Rozmowy małżeńskie Wielomskich: Nowa książka o Hararim

Adam Wielomski: Miło mi poinformować naszych Czytelników, że w naszym wydawnictwie Pro Vita Bona właśnie ukazała się moja nowa książka „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa”. Jako autorowi trudno mi oceniać moje własne dzieło, dlatego napiszę tylko skąd się wziął na tę książkę pomysł i jaki był jej cel. Otóż, Harari – mieszkający w Izraelskim kibucu historyk, wojujący ateista i homoseksualista, a także wegetarianin – został wypromowany na „ostatni autorytet na Ziemi” (pojęcie z Onetu) przez wielkie korporacje cyfrowe z Doliny Krzemowej, co spowodowało, że jego książki sprzedają się w milionowych nakładach. Zalegają także w polskich księgarniach i są polecane przez korporacyjnych szefów jako modna lektura swoim pracownikom. Pomysł na napisanie książki wziął się stąd, że gdy w mediach społecznościowych wspominałem o ich autorze, to znajdowałem pod moimi wpisami dziesiątki komentarzy, że „tego się nie da przeczytać”, „zacząłem czytać pierwszy tom, ale dałem radę tylko trzy pierwsze rozdziały”, etc. – słowem, jest to „ostatni autorytet”, którego czytelnicy nie są władni przeczytać z racji ogromu jego trylogii (w sumie 1.500 stron), jak i sposobu pisania. Zainteresował mnie fenomen, że jakiś autor uchodzi za „ostatni autorytet”, jego książki rozchodzą się w nakładach milionowych, a trudno jest znaleźć kogoś, kto dałby radę go przeczytać. Stąd pierwszy cel książki: streścić 1.500 stron na 400. Cel drugi: wytłumaczyć główne idee Harariego, a szczególnie fakt dlaczego jest promowany przez takich aktywistów globalizmu jak Bill Gates i Mark Zuckerberg? W mojej pracy postawiłem tezę, że Harari jest najważniejszym współczesnym głosicielem tzw. ideologii GAF (Google + Amazon + Facebook), czyli ideologiem międzynarodowych korporacji cyfrowych, wyrażającym ich roszczenia do panowania nad światem.

Magdalena Ziętek-Wielomska: Moim zdaniem chodzi tutaj o dużo poważniejszy projekt. Globaliści wprost mówią, że ogłaszają koniec epoki „judeochrześcijańskiej” i że wchodzimy w zupełnie nową epokę, epokę kultu Matki Ziemi. I ta  nowa epoka potrzebuje swojego mitu. Harari w swoich książkach po pierwsze dekonstruuje wszystko to, co stworzyło ostatnie 2500 lat historii Europy i ogłasza, że to był tylko mit i to w dodatku mit straszliwy, gdyż przez niego cierpiały zwierzęta hodowlane i homoseksualiści. Wchodzimy więc w nową epokę i ta epoka po prostu potrzebuje nowego mitu. I ten mit napisał właśnie on. Książki Harariego mają być Biblią nowej epoki, a on kimś w rodzaju proroka Mojżesza. Głównym przesłaniem tego mitu jest twierdzenie, że Boga nie ma, duszy nieśmiertelnej nie ma, nawet umysłu nie ma, a ludzie są tylko zlepkiem algorytmów i niczym się nie różnią od zwierząt i maszyn. Ci bogatsi jednakże – taka nowa kasta braminów – będą mogli korzystać z dobrodziejstw techniki i się „ulepszać”, uzyskując nawet stan a-śmiertelności. Staną się homo deus, „ludźmi bogami”, całkowicie panującymi nad światem. Reszta spadnie do statusu podludzi, całkowicie zależnych od swoich panów. To socjaldarwinizm w czystej postaci, czego Harari absolutnie nie ukrywa. Projekt ten jest też konsekwentny. Jeśli rzeczywiście człowiek odrzuci wiarę w Boga i istnienie nieśmiertelnej duszy, to na podstawie czego miałyby mu przysługiwać jakieś przyrodzone prawa? Będzie miał tyle i praw, ile dadzą mu homo deus. Problem polega na tym, że zwolennicy Harariego w ogóle nie rozumieją jego książek i to jest coś, co naprawdę trudno pojąć. Czytają go, zachwycają się nim i nie rozumieją, co on im tak naprawdę powiedział. Czyli, że jeśli uwierzą w jego mit, to stracą jakąkolwiek podstawę do tego, by móc powoływać się już nie tylko na Prawo Boże, ale także laickie prawa człowieka… Będą tylko zwierzętami i maszynami, i będą tak traktowani. I patrząc na jego zwolenników naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że już mają mentalność podludzi, gdyż nawet nie rozumieją tego, co czytają i są dumni, że wierzą w coś, co jest zwykłą ściemą.

Click to rate this post!
[Total: 17 Average: 4.9]
Facebook

24 thoughts on “Rozmowy małżeńskie Wielomskich: Nowa książka o Hararim”

  1. Największy zarzut wobec tego pederasty, fachowca, sowieckiego bezbożnika i kolejnego ćwierćinteligenta celebryty z Izraela?! Że historyk…
    Cha cha cha
    Naprawdę i na pewno!

  2. W głosowaniu najważniejsze jest to kto liczy głosy. Skoro książka wyraża ideologię Amazon , i Amazon liczy sprzedane egzemplarze więc może to być milionów dowolnie dużo, limitem jest powierzchnia puszczy amazońskiej która padnie na ziemię w hołdzie geniuszowi. Kto sprawdzi największą korporacje? To one mogą sprawdzić innych. Ponoć jak Skolimowski pojechał do USA to znajomi kupowali jego malunki bo jakoś niezręcznie było dać kasę biedakowi wprost . A że Harrari jest z familii więc inaczej być nie może że to największy intelekt od czasu Marksa i pobije go w ilości tomów dzieł zbiorowych. W Holywood każda z listy Weinsteina była największym objawieniem aktorskim na starcie, wszak sam mistrz wskazał na nią palcem.

  3. Prawa są przecież patriarchalne, a ideologia matki ziemi , bycia maszyną, jest nęcąca jak impreza na którą się idzie „sponiewierać” zgodnie z kierunkiem siły grawitacji. Mama karmi, mama poi, mama zawsze cię ochroni. Ojciec zbędny. Chce się jeść kochac i współżyć a nie walczyć. Tylko pojawią się problem że kobiety bardzo nie lubią mężczyzn których stworzą na swój obraz i podobieństwo , zaczynają być agresywne. Świat jest bardzo agresywny a nie tylko karmi i poi. Zmusza do walki. Mimo krzyków nie chce zniknąć cancelowany.A Matka Ziemia nie tylko życie daje ale i je odbiera. Bez ojca zwłaszcza to drugie. Czyli kurcząca się populacja zachodu jako zemsta za Holocaust.

  4. Czas matki ziemi nie ma nadejsc. W ideologi matki ziemi żyjemy od czasów nowozytnych. Tylko tego nie zauważamy gdyż ludzkość lubi idealizować kobiecość a zwłaszcza matki. Czy to kult maryjny czy to matka ziemia. Więc skoro idealnie nie jest to będzie w przyszłości. A kobiecość lubi dwoistość . Lewicowi prorocy przyszłości są jak sutenerzy . Dlatego lewica tak lubi handlować kobiecością i seksualnością. Proceder ten lubili też Frankiści. To nie przyszłość. Objazdowy burdel jest teraźniejszością od dawna . Nic nowego się nie zdarzy. Cały czas to samo. Wszak matka ziemia to cykliczna natura czasu

  5. Pani Wielomska kilka razy podkreślała ciągłość oświecenia z paradygmatem wczesniejszym w odróżnieniu do współczesności. A ja bym odwrotnie ciągłość widział zerwana dawniej , za to współcześnie nic nowego się nie dzieje, tylko nowe dekoracje dla starych scenariuszy . Różnica między nowoczesnością i postnowoczesnoscia jest tylko taka że ludzie są bardziej znudzeni tym samym teatrzykiem. Chcesz być mądry czytaj starożytnych mędrców. Chcesz coś zrozumieć z tego co oni nam robia czytaj nowożytnych. Chcesz być znudzonym idiota szukaj sensu w makulaturze współczesnych mądrali ktorzy muszą 1500 stron zapisać powielaniem starych scenariuszy. Polecam odcinek besagona Michałkowa który stał się memem pod tytułem mnogo bukw.

  6. Czy ziemia jest męska czy kobieca? Matka ziemia czy męski materializm i technologia nauki. Nowożytność to podboje kolonialne technika. Wydaje się męsko. Ale od początku chcą ścinać królów. A ci królowie coraz bardziej w falbankach . Kto wie czy podstawowym powodem materializmu i ateizmu nowożytnego nie była chęć zabicia króla ojca. Już religia matki ziemi promieniowała. Psychoanalityczni bajkopisarze o matriarchacie patriarchacie nic nowego nie dorzucili. Ciekawe jest to że racjonalizm oświecenia od początku był podszyty okultyzmem czyli tym co jest związane z religia matki ziemi a religie ojcowskie jak chrześcijaństwo islam mocno tego zakazywały. Dam jeszcze analogię a propos wczorajszej dyskusji jakiej płci jest Kościół. On jest kobiecy nawet z wkładem Rycerzy Maryji bo wchodzi w logikę romansową dialektyki płci. Nawet jeśli ten romans jest molestowaniem i chce wymusić cnoty niewieście gwałtem i męska patologia idealizowania kobiet redukując je do jednej polowy. Nic o tej cnocie w cnotach głównych a o męstwie owszem. Nie chodzi mi o to że coś złego w tym że płcie wchodzą ze sobą w kontakt i w tym dialektycznym tańcu płci się dopelniaja. Ale to już jest sam w sobie formalnie pierwiastek kobiecy. Męski Kościół radykalnie ma być poza tą dialektyka oparty na chęci zbawienia duszy. Tak jak rycerz staje się męski na wojnie, a nie na dworskich balach. Średniowiecze było radykalnie męskie, nowożytność już zaczęła przechodzić na logikę matki ziemi. Współczesność to klęska nieurodzaju po fatalnym zauroczeniu.

  7. Germański protestantyzm który nie lubił kultu maryjnego chciał być wirtuozem chrześcijaństwa a nie tym czym się stał czyli jego anulowaniem. Purytanizm. Nie lubił kultu maryjnego tak jak nie lubiłby ideologi matki ziemi. . Nie podobał im się materialny przepych kościoła katolickiego, zbudowali świecki przepych bogactwa narodowego który masą ciążenia musiał przesunąć się w stronę kobiecą. Dlatego wojowniczy germanie przeszli na pozycję LGBT. Polscy rycerze Maryji którzy nigdy nie specjalnie mieli zamiłowanie do prześladowań gejów czarownic stanęli na pozycjach przeciwnych. Choć w swojej historii my myślimy raczej po kobiecemu jak panna na wydaniu dla zachodu , a oni w kategoriach podboju ekonomicznego. Tak więc fantazja Harariego sama z siebie rozbilaby siebie o sprzeczność swoją. Owszem elity robią się kobiece tylko że ulegają dekadencji a nie osiągają życie wieczne. Tak więc nie o elity tu chodzi tylko o wszczepienie masom ludzkim dekadenckich wzorców. My elity na was zapracujemy a wy zdychajcie z dekadencji. To nie oni sobie będą wszczepiać cokolwiek żeby być super ludźmi. To masy sobie robią operacje plastyczne i grzęzną w kulcie narcystycznego samodoskonalenia, zamiast zbawienia i surowego hartu zycia

  8. Pytam po raz kolejny – jak niby miałoby do tego dojść i jak taki system miałby się utrzymać przy wszystkich przyjętych założeniach? Jest kluczowa różnica między próbą zmiany sposobu żywienia dla wszystkich czy przejściem z gospodarki opartej na własności na taką opartą na wynajmie a wprowadzeniem wszechwładnego systemu dla najwyższej kasty i powrotem do niewolnictwa w oparciu o high-tech a to tak naprawdę jest rzekomo postulowane i będzie wcielane w życie. Proponujecie Państwo diagnozy i tak po prawdzie straszycie tak jak tutaj: „Ci bogatsi jednakże – taka nowa kasta braminów – będą mogli korzystać z dobrodziejstw techniki i się „ulepszać”, uzyskując nawet stan a-śmiertelności. Staną się homo deus, „ludźmi bogami”, całkowicie panującymi nad światem. Reszta spadnie do statusu podludzi, całkowicie zależnych od swoich panów.”. Nie ma jednak żadnego uzasadnienia tej narracji – za każdym razem zamiast konkretów jest albo milczenie albo pojawiają się ogólniki: „homo deus będzie wam kazał!” albo „staniecie się maszynami!” i to wszystko bo tak napisał Harari. Nie jesteśmy dziećmi, żeby się bać Baby Jagi. Rozważając rzeczywistość i kierunek w jakim zmierza, należy podać konkretne argumenty, ukazać ciąg przyczynowo-skutkowy od początku do końca a nie zasypywać hasłami, bo później się to kończy jak: „dolar za kilka miesięcy upadnie” jak wieszczyła Pani Ziętek-Wielomska bodaj w czerwcu i na ziszczenie czego czekam nadal z niecierpliwością 😉

    To straszenie i nieumiejętność wskazania jak konkretnie miałoby to wszystko wyglądać chyba wynika to stąd, że nie do końca zdajecie sobie Państwo sprawę jak wygląda rozwój technologiczny i ile szczebli fachowców jest koniecznych do powstania i utrzymania przy życiu prawidłowo działającej niewielkiej aplikacji a co dopiero do ogólnoświatowego systemu opartego o pracę sektora IT. Wygląda to na straszonko dystopią w wydaniu sci-fi a nie na analizę realnej możliwości wcielenia takiej narracji w życie. Dodatkowo widać, choćby po tym fragmencie: „będą mogli korzystać z dobrodziejstw techniki i się „ulepszać”, uzyskując nawet stan a-śmiertelności”, że nie analizuje się w ogóle fundamentalnej dla problemu kwestii zachowania tożsamości a co za tym idzie ciągłości bytu i wpływu tego na dalsze jego działanie. W żadnym tekście straszącym Harrarim nie widać tych elementów. Uprzedzam – książki nie czytałem, ale skoro nie ma takich elementów choćby zasygnalizowanych w artykułach a są to kwestie fundamentalne, to nie widzę sensu sięgania po książkę – może to sprytny trick marketingowy? 😉 Mam wrażenie, że to straszenie znajdzie podatny grunt głównie wśród foliarzy, bo brak jest sensownej analizy technologicznej i ontologicznej.

  9. Ponieważ to co piszą Wielomscy o Hararim tak drastycznie odbiega od tego co sam pilaster pamięta z lektury Hariarego, pilaster pozwolił sobie Hariarego odświeżyć, a dokładnie ponownie przeczytał „Homo deus” jego autorstwa, która to pozycja najbardziej odnosi się do tego co piszą Wielomscy („nowy mit na nową epokę”).

    No i niestety, znów mamy do czynienia z sytuacją w której „to co Jan mówi o Pawle więcej mówi o Janie niż o Pawle”

    1. Bardzo dziwna jest uwaga, że książek Hariarego „nie da się czytać”. Pilaster przeczytał je bez większego trudu i wysiłku – ostatnio właśnie „Homo deus” raptem w 3 (słownie trzy) dni. Harari jest, podobnie jak np Dawkins, urodzonym gawędziarzem, styl ma lekki i potoczysty i czyta się go z przyjemnością, nawet wtedy, kiedy się nie podziela jego poglądów. Krygowanie się „że nie da się go czytać” jest raczej zatem swoistą zasłoną dymną lenistwa intelektualnego.

    2. Atakowanie autora nie za zawartość merytoryczną jego dzieł, ale powodu jego przywar i ułomności osobistych, jest atakiem ad personam i sygnalizuje że żadnych kontrargumentów merytorycznych dany krytykant nie posiada.

    3. Harari w swojej twórczości nie promuje i nie zaleca ani ateizmu, ani wegetarianizmu, ani homoseksualizmu. Nie ma u niego też żadnych postulatów lewackich. Najmniejszych nawet sugestii, że ludzie są „za bogaci”, że bogactwo prowadzi do degeneracji moralnej umysłowej i fizycznej i w związku z tym że należy odebrać ludziom własność, a przynajmniej wprowadzić 100% podatek spadkowy. 🙁

    4. Stosunek Hariarego do religii nie jest bynajmniej wrogi. Religie ocenia Harari ewangelicznie – „po owocach” jakie przyniosły w historii. Trzeba jednak zaznaczyć, że przez „religię” rozumie Harari dowolny system etyczny oparty na arbitralnych założeniach, niekoniecznie transcendentny. „Religiami” w tym sensie są również np. komunizm, nazizm, czy liberalizm.

    5. Tak rozumiane religie u Hariarego są „nadbudową” danej formacji ekonomicznej. Łowcy zbieracze mieli swoje szamańskie religie, wraz z powstaniem rolnictwa narodziły się religie teistyczne stopniowo ewoluując od politeizmów do monoteizmów. Wraz z rewolucją przemysłową (u Hariarego wcześniej – wraz z globalizacją od XVI wieku, ale cezura rewolucji przemysłowej lepiej tu pasuje) powstały religie humanistyczne, właśnie wspomniane nazizm, komunizm i liberalizm. Według Hariarego, obecnie ich czas też już się kończy i powstaną nowe religie. Harari wieszczy zatem koniec nie, jak twierdzą Wielomscy, „epoki judeochrześcijańskiej”, bo ten koniec nastąpił według niego już w XVIII wieku, ale koniec „epoki humanistycznej”! Nie dokonuje też Harari żadnej „dekonstrukcji” (nb co właściwie oznacza to słowo) historii Europy z ostatnich 2 500 lat, tylko „dekonstrukcję” (cokolwiek to znaczy) całej historii ludzkości z ostatnich 70 tysięcy lat, od czasów tzw. „rewolucji poznawczej” w górnym paleolicie.

    6. Nie tworzy też Harari żadnego „mitu dla nowej epoki”, a jedynie twierdzi, że jakiś taki mit powstanie. Podaje różne propozycje (np „technohumanizm” albo „dataizm”) ale w żadnym wypadku nie rości sobie prawa do twierdzenia że te nowe religie będą właśnie takie. Co więcej, o ile „technohumanizm” rzeczywiście wartościuje ludzi według stopnia ich „usprawnienia” (od standardowego Homo sapiens do tytułowego a-śmiertelnego Homo deus właśnie) o tyle „dataizm”, podobnie jak dzisiejszy rynek pracy, według kompetencji poznawczych, umysłowych.

    7. Wizja przyszłości wg Hariarego to swoisty „transhumanizm” i przejęcie kontroli nad ludzkością przez tzw. „sztuczną inteligencję”. Tak zwaną, ponieważ nie będzie to prawdziwa inteligencja, a jedynie bardzo zaawansowane, ale pozbawione świadomości algorytmy komputerowe, (inteligencja oddzielona od świadomości) które będą podejmować za ludzi wszystkie decyzje życiowe, nawet tak istotne jak wybór małżonka, czy wybór zawodu, a ludzie z radością na to przystaną, ponieważ wybór algorytmów będzie statystycznie dla zainteresowanych stron o wiele lepszy niż wybór ich samych. Jest to w swoistej formie powrót do czasów preindustrialnych, kiedy wyborem małżonków i zajęcia zawodowego również zajmowały się podmioty zewnętrzne (rodzina, zwłaszcza rodzice), z tą jednak różnicą, że tym razem ten wybór będzie o wiele bardziej kompetentny i „dopasowany”. Owe rządzące ludzkością algorytmy wcale też, inaczej niż twierdzą Wielomscy, nie mają być wcale kontrolowane przez garstkę najbogatszych miliarderów (tzn początkowo tak zapewne będzie, ale docelowo na pewno nie) tylko przez inne algorytmy – Algorytmy będą właścicielami samych siebie, tak samo jak właścicielami są takie abstrakcyjne byty jak np Toyota, czy Argentyna)

    W ramach tej wizji Harari kreśli trzy jej warianty:

    A) Ludzie przestaną być przydatni w ogóle. Całą aktywność przejmą algorytmy. Wszyscy ludzie zarządzani przez algorytmy przejdą na swoistą wieczną emeryturę

    B) System nadal będzie potrzebował ludzi jako zbiorowości, czyli algorytmy nie będą w stanie przejąć wszystkiego, ale owa nisza nie będzie zbyt duża. Tydzień pracy zostanie skrócony do kilku godzin, a wiek emerytalny obniżony np do 45 lat

    C) Większość ludzi zostanie „zhackowana” przez system i posłusznie, skoro przyniesie to wiele korzyści, mu się podda, ale niektórzy pozostaną dla systemu „nieprzejrzyści” i nieprzewidywalni i będą owym systemem zarządzać, sami mu nie podlegając. Ów wariant 7C stosunkowo najbardziej przypomina to, co o poglądach Hariarego piszą Wielomscy, ale też nie do końca. Faktycznie powstanie wtedy elita „superludzi” właśnie „Homo deus”, ale przynależność do tej elity wcale nie będzie bynajmniej warunkowana posiadanym majątkiem, tylko swoistymi cechami osobowościowymi i intelektualnymi. Nie będzie też żadnego powodu dla którego owi przedstawiciele „Homo deus” mieliby dążyć do jakiejś kontroli nad resztą Homo sapiens. Homo deus będzie się różnił od nas bardziej niż my się różnimy od Homo erectus i jego motywacje i cele będą dla nas całkowicie obce i nieprzewidywalne.

    Tyle o błędach Wielomskich względem Hariarego.

    W następnym poście postara się pilaster opisać błędy samego Hariarego, które sprawiają, że ta jego, opisana wyżej, wizja przyszłości jest kompletnie niepoważna i przypomina inne podobne wizje bezpośrednio rzutujących obecne trendy w przyszłość „liniowych wizjonerów” którzy swego czasu prorokowali, ze wielkie miasta zostaną kompletnie zwalone końskimi odchodami, a oceany będą przemierzać pasażerskie transatlantyki o długości kilku kilometrów. Ta wizja też się na pewno nie ziści.

    1. Czytałem tylko „Homo deusa” i zgadzam się z Pilastrem, że łatwo i przyjemnie się to czyta…., jeśli się ma zainteresowania humanistyczne. Jeśli ktoś chce w wolnym czasie obejrzec mecz lub serial na netfliksie, to będzie się męczył z każdą lekturą.
      Zgadzam się z liniowością, Harari szuka przedłużenia obecnych trendów.

      Ponadto człowiek jako zwierzę i zlepek algorytmów. Na poziomie biologicznym człowiek funkcjonuje jak zwierzę, czy ssak. Na poziomie podejmowanie decyzji człowiek jest algorytmem.

      Przykładowo, jeśli prof. Wielomski widzi ciekawy temat, to pisze o nim książkę. To jest wzorzec postępowania, świadczący, że jest maszyną zaprogramowaną na pisanie książek. Gdyby został inaczej zaprogramowany to kręciłby dokument, malowałby mural lub układał kawałek rapowy.

      1. Proszę przeczytać „Krótką historię ludzkości”. Napisana jest równie lekko, ale pozbawiona błędów i nietrafnych prognoz. Harari na przeszłości zna się o wiele lepiej niż na przyszłości. 🙂 Doczekała się też swojej wersji komiksowej, oraz „przystrzyżonej” dla potrzeb czytelnika dziecięcego („Niepowstrzymani”). Ale zawsze najlepiej jest zapoznać się z oryginałem.

    2. Pilaster wspomniał o wielkich transatlantykach. Czy pilaster sądzi, że zatopienie krążownika Moskwa to zwiastun pewnych nieuchronnych zmian, które koniec końców doprowadzą do rezygnacji z wielkich okrętów na rzecz bardziej zdecentralizowanego systemu mniejszych jednostek? Technologia szpiegowska, coraz lepsze i tańsze systemy rakietowe mogłyby doprowadzić do sytuacji, w której budowanie takich molochów będzie praktycznie nieopłacalne w obliczu możliwości niemalże pewnego zatopienia.

      1. Pilaster nie ma pojęcia jakie będą trendy w rozwoju marynarki wojennej. Przewidywanie jest bardzo trudne, szczególnie kiedy dotyczy przyszłości 😉

        Natomiast pilaster przewiduje stopniowy zanik sił zbrojnych ogóle wraz z wygaśnięciem wojny jako zjawiska politycznego. Wojna jest już dzisiaj kompletnym anachronizmem i przedsięwzięciem generującym tylko koszty (dla każdej ze stron) i nie dającym żadnych zauważalnych zysków, co zresztą widać po dzisiejszej wojnie ukraińskiej – absurdalnej fluktuacji statystycznej. Nawet kraje tak zacofane i prymitywne jak Rosja i Ukraina na wojnie mogą tylko stracić, co w przypadku Rosji zakończy się najprawdopodobniej rozpadem i zniknięciem całego państwa (Ukrainie ustać na nogach pomagają bogaci sojusznicy. Rosji nie)

    3. Algorytm doboru małżeństw zostal już wszepiony w opinie publiczną. Izraelskie firmy , do których ludzie wysyłają swoją ślinę żeby dowiedzieć się skąd pochodzą ich geny, bo być może okaże się że są w kolejce do tronu a nie do pośredniaka wedle linii rodzinnej, shakowaly genom . Algorytm ma kilka punktów. Po pierwsze wszyscy Polacy mają w sobie żydowska krew jak powiedział prezydent Duda. Dodajmy prawdziwi Polacy. Po drugie najlepsze związki małżeńskie tworzą pary jednopłciowe. Po trzecie najlepsza genetykę mają dzieci z małżeństw wiernych ideologii multikulti. Algorytm wyboru pracy Harariego jest taki że dla większości ludzi najlepszą pracą jest emerytura z dochodem gwarantowanym. Algorytm na teren Izraela jest dokładnie odwrotny. Tutaj najlepiej sprawdza się spojnosc etniczna i pełne zaangażowanie jednostki w pracę na rzecz dobra narodowego.

    4. – ale jak to? Przecież to koza..
      – tak zadecydował Algorytm.
      – ale z kozą?
      – kwestionujecie postęp? Żadnych ale , tylko Al Gorytm Akbar.

    5. Masy z radością przyjmą algorytm gdyż wyraża ich żywotne interesy. Tak powiedział sam Harrari.Tak jak najpierw z radością przyjęły idee tolerancji, a po czasie dowiedziały się że aktualizowana tolerancja2.0 jest tolerancją represyjną. Tak jak masy z radością przyjęły że będzie dywersyfikacja dostaw ropy i gazu i będzie taniej, po czym dowiedziały się że odcinamy się od ruskich surowców i mamy płacić wielokrotnie drożej w imię wolności. Tak jak z radością przyjmują kolorowa rewolucje a później dowiadują się że idą na wojnę na smyczy amerykańskiej. Tak jak przyjmują amerykańska demokrację a po czasie okazuje się że miejscowi są obrzydliwymi naziolami i demokracja to desant demokratów z USA. Tak też skończyli naziole z Azowa zagnani do nory ku radości Żeleńskiego. Słowiański murzyn zrobił swoje słowiański murzyn może odejść. Harari rzekł : popełniajcie z radością Harakiri. To miłe algorytmowi.

  10. Harari jest swoistym Alfredem Rosenbergiem Nowego Wspaniałego Świata, pichconego niespecjalnym cichaczem w gabinetach „elit”. To jest wyraźnie widoczne po lekturze dowolnego dzieła które popełnił. Niestety wielu młodych (wśród indagowanych byli pracujący w IT więc teoretycznie w miarę inteligentni) ulega czarowi tej diabelskiej „dobrej nowiny” i trudno im wyperswadować, jak ogromne zagrożenie dla umysłów (z wielce prawdopodobnym przekuciem w czyny) stanowi tak bez osłonek wyłożona ideologia. Młodzi ludzie potrzebują mądrości by oddzielić ziarno od plew, a zdobywanie mądrości to zadanie na całe życie i opamiętanie może przyjść bardzo późno, za późno.

  11. Czy można się spodziewać odpowiedzi Autora na komentarz-recenzję pilastera? Dla potencjalnego czytelnika i nabywcy książki jest istotne, czy spełnia ona deklarowane przez Autora cele (bycie streszczeniem jak i wytłumaczeniem idei Harariego), czy też sam Harari ze swoimi tekstami okazał się wygodnym zwornikiem dla skonkretyzowania przeświadczeń i przekonań Autora?

    Odrębną kwestią jest, że same przekonania zdają się być coraz bardziej zbieżne z internetową pop-narracją rednecków..

    1. Zastanawiał się pilaster, dlaczego akurat Harari staje się stopniowo nowym Goldsteinem narodowych „konserwatywnych” socjalistów, wypierając z tej pozycji Goldsteina poprzedniego – Klausa Schwaba, tak jak i sam Schwab zastąpił w tej roli Sorosa.

      I doszedł pilaster do wniosku że to właśnie przez opinię Hariarego o „religii” tego nurtu myślowego. Zdaniem Hariarego socjalizm, jako „religia” humanistyczna, kończy już swój żywot, a „socjalizm konserwatywny” odwołujący się do idei religijnych jeszcze preindustrialnych, maltuzjańskich (chrześcijaństwa, islamu, etc) jest anachroniczny tym bardziej. W momencie kiedy sami socjaliści narodowi nie są pewni swoich racji i nie są zdolni do merytorycznej krytyki tez Hariarego,, nie mogło to nie zaboleć.

  12. Napisał pilaster wyżej, dlaczego mylą się co do Hariarego Wielomscy – autorzy piszący o Hararim. Dlaczego jednak myli się sam Harari?

    W przeciwieństwie do wielu innych autorów analizujących dzieje ludzkości, którzy są święcie przekonani, że „idee mają konsekwencje” , Harari celnie zauważył, że zmiany ideologiczne, czyli jak to określa sam Harari, „religie”, co jest u niego pojęciem szerszym niż tradycyjnie używany, są skutkiem zmian ekonomicznych i demograficznych. Idea niczego w świecie realnym nie kreuje, a jedynie go wyraża. Baza kreuje nadbudowę a byt określa świadomość. Nie zauważył jednak Harari, że także zmiany technologiczne, ze szczególnym uwzględnieniem rozwoju technologicznego który rozpoczął się wraz z rewolucją przemysłową na początku XIX wieku, w tym także owe będące wg Hariarego przyszłością „inteligentne algorytmy”, również mają taką genezę. Lawina odkryć i wynalazków jaka zalewa świat od XIX wieku do dzisiaj, nie była i nie jest, jakby wynikało z lektury Harirego, jakimś zewnętrznym danym ludzkości zjawiskiem, kosmicznym fenomenem, czy wynikiem czyjejś duchowej przemiany. Nowe technologie również pojawiają się w odpowiedzi na presję ekonomiczną.

    Od początku rewolucji przemysłowej, czego wcześniej nie było, utrzymuje się bowiem stały nacisk na zastępowanie ludzi w procesie produkcji maszynami, czyli substytucję pracy kapitałem. Każda udana operacja tego rodzaju powoduje jednak wzrost produkcji, za którym, inaczej niż to było w świecie preindustrialnym, nie nadąża już wzrost populacji. Początkowo ludzka populacja rośnie wolniej niż produkcja, dokładnie rośnie proporcjonalnie do pierwiastka kwadratowego ze wzrostu produkcji, potem, w wyniku tzw. przejścia demograficznego, przestaje rosnąć w ogóle.

    W rezultacie produkcja per capita nieustannie wzrasta i podaż pracy permanentnie nie nadąża za popytem, przez to cena pracy nieustannie rośnie. Jednocześnie w wyniku akumulacji, kapitał staje się coraz tańszy, nierównowaga pomiędzy pracą a kapitałem stale się więc pogłębia i presja na wspomnianą wyżej substytucję jest coraz silniejsza. Wszystkie innowacje i wynalazki, również (pseudo)inteligentne „samouczące się” algorytmy powstają wyłącznie w jednym celu. Zwiększenia wydajności – produkcji w przeliczeniu na roboczogodzinę i zasypania tej luki. Jednak wskutek opisanego mechanizmu, zamiast ją zmniejszać, cały czas jedynie ją pogłębiają. Każdy pracownik obsługuje coraz większą i większą ilość procesów produkcyjnych, aż w końcu zostaną osiągnięte jakieś bariery biologiczne tego zjawiska, bariery Homo sapiens, albo nawet i znacznie „ulepszonego” Homo deus, który jednak też będzie miał jakieś ograniczenia i dopiero wtedy dalszy rozwój się zatrzyma.

    Harari zaś uważa, że ten mechanizm, działający nieprzerwanie od początku rewolucji przemysłowej, nie tylko nagle działać przestanie, ale i się odwróci. Ludzcy pracownicy, a przynajmniej zdecydowana większość z nich, staną się zbędni. Zostaną zastąpieni przez algorytmy. W historii nie raz już się to zdarzało. Już XVIII wieczni tkacze w Anglii zostali zastąpieni przez maszyny, stali się zbędni i wymarli z głodu. Każdy to wie, zatem to prawda. Harari bardzo dogłębnie i szczegółowo argumentuje, że algorytmy będą wykonywały, bądź nawet już wykonują, jakieś czynności LEPIEJ niż ludzie i dlatego ich wypchną z rynku pracy. W ogóle nie zastanawia się jednak, czy algorytmy będą te czynności wykonywać od ludzi także TANIEJ, a to jest kwestia kluczowa. Wbrew pozorom, odpowiedź na to pytanie, nie jest to wcale oczywista.

    Jeżeli ludzie, jak twierdzi Harari, rzeczywiście staną się zbędni, to rewolucja przemysłowa ulegnie gwałtownemu odwróceniu. Cena pracy poleci w dół i opłacalne stanie się zastępowanie algorytmów …ludźmi, którzy, owszem, będą od algorytmów pracować gorzej, ale także i taniej.

    Takie zjawisko było powszechne w cywilizacji preindustrialnej, zwanej maltuzjańską. Powszechny wtedy był nie rozwój, ale stagnacja technologiczna, a od czasu do czasu, trafiały się i okresy regresu, kiedy nawet znane i używane technologie były zapominane i porzucane, a potem, często nawet po tysiącach lat, wynajdywane ponownie. Takie koła wodne, znane od głębokiego średniowiecza, przez kilkaset lat nie przekraczały mocy 5-10 kW. I nagle w XIX wieku, ich moc wzrosła skokowo do 50 kW, a w porywach nawet ponad 400 kW. Jednocześnie były to nadal dokładnie takie same koła, budowane według tej samej średniowiecznej technologii. Tyle że wcześniej nie było żadnego ekonomicznego zapotrzebowania na większą moc. Pracownicy najemni, zawsze, w każdej epoce, pracowali wydajniej niż niewolnicy. Ale najemnicy byli też od niewolników drożsi, zatem niewolnictwo utrzymywało się w cywilizacji przez kolejne tysiąclecia, aż nagle zniknęło podczas rewolucji przemysłowej.

    Niezależnie zatem od tego, czy rewolucja przemysłowa nagle zmieni swój wektor o 180 stopni, jak twierdzi Harari, czy też nie, jak twierdzi niżej podpisany, do świata przyszłości wg wizji Hariarego NIGDY nie dojdzie. Ludzie zawsze będą konkurować z maszynami, w tym algorytmami, jeżeli nie jakością pracy, to jej ceną. Produkcja będzie mogła w ogóle obyć się bez ludzi jedynie w jednym przypadku, o którym Harari jednak właściwie nie wspomina. To powstanie, w odróżnieniu od pseudointeligentnych algorytmów, „prawdziwej” sztucznej inteligencji. Nie tylko inteligentnej, ale i świadomej. Takiej która nie tylko będzie wykonywać zadany cel, ale także będzie mogła sobie własne cele stawiać i je po namyśle zmieniać i modyfikować.

    Nie sposób jednak sensownie przewidywać, nie tylko, kiedy to może nastąpić, (może już jutro, a może za milion lat?), ale także co się wtedy stanie. Taka sztuczna inteligencja, jeżeli już raz powstanie, natychmiast przewyższy ludzką inteligencję w sposób nieprawdopodobny i tym samym stanie się dla na kompletnie niezrozumiała i nieprzewidywalna.

    1. To już nie tylko sztuczna inteligencja ale także sztuczna świadomość? Czy dziecko z probówki podpada pod sztuczna świadomość? Maszyna jest maszyną . Kupą drutów przez którą przepływa prąd. Nasza interpretacja tego przepływu czyni to inteligencją. Kartka też jest sztuczna częścią umysłu. Zapisane dane są pamięcią sztuczna dla naszej świadomości. Choć technologia starożytna. Przedawkowanie filmów z lat 80tych i marksizmu może spowodować stan umysłu w którym ilość przeskoczy w jakość i nagle zstąpi duch który przyłączy się do drutów pod napięciem. Niezależnie jak duża jest moc obliczeniowa i jak bardzo robotowi dorobimy ludzka buzie jest to maszyna. Świadomość nie ma nic z tym związanego.

    2. Shakowalismy całkowicie człowieka, ale świadomość maszyny będzie nieprzewidywalna. Oni naprawdę zaczynają się modlić do urojeń swojego umysłu.

      Maszyny to przetwórstwo przyrody w ramach jej praw. Być może są prawa że będzie się mutować byty biologiczne zdolne do większej świadomości, ale przekonanie że istnieją prawa przyłączania świadomości do drutów przez które przepływa prąd to już religia rodem z Castaway gdzie tom Hanks zaczyna gadać z piłką. Mistycyzm datalizmu.

  13. Istota krytyki Harariego przedstawiona tutaj jest innej natury niż widzą to polemiści. Nie chodzi o to jaka dystopie nam pichcą na przyszłoś elity, tylko o to co oni robią cały czas. Utopię, dystopie są tylko modelem. Rolnik karmi cielaczka, zmienia sianko w zagrodzie i cielaczek myśli że od tego jest rolnik żeby o niego dbać. aż pewnego dnia przychodzi i ucina mu głowę. Oni nie będą nam ucinać głowy za sto lat, tylko to się dzieje cały czas . A dzieje się to że społeczeństwo jest prowadzone jak cielaczki za bodźcami w mediach i takie kwestie jak tożsamość narodowa, wolność obywatelska coraz mniej znaczą, albo tyle co chińskie modele Starów do składania w ramach dumy z polskiej myśli technicznej gdy prawdziwa technologia dla dorosłych jest gdzie indziej, na pewno nie tam gdzie ludzi wychowuje się na konsumpcyjne cielaczki. I autorzy pytają czy jest w kulturze obecny wyższy wymiar godności ludzkiej czy już nas się oswaja z myślą że będziemy shakowanymi cielaczkami ku naszemu dobru. Bo to że umiemy jak cielaczki sprzedawać naszą narodową moc za perkaliki dżinsy i coca cole to już wiemy. Tylko na koniec okaże się że narodowość ma znaczenie gdy dochodzi do rzeczy ważnych i nie algorytmy rządzą tylko ludzie ze swoimi tożsamościami je piszą.

  14. ja chciałbym zwrócić uwagę zarówno pp. Wielomskim ale i postowiczom: że my w ukropolin – rąsiami naszych rulers (dzisiaj przez zjednoczonych prawiczków aka patrioci)- bierzemy
    CZYNNY i AKTYWNY udział w implementacji 'idei’ World Eugenics Forum (aka davos crowd) i tego hariri bo jest to
    AGENDA usa-nato-un-eu-imf-wb: organizacji przestępczych wobec ludzkości
    i jeżeli ktoś rości sobie prawa do wypowiadania sądów TYLKO
    to de facto bierze udział -zgadza się na implementację 'idei’ World Eugenics Forum i tego cepa Hariri.
    .
    PS. chciałem zwrócić uwagę na dzisiejszą publikację p. Rękasa (tej o Szkocji), że można DZIAŁAĆ (nie tylko w Szkocji) w INTERESU narodowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.