Samiec jelenia, który był własnością prezydenta Roberta Mugabe, nie żyje

W ostatnich dniach, opinia publiczna w Zimbabwe żyła procesem sądowym o zabicie samca jelenia będącego własnością prezydenta tegoż kraju, Roberta Gabriela Mugabe. Oskarżony, który jednocześnie jest sąsiadem głowy państwa, nie przyznawał się do winy i odrzucał wszystkie oskarżenia.

            Początkowo oskarżony Michael Pazarangu miał zgłaszać chęć dobrowolnego poddania się każe, lecz ze względu na fakt, iż media masowe w Zimbabwe w większości są własnością państwa a o samej sprawie stało się niezwykle głośno, Pazarangu zdecydował się na zmianę zeznań i nie przyznaniu się do winy – w pewnym momencie nie stawiał się na wezwania sądowe i wydano nakaz aresztowania. Wydarzenie miało miejsce z 22 na 23 maja 2013 r. i jak podaje BBC, akt oskarżenia skupiał się na braku należytej opieki nad psami, które swobodnie poruszały się na prywatnej posesji Mugabe. Sąd uznał, iż w tym przypadku mięliśmy do czynienia z dzikimi psami i uznał oskarżonego winnym zarzucanych mu czynów. Psy miały dostać się na prezydencką posesję przez dziurę w ogrodzeniu oddzielającym własność obu sąsiadów, lecz jedynym dowodem były ślady po psich ugryzieniach oraz niewiele wnoszące zeznania sierżanta Mike Dheremete, który w nocy miał dyżur. Posiadłość prezydenta Mugabe znajduje się w ekskluzywnej dzielnicy Borrowdale na północnych obszarach stolicy państwa Harare – o tej posiadłości było przykładowo głośno na początku 2014 r. kiedy to Mugabe urządził swojej córce Bona Mugabe (z Simbą Chikore) wesele na 4 tysiące gości. Zgodnie z wyrokiem oskarżony ma zapłacić 50$/30£ albo spędzić 30 dni w areszcie. Podstawą prawną aktu oskarżenia była Sekcja 46.2.r Trzeciego Załącznika do Criminal Law and Codification Act.

            Kilka dni przed wyrokiem Michael Pazarangu udzielił wywiadu The Standard. Powiedział, że czuje dumę z faktu bycia sąsiadem pierwszej osoby w państwie i wcześniej nie miał problemów z prezydentem Mugabe. Ponadto podkreślił, że nigdy nie interesował się polityką ani nie przynależał do żadnej partii. „Nie znajdziesz mnie w ZANU-PF ani MDC bo nie interesuje mnie polityka”. Na pytanie, czy został zaproszony na ślub prezydenckiej córki, odmówił odpowiedzi. Poza tym, Pazarangu podkreślił, że sprawił sobie tak duże psy, gdyż bał się o bezpieczeństwo. Wielokrotnie skradziono mu w przeszłości opony. Poza tym, nie chciał by w jakikolwiek sposób ta sprawa miałaby zawstydzić Prezydenta Mugabe. Michael Pazarangu jest synem Patricka Michaela Pazarangu, który był naczelnikiem poczty w Mbare, w czasie istnienia Federacji Rodezji i Niasy, a za zasługi dla społeczności został uhonorowany Orderem Imperium Brytyjskiego.  

            Przez ostatnie lata polityczny spór w Zimbabwe toczył się między dwoma ugrupowaniami politycznymi: Afrykańskim Narodowym Związkiem Zimbabwe – Frontem Patriotycznym ZANU-PF oraz Ruchem na rzecz Demokratycznej Zmiany MDC. Na czele pierwszej formacji stoi Prezydent Robert Mugabe, a drugiej były premier Morgan Tsvangirai. Po zeszłorocznych wyborach polityczna pozycja prezydenta i ZANU-PF została ugruntowana i wydaje się, że w najbliższych latach będzie niezagrożona.

dr Krystian Chołaszczyński

/ame/

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.