Sanocki: Nie żartuj z geja ani z Kim Il Dzonga

Oj nie żartuj z Kim Il Dzonga kiedy znajdziesz się w Korei Północnej, nie żartuj! Kim w Korei robi za bóstwo i ma tylko cechy wywołujące szacunek u poddanych. Pamiętaj (potencjalny) turysto: w Korei Północnej Kim jest bogiem, a z Boga się nie żartuje.

W naszej demokratycznej wolnej Polsce jest całkiem inaczej. Możesz żartować z księdza, posła, premiera, policjanta. Ale, ale…. inaczej, ale nie do końca. Z jednej kategorii społecznej żartować nie wolno. Nie wolno żartować z homoseksualistów, czyli jak to dawniej mówiono: pedałów. Oj już samo to słowo: „pedał” – dzisiaj należy do surowo zakazanych. Dzisiaj Jerzy Stuhr nie mógłby wygłosić w filmie „Seksmisja” (podczas ‘kolczykowania”) słynnej kwestii: „Nie róbcie z nas pederastów!” Uj, uj toż to czysta mowa nienawiści i dzisiaj taki film na sto procent by nie przeszedł.

Dzisiaj o homoseksualistach nie wolno mówić: „pedały”, nie wolno wspominać o jakichkolwiek dziwactwach tego środowiska, a broń nas Materio Nieożywiona przed sugerowaniem, że jakoby są to zboczeńcy, osoby nienormalne, wykazujące chorobliwe zainteresowanie seksem, niepotrafiące opanować swojego popędu i to nienaturalnego, bo skierowanego do osobników tej samej płci. Nie wolno – i ja piszę to jako przestrogę, proszę geje i lesbijki nie ciągać mnie po sądach. To są przestrogi (może na kogoś podziałają).

A to, że taką prośbę kieruję do gejów to nie przypadek. Bo właśnie Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności” naskarżyło na mnie do Sejmowej Komisji Etyki i żąda ukarania mnie za kawały, które miesiąc temu opowiedziałem posłowi Budce, przed posiedzeniem Komisji Sprawiedliwości – jeden o rozmnażaniu gejów przez indoktrynację i drugi o rzucaniu granatem przez geja. Nie było w tych kawałach nic obscenicznego, ten o granacie to kawał z brodą, opowiadaliśmy go dobrych kilkadziesiąt lat temu w czasach głębokiego PRL. Wtedy nie groziła za to żadna kara, a dzisiaj – choć wywalczyliśmy ponoć wolność – grozi mi, że będę pierwszą ofiarą prześladowań ze strony ruchu LGBT czyli tych tam – gejów, lesbijek, transwestytów i innych dziwaków (queer – to dziwak). No, co zrobić? W Korei nie wolno śmiać się z dyktatora Kim Il Dzonga, w wolnej Polsce jak się okazuje, ani się waż pożartować z homosi, czyli po dzisiejszemu – gejów.

Dlaczego nie wolno? Skąd taki pomysł tych ludzi, żeby ścigać współobywateli za tak niewinna formę reakcji na otaczający świat jakim jest opowiadanie kawałów? Skąd pretensja do bycia jakąś kategorią wyłączoną z krytyki, z której nie waż się żartować i skąd żądanie statusu „nietykalnych”?

To ciekawa reakcja i nie trudno zauważyć, że zmierza ona do zastraszenia ludzi, tak żeby nikt nie odważył się zauważyć dziwactw homoseksualistów, ich nienormalnego zachowania, odchyleń od normy. Sukces środowisk LGBT (Lesbijki, Geje, Transeksusaliści) zależy bowiem właśnie od tego czy uda im się zastraszyć resztę ludzi – dziennikarzy, obserwatorów, polityków czy po prostu wszystkich, którzy obserwują ten świat – tak, żeby nikt nie odważył się ich skrytykować. Nietrudno zauważyć, że mamy do czynienia z próbą stworzenia nowej dyktatury – która w wielu społeczeństwach zachodnich już się udała. W jakiejś Anglii czy Stanach już pewnie nikt nie odważy się opowiedzieć kawału o tym jak gej rzuca granatem.

U nas na szczęście chyba jeszcze dyktatura gejowska nie wygrała, chociaż właśnie widzimy jak przystępuje do ataku na normalną większość społeczeństwa. Pewnie znów się jacyś geje oburzą za określenie „normalna większość społeczeństwa” ale – obiecuję – nikt mnie nie przekona, że jak facet przyprawia sobie sztuczne cycki to mam się za nim oglądać z zainteresowaniem i nie wolno mi przynajmniej się pośmiać?

Tak jak nikt mnie nie przekonał, że normalnym ustrojem był komunizm, w którym własność prywatna była ledwie tolerowana, a „normalne” były kołchozy. „Normalne” jak chłop z przyszytym biustem. Fuj, fuj!

Janusz Sanocki

[Głosów:17    Średnia:4.9/5]
Facebook

5 thoughts on “Sanocki: Nie żartuj z geja ani z Kim Il Dzonga”

  1. Pan Sanocki, aczkolwiek jeden z nielicznych posłów, który ma odwagę mówić prawdę, zdaje się nie do końca rozumieć rzeczywistość tą obecną i tą byłą. Na przykład pisze w ostatnim zdaniu “nikt mnie nie przekonał, że normalnym ustrojem był komunizm, w którym własność prywatna była ledwie tolerowana “. Komunizm nie “był” ale “jest”. Tu i teraz. Jest go coraz więcej, a co gorsze staje się “normalnym” (co nie znaczy dobrym, uczciwym, etycznym w tradycyjnym rozumieniu tych słów) powszechnie panującym ustrojem z USA na czele. Komunizm, to brak wolności. Wszelkiej wolności. Może przybierać formy bardziej lub mniej zakamuflowane. Dla przykładu – wolność słowa. Te 30- 40 lat temu jeśli niepokorny publicysta pisał coś co nie podobało się władzy, to ta władza wstawiała w tekście nawias kwadratowy i tam podawała artykuł ustawy o kontroli publikacji i widowisk. Ja to pamiętam z felietonów Kisielewskiego. Ale to było tylko tyle. Ot po prostu nie opublikowali ci felietonu lub go okroili. Milionowych kar pieniężnych oraz nakazu publikacji przeprosin za setki tysięcy złotych nikt nie nakładał. Kiedyś mieliśmy niby cenzurę, dziś mowę nienawiści. Za użycie niewłaściwego słowa można być zlicytowanym do ostatniego centa.
    Pisze Pan “własność prywatna była ledwie tolerowana”. Dziś jest również ledwie tolerowana. Tolerowana bo władzy potrzebna, potrzebna, by móc ją prywaciarzowi odebrać. Powiem więcej, dziś nasza wolność osobista i jakakolwiek prywatność jest ledwie tolerowana.
    A co do Kima. Ja w Korei Północnej nie byłem. Nie wiem jak Pan. Ale czytałem już ładnych kilkanaście lat temu, że tam taki głód że trawę jedzą a zimą siano. W takie debilizmy to ja nie wierzę aczkolwiek większość wierzy. A moim zdaniem jest to kraj z przyszłością ponieważ jak dotąd kraj ten w przeciwieństwie do postępowej UE i USA planuje obowiązkowego homoseksualizmu.

    1. Ale był czas, że w Korei Północnej trwał taki głód. Chyba w latach 90 czy 80 była seria klęsk naturalnych co w połączeniu z nieudolną polityką rolną przyniosła wielki głód. Niedożywienie i obecnie ma miejsce – obywatele są średnio wyraźnie niżsi niż południowcy

      1. Nie wiem, nie byłem tam. Ale to nie więcej niż 10 lat wstecz czytałem, że jedzą trawę a zimą siano. I to w kilku artykułach w Internecie (onet, wp, interia itp). I należy podchodzić, ze szczególną ostrożnością do takich informacji. A jeśli jest w nich nieco prawdy, to przemyśleć dlaczego tak jest. W dzisiejszych czasach “polityka rolna przynosząca wielki głód” może polegać na zakazie urządzania demonstracji onanistów, pederastów, zoofili lub innych kochających inaczej, co może skutkować nałożeniem sankcji i zakazem eksportu (miedzy innymi krajom takim jak Polska) surowców do produkcji nawozów sztucznych. Mieliśmy z takimi działaniami do czynienia w Polsce, szczególnie w okresie stanu wojennego. Przestaliśmy wtedy produkować nawet ołówki i kredki, ponieważ wprowadzono zakaz eksportu do Polski odpowiedniego drewna, a z sosny czy dębu ołówka nie zrobisz bo nie zatemperujesz.

        1. Takiego głodu tam już nie ma (jak sprawdziłem – ten wielki głód co jedzono cokolwiek wraz z trawą) skończył się 98-99. Jednak nadal jest niedostatek żywności. Zgodnie z raportem ONZ w 2018 Północna Korea sprowadziła ok 350 ton żywności (z czego ok 60 z pomocy humanitarnej) a i tak brakowało podstawowej kaloryczności.

  2. Trzeba zwrócić uwagę na to kto skazuje a nie na to kto się skarży. Pewni ludzie skarżą się nagminnie, ale jest zadaniem organów sprawiedliwości odrzucać skargi nieracjonalne. Tymczasem polski wymiar sprawiedliwości podąża drogą wytyczoną przez Zachód, tzn. obrażanie Kościoła Katolickiego i prawicy uchodzi za przejaw wolności słowa a obrażanie lewicy i środowisk przez nią popieranych jest surowo karane. To jeden z przejawów staczania się cywilizacji zachodniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *