Sokratycy mniejsi – Część trzecia: szkoła cyrenajska

Twórcą szkoły był Arystyp z Cyreny (stąd też nazwa: szkoła cyrenajska). Nie znamy dokładniej (ani nawet przybliżonej) daty jego narodzin oraz śmierci. Możemy jedynie stwierdzić, że żył na przełomie wieków (V i IV p.n.e.). W swojej ojczyźnie był związany ze środowiskami antydemokratycznymi, przypuszczalnie zetknął się również z sofistami. Usłyszawszy jednak o Sokratesie, zapragnął zostać jego uczniem i udał się do Aten. Był wierny Sokratesowi, jednak w swoich poglądach pozostał w dużej mierze niezależny od mistrza. Ponoć próbował na siłę zapłacić Sokratesowi za naukę. Tym zachowaniem oburzył tylko swojego nauczyciela. Po śmierci Sokratesa dużo wędrował po świecie. Do Cyreny nie chciał wrócić, jako przeciwnik demokracji był tam persona non grata, a poza tym nie czuł przywiązania do ojczyzny, będąc kosmopolitą. Podczas tych podróży miał wiele ciekawych i niebezpiecznych przygód. Żył pełnią życia. Tak samo jak sofiści uczył za pieniądze. Często przestawia się go jako nieszczęśliwego człowieka, który z rozpaczy uciekał w nieokiełzane przyjemności. Jest to jednak wizja oczerniająca go i oparta na bardzo pochopnych wnioskach. Teraz przejdziemy do jego poglądów.

Arystyp miał do nauki podejście utylitarne i minimalistyczne. Filozofię chciał ograniczyć do etyki i bardzo wąsko rozumianej logiki (precyzując – logiką we współczesnym rozumieniu tego słowa się nie zajmował, interesował się jedynie epistemologią, która jednak wówczas była do logiki zaliczana). Poza tym posiadał ogólne obycie humanistyczne. Był natomiast wrogi filozofii przyrody, gdyż ta nie potrafiła mu wyjaśnić, jak być szczęśliwym. Pogardzał nawet matematyką. Osoby wszechstronne porównywał do ludzi, którzy jedzą za dużo. Wrócimy jednak do jego filozofii. Od sofistów przejął sensualistyczną epistemologię. Skoro zaś świat poznajemy zmysłami, to obiektywniej poznać możemy jedynie nasze stany, a te mogą być przyjemne bądź przykre. Do tych pierwszych trzeba dążyć, drugich zaś unikać. Tak więc sensualizm w teorii poznania zaprowadził go do hedonizmu w teorii moralności. Często przedstawia się Arystypa jako twórcę hedonizmu, przypuszczalnie jednak doktryna ta istniała już przedtem u sofistów. Jednak jest niemal pewne, że Arystyp jako pierwszy ją dokładniej objaśnił. Jego przyjemność była stanem chwilowym, trwała jedynie w momencie doznawania czegoś przyjemnego (np. jedzenia). Zaś przykrość jest wtedy, kiedy doznajemy czegoś bolesnego. Stan, w którym nie doznajemy niczego, jest lepszy od przykrości, lecz nie jest jeszcze przyjemnością. Różnił się tym Arystyp od późniejszego hedonisty Epikura, który twierdził, że brak przykrości jest już przyjemny.

Oczywiście pod hasłem przyjemność Arystyp miał na myśli głownie przyjemność zmysłową. Nie możemy jednak definitywnie stwierdzić, czy Arystyp w pełni odrzucał (jak pisze Tatarkiewicz) inne przyjemności (np. intelektualną przyjemność czytania poezji), czy też jedynie uważał je za mniej intensywne. Przyjemność jednak możemy zdobyć, jedynie nie będąc niewolnikami dóbr. Arystyp rozumiał, że chociaż wino jest źródłem przyjemności, to alkoholikowi szczęścia nie da. Gdy podczas wyprawy morskiej zdał sobie sprawę, że na okręcie są piraci, żądli go zabić za jego bogactwa, wyrzucił złoto do wody. Wyjaśnił to tymi słowami: „Lepiej, żeby złoto zginęło przez Arystypa niż Arystyp przez złoto”.

Był ponoć znakomitym polemistą, chociaż zamiast logicznej argumentacji uciekał się do chwytów erystycznych i bezlitosnych złośliwości. Pytany przez ludzi, czy nie przeszkadza mu, że żyje z prostytutką, która miała wielu innych przed nim, porównał to do domu, w którym mieszkali kiedyś inni mieszkańcy, lecz obecnym domowinkom to nie przeszkadza. 

Arystyp (tak samo jak Platon) był gościem na dworze tyrana Dionizjosa, a następnie jego syna Dionizjosa młodszego. Udowodnił swej odwagi (ale i bezczelności), nieraz pyskując (kolokwialny termin jest w tym wypadku niezbędny do oddania klimatu). Pozostało z tego okresu wiele anegdot, które jednak nie odróżniają ojca od syna, nie wiem więc, o którym Dionizjosie opowiadają. Przytoczę kilka z nich. Kiedyś Dionizjos natrętnie prosił Arystypa o jakiś filozoficzny wykład. Filozof odparł mu: „Przecież to śmieszne, żebyś ty, którego ja uczę mówić, mnie pouczał, kiedy mam przemawiać!”. Rozgniewany Dionizjos kazał Arystonowi usiąść przy stole na najgorszym miejscu. Ten zaś odparł: „Rozumiem, zależało ci na tym, ażeby to miejsce wywyższyć”. Dionizjos dał Platonowi w darze książki. Arystyp zaś poprosił o złoto, gdyż jak wyjaśnił: „Mnie brakuje pieniędzy, Platonowi – wiedzy”. Kiedy indziej podczas uczty przebrał się za kobietę, by w ten sposób zadowolić Dionizjosa. Platon był oburzony tym widokiem, lecz próbując zganić biesiadników, przegrał na argumenty z Arystypem.

Po śmierci Arystypa szkołą kierowała jego córka Arete (cnota), będąca najbardziej wpływową kobietą w historii filozofii klasycznej. Po niej zaś głównym cyrenaikiem był jej syn Arystyp młodszy. Nie znamy dat ich życia. Z tego, co wiemy, nie zmodyfikowali oni filozofii przodka, chociaż być może ją uporządkowali. W późniejszym pokoleniu zaś jedność cyrenajska została zachwiana (i to radykalnie). Było to za sprawą trzech myślicieli – Hegezjasza, Annikerisa i Teodora zwanego ateistą. Nie wiemy o nich za dużo i nawet nie potrafimy podać pełnych dat życia. Oto ich zastrzeżenia:

a) Hegezjasz stwierdził, że przyjemność jest nieosiągalna i należy zaspokoić się samym brakiem przykrości. Paradoksalnie więc propagował on ascezę. Ponoć jego wykłady prowadziły do samobójstw;
b) Annikeris oprócz przyjemności doceniał również inne wartości. Jego zdaniem należy zrezygnować z przyjemności, jeśli ma być ona osiągnięta w niecnotliwy sposób;
c) Teodor zaś zrezygnował z chwilowej przyjemności zmysłowej. Jego interesował stały, dobry stan ducha. A więc nie przyjemność, lecz szczęście.

Każdy z tej trójcy miał kilku własnych uczniów i chociaż przetrwało do naszych czasów nawet parę imion, to jednak żaden z nich nie wprowadził niczego nowego do cyrenaizmu, a co najważniejsze, nie znalazł następców. Cyrenaizm więc upadł. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż kontynuowanie myśli Arystypa było niemożliwe po reformach Hegezjasza, Annikerisa i Teodora. Intelektualnie odcięli się oni od swojego mistrza. Paradoksalnie nie byli nawet hedonistami sensu stricto. Przecież żaden z nich nie uznał przyjemności za priorytet. Sam hedonizm nie zniknął. Kontynuował go Epikur i jego szkoła. Relację między epikurejczykami a cyrenaikami często porównuje się do relacji między stoikami a cynikami. Jednak ten problem wychodzi już poza temat naszego cyklu.
CDN.

Marek Adam Grabowski

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *