Rozmowy małżeńskie Wielomskich: Administrowany tłum

Adam Wielomski: Idea jednostki tworzącej bezkształtną masę narodziła się w połowie XVII wieku, gdy Thomas Hobbes zarysował swoją hipotezę powstania państwa z umowy „wszystkich ze wszystkimi”. Aż do tej pory pojmowano społeczeństwo jako wspólnotę organiczną, gdzie człowiek posiadał kilka przynależności: konfesyjną, zawodową, stanową, regionalną, etc. Konsekwentnie, kościoły, korporacje, stany i samorządy stanowiły tzw. ciała pośredniczące pomiędzy jednostką a państwem, które broniły interesów swoich członków w stosunku do innych wspólnot, a przede wszystkim przed dążącym do centralizacji i uniformizacji państwem. W spuściźnie po późnym Średniowieczu uważano, że władza pochodzi z czegoś w rodzaju paktu pomiędzy nią a wspólnotami. Dlatego Stany, prowincje, miasta czy kościoły mogły władzy wypowiedzieć posłuszeństwo, gdy uznały, że przeistacza się w tyranię. Ciała te nazywano – na modłę spartańską – eforatami, a ich członków eforami. Rewolucja Hobbesa polegała na tym, że zorganizowane struktury społeczne przekształcił w wielomilionowy tłum jednostek, który przelewa swoją pierwotną moc i suwerenność na władzę. Nowość polegała na likwidacji eforatów i eforów. Został suweren sam naprzeciwko 10 czy 20 milionów jednostek. Tłum ten pozbawiony był wszelkich ciał pośredniczących i wewnętrznej organizacji, gdyż takowe musiały posiadać przyzwolenie władzy do istnienia (np. samorządy, stronnictwa, związki branżowe). Dlatego władza przechyliła się natychmiast w stronę suwerena: była to jedna osoba lub nieliczne ciało posiadające podatki, wojsko, policję, służby, sądy i katów. Tłum nie posiadał nic i albo był bezwolną masą bezwolnie wykonującą polecenia władzy (absolutyzm oświecony), albo buntował się na ślepo i mordował swoich suwerenów w aktach rewolucyjnych i z poduszczenia garści zideologizowanych maniaków (jakobini i bolszewicy). Zniesienie ciał pośredniczących i wprowadzenie masowych mediów umożliwiło manipulowanie ludźmi na nieznaną dotąd skalę, co jako pierwsi dostrzegli konserwatyści piszący o Rewolucji Francuskiej, widząc sfanatyzowane i bezmyślne tłumy podpalające gmach cywilizacji.

Magdalena Ziętek-Wielomska: Skutki tego procesu możemy teraz oglądać w całej okazałości. Relacje poziome między ludźmi zostały zlikwidowane, a tzw. jednostki zostały za pomocą relacji pionowych „podpięte” pod jeden ośrodek decyzyjny. Jednostki w dużym stopniu – w jednych państwach większym, w innych mniejszym – zostały pozbawione oparcia w rodzinie, wspólnocie religijnej czy lokalnej. Są one egzystencjalnie zależne od tego, czy ktoś je zechce zatrudnić i nie zechce ich potem zwolnić. Jeśli zatrudnione są w sektorze publicznym, muszą robić dokładnie to, czego władza od nich wymaga. Jeśli pracują w korporacjach, to ich sytuacja jest taka sama. W przypadku mniejszych firm wszystko zależy od stopnia cywilnej odwagi ich właścicieli, czego władza jednakże nie będzie już długo tolerować. I tak gdyby miało rzeczywiście dojść np. do przymusowych szczepień, to bardzo prawdopodobne jest, że policjanci, wojskowi etc. będą bez szemrania wykonywać polecenia ich przełożonych. Podobnie jak lekarze, policjantki, etc. Większość z nich bałaby się odmówić wykonania poleceń z obawy o swoją pracę. Nie ma wątpliwości, że czas pokazał, iż rację mieli ci konserwatyści, którzy wskazywali na zakłamany charakter oświeceniowej retoryki wolnościowej i emancypacyjnej. Obiecywana wolność okazała się być jednym wielkim kłamstwem, którym karmiono ludzi po to, by krok po kroku pozbawić ich realnego wpływu na swoje sprawy. Mleko się rozlało i trzeba oczywiście zadać pytanie: co dalej? Nie mam żadnych wątpliwości, że prawdziwa droga do wolności może wieść tylko i wyłącznie poprzez odbudowę relacji poziomych. Im gęstsza będzie sieć tych relacji, tym mniejsze możliwości oddziaływania na ludzi będzie posiadała scentralizowana władza. Siły narodu powinny więc skoncentrować się na wykonaniu tego właśnie zadania.

[Głosów: 26   Average: 5/5]
Facebook

3 thoughts on “Rozmowy małżeńskie Wielomskich: Administrowany tłum”

  1. Nie napisano tutaj najważniejszej rzeczy, a mianowicie, że to co już zobaczył Tocqueville, brutalna eliminacja ciał pośredniczących doprowadziła do “epidemii” samotności. Wielka Brytania powołała nawet urząd ds. samotności. A interakcja z innymi ludźmi wyzwala endorfiny, co uprzyjemnia życie. Największym winowajcą są tutaj wielkie miasta i nie jest przypadkiem, że we Francji albo Rosji wszystko stłoczone jest w Paryżu albo Moskwie. Wszystko to wygląda bardzo kiepsko, dlatego warto bronić Kościoła w Polsce, bo to jest ostatnie ciało pośredniczące w Europie.

    1. W Rosji i we Francji jest całkiem sporo prowincji. To Wielka Brytania i Belgia są państwami mieszczuchów (wysoki współczynnik urbanizacji). Na polskiej wsi sprawy często wyglądają tak, że mieszkać tam można, ale pracować trzeba w pobliskiej mieścinie. Czasami znajdzie się na wsi jeden sklepik z piwkiem i PRL-owską oranżadą, ale po chleb ludzie wolą jeździć do miejskiej Biedry, po wsiowy prywaciarz każe sobie płacić po 4 zł za bochenek. Poza tym ludzie wcale nie są tacy skorzy do socjalizacji – wzajemne waśnie między sąsiadami są na porządku dziennym. Często jest tak, że ludziska mają w tyle to, co się dzieje za miedzą, bo każdy po powrocie z roboty zamyka się w swojej chałupie z anteną satelitarną i oglądają telewizję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *