tak intratnej kariery…

Zajęci COVIDem

Nie może więc żadną miarą dziwić, że już miesiąc temu Naczelna Rada Lekarska stwierdziła, że min. Adam Niedzielski utracił zaufanie środowiska lekarskiego i powinien podać się do dymisji, jako chronicznie niezdolny do mierzenia się z realnymi problemami. Ministerstwo zdrowia poniekąd zresztą potwierdziło ten pogląd oświadczając butnie,  że nie miało dotąd czasu rozmawiać o ochronie zdrowia, bo… intensywnie przygotowuje się na „czwartą falę pandemii. A poza tym i tak się wszystkim zdecydowanie poprawi, kiedy już rząd upora się z przepchaniem przez parlament swojego projektu Polskiego Ładu. Zgodnie z jego założeniami wzrost nakładów na zdrowie ma osiągnąć 6 proc. w 2023 r. i 7 proc. w 2027. Co ciekawe, ten drugi wskaźnik był obiecany medykom i pacjentom już w… 1997 r., przy wdrażaniu niesławnej reformy świadczeń zdrowotnych. Mimo upływu ćwierć wieku żaden rząd nie spełnił jednak dotąd swych (oczywiście przedwyborczych obietnic) w zakresie poprawy sytuacji w polskich szpitalach i przychodniach.

Zabijają lockdowny, nie „pandemia

Okres zwłaszcza pierwszych, zeszłorocznych lockdownów został zdecydowanie przez rządzących przespany – a przecież właśnie wtedy można było przeprowadzać dowolne zmiany polityki zdrowotnej. Bo raz, że nikt by pod medialnym ostrzałem COVIDa nawet by tego nie odnotował, dwa – i tak by się nie odważył zaprotestować, a skoro tzw. „opozycja” i tak karnie przegłosowywała najbardziej nawet nonsensowne i bezprawne działania, to pewnie i niechcący mogłaby być za jakąkolwiek sensowną zmianą w ochronie zdrowia. Niestety, jak zwykle nikt nie miał głowy do żadnej pożytecznej roboty – bo przecież „walczono z pandemią”. Oczywiście, same szpitale, z których wypędzono pacjentów, ale płacono po staremu – trochę poprawiły swoje wyniki księgowe, na papierze nawet się trochę poprawiło. Do czasu jednak, kiedy jesienią i zimą 2020 r. dał znać o sobie jedynie możliwy skutek zamknięcia praktycznie całej opieki szpitalnej i ambulatoryjnej oraz zamiany POZ-et w poradnictwo telefoniczne. Stan zdrowia Polaków już nie pogorszył się, ale załamał, a równocześnie straszone nie mniej od reszty społeczeństwa zawody medyczne zażądały dowodów uznania wymierniejszych od oklasków, skoro i tak zewsząd słyszano jak to codziennie narażają życie i odnoszą sukcesy prawie tak wielkie, jak sami rządzący.

Nic więc dziwnego, że i za kampanię psychozy i paranoi COVIDowej, i za propagandę sukcesu polityki PiS – przyjdzie teraz zapłacić.

Konrad Rękas

Facebook

10 thoughts on “Rękas: Zapłaćcie za COVIDa!”

  1. bez obrazy ale Pan Rękas BREDZI 'w temacie’>stan służby zdrowia jest taki sam jak stan całego państwa 'post1989′>
    jesteśmy państwem upadłym w każdym aspekcie cywilizacyjnym i jest to 'trynd’ ŚWIATOWY.
    Dzisiaj odbył się 40-tysięczny marsz wolności w Katowicach
    ale też dzisiaj youtube. zablokował ileś tam kanałów niezależnych a Trzaskower usuwa niezależne media z ich siedzib
    ale także dzisiaj jaro 'dementia’ kaczyński zapowiedział wzmożone akcję wyszczepienia tak jak Niedzielski+Morawiecki zapowiedzieli bezwzględną walkę z 'antyszczepionkowcami’ aka ”terrorystami’ i po to powołują specjalną służbę do walki z 'cyberprzestępczością’ ale także dzisiaj kupujemy szrotowe abramsy
    i patrz pan, jaro 'dementia’ kaczyński 'ugina się’ pod naciskiem TSUE i likwiduje 'izbę dyscyplinarną’, etc, etc.
    Jakoś nie mogę się wzruszyć fizykoterapeutami pracującymi w 'publicznej’ służbie zdrowia>a niech idą do 'prywatnej służby zdrowia’, etc
    etc,
    sorki ale rządy CEPÓW mających KANALIE jako 'opozycję’>
    ŻYGAĆ SIĘ CHCE

  2. 11/09 to nie fortunna data… skoro podpalenie punktu szczepień został nazwany aktem terroru to manifestacje w rocznicę zamachu na WTC aż się proszą o zadymę, która zacznie się początkiem nowej wojny z terrorem.

  3. To zawsze wzrusza, gdy tak wybitni znawcy tematu, jak Szanowni Przedmówcy – nie mogą się powstrzymać i dzielą głębią swych fachowych przemyśleń z czytelnikami…

  4. Zdaje się, że Autor pominął kilka bardzo istotnych szczegółów. Mianowicie:

    „Powołany przez współpracujące związki Ogólnopolskie Komitet Protestacyjno-Strajkowego domaga się szybszego i większego wzrostu nakładów na politykę zdrowotną, do poziomu 8 proc PKB”

    Nie należy bezwzględnie popierać wzrostu nakładów na NFZ. Problem z nim jest taki, że chociaż płaci, to… absolutnie niczego nie wymaga. Pomimo tego, że sam fundusz jest wyjątkowo oszczędną i efektywną instytucją (bardzo niskie koszty własne). I w ten sposób mafia lekarska (osoby decyzyjne w MZ, NFZ, izbach lekarskich i placówkach to w 100% lekarze) jest w stanie przywłaszczyć każde pieniądze.

    Jaką mamy gwarancję na to, że dodatkowe miliardy nie pójdą np. na absurdalnie przepłacone wyposażenie? W ubiegłym roku grudziądzki szpital, będąc w dodatku najbardziej zadłużonym w Polsce, kupował termometry marki własnej jednego z elektromarketów po 945 zł/szt., gdy w oryginalnym sklepie kosztowały… 199 zł/szt. Temat do sprawdzenia przez wyszukiwarkę. Strach pomyśleć o przebitkach, które zachodzą na sprzęcie do TK, RTG, USG i innych. Wcześniejsze doniesienia z tego szpitala mówiły o przeciętnym wynagrodzeniu lekarzy powyżej 30 tys. zł miesięcznie. Dodajmy, że Grudziądz to najbiedniejsze miasto na prawach powiatu w całym kraju! Jaką mamy gwarancję, że owe 8% PKB nie spowoduje tylko tego, że dyrektor z kolegami wypłacą sobie po setce i następnie będą wołać o 12% PKB? Pytanie oczywiście retoryczne.

    No i kolejna ważna sprawa – nikt nie zwraca uwagi na to, że ogromnym problemem jest libertariański model finansowania oparty o rozliczanie procedur. Wiele opracowań naukowych podaje, iż faktyczne koszty stałe działalności szpitala to nawet 80-90% ogółu, z których przytłaczająca większość przypada na płace personelu. Szpital to nie taśma produkcyjna, gdzie zatrudnienie oraz opłaty za energię i media są wprost proporcjonalne do wielkości produkcji. Czy szpital ma pełne obłożenie, czy po oddziałach hula wiatr, zatrudnienie i wynagrodzenia nie zmieniają się, a zużycie energii i mediów w zaledwie niewielkim stopniu.

    Dlatego jako tako przyzwoicie trzyma się tylko POZ, gdzie placówka ma płacone „od głowy”. Internista nie ma więc żadnego interesu w kreowaniu popytu na swoje usługi. W przeciwieństwie do tego, co dzieje się zwłaszcza w szpitalach. Tam pacjentowi bardzo często robi się dosłownie co popadnie, oby tylko wyciągnąć jak najwięcej kasy z budżetu NFZ. To gigantyczne marnotrawstwo pieniędzy i sztuczne tworzenie kolejek. Wzrost popytu nie leży w interesie społeczeństwa, lecz lekarzy. Społeczeństwu chodzi o podaż.

    „Mniej lekarzy na 10.000 mieszkańców jest obecnie tylko w Albanii i Bośni i Hercegowinie! – alarmuje Grażyna Cebula-Kubat z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy”

    I tutaj rodzi się pytanie o metodologię. Naczelna Izba Lekarska podaje, że blisko 38-milionowa Polska ma ponad 143 tys. lekarzy (bez dentystów), gdy 56-milionowa Anglia wg NHS liczy 122 tys. lekarzy, ale… ma ich więcej w przeliczeniu na mieszkańca 😀

    „ignorancja kolejnych rządów tylko przyspieszają odchodzenie z zawodu bądź emigrację wykształconych i doświadczonych młodszych roczników.”

    To również kolejna związkowa bajka. Zachęcam do wklepania w wyszukiwarkę „NHS staff from overseas: statistics”, by znaleźć opracowanie dotyczące angielskiej służby zdrowia, a więc najpopularniejszego kierunku emigracji Polaków z najmniejszą barierą językową. Podaje ono, że 29% lekarzy pracujących w Anglii pochodzi z zagranicy, a w pierwszej dziesiątce, którą zamykają Rumuni w liczbie 780, nie ma Polaków…

    1. (…)Wcześniejsze doniesienia z tego szpitala mówiły o przeciętnym wynagrodzeniu lekarzy powyżej 30 tys. zł miesięcznie.(…)
      Coś tu nie gra… przy takim uposażeniu nikt by nie uciekał z zawodu tylko żył jak król. Trzeba sprawdzić jak wygląda tam kwestia nadgodzin…
      Jest też inna opcja… że to taka prawda jak liczba nóg psa i jego pana.

      I tutaj rodzi się pytanie o metodologię. Naczelna Izba Lekarska podaje, że blisko 38-milionowa Polska ma ponad 143 tys. lekarzy (bez dentystów), gdy 56-milionowa Anglia wg NHS liczy 122 tys. lekarzy, ale… ma ich więcej w przeliczeniu na mieszkańca 😀(…)
      Nie wziąłeś czasami pod uwagę, że ichni pielęgniarz to nasz de facto w zależności od drogi kariery lekarz prowadzący albo pierwszego kontaktu?
      Więcej szczegółów… https://sites.google.com/site/pielegniarstwo2000/pielegniarstwo-w-wielkiej-brytanii

      1. @JSC

        – Po pierwsze, żadne twarde dane NIE POTWIERDZAJĄ, by polski lekarz był częstym zjawiskiem za granicą. Nawet w UK, którego języka urzędowego uczą od 1. klasy szkoły podstawowej.

        – Po drugie, lekarze to nie np. żołnierze, których pracodawcą jest właściwe ministerstwo i którzy zarabiają dokładnie tyle, ile zapisano w ustawie. Pracodawcami lekarzy są placówki ochrony zdrowia, będące spółkami prawa handlowego. Oznacza to tyle, że wysokość wynagrodzenia lekarza ustala indywidualnie dyrektor danej placówki. Sprawa wynagrodzeń w grudziądzkim szpitalu została szczegółowo opisana przez różne media, także lokalne, i wcale nie ogranicza się do podania gołej średniej. Zachęcam do zapoznania się z nią.

        – Po trzecie, od co najmniej kilku ładnych lat kierunek lekarski przestał być domeną najlepszych uczelni w kraju. Zagościł nie tylko na wyjątkowo kiepskich uczelniach publicznych, ale również w prywatnych szkółkach gotowania na gazie (sic!), które za semestr liczą sobie nawet ok. 50 tys. zł, co daje aż 300 tys. za pełen 6-letni cykl kształcenia. Ludzie naprawdę potrafią liczyć pieniądzę i nie wywalają w błoto sumy, za którą można zdobyć niemal każdy intratny zawód z pilotem samolotu włącznie.

        – Po czwarte, tylko i wyłącznie opór polskich lekarzy wobec wyschnięcia źródełka stoi na przeszkodzie do tego, by wzorem innych państw, np. pielęgniarki mogły wykonywać część obowiązków lekarza pierwszego kontaktu. Podobnych absurdów jest znacznie więcej. Wystarczy przytoczyć kuriozalną medycynę pracy (zwłaszcza dla pracowników umysłowych – czy jest Pan zdrowy..?) oraz receptowanie ogromnej ilości leków. Tacy lekarze z powodzeniem mogliby zająć się znacznie bardziej pożytecznymi rzeczami, ale wtedy kasa nie wpływałaby w zasadzie za darmo.

    2. PS. Do tego dochodzą odmienne zapotrzebowanie na lekarzy-farmaceutów w aptekach… u nich często i gęsto takowe kwalifikacje musi mieć byle tylko kierownik… a u nas byle sprzedawca, który jak każdy wie ma tyle wspólnego z procesem leczniczym co sprzedawca w markecie z dietetyką.

  5. „Jaką mamy gwarancję na to, że dodatkowe miliardy nie pójdą np. na absurdalnie przepłacone wyposażenie?”

    Wyposażenie, podobnie jak i reszta środków trwałych – finansowane jest z innej puli: nie w ramach kontraktów z NFZ, ale z dotacji organów prowadzących, czyli w realiach III RP głównie samorządów województw i powiatów oraz uniwersytetów medycznych.

    1. @Konrad Rękas

      To prawda, że kontrakty NFZ nie obejmują sprzętu. Jednak środki zarobione na owych kontraktach mogą później zostać częściowo lub w całości zmarnowane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *